Reklama

Po dramatycznej końcówce Polska wygrywa w Spodku z Islandią i jest niepokonana w ME w koszykówce

Polska wygrała z Islandią 84:75 w swoim trzecim meczu na Mistrzostwach Europy 2025, które odbywają się m.in. w Katowicach. Tym samym Polacy mają już trzy zwycięstwa i prowadzą w tabeli swojej grupy. Do zakończenia pierwszej fazy mistrzostw pozostały jeszcze dwie kolejki spotkań.

Przed meczem faworyt był znany. Polska wygrała dwa mecze z silnymi rywalami (Słowenia i Izrael), a Islandia przegrała z Belgią i Izraelem.

Polacy rozpoczęli spotkanie podobnie jak dwa poprzednie, od prowadzenia, które systematycznie powiększali. W pierwszej kwarcie wygrywali już 12:3 i 14:7, ale Islandczycy konsekwentnie zmniejszali straty (14:12, 16:14, 19:18). Jednak ani razu nie wyszli na prowadzenie.

Rywale Polaków nastawili się na rzuty za 3 pkt. Tyle, że nie trafiali zbyt często. W pierwszej fazie meczu mało wykorzystywany był Tryggvi Hlinason. Islandzki wieżowiec (2,16 m) sam też ograniczał wejścia pod kosz, woląc podać na obwód.

Reklama

Z drugiej strony to na nim łapali faule nasi środkowi, Aleksander Balcerowski i Dominik Olejniczak.

Początek drugiej kwarty wyglądał podobnie jak końcówka pierwszej. Nie najlepsza skuteczność Polaków i równie słaba Islandczyków, u których ciężar gry wziął w końcu na siebie Hlinason.

W pierwszej połowie w polskiej drużynie nie było kogoś, kto by jakoś szczególnie się wyróżniał, ale najwięcej punktów (13) już tradycyjnie rzucił Jordan Loyd.

W trzeciej kwarcie Polacy kontrolowali mecz, ale nie wynikało to z ich bardzo dobrej gry, ale przede wszystkim ze słabszej postawy rywala. W tej części gry przypomniał o sobie Mateusz Ponitka, który m.in. zdobył 5 pkt. z rzędu i wyprowadził Polaków na prowadzenie 48:34. Później nasza przewaga jeszcze wzrosła (52:36) i przez długi czas utrzymywała się na bezpiecznym poziomie kilkunastu punktów. 

Reklama

W ostatniej części gry Polacy nadal mieli problem z regularnym trafianiem do kosza, a rywale systematycznie odrabiali straty. Chociaż przez większą część meczu nic na to nie wskazywało, w końcówce zrobiło się bardzo nerwowo. Na 3,5 minuty przed końcem Islandczycy po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 71:70, które chwilę później jeszcze powiększyli (73:70). Wtedy jednak bardzo ważną trójkę trafił Kamil Łączyński, czym doprowadził do remisu 73:73. W ostatnich minutach Islandczycy zupełnie się pogubili. Najpierw popełnili faul w ataku na Ponitce, a potem w obronie na Łączyńskim. Polacy wyszli na prowadzenie 76:73. Wtedy przy rzucie za 3 pkt. faulowany był Loyd, a na dodatek Islandia została ukarana przewinieniem technicznym. Oznaczało to aż 4 rzuty osobiste dla lidera polskiej reprezentacji. Trafił trzy i zrobiło się 79:73. Po chwili na linii rzutów wolnych ponownie stanął Loyd i nasza przewaga wzrosła do 8 pkt. Ostatecznie Polacy wygrali 84:75 i pozostają jedyną niepokonaną drużyną w swojej grupie.

Cichym bohaterem Polaków był dzisiaj Dominik Olejniczak, który zdobył 12 pkt. Większość z nich w kluczowych momentach. Zaliczył też 7 zbiórek i efektowny blok na Hlinasonie.

Reklama

We wtorek Polacy zagrają w Spodku z Francją, która w niedzielę nieoczekiwanie przegrała z Izraelem.

Polska - Islandia 84:75 (19:16, 22:16, 20:19, 23:24).

Najwięcej punktów dla Polski: Loyd 26, Ponitka 18, Olejniczak 12.

Najwięcej punktów dla Finlandii: Hlinason 21, Fridrksson 13, Hermannsson 10.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/08/2025 23:09
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec - niezalogowany 2025-09-01 12:38:29

    Brawo !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości