Reklama

"Możemy badać w kółko i zbierać dane, a równocześnie ludzie umierają, bo mamy smog ze spalin rur wydechowych". Katowicki radny nie gryzie się w język [WYWIAD]

Patryk Białas to chyba jedyny katowicki radny, który głośno mówi o konieczności wprowadzenia w Katowicach Strefy Czystego Transportu. W wywiadzie z portalem Katowice24.info przekonuje, że występuje w imieniu mieszkańców, którzy codziennie narażeni są na wdychanie trujących spalin. - Możemy badać w kółko i zbierać dane, a równocześnie ludzie umierają, bo mamy smog ze spalin rur wydechowych - mówi Białas.

Grzegorz Żądło: Rozumiem, że ma pan samochód, którym można wjechać do Stref Czystego Transportu?

Patryk Białas, katowicki radny: Tak, mam taki samochód, co wynika z mojego oświadczenia majątkowego (Skoda Octavia z 2019 roku - przyp. red.).

To dlaczego chce pan utrudnić życie ludziom, których być może nie stać na nowszy samochód i wykluczyć ich z możliwości poruszania się po pewnej części miasta?

Nie jestem przeciwko kierowcom. Chcę mówić w imieniu osób, którzy mieszkają i poruszają się po śródmieściu miasta aspirującego do europejskiej metropolii. Miasto to nie tylko kierowcy, ale również osoby starsze, rodzice odprowadzający dzieci do przedszkola czy szkoły, uczniowie, a także pasażerowie komunikacji zbiorowej. To są osoby, które w wyniku korków w śródmieściu, cierpią. Bo to jest emisja spalin, to jest zanieczyszczone powietrze, to jest hałas i wypadki drogowe.

Reklama

Tyle że spaliny samochodowe, akurat w Katowicach, to nie jest najważniejsze źródło zanieczyszczenia powietrza. Tym wciąż jest niska emisja, czyli palenie węglem lub odpadami w starych piecach. W internetowych dyskusjach ludzie piszą więc tak: najpierw zróbmy porządek z niską emisją, a potem bierzmy się za samochody

Nie podzielam tej opinii. Spaliny to jest drugie najważniejsze źródło zanieczyszczeń powietrza w miastach. Z badań Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w latach ubiegłych, ale również dodatkowych badań, które GIOŚ wykonał mierząc jakość powietrza również w Katowicach, wynika, że mamy duże przekroczenia norm jakości powietrza.

Reklama

To jak się to ma do tego, co mówi prezydent Katowic, który argumentuje, że owszem, kiedy stacja badawcza była przy autostradzie, to normy zawartości tlenku azotu w powietrzu były przekroczone, ale kiedy czujnik został przeniesiony na ul. Dudy-Gracza, to wszystko jest w porządku?

Może to być chwilowe, bo stacja została przeniesiona stosunkowo niedawno. Ale w latach ubiegłych przekroczenia były.

No były, bo stacja znajdowała się przy autostradzie, którą codziennie przejeżdżają dziesiątki tysięcy samochodów

Reklama

Mamy do dyspozycji dwa rodzaje badań. Jedno oparte na stacji należącej do Państwowego Monitoringu Jakości Powietrza, a drugie zostało przeprowadzone przez Polski Alarm Smogowy na zlecenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Z tego ostatniego badania wynika, że przekroczenia norm wystąpiły na ponad 40 czujnikach zlokalizowanych w Katowicach (o tych badaniach pisaliśmy TUTAJ.

