Po dobrej grze w drugiej połowie polscy koszykarze wygrali z Bośnią i Hercegowiną i awansowali do ćwierćfinału ME w koszykówce. We wtorek o awans do półfinału zmierzą się z Turcją.
Polacy rozpoczęli mecz z Bośnią i Hercegowiną bardzo źle. Przegrywali już 2:13, 4:15, 6:17 czy 21:31. W grze Polaków nie funkcjonowało praktycznie nic. Za to rywale regularnie trafiali rzuty za 3 pkt. i przez większą część pierwszej połowy utrzymywali bezpieczną przewagę. Polacy obudzili się w samej końcówce drugiej kwarty, którą wygrali 9:3. Do przerwy przegrywali jednak 40:44.
Trzecią kwartę rozpoczęli już zupełnie inaczej. Doszli rywali na jeden punkt (45:46), ale Bośniacy po raz kolejny odskoczyli (47:55). Wtedy jednak Mateusz Ponitka pokazał dlaczego kapitanem tej drużyny. W ataku wziął ciężar gry na siebie. Wchodził pod kosz, rzucał z dystansu, wymuszał faule, trafiał rzuty wolne i zbierał piłki po niecelnych rzutach kolegów i rywali. W tej części gry zdobył 9 pkt. Głównie dzięki niemu Polacy wyszli na prowadzenie 62:61, ale przed ostatnią kwarta sprawa awansu do ćwierćfinału pozostawała otwarta.
Na szczęście w ostatnich 10 minutach przebudzili się inni, m.in. Andrzej Pluta, którzy rzucił 6 pkt. z rzędu. Cały czas na swoim równym dobrym poziomie grał Jordan Loyd, który w całym meczu uzbierał 28 pkt. Na dodatek, w drugiej części czwartej kwarty z boiska musiał zejść John Roberson, który do tego momentu był najlepszym strzelcem Bośni (19 pkt.).
Mimo nerwowej końcówki i kilku strat, Polacy zdołali obronić kilkupunktową przewagę i ostatecznie wygrali 80:72.
We wtorek ich rywalem w ćwierćfinale będą Turcy, którzy w 1/8 pokonali Szwedów.
Polska - Bośnia i Hercegowina 80:72 (14:23, 26:21, 22:17, 18:11)
Najwięcej punktów dla Polski: Loyd 28, Ponitka 19, Sokołowski 10, Pluta 9, Balcerowski 7, Olejniczak 7
Najwięcej punktów dla Bośni i Hercegowiny: Nurkic 20, Roberson 19, Atic 8, Gegic 8, Lazic 8.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze