Polska przegrała z Belgią 69:70 w swoim ostatnim meczu pierwszej fazy ME w koszykówce, która rozgrywana była w Katowicach. W meczu o awans do ćwierćfinału Polacy zagrają z Bośnią i Hercegowiną. Faza finałowa ME odbędzie się w Rydze.
Przed meczem Polska-Belgia wszystko było już jasne, a wynik nie miał żadnego znaczenia dla kolejności w polskiej grupie. Wiadomo było, że Polacy zajmą drugie miejsce, a Belgowie piąte. Mimo to, oczywiście lepiej było wygrać niż przegrać, żeby w dobrych nastrojach przygotowywać się do meczu z Bośnią.
O tym, że trener Polski traktuje starcie z Belgami bardzo poważnie, świadczył skład pierwszej piątki. Wyszli w niej ci, którzy zwykle zaczynali poprzednie mecze, czyli Mateusz Ponitka, Andrzej Pluta, Michał Sokołowski, Aleksander Balcerowski i Jordan Loyd.
Mimo teoretycznie najsilniejszego składu, w pierwszej części meczu niewiele Polakom wychodziło. Na początku punktował właściwie tylko Balcerowski, który szybko zdobył 6 pkt. po akcjach spod kosza. Słabo grał Loyd, który przecież w poprzednich meczach był liderem kadry.
Polacy nie trafiali rzutów wolnych. Już na początku trzy osobiste miał Sokołowski, ale piłka wpadła do kosza po jego rzutach tylko raz. Brakowało rzutów z dystansu, a kiedy już się pojawiły, to nie przynosiły punktów. W pierwszej kwarcie za 3 trafił tylko Pluta.
Druga kwarta w wykonaniu Polaków była jeszcze gorsze. Dobry moment miał Michał Michalak (5 pkt.), ale inni nadal zawodzili. Może poza Dominikiem Olejniczakiem, który zaliczył efektowny blok w obronie, a w ataku zdobył 6 pkt.
Grę próbował wziąć na siebie Ponitka, ale jego indywidualne akcje często kończyły się faulami. Jednak i on był nieskuteczny z linii rzutów wolnych. Belgowie stopniowo odjeżdżali z wynikiem, aż w pewnym momencie prowadzili już 36:27. Wtedy Igor Milicic poprosił o drugi czas w tej kwarcie. Polacy odrobili kilka punktów, ale do przerwy to rywale prowadzili 39:33.
Trzecia kwarta rozpoczęła się dla Polaków fatalnie. Belgowie, trafiając kilka razy za 3 pkt. szybko powiększyli przewagą i w pewnym momencie prowadzili już 49:37. Wtedy, po raz kolejny, grę na siebie wziął Ponitka, który w tej fazie meczu był skuteczny na linii rzutów wolnych.
Przełomowy moment w tym meczu nastąpił na niespełna 5 minut przed końcem trzeciej kwarty. Faulowany był Michał Sokołowski, a na dodatek już po gwizdku sędziego faulowany był po raz drugi. Tym razem było to przewinienie niesportowe. Łącznie Sokołowski miał więc 4 rzuty wolne i wszystkie trafił. Po chwili Ponitka trafił dwa wolne, a w kolejnej akcji nie dość, że zdobył 2 pkt. to jeszcze był faulowany. Wykorzystał rzut osobisty i zrobiło się tylko 51:50 dla Belgii.
W końcówce trzeciej kwarty przypomniał o sobie Loyd, który przeprowadził dwie indywidualne akcje i zdobył 4 pkt. Ostatecznie przed ostatnią kwartą był remis 58:58.
Ostatnie 10 minut było bardzo wyrównane, a to, kto wygra, ważyło się do samego końca. Na 12 sekund przed końcem, przy prowadzeniu Polaków 69:68, nasza drużyna popełniła błąd 24 sekund. Piłkę mieli Belgowie, którzy mogli grać do końca. Na 3,4 s do końca trafił, najlepszy w zespole rywali Lecomte i sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Wprawdzie Olejniczak trafił, ale już po końcowej syrenie.
Po słabej grze Polska przegrała z Belgią 69:70.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego Milicic nie dał odpocząć podstawowym graczom, kiedy graliśmy zupełnie o nic, a i tak przegraliśmy. Już lepiej, żeby resetowali mogli budować pewność siebie na dużym turnieju.
Dlaczego Milicic nie dał odpocząć podstawowym graczom, kiedy graliśmy zupełnie o nic, a i tak przegraliśmy. Już lepiej, żeby resetowali mogli budować pewność siebie na dużym turnieju.