Reklama

Autobusy za pociągi omijają dworzec kolejowy i zatrzymują się na autobusowym. Ludzie biegają w nocy pomiędzy dworcami

Zastępcza komunikacja autobusowa w Katowicach wyzwaniem dla podróżnych. Gdy ktoś dowie się, że jego pociąg nie przyjedzie, to czeka go nieprzyjemna droga na dworzec autobusowy. Koleje Śląskie odpowiadają, że inaczej się nie da.

Nierzadko zdarza się, że pasażerowie stoją na dworcu w oczekiwaniu na pociąg, a nagle z głośników rozbrzmiewa komunikat o tym, że kursu nie będzie. „W dniu dzisiejszym pociąg został odwołany” - podaje megafonistka. Teraz, w okresie zimowym i przy trwającej inwestycji na linii E65, często dochodzi do nieprzewidzianych sytuacji na torach. Najczęściej są to usterki infrastruktury kolejowej. Niejednokrotnie nie ma w ogóle alternatywy i pasażerowie muszą sobie po odwołaniu kursu radzić sami. Jednak często przewoźnicy uruchamiają zastępczą komunikację autobusową (ZKA). Są też planowane utrudnienia, które wynikają ze wspomnianej inwestycji. Wtedy z góry wiadomo, że zamiast pociągiem, trzeba będzie jechać autobusem podstawionym przez przewoźnika. 

W Katowicach przystanki zastępczej komunikacji autobusowej organizowanej przez Koleje Śląskie znajdują się zwykle tuż obok lub w niedalekiej odległości od przystanków i stacji kolejowych. Jednak w przypadku głównej stacji w mieście podróżni mogą mieć problem. O ile większość autobusów za pociągi odjeżdża z przystanku przy Pl. Andrzeja, o tyle dla dwóch linii wybrano inną lokalizację przystanku zastępczej komunikacji. Zwrócił na to uwagę nasz czytelnik. - Dlaczego nocna autobusowa komunikacja zastępcza Kolei Śląskich nie dowozi pasażerów na przystanek Katowice - Dworzec PKP (pod Galerią Katowicką), tylko na Sądową? - pyta Jakub. 

Reklama

Z tym problem spotkał się, jadąc z Częstochowy i z Gliwic do Katowic. - Autobus jedzie prawie równolegle do torów, staje na przystankach koło stacji, ale w Katowicach staje na dworcu autobusowym, zamiast kolejowego i trzeba iść w środku nocy tą niezbyt fajną trasą, bo przecież z autobusowego nigdzie człowiek się dalej nie dostanie. To jest absurdalne... - pisze zdziwiony czytelnik i dodaje, ze widział w nocy ludzi biegnących z dworca kolejowego na autobusowy, którzy musieli w ostatnim momencie dowiedzieć się, że pociąg zostanie zastąpiony autobusem i to odjeżdżającym z oddalonego o około 600 metrów dworca autobusowego przy ul. Sądowej. Jak pisaliśmy niejednokrotnie, w Katowicach brakuje komfortowego połączenia dworców.

Reklama

Ktoś może powiedzieć, że podróżni mogą wcześniej się do tego przygotować, bo w obu opisanych przez Jakuba przypadkach chodziło o planową zastępczą komunikację autobusową na linii S1, która została wprowadzona 14 grudnia 2025 i potrwa do 7 marca 2026. Jednak z drugiej strony, dużo bardziej wygodne dla pasażerów byłoby zlokalizowanie przystanku ZKA pod dworcem kolejowym, co sugeruje nasz czytelnik. Ewentualnie na przystanku przy Pl. Andrzeja, do którego dojście jest znacznie łatwiejsze niż na ul. Sądową. Jednak dla najważniejszej linii kolejowej Koleje Śląskie postanowiły zlokalizować przystanek na dworcu autobusowym. Dlaczego? 

Reklama

- Organizacja ZKA w rejonie dworca w Katowicach jest uzależniona od dostępności infrastruktury oraz stanowisk postojowych. Zarząd Transportu Metropolitalnego nie posiada wolnych stanowisk dla autobusów pod dworcem kolejowym. Dodatkowo, w okresie zamknięcia wiaduktu w ciągu ul. Mikołowskiej skierowanie autobusów ZKA na Plac Oddziałów Młodzieży Powstańczej skutkowałoby znacznym wydłużeniem czasu przejazdu – nawet o kilkanaście minut - informuje Maciej Pezdek z zespołu prasowego Kolei Śląskich.

Wyjaśnia też, że przystanek Katowice Andrzeja Dworzec jest przeznaczony do obsługi zarówno planowej, jak i awaryjnej zastępczej komunikacji autobusowej, ale tylko w zastępstwie linii, które jadą z i na południe. - W przypadku planowej komunikacji zastępczej za linie S1 i S8 brane są pod uwagę także czasy przejazdu oraz warunki drogowe, które nie zawsze pozwalają na obsługę tego przystanku bez pogorszenia oferty przewozowej - dodaje Pezdek.

Reklama

To oznacza, że raczej nie ma szans na poprawę sytuacji podróżnych. Choć w najbliższy piątek. 23 stycznia, ulica Mikołowska po długiej przerwie zostanie częściowo otwarta dla samochodów. Co prawda w jednym kierunku, ale teoretycznie mogłyby nią jeździć również autobusy z logo Kolei Śląskich. Jednak tylko teoretycznie. Jak zapowiada przewoźnik, „po ponownym otwarciu przejazdu wiaduktem w ciągu ul. Mikołowskiej planowane jest przeprowadzenie ponownego chronometrażu przejazdów autobusów ZKA”. To oznacza, że ponownie zostanie przeliczony czas przejazdu przez Pl. Andrzeja. Jednak Koleje Śląskie podkreślają, że „ze względu na układ drogowy miasta Katowice najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem pozostanie obecny sposób organizacji ZKA”. Przewoźnik przypomina, że pomiędzy dworcami kolejowym a autobusowym kursują bezpłatne autobusy. Jednak nie bierze pod uwagę, że trzeba jednak najpierw na ten autobus zejść do dworca podziemnego i jeszcze znaleźć odpowiednie stanowisko.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/01/2026 14:02
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Np. Stefek albo Wandzia - niezalogowany 2026-01-21 14:42:04

    Autobusy zastępcze powinny odjeżdżać z dworca podziemnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rekomer - niezalogowany 2026-01-22 01:11:27

    Dla dojeżdżających do Katowic pociągiem od strony Olkusza problemy z przejazdem są nieprzyjemną codziennością

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2026-03-19 01:07:15

    debilem trzeba być żeby cos takiego wymyślec totalny burdel POwski stan umysłu. do tego trasa autobusu jest totalnie zje.... i trwa ponad godzinę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości