Reklama

Patologia z przepalaniem milionów z budżetu miasta na GKS Katowice nie skończy się, dopóki radni nie przypomną sobie po co zostali wybrani [KOMENTARZ]

Na najbliższej sesji rady miasta radni przegłosują zmiany w budżecie. Jedną z nich będzie przekazanie 9 000 000 zł dla GKS-u Katowice, w formie objęcia nowych akcji. Łącznie w tym roku klub dostanie więc prawie 29 000 000 publicznych pieniędzy. Można tak przepalać miliony w nieskończoność, chyba że w końcu radni się opamiętają. Trudno jednak na to liczyć, skoro wielu z nich pracuje w miejskich spółkach i jest na łasce prezydenta.

GKS Katowice, jak zresztą co roku, ma dużą dziurę budżetową. Na koncie klubu brakuje co najmniej 9 000 000 zł. W styczniu klub dostał już z miasta dotację w wysokości 19,65 mln zł. Naiwni liczyli, że przeprowadzka na nowy stadion pozwoli na zwiększenie przychodów na tyle, że nie trzeba będzie kolejnej kroplówki z budżetu miasta, utrzymującej GKS przy życiu. Stało się jednak inaczej. Stało się tak, jak dzieje się co roku. 

Jak słyszę od ludzi będących blisko klubu, poprzedni prezes Krzysztof Nowak "nie dowiózł" finansów. Mówiąc wprost, kwotę po stronie wydatków miał znacznie większą niż po stronie dochodów. Wiadomo było, że kiedyś (czytaj szybko) to się zawali i trzeba będzie prosić o pieniądze z budżetu miasta.

Reklama

Warto jednak zadać pytanie, czy nikt z władz Katowic nie kontrolował radosnych wydatków klubu? Nikt nie wiedział, że prezes podpisuje kontrakty z siatkarzami na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej, podczas gdy było wiadomo, że GKS z hukiem spadnie do drugiej ligi? Gdzie była rada nadzorcza, która ma wzgląd do kontraktów i wszystkich dokumentów finansowych klubu? Warto dodać, że przez lata w radzie był Sławomir Witek, który jednocześnie jako naczelnik wydziału edukacji i sportu przyznawał i rozliczał dotacje dla klubu. Teraz musi sprzątać bałagan, który powstał w GKS-ie, ale być może mógł reagować wcześniej. Podobnie jak prezydent Marcin Krupa czy wiceprezydent Waldemar Bojarun, który tak bardzo angażuje się w sprawy GKS-u, że aż reprezentował klub na niedawnym zjeździe PZPN. Na marginesie, był jedynym przedstawicielem samorządowców w gronie 118 delegatów.

Niestety, jeśli do wydania są publiczne pieniądze, to nic wielkiego się nie dzieje. Jak zabraknie 3 milionów, to się dosypie 3 miliony. Jak zabraknie 7,5, to dosypie się 7,5, a jak 9 to 9. To pieniądze z budżetu miasta, czyli niczyje. Jak czytam i słucham narzekania samorządów, że rząd zabrał im pieniądze, to mam ochotę im powiedzieć: i dobrze, bo gdybyście mieli więcej, to jeszcze więcej przepalilibyście np. na kluby piłkarskie.

Reklama

Bardzo łatwo wydaje się pieniądze, których samemu się nie zarobiło. Teoretycznie, te pieniądze wydają radni. 28 osób, które wybrali mieszkańcy, żeby reprezentowali ich interesy. Tyle że od wielu lat Rada Miasta w Katowicach jest tylko mało znaczącą przystawką prezydenta. Nie ma w niej żadnej opozycji (no, może poza jednym radnym), nie ma też żadnej refleksji. A przynajmniej publicznie tej refleksji nikt nie okazuje. Przegłosowują wszystko jak leci. Owszem, w sprawie zmian w budżecie mają trochę ograniczone możliwości, bo pieniądze na GKS zawsze są wrzucane pomiędzy inne, już tym razem zasadne wydatki, jak remonty szkół, czy dotacje do wymiany pieców węglowych na ekologiczne źródła ciepła. Gdyby nie przyjęli projektu uchwały, to pieniędzy nie dostałyby również te instytucje, które wykonują naprawdę potrzebną i pożyteczną pracę. Dlaczego tak się dzieje? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pieniądze dla GKS-u przyjmować oddzielną uchwałą. Do tego jednak potrzebna byłaby zdecydowana wola radnych, którym jednak albo się nie chce drążyć tego tematu, albo nie mają w tym interesu.

