Około 2 tys. obcokrajowców skorzystało do tej pory z Centrów Integracji Cudzoziemców w województwie śląskim. Choć politycy w trakcie kampanii wyborczej napędzali falę hejtu i kłamali w sprawie działalności CIC, to żaden z nich nie odnotował, gdy punkty pomocy dla imigrantów zostały otwarte. Nagle temat znikł.
Jeszcze przed wyborami prezydenckimi o Centrach Integracji Cudzoziemców (CIC) było głośno. Straszyła nimi głównie Konfederacja, Grzegorz Braun, ale także kandydat Prawa i Sprawiedliwości Karol Nawrocki. Oto przykładowe wypowiedzi z okresu kampanii wyborczej.
Straszenie imigrantami
„Tusk za pół miliarda złotych otwiera 49 Centrów Integracji Cudzoziemców. Toleruje to, że Niemcy podrzucają nam tysiące nielegalnych imigrantów, a Trzaskowski mówi, że ci imigranci to jest nasza polisa ubezpieczeniowa. Szczelne granice to bezpieczne ulice i deportacje zamiast integracji” - mówił 2 kwietnia w Sejmie Sławomir Mentzen, apelując o wycofanie się z paktu migracyjnego.
O Centrach Integracji Cudzoziemców wspomniał podczas jednej z debat Karol Nawrocki.
„Ja proponuję zamiast Centrów Integracji Cudzoziemców centrum deportacji nielegalnych migrantów” - powiedział w trakcie wywiadu z Mentzenem przed II turą wyborów. Ponadto w trakcie jednej z debat nazwał centra „apartamentami dla nielegalnych migrantów”.
Zarówno politycy PiS, jak i Konfederacji podawali wiele nieprawdziwych informacji. Częstotliwość i skala wypowiadanych kłamstw rosła, im bliżej było do wyborów. Świadomie bądź nieświadomie politycy mieszali działalność CIC z mechanizmem relokacji uchodźców w ramach Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, że to za rządów Prawa i Sprawiedliwości, w 2021 roku, zaczęły powstawać Centra Integracji Cudzoziemców.

Prawicowe środowiska związane m.in. z Obozem Narodowo-Radykalnym i Konfederacją organizowały nawet protesty w Katowicach, podczas których przekonywano, że w centrach będą mieszkali nielegalni imigranci. Przed jedną z manifestacji Caritas Archidiecezji Katowickiej, realizująca program Centrów Integracji Cudzoziemców, opublikowała nawet komunikat, żeby zdementować wszystkie fałszywe informacje podawane przez organizatorów, czyli osoby związane z Konfederacją.
Po wyborach temat ucichł, choć wszystkie trzy centra - w Katowicach, Bielsku-Białej i Częstochowie - już działają. Od ponad dwóch miesięcy obcokrajowcy przychodzą do CIC w Katowicach przy ul. Jordana 18. Dzięki uprzejmości Wydziału Teologicznego UŚ od 2018 roku Caritas prowadzi tam Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom.
Ciche otwarcie Centrum Integracji Cudzoziemców
Choć mało kto o tym wie, od początku kwietnia funkcjonuje w tym samym miejscu CIC. Z powodu podsycanych przez polityków negatywnej atmosfery wokół centrów, nikt nie chwalił się otwarciem. Do tej pory ze wszystkich trzech centrów w województwie śląskim skorzystało około 2 tys. osób. W samych Katowicach to miejsce odwiedziło 1140 osób. Przynajmniej tyle się zarejestrowało, można założyć, że było ich jeszcze więcej, ale nie wszyscy korzystający z usług się rejestrują.
- Zainteresowanie usługami CIC jest bardzo duże. Choć działają one kilka tygodni bez problemu organizowane są grupy szkoleniowe, które uczą się języka polskiego. Liczba osób, które przychodzą do Centrów zdecydowanie potwierdza potrzebę ich powstania. Potwierdza się również, że prawie wszyscy klienci CIC to obywatele Ukrainy - mówi Grzegorz Sikorski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy, który odpowiada za realizację programu w woj. śląskim. Do CIC w Katowicach do tej pory zgłosiło się 1120 Ukraińców, a poza tym było 17 Białorusinów, 2 obywateli Kirgistanu i jeden Egipcjanin. Łącznie 1140 osób, a wśród nich największą grupę stanowią kobiety (405 osób w wieku 18-59 lat, 185 osób w wieku 60+) i dzieci (421 osób w wieku 0-17 lat).

Największym zainteresowaniem cieszą się kursy języka polskiego. - Wydaje się dużo pozwoleń, dużo osób przyjeżdżało i nadal przyjeżdża do pracy do Polski, ale zrobiono podstawowy błąd, bo nie zadbano o kwestie adaptacji kulturowej. Adaptacja do kultury przez język to jest klucz - mówi Sikorski. Dodaje, że z ostatnich badań CBOS wynika, że prawie 93 proc. Polaków uważa, że obcokrajowcy przebywający w Polsce powinni mówić po polsku i znać polską kulturę. W centrach można także uzyskać inną pomoc, m.in. porady prawne dotyczące zatrudnienia, opiekę psychologiczną dla dzieci czy porady w zakresie legalizacji pobytu.
„Mamy obowiązek wezwać Straż Graniczną”
To właśnie budziło największe kontrowersje i to wykorzystywali politycy w swoich wypowiedziach. Jedna z pozycji na liście usług świadczonych przez CIC brzmi „wsparcie w zakresie legalizacji pobytu”. Jednak to nie oznacza, że centra oferują miejsca pobytu, nocleg czy jakiekolwiek łóżka dla imigrantów. - Legalizacja w naszej definicji to na przykład przygotowanie dokumentów dotyczących na przykład zmiany statusu pobytu, przedłużeniu pobytu czy pozwolenia na pracę. Chodzi o wszystkie elementy wsparcia osoby, która już legalnie przebywa w Polsce - mówi dyrektor WUP i dodaje, że jeśli do CIC zgłosi się osoba, która jest tu nielegalnie, tzn. nie ma prawa przebywać w Polsce, pracownicy mają obowiązek poinformować Straż Graniczną.

Do tej pory w centrach w woj. śląskiej była jedna kontrola przeprowadzona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które jest resortem finansującym projekt. Nie było żadnych protestów, interwencji poselskich czy działań, które mogłyby zakłócać działanie centrum.
„Garstka” bezrobotnych spoza Unii Europejskiej
Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach uważa, że w Polsce potrzebna jest zmiana myślenia o imigrantach.
- Słowo imigrant czy uchodźca dla wielu osób równa się przestępca. Powinno nam zależeć na tym, żeby te osoby jak najszybciej się zaadaptowały. Szczególnie ich dzieci, które już w następnym pokoleniu będą mówiły po polsku - mówi Grzegorz Sikorski i wyjaśnia, że dla Polski imigranci to szansa na odwrócenie bardzo negatywnego trendu demograficznego. - To te osoby będą potencjalnie zarabiać i wydawać pieniądze w Polsce, przyczyniając się do wzrostu gospodarczego w naszym kraju - dodaje.
Rolą CIC jest między innymi dbanie o to, żeby obcokrajowcy chętni do pracy w Polsce mieli w niej zapewnione odpowiednie warunki. - Przy nielegalnym zatrudnieniu tworzą się patologie. Dzięki pracy centrów chcemy zapobiegać patologiom, które występują w grupach migrantów. Polacy sami doświadczyli tych patologii, będąc dużymi grupami imigrantów na Zachodzie. Zapomnieliśmy już co robiliśmy po otwarciu rynków pracy w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brytanii - mówi Sikorski.
Jak wynika z danych WUP w woj. śląskim jest około 66 tys. osób bezrobotnych. W tym tylko 1000 osób spoza Unii Europejskiej, wśród których ponad 80% to Ukraińcy. Jak mówi dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach, w całym kraju te liczby przedstawiają się podobnie.
Dlatego WUP chce zapoznać szerzej z działalnością Centrów Integracji Cudzoziemców w województwie śląskim. Choć działają one od kilku tygodni, to dopiero teraz zorganizowane zostaną konferencje. WUP zaprosił instytucje z rynku pracy, m.in. Powiatowe Urzędy Pracy, organizacje pracodawców, Wojewódzką Radę Rynku Pracy. Wydarzenia odbędą się na początku lipca. Więcej informacji TUTAJ.
Na finansowanie CIC w woj. śląskim przez 5 lat, do 2029 roku, przeznaczone zostanie ok. 40 mln złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
karytasy i ideologia katolicka zbuduje nam nową wieże Babel.
TWN widzę że już nie tylko wyprał ale i wywirowal Ci mózg...
Karitaskis przytula geldy
Precz z komuną , wiara w Boga prztwwała Lenina , Stalina ,Bieruta ..... Kiszczaka i Jaruzelskiego , Kwaśniewskiego przerwa i Tuska !
Tworki na ciebie czekają xD
Ten artykuł to jakaś propagandówka. Na serio to wynika z niego tylko tyle, że integrację traktują na serio przybysze z Ukrainy. Natomiast ci, który mi słusznie straszono, nawet tu nie zaglądają. Jak pan redaktor chciałby poznać prawdę o nieukraińskich przybyszach, to niech sobie szczerze otworzy internet.
Przede wszystkim trzeba postawić pytanie dlaczego kilka rządów po wstapieniu Polski do Unii wypychało setki tysięcy Polaków za praca na Zachód. Po COVIDzie i tzw wojnie na Ukrainie w Polsce pojawiły się setki tysięcy obcokrajowców, którzy zgadzają się na niższe stawki zarobków, bo Polaków wypchnięto na Zachód, gdy chcieli lepiej zarabiać. Największe zyski z pracy obcokrajowców czerpią korporacje międzynarodowe, które budują tu tysiące magazynów przeładunkowych towarów z Chin. Plus branża kierowców zawodowych, branża kosmetyczna, budowlana, gastronomia itd. Wszędzie pojawili się w ciągu 10 lat obcokrajowcy. A Polacy musieli wyjechać za chlebem do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, Włoch, Norwegii itd.
Wojtek, spokojnie, teraz wjeżdżają już tacy, co nie będą blokować etatów, bo nic nie umieją robić/nic im się nie chce.
Społeczeństwo monokulturowe to wielki kapitał i żadne lewackie argumenty, że jest inaczej mnie nie przekonają.
Polegnie na tym rząd Tuska. Żeby obywatele musieli zamykać granicę przed najgorszymi odrzutami z Niemiec.
karytasy i ideologia katolicka zbuduje nam nową wieże Babel.
TWN widzę że już nie tylko wyprał ale i wywirowal Ci mózg...
Karitaskis przytula geldy