Reklama

6 kroków, które muszą zrobić władze Katowic, żeby opanować chaos parkingowy i zmniejszyć ruch samochodów w centrum miasta

Wystarczy krótki spacer po centrum Katowic, żeby stwierdzić, że władze miasta zupełnie nie radzą sobie z parkingowym chaosem. Również zapowiedzi ograniczania ruchu samochodów w centrum na zapowiedziach się kończą. Śródmieście jest rozjechane przez kierowców, choć wcale tak być nie musi. Potrzeba jednak kilku odważnych decyzji.

1. Powiększenie strefy płatnego parkowania i utworzenie strefy śródmiejskiej

Mówi się o tym od dawna, ale sprawa cały czas jest przesuwana w czasie. Ostatnie informacje urzędników mówią o tym, że odpowiednia uchwała ma zostać przyjęta przez radnych do końca pierwszego półrocza 2023 roku. Nie ma jednak sensu przywiązywać się do tego terminu, bo SPP miała być większa już w minionym roku. O ile jednak nie ma już teraz tak dużego znaczenia czy będzie to maj, czerwiec, lipiec czy wrzesień, to najistotniejsze jest to co w projekcie się znajdzie. Powinny tam być rozwiązania, które np. ograniczą wykupowanie tzw. kopert czy zniechęcą do posiadania więcej niż jednego samochodu.

Reklama

2. Podwyższenie stawek za parkowanie

Znając dotychczasowe ruchy władz Katowic związane z parkowaniem, jest obawa, że projekt zmian w SPP będzie zbyt zachowawczy, zwłaszcza jeśli chodzi o stawki. Oczywiście, wszystko można wytłumaczyć konsultacjami z mieszkańcami, a oni chcą najniższych stawek - przecież nikt z własnej woli nie będzie chciał płacić więcej. To więc żaden argument. Cena postoju w Śródmiejskiej Strefie Płatnego Parkowania musi "boleć" i musi stanowić ekonomiczną przeszkodę w podjęciu decyzji o przyjeździe do śródmieścia samochodem. To podstawowy sposób ograniczenia ruchu kołowego w centrum i zapewnienia miejsc parkingowych tym, którzy naprawdę ich potrzebują.

Reklama

Obecnie pierwsza godzina postoju (poniedziałek-piątek w godz. 9-16:30) kosztuje w SPP 3 zł, druga 3,6 zł, a trzecia 4,2 zł. Dla porównania, w Krakowie w strefie A (najbliżej Rynku) trzeba zapłacić 6 zł za każdą godzinę, a opłaty pobierane są od poniedziałku do soboty w godz. 10-20. Niedługo stawki wzrosną o złotówkę, a płacić trzeba też będzie w niedzielę.

W Gdańsku pierwsza godzina w ŚSPP kosztuje 5,5 zł, druga 6,6 zł, a trzecia 7,90 zł. Opłaty pobierane są przez cały tydzień w godz. 9-20.

Oczywiście, to miasta wybitnie turystyczne, ale nie tylko w takich stawki są znacznie wyższe niż w Katowicach. Przykładowo w Rzeszowie w strefie ścisłego centrum postój kosztuje 5 zł za pierwszą, 6 zł za drugą i 7,2 zł za trzecią godzinę.

Reklama

3. Likwidacja "białych plam"  SPP

Władze miasta są tak niekonsekwentne w "walce" z ograniczeniem ruchu kołowego w centrum Katowic, że z jednej strony zapowiadają powiększenie SPP i podwyżkę opłat, a z drugiej zapraszają kierowców na bezpłatne parkingi (legalne) bądź klepiska (nielegalne). Kuriozalną decyzją było udostępnienie bezpłatnego parkingu przed Superjednostką. Miejsce, które z powodzeniem mogłoby posłużyć do powiększenia przyległego skweru, przez większą część dnia zajęte jest przez kierowców z różnych stron woj. śląskiego, którzy rano walczą o darmowe miejsce 200-300 metrów od rynku. Jeszcze zanim SPP zostanie powiększona, ten szutrowy parking powinien zostać zlikwidowany.

Reklama

Takich białych plam jest znacznie więcej. To przede wszystkim okolice ulic Pawła, Wodnej i Górniczej, które obecnie wyglądają jak jakiś szrot albo giełda samochodowa. Kierowcy zostawiają tam samochody na każdym skrawku wolnej ziemi. Jak najszybciej trzeba im to uniemożliwić. Wystarczy miejskie tereny po wyburzonych kamienicach ogrodzić.

Kolejne miejsce służące za bezpłatny parking to pl. Sejmu Śląskiego. Tu planowana jest zielona inwestycja, więc samochody stąd znikną i to bez względu na zamieszanie związane z wpisaniem placu do wojewódzkiej ewidencji zabytków.

Reklama

Na koniec jedna z moich ulubionych białych plam parkingowych, która sprawia, że Katowice wyglądają jak miasto z trzeciego świata - klepisko przy zbiegu ulic Gliwickiej i Dąbrówki. To kwintesencja podejścia władz miasta do chaosu parkingowego. Miejskie budynki zostały tu wyburzone kilkanaście lat temu i od tamtej pory kolejnym prezydentom nie przeszkadzają dziesiątki samochodów stojących w błocie.

4. Fizyczne przeszkody

Klepiska to jedno, ale inną plagą jest nielegalne parkowanie na chodnikach czy trawnikach. Wprawdzie inne miasta nie mają oporów ze stawianiem słupków i innych barier w miejscach, w których kierowcy regularnie parkują nielegalnie, ale Katowice bardzo się przed tym bronią. A przecież przeszkody mogą być estetyczne. To nie tylko słupki, bo mogą to być donice czy po prostu zieleń. Jednak nawet kiedy to mieszkańcy wybierają jakieś rozwiązanie w głosowaniu do Budżetu Obywatelskiego (jak zieleń na chodniku przy ul. Żwirki i Wigury), to przez rok MZUiM nie potrafi nawet przygotować projektu, nie mówiąc o realizacji. To pokazuje podejście miasta do spraw, które nie są dla władz priorytetowe.

Reklama

5. Zwężanie dróg

W centrum Katowic jest kilka ulic, które wymagają pilnej interwencji, na czele z ograniczeniem na nich pasów ruchu. Najlepsze przykłady to ul. Francuska i ul. Sokolska. Na tej pierwszej na odcinku od ul. Powstańców do ul. Warszawskiej są nawet nawet trzy pasy ruchu. Na drodze jednokierunkowej! Do tego parkingi po obu stronach. Biorąc pod uwagę, że ulica cały czas biegnie z górki, kierowcy rozpędzają się tu do prędkości powyżej dozwolonych 50 km/h. Szerokość jezdni spokojnie można ograniczyć, a w zamian stworzyć infrastrukturę rowerową i/lub zieleń.

Reklama

Podobnie na ul. Sokolskiej. Miejscami droga ma tu szerokość nawet siedmiu pasów (licząc ten rozdziału). Podobno istnieje koncepcja przebudowy, ale miasto nie chce jej pokazać opinii publicznej.

Kolejny przykład to ul. Wita Stwosza. Dwa pasy w jednym kierunku na odcinku od ul. Szeligiewicza do ul. Powstańców to o jeden za dużo. Tu tym bardziej nikt nie dostosowuje się do ograniczenia prędkości, wynoszącego 30 km/h, bo z górki samochód nawet na luzie jedzie szybciej.

Zwężenie al. Korfantego było pierwszym dobrym krokiem. Teraz czas na gruntowną analizę całego śródmieścia i ograniczanie pasów ruchu tam, gdzie nie będzie to miało wielkiego wpływu na płynność ruchu, za to przyniesie duże korzyści innym uczestnikom ruchu i mieszkańcom śródmieścia.