Przecież gdyby w końcu odrzucili zmiany w budżecie, w których zaszyty jest kolejny gruby przelew dla GKS-u, to w końcu władze miasta zaczęłyby przygotowywać zmiany w budżecie inaczej.

Reklama

Niestety, wielu radnych nie ma interesu w tym, żeby w czymkolwiek "podpaść" prezydentowi. Pracują w miejskich spółkach, na specjalnie stworzonych dla nich stanowiskach. Mają dobre pensje i święty spokój, kiedy głosują jak trzeba. A że wyborcy oczekiwaliby czegoś innego, to już takie ważne nie jest. Kadencja jest długa, bo trwa 5 lat. Ludzie zapomną, a w kampanii wyborczej znów obieca się im złote góry. Po co się wychylać, skoro co miesiąc na konto wpada około 4200 zł diety. Poza tym można liczyć na darmowe bilety na festiwale, wydarzenia sportowe i rozrywkowe, które finansuje miasto.

Nie łudzę się, że tym razem radni się opamiętają. Owszem, zadadzą na sesji parę pytań, może nawet kilku wstrzyma się od głosu, żeby potem powiedzieć, że nie przyłożyli ręki do patologii, jaką jest przepalanie publicznych pieniędzy przez GKS. Tyle że jednak dołożą. Nawet jak się wstrzymają, to i tak projekt uchwały przegłosują radni Forum Samorządowego i Marcin Krupa. Prezydent powie przy okazji, że rozumie wątpliwości, ale przecież to "duma miasta", "sportowa marka", "klub całego miasta", wicie rozumicie. Poza tym sponsorów przybywa, a poza tym, jak kiedyś (za rok, dwa, 10 albo 100 lat) znajdzie się godny zaufania biznesmen, to mu się może ten GKS sprzeda. Tyle że jakoś przez ostatnie kilkanaście lat nikt nie był zainteresowany. Trudno się dziwić. Kto normalny chciałby wykładać swoje pieniądze i użerać się z kibolami, bo przecież "GKS to my, a nie wy".

Reklama

Bierność radnych ma też inne podłoże. Część z nich to po prostu zwykli kibice, którzy nie kierują się zdrowym rozsądkiem, tylko sympatią do klubu, któremu kibicują. A że ich decyzje powodują bardzo poważne negatywne konsekwencje w postaci braku pieniędzy dla przedszkoli czy szkół, na remonty chodników czy zakup książek do miejskiej biblioteki - to już ich mało obchodzi.

Jest jednak małe światełko w tunelu. Ewidentnie ludzie zaczynają się buntować i nie chcą, żeby z ich podatków były opłacane kontrakty piłkarzy na poziomie 90 000 zł miesięcznie. Bo niby z jakiej racji, skoro do przedszkola muszą przynosić środki higieniczne i kartki papieru, żeby ich dzieci miały na czym rysować, a o inwestycje w szkołach muszą walczyć przez Budżet Obywatelski.

Reklama

Dlatego tylko społeczna presja może wpłynąć na decyzje radnych. Nie tylko zresztą w tej sprawie. Władza boi się tylko ludu, a że normalnie myślących ludzi jest zdecydowanie więcej niż zafiksowanych tylko na jednym punkcie kiboli, to jest szansa, że w końcu dostrzegą to również radni.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/07/2025 13:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2025-07-22 08:34:53

    Ty Żądło jako jedyny masz problem. W całej Polsce jest podobna sytuacja. Podlicz wydatki na inne cele ,na które przychodzi garstka ludzi.Czy chcesz czy nie GKS jest obecnie Dumą tego miasta,i świetną reklamą nie tylko na Polskę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Beka z kiboli - niezalogowany 2025-07-22 10:31:59

    Lmao duma xD nic ten klub nie obchodzi poza debilami z szalikami pytającymi wszystkich troskliwie, czy mają jakiś problem xD

    • Zgłoś wpis
  • Rozbawiony - niezalogowany 2025-07-22 10:37:49

    To ja mam być niby dumny z tego, że dorosłe chłopy za piłką latają ?! O bosheee :) gdyby to jeszcze moje dzieci były, ale że z obcych chłopów mam być dumny? :) którzy zamiast se uczciwą robotę znaleźć to moje podatki wyłudzają, taki mają sposób na życie :)

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości