Reklama

Strefa Czystego Transportu w Katowicach to będzie fikcja

Strefa Czystego Transportu w Katowicach w żaden sposób nie wpłynie na poprawę jakości powietrza w mieście. Ale nie taki jest jej cel. Tym jej po prostu samo jej wprowadzenie.

Słynne "Nie chcem, ale muszem" Lecha Wałęsy idealnie pasuje do planów wprowadzenia Strefy Czystego Transportu w Katowicach. Prezydent Marcin Krupa mówi od dawna to samo. On też nie chce, ale musi. A wiadomo co się dzieje, kiedy robi się coś pod przymusem i bez przekonania. Najczęściej nie wychodzi z tego nic dobrego. SCT w Katowicach też dobra nie będzie. Dla nikogo, Dla kierowców, bo oni nie chcieliby żadnych ograniczeń., Dla mieszkańców centrum miasta, bo ograniczenia będą minimalne i w żaden sposób nie wpłyną na zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza. Dla samej idei SCT, bo Katowice pokazują jak można ją wypaczyć.

Zaprezentowana właśnie mapa przyszłej SCT w Katowicach wyraźnie pokazuje jak do tego tematu podeszły władze miasta. Robimy, ale tak, żeby nikomu nie zrobić krzywdy i nie narazić się na gniew kierowców.

Reklama

Mamy więc mikrostrefę, w której większość ulic stanowią albo deptaki (Wawelska, Staromiejska, Dyrekcyjna, Rynek), albo ulice z bardzo ograniczonym ruchem kołowym, jak ul. 3 Maja, ul. św. Jana, ul. Mielęckiego czy ul. Dworcowa. Tak naprawdę, w planowanej SCT są tylko dwie ulice, na których odbywa się normalny ruch. To ul. Szkolna i fragment ul. Mickiewicza. Oczywiście, są jeszcze Pawła, Wodna, Górnicza, ślepa Bankowa czy Teatralna, ale to ulice dojazdowe, a nie tranzytowe.

Zresztą, nawet jeśli ktoś się na nie zapuści, to musiałby mieć naprawdę bardzo stary samochód, żeby załapać się na zakaz. W dniu wejścia w życie uchwały (co jest planowane na 29 czerwca 2026 r.) po SCT w Katowicach będzie można jeździć 26-letnimi samochodami benzynowymi i 17-letnimi Dieslami. A jeśli ktoś jest mieszkańcem Katowic albo którejś z gmin metropolii, wówczas po strefie będzie mógł jeździć czymkolwiek, co tylko będzie w stanie poruszać się po drodze.

Reklama

Zdecydowanie trudniej będzie znaleźć kogoś, kto podlega pod zakaz, niż kogoś, kogo zakaz nie obejmuje. Jednak nawet jeśli, ktoś wjedzie swoim prawie 30-letnim autem do centrum Katowic, to szansa, że dostanie mandat jest bliska zera. Wprawdzie przestrzegania zasad SCT mają kontrolować policja i straż miejska, ale nie bardzo wiadomo jak miałoby to wyglądać.

"Kontrolę wjazdu do Strefy prowadzą uprawnione służby, zgodnie z posiadanymi kompetencjami" - czytamy w projekcie uchwały. Może policja i straż miejska kompetencje mają, ale nie mają  ludzi, a pewnie też ochoty do kontrolowana czy przypadkiem jakiś samochód nie jest już za stary, żeby jeździć po SCT.

Reklama

Na papierze wszystko będzie w porządku. W praktyce nie zmieni się nic, poza dołożeniem kilkunastu znaków informujących o wjeździe i wyjeździe ze SCT.

Czy tak kuriozalne wyznaczenie granic strefy i określenie jej zasad to dobre, czy złe rozwiązanie? Z pewnością, większość mieszkańców zaprezentowanej przez władze Katowic propozycji przyklaśnie. W końcu, skoro miasto zostało zmuszone do wprowadzenia ograniczeń, to dobrze, że będą minimalne i praktycznie nieodczuwalne dla nikogo. Mniejszość zwróci uwagę, że mówienie przy tej okazji o kolejnym działaniu, które ma wpływ na poprawę jakości powietrza, to hipokryzja i puszczanie oka do przeciwników SCT.

Reklama

Takie podejście władz Katowic do tego tematu jest bezpieczne. W mieście, które jest na wskroś prosamochodowe, trudno wymagać bardziej radykalnych działań. Już i tak prezydent dostał po głowie za rozszerzenie strefy płatnego parkowania, bo przecież darmowy parking w centrum dużego miasta jest prawem człowieka i obywatela. Na marginesie, najprawdopodobniej jeszcze w tym roku SPP zostanie rozszerzona. Paradoksalnie, to właśnie większy obszar płatnego parkowania może bardziej wpłynąć na ograniczenie ruchu i zmniejszenie zanieczyszczeń niż taka SCT, jaka będzie obowiązywać w Katowicach.

A Strefa Czystego Transportu? Staną znaki, początkowo dużo się będzie o tym mówić, ale z czasem wszyscy przestaną na to zwracać uwagą. Szansa na dostanie mandatu za złamanie zakazu wjazdu do SCT będzie mniejsza niż szansa na dostanie w twarz w centrum Katowic od przypadkowej osoby.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/03/2026 10:09
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    miguel - niezalogowany 2026-03-04 09:36:12

    Zacznijmy od tego, że tej strefy w ogóle nie powinno być, bo według przepisów nie ma takiej potrzeby. Niestety stacja pomiarowa (mieszcząca się obok autostrady) została przeniesiona za późno o czym Pańtwa portal informował. W związku z tym tu akurat pochwalę władze Katowic- to będzie strefa na "odwal się", byle w papierach się zgadzało i tyle. Problem Katowic jest inny- przez miasto, a w zasadzie obrzeża jego centrum biegną trzy drogi- DK 86, DTŚ i autostrada A4. Cały tranzyt idzie przez miasto i to jest realny problem, a nie określenie gdzie i jak duża ma być SCT.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Dawid - niezalogowany 2026-03-04 16:30:50

    miguel - z reguły nie życzę ludziom źle, ale jeśli chcesz, żeby ludzie byli truci to niech w pierwszej kolejności dopadnie to ciebie

    • Zgłoś wpis
  • miguel - niezalogowany 2026-03-05 07:30:52

    @Dawid - dziękuję za "miłe" życzenia i polecam przeczytać to, co napisałem. Ja nie chcę, żeby ktoś był truty, a wręcz przeciwnie- zwróciłem uwagę na bardziej trujący problem niż ruch w Śródmieściu- obecność dróg przelotowych o olbrzymim natężeniu ruchu praktycznie w centrum miasta. Zresztą, polecam trochę doczytać- kiedy stacja pomiarowa była koło autostrady A4 normy emisji były przekroczone, na ul. Dudy- Gracza nie są, więc gdzie leży problem?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości