Straż miejska może zapukać do drzwi i skontrolować piec w domu, a odmowa wpuszczenia funkcjonariuszy może mieć konsekwencje prawne. Niedawna interwencja w Katowicach wywołała burzę komentarzy i pokazała, jak wielu mieszkańców nie zna przepisów.
Lawinę komentarzy i reakcji wywołała interwencja Straży Miejskiej w domu mieszkańca Katowic. Zakończyła się ucieczką właściciela domu, z komina którego wydobywał się gryzący dym. W komentarzach wiele osób ostro skrytykowało działania strażniczek i wyraziło poparcie dla zachowania mieszkańca. Przypomnijmy jak przebiegała ta interwencja.
Strażniczki podjęły interwencję, gdy podczas patrolu poczuły nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu. Podejrzewały, że wydobywa się on z komina domu, a powodem jest spalanie odpadów. Funkcjonariuszki Straży Miejskiej postanowiły to sprawdzić i po chwili zlokalizowały źródło dymu. Jednak, gdy zapukały do drzwi, właściciel stanowczo odmówił wpuszczenia strażniczek. Mimo że okazały mężczyźnie upoważnienie prezydenta miasta do przeprowadzenia kontroli. Właściciel stwierdził, że nie ma pieca w domu i zamknął drzwi. Gdy funkcjonariuszki zagroziły, że wezwą policję, wyszedł z domu, wsiadł do auta i odjechał.
Opisana sytuacja wydarzyła się 10 lutego w dzielnicy Dąbrówka Mała w Katowicach. Po tym, jak mężczyzna odjechał, strażniczki złożyły na komisariacie policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 225 kk. Zgodnie z tym przepisem, dotyczącym udaremniania lub utrudniania przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska, „kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Policjanci zajmują się tą sprawą.

Informacja o interwencji przebiła się do dużego grona odbiorców. Pod naszym postem pojawiły się w przeważającej większości negatywne komentarze pod adresem Straży Miejskiej. Oto kilka spośród setek komentarzy (pisownia oryginalna).
Brawo niech ludzie czytają i wiedzą że nie muszę wpuszczać darmozjadów
…nikogo nie muszę wpuszczać, psem mogę poszczuć i tyle. Bez nakazu i policji niech mnie w d...e pocałują
To wybrane opinie pod naszym postem na Facebooku. Setki osób poparły te komentarze poprzez polubienia.
Dużo reakcji wywołał też komentarz oficjalnego profilu Straży Miejskiej w Katowicach. Jego administrator starał się tłumaczyć, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z kompetencji strażników:
Tak, straż miejska (gminna) ma pełne prawo kontrolować piece, sprawdzając, czym palisz w piecu oraz czy kocioł spełnia lokalne wymogi uchwały antysmogowej. Kontrole mogą odbywać się bez zapowiedzi, w godzinach 6:00–22:00 (lub całodobowo, jeśli prowadzona jest działalność gospodarcza). Strażnicy mogą pobrać próbki popiołu - odpowiedziała Straż Miejska
Reklama
Niektórzy uważają, że znają prawo lepiej od tych, którzy z przepisami pracują na co dzień. Jak mówi Jacek Pytel, rzecznik prasowy katowickiej Straży Miejskiej, w przeszło 10-letniej historii kontroli pieców do tej pory być może raz zdarzyło się, że ktoś nie wpuścił strażników do domu. Już w 2017 roku na stronie Straży Miejskiej można było przeczytać, że „nie wpuszczając strażnika miejskiego właściciel nieruchomości popełnia przestępstwo z art. 225 Kodeksu Karnego, a funkcjonariusz w takiej sytuacji ma prawo wezwać policję”. Od tamtej pory przepisy się nie zmieniły.
Ten artykuł kodeksu dotyczy unikania kontroli, a samą podstawą prawną do jej przeprowadzenia jest obowiązujący od 2001 roku art. 379 ustawy Prawo ochrony środowiska. Dotyczy on kontroli przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska. Jak można przeczytać w przepisach, do wykonywania funkcji kontrolnych prezydent miasta może upoważnić pracowników podległych im urzędów gminnych lub funkcjonariuszy straży gminnych.
- Ustawodawca dał prezydentowi prawo wyznaczania osób, które tę kontrolę mogą przeprowadzić. Jest ono wydawane imiennie wraz z numerem identyfikacyjnym. Taka osoba ma upoważnienie do przeprowadzenia kontroli przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska - wyjaśnia Jacek Pytel.
Straż Miejska podejmuje interwencje własne (jak w opisanym przypadku), na zgłoszenie mieszkańca, który poczuł gryzący dym lub widział duże zadymienie oraz po kontroli dymu wydobywającego się z komina, czyli przy lotach dronem.
Gdy strażnicy pukają do drzwi, to nie spotykają się z oporem mieszkańca. Przyzwyczaili się już do tego sami funkcjonariusze, którzy rocznie przeprowadzają setki takich kontroli. - Strażnik się przedstawia, jest umundurowany, pokazuje legitymację oraz upoważnienie prezydenta miasta i informuje o tym, co zamierzamy robić - mówi Pytel. Kontrola często kończy się bez konsekwencji, bo strażnicy nie znajdują niczego podejrzanego.