Może powinniśmy zrobić tak jak w Krakowie. Tam przeprowadzono kompleksowe badania spalin w 2019 i 2021 roku. Wyszło z nich m.in., że samochody niespełniające normy Euro 5 – a więc wyprodukowane przed 2011 rokiem, które stanowiły zaledwie 17 proc. pojazdów poruszających się po mieście, odpowiadały za aż 40 proc. emisji tlenków azotu. Jeszcze większy udział w emisji miały pojazdy niespełniające normy Euro 6 (czyli starsze niż z 2014 roku). 26 proc. floty generowało 59 proc. całkowitej emisji. Mając takie takie precyzyjne dane łatwiej byłoby ludziom wytłumaczyć wprowadzenie SCT

Reklama

Możemy dyskutować co do metody badania, ale badania i wyniki są jasne. Kiedyś badania prowadzone były na ul. Plebiscytowej, dzisiaj na ul. Dudy-Gracza. To jest stacja, która mierzy spaliny i wchodzi w skład Państwowego Monitoringu Jakości Powietrza. Nikt nie dyskutuje w Polsce z wynikami tych pomiarów. 

Akurat władze Katowic z wynikami dyskutują, stąd skuteczne dążenie do przeniesienia stacji w inne miejsce

To jest termometr. On jest skalibrowany, certyfikowany, dobrze ustawiony i mierzy to, co ma mierzyć. My teraz dyskutujemy czy mierzymy temperaturę pod pachą, czy w innej części ciała. Ale badamy spaliny. Jest też drugie badanie, które też zostało przeprowadzone przy wykorzystaniu akredytowanego sprzętu, ocenione przez akredytowaną i certyfikowaną instytucję, a to że robił to Polski Alarm Smogowy, to tylko kwestia operacyjna, bo PAS ustawiał czujniki. Natomiast analizę składu powietrza wykonała profesjonalna instytucja (laboratorium Passam AG ze Szwajcarii - przyp. red.). Możemy badać w kółko i zbierać dane, ale równocześnie ludzie umierają, bo mamy smog ze spalin rur wydechowych. W pewnym momencie trzeba powiedzieć dość, w związku z tym, że mamy złą jakość powietrza. Skoro już to wiemy, to teraz trzeba te zanieczyszczenia ograniczyć.

Reklama

Jak duża powinna być SCT w Katowicach? W Krakowie to około 60% miasta

Ja tego nie wiem. Musimy usiąść i o tym porozmawiać. Dzisiaj jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o kształcie, obszarze, czy etapach i zwolnieniach.

Ale my już nie mamy czasu. Teoretycznie SCT w Katowicach powinna zostać wprowadzona od 1 stycznia 2026 roku, co jak wiemy, się nie stało

Mam pewien pomysł jak to powinno wyglądać, ale to tylko mój pomysł. Jeszcze na ten temat nie rozmawiałem z urzędem miasta. Kształt strefy, jej obszar i zasady działania, z tego co wiem, nie zostały jeszcze określone.

Reklama

Wracając do pana zdania na ten temat. Robimy jak w Warszawie, czy Krakowie, gdzie zasady są bardziej restrykcyjne, ale za to jest okres przejściowy?

Możemy zrobić coś, co będzie pośrodku. Możemy wykorzystać część rozwiązań warszawskich, część krakowskich. Przede wszystkim, strefę musimy wprowadzić jak najszybciej, czyli postawić znaki, po to, żeby mieszkańcy i osoby, które odwiedzają Katowice przyzwyczaili się do tego, że jest coś takiego jak SCT. Natomiast od kiedy, jakie auta nie będą mogły wjeżdżać, a jakie będą mogły wjeżdżać po uiszczeniu opłaty i jakiej opłaty, o tym należy porozmawiać. Wcale nie jestem zwolennikiem, żeby to weszło od razu w najbardziej restrykcyjnej formie.

Reklama

Wiele osób komentujących rozwiązania krakowskie przekonuje, że pobieranie opłat za wjazd do SCT to hipokryzja. Bo albo blokujemy wjazd najbardziej trujących samochodów, albo nie. A nie, że pozwalamy im na wjazd i na tym zarabiamy

To tak nie działa. Z danych wynika, że spośród wszystkich zarejestrowanych w GZW samochodów, tylko 5% to auta ponad dwudziestoletnie. Tu nie chodzi o pieniądze.

