W niedzielę 7 grudnia mieszkańcy Cieszyna decydowali w referendum, czy chcą, żeby miastem nadal rządziła Gabriela Staszkiewicz oraz wybrana w 2024 roku rada miejska. Chociaż zdecydowana większość opowiedziała się za odwołaniem, to frekwencja była za mała i władze miasta pozostają na stanowiskach.
W referendum odwoławczym liczy się przede wszystkim frekwencja. Z góry bowiem wiadomo, że więcej będzie zwolenników odwołania prezydenta, burmistrza czy wójta niż zwolenników pozostawienia go na stanowisku. Tak to zwykle wygląda.
Żeby referendum było wiążące, musi wziąć w nim udział co najmniej 3/5 osób, które brały udział w głosowaniu, w czasie którego został wybrany dany organ.
Biorąc pod uwagę, że w 2024 roku w Cieszynie głosowało 8868 osób, próg ważności wynosił 5321. Tymczasem w niedzielę 7 grudnia do urn poszło 4613, czyli o ponad 700 osób za mało.
Spośród głosujących 4362 osoby opowiedziały się za odwołaniem burmistrz Gabrieli Staszkiewicz, a 227 było przeciwnych.
W przypadku głosowania nad odwołaniem Rady Miejskiej Cieszyna, żeby referendum było wiążące, potrzeba było 3/5 z 11 973 głosów, czyli 7178. W głosowaniu wzięło udział tylko 4608 osób, z których 4195 było za odwołaniem rady.
Takie wyniki oznaczają, że zarówno burmistrz, jak i Rada Miejska Cieszyna nie zostali odwołani.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze