Reklama

Polityczne pomieszanie z poplątaniem w Katowicach, czyli kto z kim idzie do wyborów

Egzotyczne koalicje i lokalne sojusze, których nie ma na arenie ogólnopolskiej. Wybory samorządowe w Katowicach pokazują, że każdy może się dogadać z każdym. Oczywiście, dla dobra mieszkańców.

Przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi polska polityka podzieliła się na kilka bloków. PiS, Koalicja Obywatelska, Polska 2050 wspólnie z PSL, Nowa Lewica i Konfederacja. Minęło kilka miesięcy i sytuacja trochę się zmieniła. Trzecia Droga w wielu miastach występuje przeciwko KO, z którą pod rękę idzie Lewica. Tylko Konfederacja nadal stoi z boku.

W Katowicach sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Obecny prezydent Marcin Krupa niecałe trzy miesiące temu wyrzucił z koalicji rządzącej miastem PiS. Jego miejsce zajęła KO, która przez kilka lat udawała w radzie miasta opozycję. Teraz już nie musi. KO swojego kandydata na prezydenta nie wystawia i popiera Krupę. Podobnie jak Lewica, która na tyle zaprzyjaźniła się z KO w Katowicach, że wstawiła na jej listy swoich kandydatów na radnych. Sama nie dałaby rady stworzyć list.

Reklama

Porzucone niedawno PiS wyjścia nie miało i tym razem kandydata na prezydenta wystawić musiało, choć wyznaczanie do tej roli Leszka Piechoty szło partii wyjątkowo opornie.

Trzecia Droga się rozdzieliła. Praktycznie nieistniejące w Katowicach PSL popiera Krupę. Z kolei Polska 2050 wyrasta w kampanii na główną opozycję obecnego prezydenta. Z jej ramienia kandyduje bowiem radny Dawid Durał, który na listach do rady zebrał też przedstawicieli Ruchu Autonomii Śląska i partii Razem. Zwłaszcza porozumienie konserwatywnej Polski 2050 i mocno lewicowego Razem może dziwić. Kandydaci komitetu Katowice 2050 tłumaczą to umiejętnością dogadania się z każdym, kto chce w Katowicach zmiany.

Reklama

Zresztą, przez lata w podobnym tonie wypowiadali się najpierw Piotr Uszok, a potem Marcin Krupa, kiedy ich koalicjantami byli na przemian PO i PiS. Z tym, że wtedy nie chodziło o zmianę, tylko o "dobro mieszkańców". Różnica jest jednak taka, że nawet jeśli urzędujący prezydenci dostawali poparcie partii, to i tak w wyborach do rady miasta Forum zawsze szło samo.

Dzięki takim manewrom, najpierw Uszok, a potem Krupa zawsze mieli o jednego potencjalnie silnego kontrkandydata mniej. Teraz prezydent uznał, że lepiej dogadać się z PO, bo PiS jest na mocnej fali opadającej i większego zagrożenia nie stanowi. A nawet jeśli KO zdobędzie więcej mandatów w radzie, to przecież za stanowisko jednego czy dwóch wiceprezydentów, będzie można trochę podzielić się władzą. Oczywiście, dla dobra mieszkańców.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bartek - niezalogowany 2024-03-15 20:00:24

    Bardzo trafny komentarz. Ale się lokalne PO zeszmaciło w tych wyborach, brak słów. Mam nadzieję, że nigdy im tego nie zapomnimy. Mogli pokonać Krupę i oczyścić miasto a woleli się „dogadać”. „Dla dobra mieszkańców” ;) paru domów na poludniu ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości