Jedną z pierwszych lokatorek akademika „Zaścianek” w Ligocie jest Kateryna z Odessy. Wcześniej z dziećmi trafiła do siedziby Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbrówce Małej. - Tam była duża sala, ale tam było 30 osób. Z dziećmi były problemy. Tu każda rodzina ma swój pokój. Oczywiście, że jest lepiej - mówi. Tak wygodnego noclegu jeszcze nie miała od 1 marca, kiedy dotarła do Polski. Jest kuchnia, jest wifi i łazienka współdzielona z drugim pokojem.
Zanim dzisiaj oficjalnie otwarto pierwszy z dwóch domów studenckich w Ligocie przy ul. Franciszkańskiej, miejskie służby włożyły ogrom pracy w jego przygotowanie. Pierwsi pracownicy MZUiM pojawili się tam tydzień temu, wkroczyła ekipa z Zakładu Zieleni Miejskiej, a od początku tygodnia zaczęły działać pracownicy KZGM. Pracowali wiele godzin dziennie, żeby udostępnić budynki nieużytkowane od 3 lat, które Uniwersytet Ekonomiczny chciał sprzedać. - Decyzja była podyktowana względami ekonomicznymi. Dzisiaj rzeczywiście widzimy, że ta infrastruktura wymaga odnowy i rewitalizacji, ale może być bardzo przydatna do takich celów humanitarnych, jak to ma miejsce dzisiaj - mówi prof. dr hab. inż. Celiny Olszak, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. 
W byłym akademiku, oprócz dwuosobowych i trzyosobowych pokoi są kuchnie, pralka, salka do nauki dla dzieci, świetlica, czy pomieszczenia sportowe. Drugi dom studencki jest przygotowywany. Z powodu kiepskiego stanu technicznego jego uruchomienie może odbyć się za około 2 tygodnie, na przełomie marca i kwietnia. W dwóch domach studenckich ma mieszkać łącznie 400 uchodźców z Ukrainy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze