Wiadukty o łącznej długości ponad 400 metrów powstają tuż obok stacji Katowice. Wkrótce pociągi przejadą pod nowymi obiektami, a za kilka miesięcy również górą w kierunku południowym. Widać duży ruch na rozbudowie linii kolejowej E65.
Wielkie zmiany na granicy centrum i Załęża. W Katowicach trwa rozbudowa linii E65. Od jakiegoś czasu w rejonie dworca autobusowego przy ul. Sądowej widać duże zmiany. Najbardziej w oczy rzucają się nowe wiadukty. Zwłaszcza jeden z nich robi wrażenie. Dla wielu osób jest niezrozumiałe, dlaczego stoi w poprzek torów i zaraz za wiaduktem na ul. Mikołowskiej.
Jak wyjaśniali podczas wizyty na placu budowy przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych, obiekt o długości 85 metrów będzie służył wyłącznie Kolejom Śląskim. Ma służyć tylko do wjazdu na bazę regionalnego przewoźnika. Będzie prowadził do torów odstawczych przy ul. Raciborskiej.

W momencie, kiedy pociąg Kolei Śląskich będzie chciał wjechać na bazę, nie będzie blokował ruchu innych pociągów na peronach i zajmował krawędzi peronowej. Wiadukt jest nietypowy, bo bardzo stromy. -Jest wykonany w bardzo dużym łuku, czyli 190 metrów i ma bardzo duże pochylenie wynoszące 3%, co dla kolejarzy jest ekstremalna wartością - mówi Ireneusz Zając, dyrektor projektu w PKP PLK.
W kierunku Gliwic tory będą przebiegać pod dwoma wiaduktami.
Dalej od ul. Sądowej w kierunku Załęża i ul. Pośpiecha można zobaczyć kolejne wiadukty. To obiekty krótsze (o długości 50-70 metrów), ale jest ich kilka. Cztery z nich są budowane w technologii kratowej, a trzy pozostałe żelbetowej. Będą one miały kluczowe znaczenie dla rozdzielenia ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego. Pierwszy z siedmiu wiaduktów stoi już na podporach, a pod nim przebiega nowy, położony niedawno tor. To nim będą jeździły pociągi w kierunku Załęża i Gliwic. I to niebawem, bo już we wrześniu.

To sprawi, że pasażerowie pojadą pociągiem przez plac budowy. Przejadą pod obiektami i zobaczą też nowe wiadukty ze znacznie bliższej odległości. Obecnie pociągi z i do Gliwic jadą po południowej stronie lokomotywowni. Po zmianie układu torowego od strony charakterystycznych „wachlarzy” pociągi nie będą już kursowały.

Taki przebieg linii kolejowej nr 137 jest zdecydowanie bardziej optymalny, bo tory są skierowane niemal w linii prostej na zachód i przechodzą pod wiaduktami kratowymi. Docelowo dołem będą przebiegały dwa tory do Gliwic. - Osiągniemy takie bezkolizyjne skrzyżowanie dwupoziomowe linii kolejowych. Wiadukty prowadzą ruch ze stacji Katowice na południe, czyli w stronę Ligoty - wyjaśnia Zając.
Na łącznie siedmiu wiaduktach, które podzielono na trzy zespoły, znajdą się trzy tory. Najbardziej wysunięty na zachód tor będzie służył do lokalnych podróży. - Do tej pory było tak, że pociąg, który wyjeżdżał na przykład z peronu 1 w kierunku południa, musiał przekraczać całą stację rozjazdami, a inne pociągi, które byłyby na pozostałych peronach, czekały na swoją kolej. Przebudowa układu torowego pozwoli na równoczesne prowadzenie ruchu w kierunku Ligoty i Załęża. Pociągi nie będą sobie nawzajem przeszkadzały. Dzięki temu znacznie zwiększy się przepustowość.

Ze stacji Katowice będzie wychodziło 9 torów. Dwa z nich będą aglomeracyjne. Założenie jest takie, że do podróży na relacjach lokalnych mają służyć perony 1 i 4. Dzięki odseparowaniu linii kolejowych możliwe będzie na przykład prowadzenie ruchu równolegle linią 656 w kierunku Ligoty i linią 139 w kierunku Zwardonia.


Wszystkie obiekty inżynieryjne pomiędzy centrum a Załężem mają być gotowe już w pierwszej połowie 2026 roku. Ich łączna długość to aż 435 metrów. Obecnie zakończył się już montaż trzech konstrukcji, dwie kolejne są stawiane, a na trzech pozostałych powstają podpory. Kolejna duża zmiana dla pasażerów nastąpi, gdy pociągi przejadą po nowych wiaduktach w kierunku Ligoty. PKP PLK zapowiadają, że będzie to w I kwartale przyszłego roku.


Jak zapewniają PKP PLK i wykonawca, prace idą zgodnie z harmonogramem. Kolejarze szacują, że stan zaawansowania finansowego inwestycji, która kosztuje ponad 3,4 mld złotych netto (odcinek Szopienice - Piotrowice) przekroczył 15 proc. Po początkowych przygotowaniach i niewielkim ruchu na placu budowy, widać, że teraz prace są intensywne. Codziennie na budowie jest ok. 1100 osób i 360 jednostek sprzętowych (w maju średnio na dobę pracowało 600 osób), od koparek po sprzęt bardzo specjalistyczny, m.in. palownice do wgłębnego wzmacniania gruntu, których w tej chwili na budowie jest sześć.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Codziennie na wielkiej kolejowej inwestycji w Katowicach pracuje około 1100 osób i 360 jednostek sprzętu." Byłem i naliczyłem 12 osób.
"Codziennie na wielkiej kolejowej inwestycji w Katowicach pracuje około 1100 osób i 360 jednostek sprzętu." Byłem i naliczyłem 12 osób.