Dopuszcza pan wprowadzenie opłat za wjazd do SCT, czy nie?

Dopuszczam, ale nie to jest najważniejsze, bo szczegóły musimy dopiero ustalić. Trzeba dokładnie zbadać ile i jakich samochodów zarejestrowanych w GZM porusza się po Katowicach.

Reklama

Ale my za bardzo nie mamy na to czasu

To jest kwestia wtórna, Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł. 

Tyle że Katowice zostały ponaglone przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pod groźbą niewypłacenia Polsce części pieniędzy z KPO

Zgoda, ale z tego co wiem, to wydział transportu urzędu miasta współpracuje z ministerstwem w zakresie kształtu strefy. Więc to nie jest tak, że to będzie rozwiązanie, które powstanie na ul. Młyńskiej (siedziba urzędu miasta - przyp. red.) bez pytania kogokolwiek o zdanie. Zanim rada miasta będzie głosować, to prezydent przedłoży projekt do konsultacji społecznych.

Reklama

Pytanie w jakiej formie odbędą się te konsultacje. Inna rzecz to w jakim zakresie opinia mieszkańców zostanie wzięta pod uwagę. Przecież gdyby się okazało, że większość mieszkańców biorących udział w konsultacjach jest przeciw wprowadzeniu SCT, to i tak ich głos nie będzie mógł zostać wzięty pod uwagę

Analiza komentarzy pod moim postem na Facebooku, w którym napisałem o SCT w Katowicach, pokazuje, że większość osób negatywnie odnoszących się do strefy, to nie są mieszkańcy Katowic. To naprawdę nie jest tak, że Katowiczanie nie chcą tej strefy. Z badań, o których pisał również portal Katowice24.info, wynika, że większość mieszkańców Katowic jest za wprowadzeniem strefy.

Reklama

Większość z 303 osób

Zgoda, ale nie znam badania, które obejmowałoby całą populację.

Pytanie na ile miarodajna jest taka próba?

Jeszcze raz, my możemy dyskutować czy termometr wkładamy pod pachę czy w inną część ciała, żeby zmierzyć temperaturę. Możemy dyskutować o tym czy skala na termometrze jest prawidłowa, czy lepszy jest tradycyjny, czy elektroniczny, natomiast badania na dzisiaj są i ich wyniki są jednoznaczne.

Czy osoby, które będą mieszkać wewnątrz SCT, powinny móc jeździć po strefie samochodem niespełniającym przyjętych norm?

Dopuszczam wyjątki od reguły. Mamy doświadczenia z wprowadzeniem Strefy Płatnego Parkowania. Jest regulamin, jest cały szereg wyjątków i najważniejsze jest to, że te zasady nie są wyryte w kamieniu, tylko się je zmienia. Uważam, że tak powinna być wprowadzona SCT. Startujemy z jakiegoś punktu, po 12 czy 18 miesiącach przeprowadzamy ewaluację, sprawdzamy co działa, a co nie działa i ewentualnie zmieniamy. Moje podejście jest takie, że to nie jest działanie przeciwko komuś, tylko działanie za zdrowiem i bezpieczeństwem mieszkańców.

Załóżmy, że wprowadziliśmy już SCT, ale ktoś jeszcze musi egzekwować przestrzeganie zasad. Kto ma to robić? Straż Miejska z kilkunastoma wakatami, która od kilku miesięcy nie ma nawet komendanta? Może się okazać, że znaki staną, ale SCT to będzie fikcja

Nie wiem czy najlepszym rozwiązaniem jest powierzenie przeciążonej, niedoinwestowanej Straży Miejskiej dodatkowych obowiązków.

No to komu?

Nie wiem, może powstanie coś innego na potrzeby SCT. Ze Strefą Płatnego Parkowania dobrze radzi sobie MZUiM. Instytucji jest wiele. Wszystko się da, jeśli tylko tę strefę wprowadzi się z głową. Jako mieszkańcy Katowic aspirujemy do miana europejskiej metropolii i nikt z nas nie burzy się, że do części Londynu, Paryża czy Berlina autem się nie wjedzie. Albo jak chce wjechać, to musi zapłacić.

Bo tam nie jeździmy samochodami, tylko latamy do tych miast

Ale w Katowicach mamy centra przesiadkowe, zacznijmy z nich korzystać. Za chwilę będziemy mieć superkolej, zacznijmy z niej korzystać. Mamy transport publiczny, zacznijmy z niego korzystać. A jeśli w jakiś sposób ten transport nie działa, to trzeba go doinwestować. Tam powinny iść pieniądze.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2026 13:27
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Czytelnik - niezalogowany 2026-01-15 12:49:31

    Panie Redaktorze, trochę Pana broni dziennikarskie wejście w rolę bycia po stronie społecznej wobec władzy (co samo w sobie jest bezcenne), ale pytanie "To dlaczego chce pan utrudnić życie ludziom, których być może nie stać na nowszy samochód i wykluczyć ich z możliwości poruszania się po pewnej części miasta" mimo wszystko jest do Pana niepodobne, bo trochę tendencyjne, zwłaszcza wykorzystanie słowa o "wykluczeniu po poruszaniu się po mieście". Skąd pomysł, że poruszanie się każdym autem (również niespełniającym norm emisji spalin) jest prawem każdego człowieka? Czy ważniejsze jest czyjeś prawo do trucia innych (mówimy o 5% wszystkich aut w całej Metropolii!) czy prawo tych 95% do polepszenia jakości powietrza? I czy ktoś wykluczy kogoś zupełnie z poruszania się autem niespełniającym norm, skoro są inne formy poruszania niż auto? Zwłaszcza, że mowa jest o tylko części miasta w takiej strefie. Mimo wszystko cały wywiad na plus a reszta pytań bardzo sensowna.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Sting 2026-01-15 12:53:47

    Myślę, że odpowiedzią może być pierwsze zdanie z Pana komentarza :) Ja nigdzie nie wyrażam swojej opinii na temat SCT, ale czasami trzeba zadawać rozmówcom prowokacyjne pytania.

    • Zgłoś wpis
  • bk - niezalogowany 2026-01-15 14:04:13

    Chciałbym zauważyć, że w całym GZM (nie tylko w Katowicach) realizowana jest strategia "ucieczki do przodu". Pomija się główne przyczyny korków, nadmiernej liczby samochodów (słaba komunikacja miejska - głównie niska częstotliwość, nacisk na dojazd do Katowic kosztem lokalnego centrum, zbyt duża liczba autobusów w Katowicach, zbyt mało sieci tramwajowej, której brakuje m.in na os. Paderewskiego czy Witosa). Zamiast budować nowe linie tramwajowe, zbudować normalny dworzec autobusowy, doprowadzić do pełnej integracji z koleją, poprawiać częstotliwość na węzłach przesiadkowych to najpierw zagoniono pasażerów do sztucznie wybudowanych centrów przesiadkowych, a gdy to nie pomogło wprowadzono SPP, gdy to jak się okazuje nie pomaga następnym pomysłem jest jeszcze więcej tego samego czyli Strefa Czystego Transportu. O ile w Warszawie, Krakowie (z wyjątkiem wielkości obszaru), Trójmieście nie ma większych przeszkód do wprowadzenia SCT, to w Katowicach jest to po prostu próbą przeskoczenia problemu. SCT tylko spowoduje, że będzie więcej pojazdów z nowszych roczników, nie rozwiąże jednak głównego problemu. Rosnących zanieczyszczeń z powodu skokowo rosnącej liczby aut, bo ten problem da się rozwiązać wyłącznie stawiając, a nie niszcząc transport szynowy jak to ma miejsce obecnie.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości