Zamyka się pierwszy sklep socjalny w Katowicach. Przez 5 lat można w nim było robić zakupy taniej niż w tradycyjnych sklepach, ale przynosił duże straty. Prezes fundacji Wolne Miejsce tłumaczy swoją decyzję.
Otwarcie sklepu socjalnego na os. Tysiąclecia to było duże wydarzenie. Wiele osób chciało się wtedy pokazać przed kamerami i aparatami, bo oprócz prezydenta Katowic Marcina Krupy, w otwarciu brali udział inni samorządowcy, posłowie i radni. - Nasza fundacja będzie mogła pomagać już nie tylko w święto - w Wigilię i Wielkanoc, ale każdego dnia, 365 dni w roku - mówił wtedy Mikołaj Rykowski, prezes fundacji Wolne Miejsce, która prowadzi sklepy socjalne. Wtedy wydawało się, że pomysł się przyjmie. Będzie dużo potrzebujących, którzy z zaświadczeniami wydanymi przez MOPS będą chcieli robić zakupy za niższe ceny niż w zwykłym sklepie i będzie dużo samorządów chętnych wesprzeć nową w Polsce inicjatywę.

Pierwszy był sklep „Spichlerz” na os. Tysiąclecia otwarty w grudniu 2020 roku, następne uruchomiono w 2021 roku na warszawskim Mokotowie i w Katowicach-Ligocie, a w 2022 roku powstał sklep w Tychach. Jednak w tym roku kolejne sklepy są przez fundację zamykane. W 2024 roku zamknięto placówkę w Warszawie w atmosferze konfliktu z miastem, ponieważ fundacja nie płaciła tam czynszu, twierdząc, że inaczej umawiała się z urzędnikami. Ostatecznie dług wobec miasta z powodu nieopłaconego czynszu wyniósł około 300 tys. złotych, a sprawa skończyła się w sądzie. W Ligocie sklep zamknięto latem 2025 roku, a kilka miesięcy później, pod koniec ubiegłego roku, fundacja pożegnała się z Tychami. Teraz zamyka się pierwszy sklep.
Jednak tak naprawdę „Spichlerz” przy ul. Tysiąclecia 82 nie działał już zgodnie z pierwotną ideą. Zakupy mógł tu zrobić każdy. Sklep socjalny stał się sklepem społecznym. - Przerwijmy ten łańcuch marnotrawstwa żywności. Towary, które nam dostarczycie trafią na półki, a potem do osób naprawdę potrzebujących - przekonywał Mikołaj Rykowski w spocie promującym sklep na os. Tysiąclecia.
Wtedy jeszcze fundacja skupowała towar bliski przeterminowania w niższych cenach i sprzedawała wyłącznie osobom „będącym beneficjentami działań ośrodków pomocy społecznej”. W ciągu kilku lat z obu sklepów skorzystały tysiące osób. Jak czytamy w sprawozdaniu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Katowicach, w 2024 roku wydano 112 skierowań do sklepu socjalnego dla 212 osób.
„Od otwarcia pierwszego sklepu socjalnego wydano 3 466 skierowań dla 7 227 osób (którzy mogli korzystać z usług sklepu w 2024 roku), w tym wydano 774 skierowania dla osób powyżej 60. roku życia (w tym 304 skierowania dla osób powyżej 70. roku życia)” - informuje MOPS.
Jednak w ciągu kilku lat zmieniała się strategia fundacji. Najpierw w soboty wprowadzono możliwość zrobienia zakupów po niższych cenach dla każdego. Natomiast w ostatnich miesiącach „Spichlerz” działał w zasadzie tak samo jak inne, zwykłe sklepy. Dlatego miasto ucięło dofinansowanie dla fundacji Wolne Miejsce. Dopóki działalność spełniała wymogi konkursu na prowadzenie sklepów socjalnych, organizacja otrzymywała od Katowic 80 tys. złotych rocznie.
Od 1 sierpnia 2025 roku fundacja nie otrzymywała już dotacji z Urzędu Miasta. - W momencie rozwiązania umowy dofinansowania z Fundacją Wolne Miejsce z dniem 31 lipca 2025 r. przygotowany został aneks do umowy zmniejszający kwotę przyznanej dotacji - informuje Michał Mendala z biura prasowego katowickiego urzędu.

Jak mówi Mikołaj Rykowski, była to świadoma decyzja. - To był nasz sposób ratunkowy na to, żeby tą misję, która jest - powiem szczerze - straceńczą misją w tych przepisach, w których dzisiaj funkcjonujemy w Polsce, prowadzić. Ale i tak próbowaliśmy. Dla ludzi, dla mieszkańców Katowic i regionu, którzy chcieli korzystać z tańszych zakupów i chcieli też korzystać z tej formy spędzenia czasu. Bo to jest bardzo istotne - mówi prezes fundacji Wolne Miejsce i wylicza, że do funkcjonowaniu każdego sklepu fundacja dokładała od 5 do nawet 25 tysięcy złotych miesięcznie.
Od sierpnia 2025, czyli otwarcia sklepu dla wszystkich klientów, obroty wzrosły, ale nie na tyle, żeby opłacić w 100% wszystkie koszty. - Nasze sklepy, nawet wtedy kiedy nie są socjalne, są i tak w trudniejszej sytuacji niż każdy inny. Po pierwsze marża, po drugie nie mamy towarów, które w innych sklepach sprzedają się najbardziej atrakcyjnie, typu alkohol, typu papierosy i różnego rodzaju inne używki - mówi Rykowski.
Fundacja liczyła na to, że z czasem przepisy w Polsce ulegną zmianie. - W Austrii czy Niemczech, skąd zaczerpnęliśmy ideę sklepów socjalnych, można sprzedawać towar po dacie ważności. Jest nawet zakaz utylizacji żywności, która pomimo upłynięcia terminu ważności, nadaje się do spożycia. My dzisiaj marnujemy świetną żywność - mówi Rykowski. Fundacja musiała odkupować towar, a nie - jak w innych krajach - pozyskiwać go za darmo lub za ułamek ceny sklepowej.

- Jedna z trudniejszych decyzji w moim życiu, ale ona jest podyktowana racjonalnością uratowania Ministerstwa ds. Samotności, uratowania Wigilii, Wielkanocy, nie zamknięcia się całkowicie - mówi prezes Fundacji. Sam pawilon przy ul. Tysiąclecia 82 fundacja wynajmowała na preferencyjnych warunkach. Stawka wynosiła tyle, ile koszty utrzymania lokalu. W kwocie 4929,43 zł, oprócz czynszu, znajdowały się też opłaty takie jak zaliczka za ogrzewanie, wodę i odprowadzanie ścieków oraz odpady.
Zakupy w „Spichlerzu” będzie można zrobić jeszcze do końca stycznia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ach te maszynki do robienia pieniędzy; szkoda mi was, że nie spina się wam biznes bo nie możecie sprzedawać przeterminowanych konserw.
ach te maszynki do robienia pieniędzy; szkoda mi was, że nie spina się wam biznes bo nie możecie sprzedawać przeterminowanych konserw.