Finał głośnej sprawy z autobusu w Bielsku-Białej. 54-letni mężczyzna usłyszał zarzut publicznego znieważenia trzech obywatelek Ukrainy z powodu ich narodowości oraz naruszenia nietykalności jednej z małoletnich. Przyznał się do winy.
Od dwóch dni sprawa napaści słownej w autobusie w Bielsku-Białej wywołuje duże emocje w sieci i zdominowała media. Jeden z pasażerów wulgarnie wyzywał dwie 11-letnie dziewczynki z Ukrainy i zachowywał się agresywnie w stosunku do nich. Obrażał je z powodu ich narodowości. Wszystko nagrała jedna z nastolatek, a film trafił do sieci.
W poniedziałek, 13 lipca, sprawa zyskała ogólnopolski zasięg. Od tamtej pory wszystko potoczyło się dynamicznie. Policjanci najpierw zabezpieczyli materiał wideo z kamery monitoringu autobusu, a następnie zatrzymali pasażera. Okazał się nim 54-letni kierowca Miejskiego Zakładu Komunikacji w Bielsku-Białej przebywający od dłuższego czasu na zwolnieniu lekarskim.
W międzyczasie w sieci pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji, które wczoraj zdementował Miejski Zakład Komunikacyjny. Jak wynika z oświadczenia miejskiej spółki, mężczyzna nie był prowokowany. Choć tak sugeruje wiele komentarzy w sieci.
Jak wynika z ustaleń MZK, zanim mężczyzna zaczął wyzywać dziewczynki, jedna z nich trzymała nogi na fotelu. Zwrócił im uwagę, a ta posłuchała i opuściła nogi na podłogę. Jednak po dłuższym czasie mężczyzna zaczepił 11-latki. Zareagowała na to młoda kobieta i w odpowiedzi 54-latek zaczął również wyzywać.
Dzień po zatrzymaniu mężczyzna usłyszał zarzuty.
„W dniu 14 lipca br. w Prokuraturze Rejonowej w Żywcu ogłoszono 54-letniemu mężczyźnie zarzut popełnienia przestępstwa z art. 257 kk, polegającego na publicznym znieważeniu, 11 lipca 2026 r. w autobusie miejskim linii nr 8 w Bielsku-Białej, trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, z powodu ich przynależności narodowej, słowami powszechnie uznawanymi za obraźliwe i poniżające, jak również naruszył nietykalność cielesną jednej z małoletnich pokrzywdzonych poprzez pchnięcie w ramię” - poinformowała Małgorzata Moś-Brachowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.
Jak przekazuje prokuratura, mężczyzna przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, które pokrywają się z dotychczasowymi ustaleniami. Podejrzany wyraził żal za swoje zachowanie. Prokurator zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Mężczyzna ma zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi, a także zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 50 metrów.
W toku czynności przesłuchano już małoletnie pokrzywdzone, a przesłuchanie trzeciej pokrzywdzonej odbędzie się w najbliższym czasie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze