Z popularnego w Bogucicach Pekinu wyprowadziła się ostatnia mieszkanka. Ceglane familoki są już puste, a wkrótce część z nich zostanie zburzona. Pozostałe zostaną sprzedane i też najpewniej zrównane z ziemią. Tak kończy się historia osiedla, które nigdy miastu chluby nie przynosiło, ale miało swój niepowtarzalny klimat.
Od kilku miesięcy do Bogucic prowadzi nowa droga. Pod koniec 2024 roku zakończyła się budowa przedłużenia ul. Dobrowolskiego, którą można dojechać do dzielnicy od południa. To właśnie na końcu tej drogi leży Pekin. To kilka budynków przy ul. Górnej i ul. Kraszewskiego. Wcześniej osiedle było dostępne właściwie tylko z ul. Katowickiej. Jadąc np. do Szpitala Bonifratrów, czy dalej w kierunku Dąbrówki Małej można było zobaczyć po prawej stronie stojące równolegle do ulicy trzykondygnacyjne familoki z czerwonej cegły. Często na podwórkach pomiędzy budynkami na wystawionych fotelach i krzesłach siedzieli mieszkańcy Pekinu. Teraz nie ma tu już nikogo. Ostatnią lokatorkę z budynku przy ul. Kraszewskiego 8 Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej wyprowadził kilka tygodni temu.
Jednak jeszcze kilka, kilkanaście lat temu Pekin tętnił życiem. Choć nie było to życie, o jakim marzy większość ludzi. Bieda, bezrobocie, alkohol i fatalne warunki mieszkaniowe. Tak wyglądało osiedle, kiedy w 2008 roku Magdalena Piekorz przyjechała tu nakręcić kilka scen do swojego filmu "Senność". Pekin miał być tylko scenerią, ale za sprawą innej reżyserki, sam stał się bohaterem filmu.
- Pomyślałam, że zrobię reportaż jak Magda Piekorz pracuje tu nad filmem. O tym, czym jest dla lokalnej społeczności kontakt z profesjonalną ekipą filmową, zwłaszcza, że niektórzy mieszkańcy wystąpili jako statyści - wspomina Dagmara Drzazga, dokumentalistka związana z katowickim oddziałem Telewizji Polskiej. - Kiedy jednak tu przyjechałam, zobaczyłem, że to wykracza poza reportaż. Wiedziałam, że można z tego zrobić pełnokrwisty film dokumentalny, w którym kręcenie filmu "Senność" będzie tylko pretekstem do opowiedzenia historii mieszkańców Pekinu.
Dagmara Drzazga przyjeżdżała na zdjęcia do Pekinu przez rok. Tak długi czas pozwolił jej nie tylko doskonale poznać mieszkańców osiedla, ale przede wszystkim, zdobyć ich zaufanie. Dlatego film "Pekin 2008" jest tak autentyczny i mocny w swoim przekazie.
To tylko kilka cytatów mieszkańców, którzy w nim wystąpili:
- To nie jest mieszkanie, to nie jest dom, to jest skazanie - mówi kobieta, która przekonuje, że dostaje 330 zł z MOPS-u i żyje od pożyczki do pożyczki.
- Miał dość wszystkiego. Pracy nie miał, mieszkanie zadłużone - mówi o swoim mężu, który się powiesił, inna kobieta.
- Jak ja się wprowadziłam do mieszkania, to było dla mnie jak więzienie. Trzeba za wszystko płacić. Skąd te pieniążki. Jeżeli człowiek nie zahandluje, to nie ma - to słowa jednej z romskich kobiet, mieszkających w Pekinie.
- Za 600 zł renty żyć. No nie ma koncepcji - mówi starszy mężczyzna.
- Jak Bóg mi miły, to jest ino wegetacja - dodaje inny.
- Ja tę kurtkę spalę, bo i tak mi już jest niepotrzebna - mówi jednak z bohaterek. - Pal, pal, bo zimno - zachęca ją inna.
- Teraz jeszcze buty mi się zepsuły, a mam ostatnie i nie będę miała w czym chodzić, bo mam tylko takie klapki letnie - ubolewa ta sama kobieta, która paliła w piecu kurtką.
- Żyja, bo żyja, nie pójda się powiesić - wykłada swoją życiową filozofię jeden z mieszkańców.
I tak to się w Pekinie toczyło. Wszechogarniająca bieda, alkohol i zupełny brak perspektyw. - To był rok 2008, niedługo po transformacji ustrojowej. Kopalnie zostały zamknięte, a ludzie stracili pracę. Ci, którzy nie płacili za mieszkanie, byli zsyłani do takich kwartałów, jak Pekin. Powstawały getta biedy - mówi Dagmara Drzazga.
Chociaż niektórzy mieszkańcy wstydzili się miejsca, w którym mieszkają, to chętnie o nim opowiadali. To oni sami nazywali Pekin dzielnicą cudów. Kiedy pojawił się zwiastun filmu "Pekin 2008" do autorki zadzwoniła jedna z mieszkanek. - Powiedziała, że to będzie film, który ich będzie wykluczał. Poprosiłam, żeby najpierw go zobaczyła, a potem porozmawiamy. Po emisji ze łzami w oczach stwierdziła, że film jest świetny, bo pokazuje, w jakich warunkach mieszkają i jak są zaniedbywani - wspomina Dagmara Drzazga.
Nie bardzo wiadomo skąd w ogóle wzięła się nazwa Pekin, ani kiedy powstało osiedle. W dokumentach KZGM jedyna data, która sugeruje, że mógł wtedy powstać któryś z budynków, to rok 1895. Z kolei w leksykonie Muzeum Historii Katowic znajdujemy taki opis hasła Pekin:
"Kolonia bezdomnych „jaskiniowców” ulokowana w l. 20. XX w. na hałdzie kopalni Katowice, złożona z wydrążonych dziur i ziemianek; po interpelacjach w magistracie katowickim w 1932 część mieszkańców przeniesiono do 40 baraków; w 1933 o pozostawionych na hałdzie jej mieszkańcach upomniała się na forum Rady Miejskiej w Katowicach Zofia Koniarkowa".
Trudno więc jednoznacznie stwierdzić kiedy i dla kogo powstały familoki przy Górnej i Kraszewskiego, ale pewne jest, że długo już nie postoją.
Los każdego z nich jest już przesądzony. Jak poinformował nas Urząd Miasta Katowice, budynki przy ul. Kraszewskiego 2,4,6,8,10 i przy ul. Górnej 1,3,5,7 są przeznaczone do rozbiórki. Przetarg na wyłonienie wykonawcy prac miałby zostać ogłoszony przez Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej jeszcze w tym roku, ale to raczej niewykonalne.
Budynek przy ul. Górnej 4,6,8 zostanie wystawiony przez miasto na sprzedaż w przetargu. Z kolei z tego przy ul. Kraszewskiego 5 zostaną wykwaterowani ostatni lokatorzy, a potem zostanie ogłoszony przetarg na sprzedaż.
Budynki przy ul. Kraszewskiego 3 i 7 stanowią własność prywatną. Te trzy ostatnie (Kraszewskiego 3, 5, 7) nie wszyscy zaliczają do Pekinu, bo stoją już nieco z boku osiedla.
Powoli kończy się więc historia Pekinu, który pewnie jeszcze przez jakiś czas pozostanie w pamięci starszych mieszkańców Bogucic. Potem pozostanie już tylko film "Pekin 2008". - Cieszę się, że jest to utrwalone. To kawałek historii, która już się nie wróci - kończy Dagmara Drzazga.
Pytanie czy ktokolwiek będzie tęsknił za budynkami z grzybem, toaletami na półpiętrach i kaflowymi piecami.
P.S.
W czerwcu 2010 roku odbył się czat z ówczesnym prezydentem Katowic Piotrem Uszokiem. Jedno z pytań dotyczyło właśnie Pekinu. Poniżej zapis tego fragmentu.
Panie Prezydencie, czy był Pan kiedyś w Bogucicach na Pekinie? to zapomniana część blisko centrum, może warto wyeliminować stamtąd ten element i stworzyć tam bardziej przyjazne miejsce. Nie wiem czy słyszał Pan co tam się dzieje, najdalej 2 dni temu zamordowali tam 20letni rodzice swojego noworodka Polecam reportaż Dagmary Drzazgi "Wstrząsający obraz życia" (pierwsi widzowie nie byli w stanie wykrztusić słowa. Byli porażeni. Potem powiedzieli, że film powinni obowiązkowo zobaczyć ministrowie, żeby wiedzieli, jak może wyglądać życie na takich podwórkach. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że osiągnęłam cel. Taki nie jest cały Śląsk, ale życie na Pekinie tak właśnie wygląda).
Odpowiedź prezydenta: Ten problem byłby już dawno temu rozwiązany, niestety miasto jest współwłaścicielem nieruchomości. Drugi współwłaściciel uniemożliwia ujednolicenie stanu własnościowego poprzez stawianie wygórowanych warunków finansowych. Mimo wszystko mam nadzieję że wkrótce uda się ten problem uregulować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wreszcie! Świetna informacja!
Czy jest gdzieś dostępny online wspominany film dokumentalny "Pekin 2008"?
Jest dostępny na YT. Wprawdzie zapewne na nielegalu, ale skoro nikt go nie usuwa... Trzeba wpisać Pekin 2008 Bogucice.
Cieszę się, że przeczytałem tutaj w serwisie tak ciekawy i dobrze napisany artykuł. Brawo!
Z jednej strony w końcu znikną te górnośląskie fawele, a z drugiej strony Miasto zapewne zaproponuje jedynie jakąś patodeweloperkę.
Pekin Gardens
Jakie fawele, normalne budynki, które można wyremontować. W cywilizowanych krajach to się robi. W kartonowych krajach się robi łaskę deweloperom
Już się dzieje
Mafia Krupy już zaciera ręce .... będą nowe getta ze szlabanami ! dla handlarzy mieszkań !
Dobry i ciekawy artykuł! Gratulacje dla autora!!!
Ponoć ludzie nie mają dzie mieszkać dać wyremontować i po sprawie ,ale nie trzeba sprzedać deweloperom i zadłużyć ludzi na całe życie w klitkach które tu powstaną zamiast tego .
Wiesz w pewnym momencie gdy masz Daewoo Tico przeżartego przez rdzę, pomimo tego ze jeszcze wciąż jezdzi następuje ten moment, gdy trzeba oddać na złom. Analogicznie tutaj - nie wiem czy sam chciałbyś mieszkać w budynku postawionym 100 lat temu, z najtańszych dostępnych wtedy materiałów. Z zalet: zagrzybione mury, stropy ze słomy, podłogi przeżarte przez korniki. Do tego niedrożne kominy, brak jakiegokolwiek ocieplenia. Dach do remontu. Gdyby to nawet stało w samym centrum i ktoś chciałby przebudować to cudo na hotel - to koszt byłyby wieksze niż zburzenia i postawienia od zera wg współczesnych standardów.
Świetny artykuł! Bardzo dziękuję za ciekawą dawkę historii o mojej dzielnicy Katowic.
Jeszcze w latach 80 żyło się tam całkiem dobrze, był oczywiście element patologii, ale większość mieszkań była zajęta przez normalne rodziny,drzwi wejściowe często były otwarte, a na klatkach stały sobie wiadra z węglem,których nikt nie ukradł, aż nastała transformacja lat 90...
Pamiętam jak pod koniec 2010 roku rozbierali ten pierwszy budynek, który stał równolegle do ulicy (Katowicka 13 i 15). Było w nim jedno czy dwa spalone okna. Czy ktoś pamięta co się tam wtedy stało ?
Wreszcie! Świetna informacja!
Czy jest gdzieś dostępny online wspominany film dokumentalny "Pekin 2008"?
Jest dostępny na YT. Wprawdzie zapewne na nielegalu, ale skoro nikt go nie usuwa... Trzeba wpisać Pekin 2008 Bogucice.