Jednak czasem przyłapują na gorącym uczynku osobę spalającą śmieci. Jeśli nie mają co do tego pewności, to pobierają z pieca materiał do badań. - Gdy mamy wątpliwości lub wiemy, że wcześniej mogły być palone śmieci, możemy pobrać popiół do badań zgodnie z procedurami. Próbka popiołu jest pobierana do słoika, który jest szczelnie plombowany i trafia do instytutu. W ciągu kilkudziesięciu godzin otrzymujemy informację, czy w piecu były palone śmieci - mówi rzecznik Straży Miejskiej.
Jest zaskoczony tak dużą liczbą komentarzy, które pokazują brak znajomości przepisów. - Do nikogo z drzwiami nie wejdziemy, ale jeżeli ktoś nam będzie uniemożliwiał przeprowadzenie kontroli, będziemy o tym informować policję, a za to może być wyrok karny. Ale tu nie chodzi o to, żeby ktoś szedł do więzienia, tylko żeby ludzie wiedzieli, że takie przepisy istnieją - wyjaśnia Pytel.
W Katowicach 37 strażników ma upoważnienia do takich kontroli. To właśnie oni reagują na zgłoszenia i podejmują interwencje dotyczące podejrzanego dymu. W zeszłym roku przeprowadzili 1170 interwencji dotyczących podejrzenia spalania odpadów. Odnotowano 101 wykroczeń. Funkcjonariusze ujawnili nie tylko śmieci w piecach, ale także opał niezgodny z uchwałą antysmogową.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wow wow 2321 komentarzy to niezły panel ekspercki powstał.
Z drugiej strony ja się trochę nie dziwię tym krytykom kontroli przeprowadzanych przez straż miejską. Policja może komuś wejść do domu tylko mając nakaz sądu albo prokuratora, ewentualnie w przypadkach niecierpiących zwłoki może to zrobić bez nakazu, ale musi takie przeszukanie być potem zatwierdzone przez prokuratora lub sąd. A tu wchodzi sobie straż miejska na podstawie jakiegoś upoważnienia prezydenta miasta i w zasadzie może na podstawie tego kwitu odwiedzić każdego według własnego widzimisię (dymi mało albo w ogóle, nieważne, wchodzimy). Gdyby policja tak sobie "odwiedzała" domy, bo a nuż ktoś tu może mieć narkotyki, kradzione rzeczy itp. i może trafimy, to szybko taki policjant zostałby utemperowany, zresztą sam dobrze wie, że za wejście ot tak bez powodu to on sam będzie mieć problemy i raczej sąd czy prokurator nie "zatwierdzi" mu takiego wejścia.
Policja może wejść do domu bez nakazu sądowego lub prokuratorskiego w sytuacjach nagłych i niecierpiących zwłoki (tzw. sytuacje alarmowe), m.in. w celu ratowania życia lub zdrowia, pościgu za sprawcą przestępstwa, przeciwdziałania przemocy domowej lub zabezpieczenia dowodów przed ich zniszczeniem. W takich przypadkach funkcjonariusze okazują legitymację służbową. A nie straż miejska tylko żeby sprawdzić czy twój piec na węgiel ma 5 klasę i tym podobne
Wow wow 2321 komentarzy to niezły panel ekspercki powstał.
Z drugiej strony ja się trochę nie dziwię tym krytykom kontroli przeprowadzanych przez straż miejską. Policja może komuś wejść do domu tylko mając nakaz sądu albo prokuratora, ewentualnie w przypadkach niecierpiących zwłoki może to zrobić bez nakazu, ale musi takie przeszukanie być potem zatwierdzone przez prokuratora lub sąd. A tu wchodzi sobie straż miejska na podstawie jakiegoś upoważnienia prezydenta miasta i w zasadzie może na podstawie tego kwitu odwiedzić każdego według własnego widzimisię (dymi mało albo w ogóle, nieważne, wchodzimy). Gdyby policja tak sobie "odwiedzała" domy, bo a nuż ktoś tu może mieć narkotyki, kradzione rzeczy itp. i może trafimy, to szybko taki policjant zostałby utemperowany, zresztą sam dobrze wie, że za wejście ot tak bez powodu to on sam będzie mieć problemy i raczej sąd czy prokurator nie "zatwierdzi" mu takiego wejścia.
Policja może wejść do domu bez nakazu sądowego lub prokuratorskiego w sytuacjach nagłych i niecierpiących zwłoki (tzw. sytuacje alarmowe), m.in. w celu ratowania życia lub zdrowia, pościgu za sprawcą przestępstwa, przeciwdziałania przemocy domowej lub zabezpieczenia dowodów przed ich zniszczeniem. W takich przypadkach funkcjonariusze okazują legitymację służbową. A nie straż miejska tylko żeby sprawdzić czy twój piec na węgiel ma 5 klasę i tym podobne