Urząd Miasta Katowice odmówił nam dostępu do operatu szacunkowego, dotyczącego biurowca przy ul. Powstańców 43, który miasto ma kupić za 36 800 000 zł. Chcieliśmy przeanalizować na jakiej podstawie wynajęta przez urząd firma wyceniła nieruchomość na ponad 55 mln zł. Niestety, miasto nie chce być transparentne w tej sprawie.
Kilka dni temu opublikowaliśmy obszerny tekst o planach kupna dla urzędu miasta budynku przy ul. Powstańców 43. To biurowiec z 1999 roku, w którym swoją siedzibę miał BRE, a potem mBank. Od 2019 roku budynek stoi pusty. W 2023 roku kupiła go katowicka firma Millenium Inwestycje sp. z o.o. OFFICE sp. k. To spółka córka Millenium Inwestycje. Deweloper zbudował w Katowicach m.in. osiedle Bażantowo, a przy skrzyżowaniu ulic Damrota i Powstańców postawił budynek mieszkalny Damrota Garden.
Millenium próbowało wynająć budynek, ale chętnych nie było. Spółka postanowiła więc go sprzedać, ale i na zakup nikt się nie skusił. Jak mówią znawcy rynku nieruchomości, cena, jakiej oczekiwało Milenium, była zdecydowanie za wysoka, jak na realia rynku biurowego w Katowicach oraz wiek i stan samego budynku. Właściciel oczekiwał za swoją nieruchomość 32 mln zł netto, czyli ponad 39 mln zł brutto. Sam kupił ją w marcu 2023 roku za 25,83 mln zł brutto.
Kiedy wydawało się, że Millenium będzie musiało zejść z ceny, z ofertą przyszło miasto. Urząd musi wyprowadzić pracowników z biurowca przy ul. Francuskiej 70, który jest w złym stanie technicznym. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał opróżnienie go do końca sierpnia 2026 roku, ale na prośbę władz Katowic, przesunął ten termin o rok.
Miasto zleciło z wolnej ręki wykonanie operatu szacunkowego nieruchomości przy ul. Powstańców firmie Cendom z Katowic. Co ciekawe, na swojej stronie internetowej, firma informuje, że wśród jej kluczowych klientów jest m.in. Millenium Inwestycje. Operat opiewał na ponad 55 mln zł. Ostatecznie, po negocjacjach miasta z deweloperem, ustalono, że urząd kupi biurowiec za 36 800 000 zł brutto.
Z naszych informacji wynika, że operat powstał metodą analizy porównawczej. Powinien więc uwzględniać ostatnie transakcje na rynku biurowym w Katowicach. a te miały znacznie niższą wartość (w przeliczeniu na 1 m kw.) niż kwota, jaką chce zapłacić miasto za biurowiec przy ul. Powstańców.
W drodze dostępu do informacji publicznej wystąpiliśmy do urzędu miasta o udostępnienie operatu. Niestety, spotkaliśmy się z odmową. W piśmie podpisanym przez naczelnika wydziału gospodarki mieniem Jerzego Oporka czytamy m.in., że "kwestię udostępniania operatu szacunkowego poprzez jego przeglądanie oraz sporządzania z niego notatek i odpisów regulują przepisy art. 156 ust. 1a Ustawy o gospodarce nieruchomościami. Przepis ten jednoznacznie wskazuje, iż uprawnienie to przysługuje osobom, których interesu prawnego dotyczy jego treść.
(...) Na marginesie należy zaznaczyć, iż uprawnienie do uzyskania informacji publicznej nie może być rozumiane w sposób absolutny, tj. jako prawo obywateli do uzyskiwania nieograniczonego dostępu do każdego bez wyjątku dokumentu, czy każdej informacji wytworzonej, odnoszącej się lub będącej w posiadaniu podmiotu publicznego, w tym organu władzy publicznej (por. wyrok NSA, sygn. I OSK 1769/13) żądanie zawarte w przedmiotowym wniosku ma bowiem służyć realizacji indywidualnego (prywatnego) interesu Wnioskodawcy, jakim jest niewątpliwie kwestia zakupu ww. nieruchomości. Niezależnie od powyższego wyjaśniam, iż udostępnienie operatu osobom trzecim wymaga pisemnej zgody autora i warunek ten zawarty jest w operacie szacunkowym z dnia 05.12.2025 r."
Oczywiście, miasto ma pełne prawo upublicznić operat, bo został on wykonany za publiczne pieniądze w celu zakupu nieruchomości na cele publiczne za kolejne publiczne pieniądze. I to bardzo duże. Jednak z jakichś powodów urzędnicy ukrywają treść dokumentu, którego końcowe wnioski (cena) dla specjalistów rynku nieruchomości są dużym zaskoczeniem. Władze Katowic powinny tak dużą transakcję prowadzić w pełni transparentnie, a robią tu zupełnie odwrotnie. Mnożą się pytania i wątpliwości. Planowany zakup biurowca nie został poprzedzony analizą rynku, przeprowadzoną przez profesjonalną firmę. Warto dodać, że taka analiza została wykonana, kiedy miasto myślało jeszcze o wynajmie powierzchni biurowej, a nie kupnie budynku na własność. Urząd nie dysponuje szczegółową analizą techniczną biurowca, która pozwoliłaby na oszacowanie kosztów remontu i dostosowania obiektu do potrzeb urzędu. Nie ma danych na temat energochłonności biurowca.
Z danych przekazanych nam przez UM wynika, że zgodnie z operatem szacunkowym, wartość użytkowania wieczystego 6440 m kw. gruntu przy ul. Powstańców 43 (działki nr 38/1, 38/2, 47/28) została wyceniona na 8.870.000 zł, a wartość budynku o powierzchni użytkowej 7227,88 m kw. na 46.231.000 zł. Łącznie daje to 55 101 000 zł.
Do sprawy operatu będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziękujemy! Naprawdę jesteśmy wdzięczni że, trzymacie rękę na pulsie.
Gauleiter nie musi nic ujawniac. Katowice to ja moze powiedziec Krupa ,a wy cicho siedziec
Prokuraturo ruszcie w końcu tyłki czy ten kraj jest naprawdę z dykty??
Złożyłeś doniesienie do prokuratury? Nie? A dlaczego?
Z papen dekla
Prokuratorem generalnym jest przeca mój koalicjant
Mówimy o wydatkowaniu dziesiątek milionów złotych publicznych pieniędzy, więc ukrywanie podstaw tej decyzji jest nie do przyjęcia. Argument o „braku interesu prawnego” w tej sytuacji jest naciągany. Przy informacji publicznej nie trzeba go wykazywać. To nie jest prywatna sprawa, tylko kwestia gospodarowania wspólnymi środkami. Powoływanie się na przepisy dotyczące operatu szacunkowego również naciągane, bo te regulują obrót dokumentem, a nie wyłączają go z informacji publicznej. Argument o prawach autorskich- dokument powstał na potrzeby decyzji publicznej i nie może być traktowany jak prywatna własność. Najważniejsze- nawet jeśli część danych podlega ochronie, nie ma żadnego uzasadnienia dla odmowy udostępnienia całego dokumentu. Można wyłączyć wrażliwe fragmenty i pokazać resztę. To standard, a nie wyjątek. Odmowa w całości w takiej sprawie nie wygląda jak ochrona przepisów, tylko jak unikanie jawności. Przy takiej skali wydatków mieszkańcy mają pełne prawo wiedzieć, na jakiej podstawie podejmowane są decyzje.
w Katowicach nic nie muszą, przecież to ich własne królestwo
Ale ludzie dalej kat te barany oddają głos na tych co wskażą .
Zły redaktor na naszych oczach psuje taki piękny interes ;)
Delikatnie mówiąc to ogromna niegospodarność a bardziej dosadnie to wygląda, że ktoś z urzędu powinien spotkać się prokuratorem. Szczytem absurdu jest nieujawnienie operatu jak dla mnie. Widać mają się chyba czego obawiać. Czy w tym kraju będzie w końcu wszystko jawne i przejrzyste. Urzędnicy nie rozumieją cały czas jednej rzeczy - pracują dla nas i za nasze, i wydają także nasze
Jakby urzędnicy w pl odpowiadali za swoje działania tak jak chińscy, to byłby tu porządek, a tak to jest to samo co na Ukrainie.
Dziękujemy! Naprawdę jesteśmy wdzięczni że, trzymacie rękę na pulsie.
Gauleiter nie musi nic ujawniac. Katowice to ja moze powiedziec Krupa ,a wy cicho siedziec
Prokuraturo ruszcie w końcu tyłki czy ten kraj jest naprawdę z dykty??