Nawet 160 mieszkań chce wybudować na terenie po Hucie Baildon spółka należąca do Krystiana Miklisa. Jednak nie zezwolą na to radni. Podczas głosowania na komisji rozwoju i infrastruktury wszyscy byli przeciw. Jednym z powodów była negatywna opinia Sanepidu.
Spółka Optirem Sp. z o.o. i Spółka komandytowa, należąca do katowickiego przedsiębiorcy Krystiana Miklisa, złożyła w Urzędzie Miasta Katowice wniosek o zgodę na budowę mieszkań na terenie po Hucie Baildon. Chodzi o działkę od strony ul. Brackiej, niedaleko wjazdu na teren byłej huty.
Plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje w tym miejscu funkcji mieszkaniowej. Dlatego deweloper stara się o zgodę radnych na podstawie ustawy lex deweloper.
Zaplanował budowę 11-kondygnacyjnego budynku, w którym miałoby się znaleźć od 120 do 160 mieszkań. Do tego lokale usługowe w parterze. Blok ma mieć wysokość do 37 metrów oraz wymiary 50-60 m szerokości i tyle samo długości. Cały teren przeznaczony pod inwestycję ma powierzchnię 4 617 m².
Powierzchnia użytkowa mieszkań miałaby maksymalnie wynieść około 5,8 tys. m kw. Inwestor zaplanował od 150 do 200 miejsc postojowych na trzech kondygnacjach (nie mniej niż 1,25 miejsca postojowego na 1 lokal mieszkalny) oraz od 120 do 160 miejsc dla rowerów (co najmniej jedno na mieszkanie).
Teren objęty planowaną inwestycją znajduje się na obszarze objętym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego uchwalonym w 2016 roku dla rejonu ulic Gliwickiej, Brackiej i Grundmanna. Plan przewiduje tam przede wszystkim zabudowę usługową (symbol 3U) i fragment drogi publicznej klasy lokalnej (3KDL).
„W złożonym wniosku wykazano, że planowana inwestycja nie uwzględnia ustaleń planu miejscowego w odniesieniu do terenów oznaczonych symbolem 3U w zakresie funkcji i przeznaczenia terenu, maksymalnego wskaźnika intensywności zabudowy, maksymalnej wysokości zabudowy, minimalnej ilości miejsc postojowych na 100 m² powierzchni usługowo-handlowej." - czytamy w projekcie uchwały.
Co więcej, planowana inwestycja jest niezgodna ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Katowice. Jednak zgodnie ze specustawą mieszkaniową, zgodna być nie musi, bo mamy tu do czynienia z terenem poprzemysłowym.
Na ostatniej komisji rozwoju i infrastruktury wnioskiem dewelopera zajęli się radni. Ich zaniepokojenie wzbudziła m.in. negatywna opinia Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, który wskazał na sąsiedztwo Drogowej Trasy Średnicowej oraz związane z tym źródła hałasu i zanieczyszczenia powietrza.
"Należy zaznaczyć, iż nadmierne odziaływanie hałasu stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia człowieka, z uwagi na fakt, iż może powodować zaburzenia snu, przewlekły stres, uszkodzenia słuchu, problemy związane z układem krążenia. Natomiast nadmierna ekspozycja na hałas u dzieci może powodować obniżenie zdolności ich koncentracji, pogorszenie pamięci, jak również utrudniać proces przyswajania wiedzy i informacji. Ponadto, planowana lokalizacja ww. inwestycji mieszkaniowej na terenach usługowo-produkcyjnych oraz w sąsiedztwie ruchliwej ulicy Brackiej i Drogowej Trasy Średnicowej oznacza również większe narażenia przyszłych mieszkańców tego terenu na spaliny, pył i smog, co może wpływać negatywnie na układ oddechowy człowieka - czytamy w negatywnej opinii Sanepidu.
Reklama
Negatywną opinię przedstawiła też Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, argumentując m.in., że zmiana przeznaczenia terenu z funkcji usługowych na mieszkaniowe nie jest ani celowa, ani uzasadniona. Dodatkowo, jak podkreśliła MKUA, "lokalizacja takiej inwestycji jest sprzeczna z zasadą ochrony kanałów przewietrzających w ciągu rzeki Rawy". Ponadto, "warunki i zasady zapewnienia dostępu do drogi publicznej są nieprawidłowe".
Chodzi o to, że planowana inwestycja nie ma bezpośredniego dostępu do drogi publicznej, a dojazd do niej miałby się odbywać poprzez układ dróg wewnętrznych.
Dodatkowo, droga i dojście do planowanego budynku od strony drogi publicznej znajduje się na działkach, które nie należą do inwestora. Są jedynie dzierżawione od Śląsko-Dąbrowskiej Spółki Mieszkaniowej. - W mojej ocenie, w ocenie wydziału architektury i budownictwa, to dojście, które, które zostało pokazane we wniosku, spełnia wymogi ustawowe. Są to ciągi pieszo-jezdne, taki jest ich stan faktyczny, bo można się po nich poruszać - mówił radnym Ignacy Hołowiński, naczelnik wydziału architektury i budownictwa UM Katowice.
Z kolei deweloper przekonywał, że na terenie przy DTŚ i ul, Brackiej, wbrew temu co twierdzi Sanepid, wcale nie jest za głośno. - Zleciliśmy wykonanie dwóch badań natężenia tła akustycznego, czyli hałasu oraz badań stanu jakości powietrza. Oba te badania nie wykazały przekroczeń dla zabudowy mieszkaniowej. Wyniki tych badań zostały skierowane do wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej - mówił Adam Daniel, przedstawiciel inwestora.
Tyle że procedura lex deweloper nie przewiduje ponownego zwrócenia się o opinię do danego organu w przypadku tego samego wniosku wniosku. Nawet jeśli rzeczywiście na terenie po hucie nie jest za głośno na budowę mieszkań, to Sanepid swojej opinii nie zmieni.
Dodatkowo, inwestor stwierdził, że koncepcja budowy mieszkań przy ul. Brackiej 30 jest zgodna z projektem planu ogólnego, nad którym pracują katowiccy urzędnicy, który przewiduje w tym rejonie zabudowę mieszkaniową jako uzupełniającą.
Jak jednak wyjaśnił Jerzy Pogoda, naczelnik wydziału planowania przestrzennego i urbanistyki UM Katowice, nie można powoływać się na ustalenia projektu planu ogólnego, bo ten dokument nie został jeszcze oficjalnie wyłożony do publicznego wglądu. W związku z tym, nie ma go w obiegu prawnym, a proponowane w nim ustalenia mogą się jeszcze zmienić w toku konsultacji społecznych.
Pozytywną opinię na temat inwestycji przedstawiło stowarzyszenie Zielone Załęże. W piśmie skierowanym do inwestora przedstawicielka organizacji napisała m.in., że kluczowymi atutami planowanej zabudowy jest walka z depopulacją dzielnicy Załęże oraz przełamanie inwestycyjnego impasu w tej części miasta. Ponadto, Zielone Załęże pozytywnie ocenia budowę mieszkań, zamiast biurowców.
Opinia lokalnej społeczności niej jest wymagana, ale inwestor przedstawił ją jako dodatkowy głos za budową mieszkań.
Radnych to nie przekonało. Jednogłośnie zagłosowali przeciwko wyrażeniu zgody na budowę mieszkań na terenie po hucie Baildon. Oznacza to, że wniosek dewelopera nie ma szans na pozytywne głosowanie na sesji rady miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze