Sklepy socjalne zostały otwarte w trudnym, pandemicznym momencie. Teraz Fundacja Wolne Miejsce zamyka ten w Ligocie, choć miała wsparcie miasta. Sklep socjalny działał od ponad 3 lat.
Przecięcie wstęgi, wywiady i pierwsi zadowoleni klienci. Tak było podczas otwarcia pierwszego sklepu socjalnego w grudniu 2020 roku. Mikołaj Rykowski, prezes Fundacji Wolne Miejsce i prezydent Katowic Marcin Krupa głośno podkreślali, że to pierwszy taki sklep w Polsce. Pomysł został zaczerpnięty z Austrii i Niemiec.
Z jednej strony chodziło o to, żeby ratować produkty, których i tak już nikt by nie kupił, bo mają krótką datę ważności. Z drugiej strony, żeby gorzej sytuowani mieszkańcy mogli kupić m.in. żywność taniej niż w markecie. Miasto i prywatne podmioty chętnie wsparły inicjatywę. Podczas otwarcia na os. Tysiąclecia byli obecni samorządowcy i parlamentarzyści. Katowice chwaliły się innowacyjnym sklepem w mediach społecznościowych.
Rok po uruchomieniu pierwszego sklepu socjalnego Spichlerz, fundacja Wolne Miejsce otworzyła kolejny. 20 grudnia 2021 roku zaczął działać sklep w Ligocie przy ul. Świdnickiej 25. Ze sklepów od początku miały korzystać tylko wybrane osoby. Zakupy mogli zrobić wyłącznie korzystający z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz osoby spełniające ustawowe kryterium dochodowe. Później zasady zmieniono i punkty były otwarte dla wszystkich chętnych w soboty.

Teraz Fundacja Wolne Miejsce, najbardziej znana z organizacji wigilijnych i wielkanocnych spotkań dla potrzebujących, postanowiła zamknąć jeden z dwóch sklepów socjalnych. O ile o otwarciu było głośno, o tyle trudno znaleźć jakiekolwiek informacje o tym, że mieszkańcy Ligoty stracą ważny punkt na mapie dzielnicy. Nie chwali się tym fundacja, nie chwali się miasto. - Fundacja od pewnego czasu sygnalizowała zamiar zakończenia działalności sklepu. Pismo w tej sprawie wpłynęło do Urzędu Miasta Katowice 31 lipca br. - poinformowało nas biuro prasowe katowickiego urzędu miasta.
Jak mówi Mikołaj Rykowski, prezes fundacji, która prowadzi sklepy socjalne, to była trudna decyzja. - Ubolewam nad tym, bo chcielibyśmy dalej działać. Pomimo wsparcia finansowego ze strony miasta, za które jesteśmy bardzo wdzięczni, do działalności sklepów socjalnych, w tym do tego w Ligocie, musimy dopłacać - mówi Rykowski, choć nie podaje dokładnych kwot.
Fundacja liczyła na to, że z czasem przepisy w Polsce ulegną zmianie. - W Austrii czy Niemczech, skąd zaczerpnęliśmy ideę sklepów socjalnych, można sprzedawać towar po dacie ważności. Jest nawet zakaz utylizacji żywności, która pomimo upłynięcia terminu ważności, nadaje się do spożycia. My dzisiaj marnujemy świetną żywność - mówi Rykowski. Fundacja musiała odkupować towar, a nie - jak w innych krajach - pozyskiwać go za darmo lub za ułamek ceny sklepowej.
Choć pomysł zmiany przepisów tak, żeby dało się sprzedawać nadającą się do tego żywność po dacie, popierało wiele osób, nic się nie zmieniło. - Przez pięć lat odbyliśmy dziesiątki rozmów z parlamentarzystami. Każdy się z nami zgadza i każdy mówi, że mamy racje, ale nic się nie dzieje - mówi Rykowski i dodaje, że jeśli faktycznie zajdą zmiany w prawie, to jest gotowy reaktywować sklep w Ligocie. Choć powstała petycja, którą podpisało już około 200 osób, na razie nie ma szans na zmianę decyzji. W ostatnich dniach Spichlerz przy ul. Świdnickiej wyprzedawał swoje towary. W najbliższych dniach półki zostaną całkowicie opróżnione, a sklep zamknięty.

Aktualnie dostępny będzie wyłącznie sklep na os. Tysiąclecia. Jednak od 1 sierpnia działa jako sklep społeczny, a nie sklep socjalny. To znaczy, że w Spichlerzu może zrobić zakupy każdy, nie tylko ze skierowaniami z MOPS. Przypomnijmy, że Fundacja Wolne Miejsce na prowadzenie sklepu dostawała od miasta 80 tys. złotych. Urząd zapewnił też lokale. Fundacja ma preferencyjny czynsz wynoszący tyle, ile koszty utrzymania lokalu i pokrywa koszty mediów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Śmiem twierdzić, że Pan Mikołaj Rykowski po prostu "zapomniał" zapłacić czynszu za lokal. W Warszawie wyleciał z lokalu z hukiem, bo myślał że zapłacenie raz miesięcznego czynszu zwalnia go z opłat "do końca świata" Warto też przypomnieć, że owa fundacja wynajmuje mieszkanie w Katowicach w Pierwszej Dzielnicy czyli w tych nowych i absurdalnie drogich apartamentach przy Spodku, MCK i NOSPR. Tak, tak to za wasze pieniążki drodzy darczyńcy. Zgadnijcie kto i z kim tam mieszka :)
Chyba najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że osoba będą w Radzie Nadzorczej, organu, który powien być niezależny i niepowiązany osobowo kompletnie tego nie spełnia. Według stanu faktycznego Czlonkiem Rady Nadzoraczej jest... pracownik Fundacji zarówno będący w bliskiej relacji z Czlonkiem Zarządu. To chyba coś więcej aniżeli dualizm. Nieźle jak na Fundację która tak się chwali wartościami. Gdzie standardy pracy i etyki Panie Prezesie? Szkoda ze dla Urzędu Miasta Katowice czy MOPS kompletnie to nie przeszkadza.
Wiadomo, Pan Prezes to jest niezły spryciarz. Pamiętacie "samowolkę budowlaną" w Parku Śląskim, dziwnie tolerowaną przez ówczesny skorumpowany zarząd WPKiW (NIK pisał szczegółowo)?
Hehe fundacji sie kasa nie zgodzila to trza zamknac . Ten sklep na ligocie wiele wnosil tania spozywka zas zaoszczedzone geldy mozna bylo w zabce obok zostawic hehe
Dokładnie.Ceny w tym sklepie wcale nie takie niskie no chyba,że za zlezałe owoce i warzywa i niby kto miał by kupować towary Pół terminie???!!!.Osoby z zaświadczeniami napewno nie będą jeździły na tauzen oraz na inne dziwne miejsca czytaj za...pia żeby zrobić zakupy.I jeszcze miasto z naszych pieniędzy (i to nie małych)dotuje takie bezsensowne .A na tauzenie górnym to wogole nawet kioski ruchu popadaly-taka koniunktura.
Komentarz ma być słodziutki milutki taki o kotkach kwiatkach a czy rząd 1 glowa zreja żywność ptzeterminowaną zapieprzają w skodach i innym barachle do roboty itd Pozdrawiam i życzę na sniadanie zjełczalego masła.
Teraz to już tylko zostaje wystąpić po jacht z KPO...
Wcale nie jest socjalny ceny wysokie jak w normalnym sklepie a na dodatek towar luksusowy od razu zabierają dla siebie widziałem nie raz dostawy które nie lądowały na sklepie
Śmiem twierdzić, że Pan Mikołaj Rykowski po prostu "zapomniał" zapłacić czynszu za lokal. W Warszawie wyleciał z lokalu z hukiem, bo myślał że zapłacenie raz miesięcznego czynszu zwalnia go z opłat "do końca świata" Warto też przypomnieć, że owa fundacja wynajmuje mieszkanie w Katowicach w Pierwszej Dzielnicy czyli w tych nowych i absurdalnie drogich apartamentach przy Spodku, MCK i NOSPR. Tak, tak to za wasze pieniążki drodzy darczyńcy. Zgadnijcie kto i z kim tam mieszka :)
Chyba najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że osoba będą w Radzie Nadzorczej, organu, który powien być niezależny i niepowiązany osobowo kompletnie tego nie spełnia. Według stanu faktycznego Czlonkiem Rady Nadzoraczej jest... pracownik Fundacji zarówno będący w bliskiej relacji z Czlonkiem Zarządu. To chyba coś więcej aniżeli dualizm. Nieźle jak na Fundację która tak się chwali wartościami. Gdzie standardy pracy i etyki Panie Prezesie? Szkoda ze dla Urzędu Miasta Katowice czy MOPS kompletnie to nie przeszkadza.
Wiadomo, Pan Prezes to jest niezły spryciarz. Pamiętacie "samowolkę budowlaną" w Parku Śląskim, dziwnie tolerowaną przez ówczesny skorumpowany zarząd WPKiW (NIK pisał szczegółowo)?