Warzywniak musiał ustąpić miejsca deweloperowi. Na os. Gwiazdy wyburzono budkę, w której przez ponad 30 lat mieszkańcy kupowali warzywa i owoce. Wielu osobom będzie jej bardzo brakowało.
Historia tego warzywniaka zaczęła się na początku lat 90. Teraz dobiega końca, bo niewielka budka na os. Gwiazdy została zrównana z ziemią.
- Jest ciężko, ale miasto chce się rozwijać. Coś się zaczyna i coś się kończy - mówi pan Robert, właściciel warzywniaka.
Budkę postawił jego tata. Rodzice sprzedawali tu warzywa i owoce przez lata. W końcu to on przejął od nich drobny interes. Przez ponad trzy dekady mieszkańcy osiedla przy al. Roździeńskiego przychodzili do niego na zakupy.
Teraz budki już nie ma. Zniknęła w ciągu kilku godzin, ustępując miejsca nowej inwestycji mieszkaniowej. Tata pana Roberta przekonuje go, że skoro nie można z tym nic zrobić, to trzeba się z tym pogodzić.
Duży deweloper na początku tego roku zaczął budowę ósmej „gwiazdy”.
- Po latach na Osiedlu Walentego Roździeńskiego tworzymy Nową Gwiazdę. Dopełniamy kosmiczny układ i otwieramy zupełnie nowy rozdział tej historii - pisze Trust Investment na stronie swojej inwestycji.
Za projekt Nowej Gwiazdy odpowiada Maciej Franta, czyli wnuk jednego z twórców osiedla - Aleksandra Franty. Skalą ma dorównywać pozostałym budynkom. Będzie miała 24 kondygnacje i ok. 80 metrów wysokości. Powstaną w niej 364 lokale, czyli więcej niż w oryginalnych budynkach ikonicznego osiedla.

Już kilka miesięcy temu wykonawca inwestycji zaczął przygotowywać teren pod wzniesienie nowego obiektu. Najpierw wyburzono przychodnię przy ul. Bogucickiej. Wtedy jeszcze warzywniak mógł działać normalnie. O tym, że budka zniknie, właściciel wiedział od roku. Jednak dogadał się z deweloperem, że będzie sprzedawał w trakcie budowy. Później okazało się, że to niemożliwe. Pod budką przebiega sieć wodociągowa, dlatego jej rozbiórka okazała się konieczna. Tak zakończyła się ponad 30-letnia historia rodzinnego warzywniaka.
Pan Robert musiał opuścić budkę, ale postanowił jeszcze wyprzedać cały towar. Rozstawił skrzynki z warzywami i owocami na chodniku, obok postawił wagę. Gdy za ogrodzeniem koparka przerzucała pozostałości budki, pojawiali się kolejni klienci. - Będzie brakowało i to bardzo. Ja mam chore nogi, a tu w okolicy nie ma takiego sklepiku - mówi starsza kobieta. Mieszka na os. Gwiazdy od lat 70., więc pamięta początki warzywniaka. Odchodzi z truskawami i czereśniami, a zaraz po niej przychodzi kolejny klient. Przyszedł kupić arbuza. - Od 20 lat na pewno. Za dzieciaka się tu już przychodziło - mówi zapytany o to, jak często zaglądał tu na zakupy.
Właściciel warzywniaka klientów zna bardzo dobrze. To głównie starsze osoby. Z roku na rok było ich jednak coraz mniej. Przyznaje, że nie potrzebował już tyle towaru co kiedyś. - Świat się zmienia. Kto teraz kapustę ukisi albo kupi owoce, żeby kompot zrobić? Ludzie kupują półprodukty lub gotowce - mówi pan Robert.
Co zrobi, gdy już nie ma lokalu, w którym przez lata pracował? Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie mu trudno znaleźć nową pracę, bo całe zawodowe życie spędził w warzywniaku. Jak mówi, najpierw musi ochłonąć. Potem postara się poszukać nowego miejsca. Najlepiej na osiedlu Gwiazdy, gdzie ma swoich stałych klientów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze