Pożar domu przy ul. Bielskiej wybuchł w nocy. Zapaliła się sadza w kominie, ale płomień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Jak mówił jeden ze strażaków, wystarczyłoby pół godziny i mieszkańcy zostaliby bez dachu nad głową. Ostatecznie po kilku godzinach interwencja czterech zastępów straży pożarnej została zakończona. Nad ranem, 24 stycznia, wszyscy lokatorzy bezpiecznie wrócili do domów. Można powiedzieć, że cztery rodziny ocalił jeden z sąsiadów. To pan Jerzy w porę zadzwonił po pomoc. Niestety jego mieszkanie ucierpiało najbardziej. Straty są duże, bo spłonęła część poddasza. Mieszkanie zostało też zalane w trakcie akcji strażaków. Dlatego sąsiadka pana Jerzego postanowiła działać. Zorganizowała zbiórkę w sieci i w miejscowym kościele. - Z czystej wdzięczności, bo dzięki niemu nadal z mężem mamy dach nad głową i jesteśmy mu bardzo wdzięczni - mówi Joanna Kogut. Na początku jej sąsiad nie chciał słyszeć o takiej formie pomocy, ale udało się go przekonać. Pan Jerzy już zaczął remont, a w sumie jego koszty będą wysokie. Każdy, kto chce pomóc, może wpłacić dowolną kwotę na internetową zbiórkę, którą można znaleźć TUTAJ. Na razie udało się zebrać ok. 1700 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze