Kilka dni temu na ul. Chopina w centrum Katowic "zamieszkał" obywatel Indii. Mężczyzna przebywał w Polsce legalnie, ale jego życie tak się potoczyło, że został bezdomnym. Po interwencji mieszkańców i Straży Miejskiej mężczyzna został zabrany przez Straż Graniczną. Docelowo miał zostać deportowany do Indii, ale decyzja sądu - na razie - to uniemożliwia.
W poniedziałek 8 czerwca Michał Beliczyński, działacz partii Konfederacja Nowa Nadzieja, opublikował na Facebooka filmik, na którym widać ciemnoskórego mężczyznę. Urządził on sobie legowisko we wnęce jednej z kamienic przy ul. Chopina - Miał tam swoje rzeczy. Akurat mył zęby. Załatwiał się do słoika - mówi Beliczyński. Dodaje, że jak ustalił, mężczyzna początkowo mieszkał w hostelu. Kiedy przestał płacić, trafił na ulicę. - Z tego co wiem, jego rodacy w Polsce chcieli mu pomóc, ale po pierwsze, był z innej kasty, a po drugie, pił alkohol - informuje Beliczyński.
Zgłoszenie o bezdomnym obcokrajowcu trafiło do Straży Miejskiej w Katowicach. Ta zawiadomiła Straż Graniczną oraz miejskie służby, które posprzątały bałagan pozostawiony przez Hindusa. Swoje rzeczy miał nie tylko przy kamienicy, ale też kilkanaście metrów dalej, przy zielonym skwerku.
W czwartek po godz. 8 obywatel Indii został zabrany przez Straż Graniczną. - Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Mówił, że zgubił paszport. Do Polski przyjechał do pracy, ale nigdy tej pracy nie podjął - mówi por. SG Szymon Mościcki, rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej.
SG wystąpiła więc do sądu o zgodę na umieszczenie 33-latka w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców. Tam miałby nie tylko dach nad głową i wyżywienie, ale polskie służby wyrobiłyby mu paszport. Kolejnym krokiem byłaby deportacja do Indii.
Jednak Sąd Rejonowy Katowice-Zachód nie uwzględnił wniosku Straży Granicznej i nakazał natychmiastowe zwolnienie Hindusa, Zobowiązał go do meldowania się dwa razy w miesiącu w placówce SG w Sosnowcu. - Złożymy na tę decyzję zażalenie. Mężczyzna nie ma pieniędzy, dokumentów i deklaruje, że jest bezdomny. Żeby można go było deportować, musi posiadać jakiś dokument tożsamości. Na razie nie możemy mu go wyrobić - tłumaczy por. Mościcki.
Z ustaleń SG wynika, że obywatel Indii przyjechał do Polski w celu podjęcia pracy. Wojewoda wielkopolski wydał mu pozwolenie na pracę, które jest ważne do 3 grudnia 2026 roku. Mężczyzna przebywał więc w Polsce legalnie. Jednak w związku z tym, że ostatecznie cel jego pobytu jest inny niż deklarowany (bo nigdy nie pracował) są podstawy do deportacji.
Strażnicy podejrzewają, że mężczyzna może teraz wrócić w miejsce, z którego został zabrany, czyli na ul. Chopina. Tyle że jego rzeczy już tam nie ma.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze