Właściciele spółki Millenium Inwestycje, od której Katowice chcą kupić biurowiec przy ul. Powstańców, finansowali kampanię wyborczą komitetu prezydenta Marcina Krupy. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, będzie kolejną pomiędzy miastem i Millenium. Ponad rok temu miasto kupiło od dewelopera mieszkania na os. Bażantowo. Też z wolnej ręki.
Od kilku miesięcy miasto szukało nowej lokalizacji dla wydziałów urzędu miasta, które mieszczą się w biurowcu przy ul. Francuskiej 70. Budynek jest odchylony od pionu i trzeba z niego wyprowadzić ludzi. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał opróżnić biurowiec do końca sierpnia 2026 roku. Potem, na prośbę urzędu, przesunął ten termin o rok.
Nie zmienia to faktu, że urzędnicy muszą się wyprowadzić. W lutym 2025 roku UM Katowice ogłosił konkurs na wybór firmy, która doradzi do jakiej lokalizacji powinny przenieść się wydziały z Francuskiej 70. Wpłynęło 6 ofert, wszystkie firm z Warszawy. Wybrana została ta Colliers Poland. Zwycięzca konkursu przeanalizował różne lokalizacje m.in. pod kątem dostępności komunikacyjnej (zarówno komunikacją publiczną, jak i indywidualną), dostępności pomieszczenia na serwerownię, hali obsługi klientów, sali konferencyjnej i archiwum.
Colliers wziął pod uwagę 20 różnych biurowców, które miały wolną powierzchnią biurową, adekwatną do zapotrzebowania miasta. Chodziło o około 4500 m kw. oraz około 1000 m kw. do bezpośredniej obsługi klienta. Ostatecznie na tzw. krótką listę trafiły dwie oferty. Jednak miasto z nich nie skorzystało.
Jak poinformowała podczas obrad komisji budżetu Rady Miasta sekretarz miasta Monika Maniecka, wynajem kosztowałby miasto 5,8 mln zł rocznie. Pod koniec 2025 roku władze Katowic uznały, że to nieopłacalne i lepiej kupić biurowiec na własność. Wybór padł na budynek byłego mBanku przy ul. Powstańców 43.
Kiedy zaczęliśmy drążyć temat, urzędnicy nabrali wody w usta.
Zapytaliśmy urząd miasta, czy wyszedł na rynek z informacją o planowanym zakupie biurowca, tak jak stało się to w przypadku planów wynajmu powierzchni? Zapytaliśmy też, czy w grę wchodził zakup innego obiektu oraz kto był inicjatorem zakupu biurowca przy ul. Powstańców? Czy to miasto zgłosiło się do właściciela, czy odwrotnie. Odpowiedzi nie dostaliśmy. A te są bardzo istotne, bo chodzi o wydatek 36 800 000 mln zł publicznych pieniędzy na 27-letni biurowiec, który od 2019 roku stoi pusty i którego od kilku lat nikt nie chciał kupić.
Millenium Inwestycje (poprzez spółkę celową) stało się jego właścicielem 29 marca 2023 roku, choć rozmowy w sprawie kupna rozpoczęły się już w 2021 roku, a 5 stycznia 2022 roku została zawarta umowa przedwstępna.
mBank sprzedał biurowiec za 25 830 000 zł brutto. To 7227,88 m kw. powierzchni użytkowej oraz prawo użytkowania wieczystego około 6440 m kw. gruntu.
Nowy właściciel próbował komercjalizować obiekt, ale chętnych na najem nie było. Spółka wystawiła więc biurowiec na sprzedaż. Z ogłoszeń, które można jeszcze znaleźć w internecie wynika, że budynek był oferowany za 32 mln zł netto, czyli 39 360 000 zł brutto. Chętnych nie było.
Rynek zweryfikował więc ofertę Millenium negatywnie. Chociaż w ubiegłych latach w Katowicach trwał prawdziwy boom inwestycyjny, nie znalazł się nikt, kto kupiłby biurowiec i w jego miejsce postawił np. mieszkania. Radni z pewnością zgodziliby się na lex deweloper, tak jak zgodzili się tuż obok, gdzie Millenium Inwestycje na innej swojej działce zbudowało mieszkania (Damrota Garden).
Kiedy wydawało się, że Millenium będzie musiało zejść z ceny, z ofertą przyszło miasto. Co ciekawe, z przygotowanego przez firmę Cendom na zlecenie urzędu operatu wynika, że budynek warty jest 46 231 000 zł, a prawo użytkowania wieczystego gruntu - 8 870 000 zł. Łącznie daje to 55 101 000 zł. To zaskakująca wysoka kwota, biorąc pod uwagę za ile sprzedawane były w ostatnich latach biurowce w Katowicach, a także brak zainteresowania rynku tą nieruchomością za znacznie mniejszą kwotę.
Chcieliśmy dokładnie zapoznać się z tym operatem, ale urząd miasta odmówił nam dostępu do tego dokumentu.
W sprawie planowanego zakupu biurowca postępowanie władz Katowic jest bardzo nietransparentne. Urzędnicy nie dysponują profesjonalnymi analizami i ekspertyzami dotyczącymi stanu budynku ani szacunkowych kosztów, jakie trzeba będzie ponieść, żeby dostosować go dla potrzeb urzędu.
Nie zlecili badania rynku, tak jak zrobili to, kiedy w grę wchodził najem, a nie kupno powierzchni biurowej. Nie ujawniają operatu szacunkowego, który powstał metodą porównawczą. Wyszłoby wtedy na jaw jakie transakcje wziął pod uwagę rzeczoznawca dochodząc do kwoty ponad 55 mln zł. Wreszcie, nie zlecono kontroperatu, który mógłby rzucić dodatkowe światło na realną wartość tej nieruchomości.
Zapytaliśmy biuro prasowe UM, czy na decyzję o zakupie akurat tego budynku miała wpływ bardzo dobra znajomość władz miasta z właścicielami spółki Millenium Inwestycje. Odpowiedzi nie dostaliśmy.
Millenium ma trzech udziałowców. Zgonie z danymi zawartymi w Krajowym Rejestrze Sądowym, formalnie są nimi trzy fundacje rodzinne: JPP Saxum Fundacja Rodzinna (50% udziałów), Fundacja Rodzinna Rodziny Piwkowskich i Lasoń Fundacja Rodzinna (po 25% udziałów). Fundatorem tej pierwszej fundacji jest Piotr Marian Płoskoń. Funkcję prezesa spółki pełni Krzysztof Lasoń, a wiceprezesa Jacek Piwkowski. Nazwiska dwóch pierwszych odnajdujemy na liście osób, które finansowały kampanię wyborczą komitetu Forum Samorządowe i Marcin Krupa. Z udostępnionych nam przez Państwową Komisję Wyborczą dokumentów wynika, że 19 września 2018 roku Krzysztof Lasoń wpłacił 5000 zł, a 25 września Piotr Ploskoń zasilił konto komitetu wyborczego prezydenta Katowic kwotą 10 000 zł. Była to jedna z najwyższych wpłat (trzy osoby wpłaciły po 20 000 zł, a jedna 15 000 zł).
Zapytaliśmy Millenium Inwestycje dlaczego właściciele spółki zdecydowali się współfinansować kampanię wyborczą akurat komitetu Forum Samorządowe i Marcin Krupa.
W odpowiedzi spółka przekazała, że "nie komentuje prywatnych działań swoich udziałowców, którzy jako osoby fizyczne dokonali wpłat na komitet wyborczy zgodnie z literą prawa."
Jeśli Katowice ostatecznie kupią biurowiec przy ul. Powstańców, będzie to kolejna duża transakcja pomiędzy miastem i Millenium Inwestycje.
Na początku 2025 roku, również bez przetargu, Katowice kupiły od spółki 5 mieszkań przy ul. Pijarskiej 6 na os. Bażantowo. Cena wyniosła 3 970 000 zł. Urząd przeznaczył lokale na tzw. mieszkania wspomagane.
– Mieszkania wspomagane mają za zadanie udzielenie wsparcia osobie, która ze względu na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność lub chorobę potrzebuje wsparcia w funkcjonowaniu w codziennym życiu, ale nie wymaga usług w zakresie świadczonym przez dom pomocy społecznej. W tym miejscu seniorzy nie tylko otrzymają niezbędne wsparcie, ale także będą mogli cieszyć się wzajemnym towarzystwem – mówił we wrześniu 2024 Maciej Biskupski, wiceprezydent Katowic.
Kupione przez miasto mieszkania (zgodnie z informacją z zarządzenia prezydenta) mają powierzchnię 55,33 m kw., 46,11 m kw., 31,48 m kw., 31,09 m kw. i 139,77 m kw. Średnia cena za metr kwadratowy wyniosła 12 919,877 zł.
Co ciekawe, ostatnie mieszkania w tym budynku deweloper sprzedawał na wolnym rynku znacznie taniej niż miastu. wtedy dostępne były jeszcze dwa lokale, każdy o powierzchni 139,77 m kw. Jeden kosztował 1 180 000 zł, a drugi 1 282 000 zł. Daje to odpowiednio 8442 zł/m kw. i 9172 zł/m kw. Cena dla miasta za taki sam lokal wyniosła aż 1 805 811,21 zł, czyli 12 919,877 zł. Jak tłumaczyli urzędnicy, kupowane przez miasto mieszkania były wykończone w wysokim standardzie i w pełni wyposażone. Z kolei te, które zostały jeszcze do sprzedaży miały tzw. standard deweloperski lub open space.
Prezydent Katowic nigdy oficjalnie nie wytłumaczył, dlaczego na mieszkania wspomagane miasto wybrało akurat lokale na os. Bażantowo, należące do Millenium Inwestycji, a także dlaczego na zakup mieszkań nie został ogłoszony przetarg.
Żeby miasto mogło kupić biurowiec przy ul. Powstańców, radni musieli przeprowadzić zmiany w budżecie oraz Wieloletniej Prognozie Finansowej. Stało się to na sesji 26 marca 2026 roku. Jednak obydwie uchwały zaskarżył radny Leszek Piechota, który wniósł o ich uchylenie w całości lub w części dotyczącej nabycia nieruchomości przy ul. Powstańców 43 oraz dotyczącej skutków nabycia i adaptacji tej nieruchomości.
Jego skarga została przekazana przez radnych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Formalnie niczego to nie zmienia, obydwie uchwały obowiązują. Jednak z tzw. ostrożności procesowej miasto mogłoby się wstrzymać z przeprowadzeniem transakcji do czasu zajęcia stanowiska przez sąd. O to, czy tak się stanie, pytał na ostatniej sesji radny Piechota. Wiceprezydent Bogumił Sobula nie odpowiedział jednak wprost na zadane przez niego pytanie.
Dzień przed publikacją tego tekstu my też zapytaliśmy urząd miasta czy transakcja została wstrzymana. Odpowiedzi jeszcze nie dostaliśmy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I teraz już jest wszystko jasne... Choć obawiam się, że związku przyczynowo-skutkowego nie dostrzeże ani Prokuratura, ani NIK - szkoda, bo one powinny stać na straży zwykłej ludzkiej przyzwoitości, uczciwości oraz honoru, których to cech brakuje obecnemu prezydentowi miasta.
Największe szwindle robi się na poziomie administracji lokalnej. Na poziomie rządowym jest trudniej, bo istnieje więcej mediów kontrolujących zachowania o znamionach korupcji. Ludzie w samorządzie są dużo bardziej bezczelni. Dlatego mieszkańcy Katowic mają naprawdę duże szczęście, mając takie medium kontrolujące jak portal katowice24.info w swoim mieście. Wyrazy dużego szacunku dla autora artykułu. Może mieszkańcy w końcu zaczną zauważać za kogo uważa ich władza ich miasta.
Dziękujemy redakcji, że drąży ten temat. Ja sobie zapisałem na dysku zdjęcie z kampanii wyborczej, gdzie na audytorium siedzi "komitet poparcia Krupy". I tak co kilka/naście dni zaznaczam osoby "umoczone" :) "is fecit, cui prodest" Kolejny gruby temat to będzie Centrum Kolonizacji Planet i Kosmosu w miejscu kopalni Wujek Kosmiczne pieniądze zostaną przepalone, korzyści będą znikome albo co najwyżej "przyziemne"
Katowice to księstwo, Młyńska to dwór - wewnątrz obowiązuje etyka dworska oraz zasady zależności wobec stojących wyżej w hierarchii. Osoby stojące niżej w hierarchii są wynagradzane (obietnica kariery, posada w spółce miejskiej lub w UM, dla niżej usytuowanych umowy zlecenia lub dofinansowania projektów). W zamian wymagana pełna lojalność. Na zewnątrz system wykazuje pełną solidarność - ręka rękę myje (i ochrania). . . . . . Szef szefów żywi się doskonałymi relacjami z lokalnym biznesem, któremu zawsze dogodzi (wszystko kosztem miasta), a który mu te starania (kiedyś?) z pewnością wynagrodzi. Ilu mieszkańców miasta Katowice wie, że poprzedni szef szefów, Piotra Uszok zasilił zarząd spółki inwestycyjnej Silesia Nova, która z jego pomocą zabuduje Nowy Wełnowiec tysiącami mieszkań postawionych na skażonej ziemi? (podobno ktoś wierzy, że to w pełni zrekultywują i oczyszczą, ale jeszcze szukają tego gościa;). . . . . . Katowice funkcjonują jak księstwo, będą kiedyś o tym powstawać prace na politologii i socjologii. Powinny też na psychologii - skąd się bierze na Młyńskiej tyle ludzi bez kręgosłupa?!?!?
Jak dobrze że, jesteście! Jak widać opłaca się finansować kampanie.
A czy Prezydent Katowic może wytłumaczyć dlaczego do prowadzenia mieszkań wspomaganych (zakupionych od Millenium Inwestycji) miasto wybrało akurat Fundację Bażantowo, której prezesem jest Pan Jacek Piwkowski? I ile miasto będzie płacić tej fundacji?
Dlaczego nie mówicie, jaką część wydatków wyborczych Krupy stanowiły te wpłaty? Całość kampanii Krupy kosztowała ponad 300 000 zł, więc te wpłaty to raptem dziesięć procent...No straszliwa korupcja, naprawdę....
Jeśli ma pan informacje, że doszło do korupcji, proszę zawiadomić prokuraturę. Poza tym, 15 000 z 300 000 to nie 10, a 5%. Matematyka na poziomie szkoły podstawowej.
Super! Jesli to prawda to na naszych oczach łapówki i korupcja w naszym komunistym kraju jest na porzadku dziennym. Nadal glosujcie na te dwie partie albo nie chodźcie na referendum!
Chyba Ci się pomylił komuna z katolicyzmem
Ładnie się woźi ten KOalicyjno-Platformiany odłam miejskch urzedasów za pieniądze PODATNIKA. Przecież po tym artykule czarno na białym widać jakie tu odchodzą przewały , a takich developerów jest pełno. Ppodobnie jak jedna z firm wszystko budującą ostatnimi laty w Katowicach , wygrywa najniższymi ofertami by po rozpoczęciu i w trakcie budowy dróg czy ogromnych obiektów ... kilka razy renegocjować warunki kontraktu , z najtańszej ceny, stają się NAJDROŻSZYM wykonawcą. Tak się bawią , aż dziw bierze że nikt tego nie zauważa i nie kontroluje , żadne służby, żadna prokuratura , żadne sądy... KORUPCJA i UKŁAD jak wszędzie , nawet jak jest czarno na białym.
masz jakąś obsesje KO-wą ? koleś dostał medal od Dudy za współpracę z PIS - ogarniasz ? Organizował PISowską defiladę - pamiętasz ? Wiesz z jakiej partii byli zastępcy Krupy ? Nie otrafisz zrozumieć że "młyńska" układa się z każdą władzą ?
czyli co kampania to inny "dobrodziej" i inny wałek - najpierw "wdzięczni mieszkańcy Kielc", teraz ci od Millenium. Jprd, co w tym mieście sie dzieje...
Jak się dokładnie przyjrzeć dużym inwestycjom prowadzonym w Katowicach przez miasto typu baseny, centra przesiadkowe, stadiony itp. to osoba mająca rozeznanie w cenach i kosztach szybko zauważy, że koszty tych inwestycji były i są mocno zawyżone. Sztandarowy przykład. Wydali ponad miliard na remont stadionu w Chorzowie, żeby po trzech latach wydać następne kilkaset na budowę nowego w Katowicach. Przykładów można mnożyć od lat. I tym ABW czy inne służby się nie interesują. Mafia w białych kołnierzykach.
Od wielu lat ręka rękę myje, a im dłużej myje, tym jest brudniejsza
Jeszcze taka ciekawostka o której nikt jeszcze nie napisał. Firma Cendom, która przygotowała operat szacunkowy dla UM, to firma Pana Mariusza Boryckiego, prywatnie ojca pewnego celebryty o tym samym nazwisku usilnie promowanego przez miasto Katowice.
Ale na dalszy remont ul Warszawskiej 29 mln nie mają. Po co nam coraz większą administracją, skoro nie ma na utrzymanie i remont miasta. Urzędnicy są dla miasta czy miasto dla urzędników. Trzeba by zrobić referendum jak w Krakowie…
I teraz już jest wszystko jasne... Choć obawiam się, że związku przyczynowo-skutkowego nie dostrzeże ani Prokuratura, ani NIK - szkoda, bo one powinny stać na straży zwykłej ludzkiej przyzwoitości, uczciwości oraz honoru, których to cech brakuje obecnemu prezydentowi miasta.
Największe szwindle robi się na poziomie administracji lokalnej. Na poziomie rządowym jest trudniej, bo istnieje więcej mediów kontrolujących zachowania o znamionach korupcji. Ludzie w samorządzie są dużo bardziej bezczelni. Dlatego mieszkańcy Katowic mają naprawdę duże szczęście, mając takie medium kontrolujące jak portal katowice24.info w swoim mieście. Wyrazy dużego szacunku dla autora artykułu. Może mieszkańcy w końcu zaczną zauważać za kogo uważa ich władza ich miasta.
Dziękujemy redakcji, że drąży ten temat. Ja sobie zapisałem na dysku zdjęcie z kampanii wyborczej, gdzie na audytorium siedzi "komitet poparcia Krupy". I tak co kilka/naście dni zaznaczam osoby "umoczone" :) "is fecit, cui prodest" Kolejny gruby temat to będzie Centrum Kolonizacji Planet i Kosmosu w miejscu kopalni Wujek Kosmiczne pieniądze zostaną przepalone, korzyści będą znikome albo co najwyżej "przyziemne"