Ponad 100-letnie budynki w centrum Katowic zrównano z ziemią. Jeden z nich od dawna straszył pasażerów pociągów wjeżdżających do miasta. Jednak okazuje się, że dawną nastawnię uznano za najcenniejszą. Dlatego trzeba ją zachować.
Bardziej spostrzegawczy przechodnie, kierowcy i pasażerowie pociągów mogli zauważyć, że w okolicy ul. Sądowej zniknęły budynki stojące przy torach. O planach PKP Polskich Linii Kolejowych informowaliśmy już pod koniec zeszłego roku. Jak przekazała nam wtedy kolejowa spółka, prace rozbiórkowe były konieczne ze względu na trwającą od września inwestycję, czyli przebudowę linii kolejowej E65 w Katowicach. W trakcie prac na węźle katowickim zajdą wielkie zmiany w układzie torowym, co widać już po powstających blisko centrum miasta obiektach.
- Nieczynne budynki przy ul. Sądowej zostały rozebrane, ponieważ znajdowały się w miejscu, które kolidowało z zaprojektowanym układem torowym, zakładającym dobudowę torów i poszerzenie torowiska - mówi Katarzyna Głowacka z zespołu prasowego PKP PLK.
Zmiana układu torowego to nie jedyna przyczyna zrównania z ziemią budynków obok wiaduktu na ul. Mikołowskiej. W zeszłym tygodniu okazało się, że miasto w przyszłości zamierza wybudować łącznik pomiędzy dworcami kolejowym i autobusowym. Konkretnie kontynuację łącznika, którego połowę w postaci tunelu pod peronem 1 wybudują kolejarze. Miasto będzie musiało dokończyć ciąg komunikacyjny pomiędzy ul. Mikołowską a dworcem przy ul. Sądowej. Można wyobrazić sobie, że w miejscu, gdzie stały wyburzone już dzisiaj budynki, powstanie kładka.
W pierwszej kolejności wyburzono długi parterowy budynek dawnego magazynu, którego powstanie jest datowane na koniec XIX w. Jednak wśród zabudowań znajdujących się pomiędzy ulicą Sądową a torami bardziej rzucał się w oczy wyższy budynek.

Był dobrze widoczny zwłaszcza dla osób jadących pociągiem od strony i w kierunku Załęża. To budynek dawnej nastawni połączony z magazynem. On również powstał ponad 100 lat temu, na przełomie XIX i XX wieku. Od dawna było widać, że jego stan jest fatalny. Był nie tylko pomalowany przez grafficiarzy. Z daleka widoczne były także uszkodzenia dachu i konstrukcji balkonu. Obiekt powoli zamieniał się w ruinę. Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie kolejowa inwestycja, zawaliłby się sam. Prawdopodobnie magazyny i nastawnia powstały mniej więcej w tym samym czasie, co lokomotywownia przy ul. Raciborskiej.
Jak dowiedzieliśmy się w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, już kilka lat temu ustalono, że dawną nastawnią wpisaną do gminnej ewidencji zabytków w 2014 roku zajmowała się Rada Ochrony Zabytków. Zgodnie z wytycznymi, budynek nakazano w jakiś sposób zachować. Dlatego ten obiekt rozbierano długo i starannie układano cegły pochodzące z rozbiórki.


- Po uzgodnieniu z konserwatorem zabytków, nastawnia została rozebrana, ale materiał z rozbiórki jest składowany na placu budowy. Obiekt planowany jest do odtworzenia w nowej lokalizacji, na terenie kolejowym. Uzgadniamy konkretną lokalizację oraz sposób wykorzystania obiektu - wyjaśnia Głowacka.
Wiadomo, że nastawnia nie zostanie odtworzona w całości, ale w innej lokalizacji zostaną wykorzystane elementy budynku. Nie wiadomo jednak, gdzie, kiedy i w jaki sposób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Należy zachować ale została wyburzona. To jest bardzo logiczne.
Nie rozumiem logiki ludzi,chcieli wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki,a przejmują się rozpadającą ruderą,naprawdę potrzeba interwencji złomiarzy,aby przykładem dawnej odlewni Huty Metali Nieżelaznych przy ul.Korfantego,sprawa została rozwiązana bez udziału ludzi,którzy całe życie zarabiają na utrudnianiu rozwoju miasta.
Dyrektor IZ Sosnowiec wszystko zburzy i zniszczy i wszystko wszystkim obieca byle by mieć korzyść z tego. Gdyby był ktokolwiek inny na jego miejscu to ten zabytek zamienie by stał i był odnowiony i tyle w temacie...
Należy zachować ale została wyburzona. To jest bardzo logiczne.
Nie rozumiem logiki ludzi,chcieli wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki,a przejmują się rozpadającą ruderą,naprawdę potrzeba interwencji złomiarzy,aby przykładem dawnej odlewni Huty Metali Nieżelaznych przy ul.Korfantego,sprawa została rozwiązana bez udziału ludzi,którzy całe życie zarabiają na utrudnianiu rozwoju miasta.
Dyrektor IZ Sosnowiec wszystko zburzy i zniszczy i wszystko wszystkim obieca byle by mieć korzyść z tego. Gdyby był ktokolwiek inny na jego miejscu to ten zabytek zamienie by stał i był odnowiony i tyle w temacie...