Reklama

6. Stworzenie w straży miejskiej wydziału ruchu drogowego

Straż miejska udaje, że walczy z nielegalnym parkowaniem, a władze miasta udają, że zależy im na straży miejskiej. SM to niskie płace i ciągłe wakaty. Szkoda, że za decyzją o zwiększeniu liczby etatów nie poszła inna - o wydzieleniu w strukturach SM wydziału ds. walki z nielegalnym parkowaniem. Jeszcze około 10 lat temu część strażników zajmowała się wyłącznie ruchem drogowym. Zakładali blokady na koła, zostawiali za wycieraczkami wezwania na komendę. Po aferze łapówkarskiej w 2013 roku wydział praktycznie sam się rozwiązał, ale warto wrócić do tego rozwiązania. Wówczas mieszkańcy, dzwoniąc na nr 986, nie będą musieli wysłuchiwać, że "jak będzie wolny patrol, to podjedzie". Chodzi o to, żeby normą był wolny patrol, a nie jego brak. W przeciwnym razie mieszkańcy machną na to wszystko ręką i przestaną zgłaszać wykroczenia.

Reklama

W kontekście SM brakuje też jednej ważnej rzeczy - odwagi w odholowywaniu nielegalnie zaparkowanych samochodów. W samym centrum codziennie można spotkać co najmniej kilkanaście aut, które stwarzają zagrożenie w ruchu, a tym samym kwalifikują się do odholowania. Niestety, SM działa sprawnie w tym zakresie jedynie, kiedy trzeba oczyścić trasę przed Tour de Pologne.

Centrum Katowic nie powinno wyglądać jak jeden wielki parking. Zdaję sobie sprawę, że rok przedwyborczy to nie najlepszy czas na wprowadzanie radykalnych zmian. Chociaż widzę światełko w tunelu. Kilkanaście dni temu, podczas rozmowy w Radiu Piekary, prezydent Katowic Marcin Krupa chyba po raz pierwszy powiedział publicznie, że trzeba zatroszczyć się o mieszkańców śródmieścia. To miło, że po tylu latach ktoś w końcu dostrzegł, że istniejemy i potrzebujemy radykalnych działań, żeby móc tu dalej mieszkać. Teraz czas na konkretne decyzje. Czekamy z niecierpliwością.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dan - niezalogowany 2024-06-07 08:13:48

    zasadniczo tak wybraliśmy, jesteśmy w Unii więc zgadzamy się na likwidację europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i uzależnienie od Chińskich baterii i parę innych absurdów, które doprowadzą nas do nieszczęścia, a nawet do upadku. zanim dotrze to do zwykłych ludzi, że są manipulowani to prędzej wszyscy będziemy gadać po rusku albo chińsku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Katowiczanka - niezalogowany 2024-06-07 05:43:49

    Antysamochodowi aktywiści powoli zdają sobie sprawę, że ludzie mają już ich dość po kokardki. Ja ich nazywam "utrudniacze życia". Ale...... czego tu oczekiwać, sam pan redaktor to użytkownik samochodzika. I tak to jest z autkowymi hipokrytami - innych wygonią, ale sami autek nie sprzedadzą, bo.......... bo dobrze wiedzą, jakim kłamstwem przez nich serwowanym jest że "90% ludzi jedzie codziennie z punktu A do punktu B. Nigdzie więcej.". Bo sami są benecjentami ruchu samochodowego do załatwiania własnych spraw. Trzeba dać tym miejskim aktywistom wreszcie odpór oddolnie - organizować się i wpływać na władze miasta, by nigdy już im nie pozwalały na utrudnianie życia mieszkańcom nie tylko Katowic.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Batista - niezalogowany 2024-06-07 05:37:21

    I podobne retorsje dla Katowiczan. Nie wyjedziecie nigdzie poza swoje miasto, bo dowali wam się po 100zł za wjazd do jakiegokolwiek innego miasta :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości