Kolejowe zmiany na południu Katowic budzą mniejsze emocje niż kilka tygodni temu. Udało się wytyczyć nowe miejsca, w których kierowcy przekroczą linię kolejową. Są też inne nowości, a jedną z nich było to, że w końcu miasto postanowiło stanąć frontem do mieszkańców.
Sala gimnastyczna szkoły podstawowej w Podlesiu wypełniła się po brzegi w piątkowe popołudnie. Mieszkańcy tłumnie ruszyli dowiedzieć się o efektach prac nad projektem przebudowy linii kolejowej nr 139. Poprzednie dwa spotkania w Piotrowicach i Podlesiu odbyły się pod koniec października. Choć projektanci z firmy TPF Sp. z o. o. zapewniali, że w dużym stopniu ograniczyli ingerencję w tereny przylegające go linii kolejowej pomiędzy Piotrowicami a Tychami, to niezadowolenie było duże. Tym razem zorganizowano jedno spotkanie. Dlatego mimo nie najlepszego terminu, bo w piątek wiele osób myśli już o odpoczynku, frekwencja nie może dziwić.
Po pierwszej turze spotkań wiele osób oczekiwało, że wykonawca przygotowujący projekt kolejowy na zlecenie PKP PLK, podzieli się wynikami prac. Tym bardziej, że notowano wszystkie uwagi mieszkańców. Nawet te, które można z góry było uznać za trudne do wdrożenia. Można było jednak spodziewać się jednocześnie, że przekaz podczas kolejnego spotkania będzie pozytywny. Wystarczyło spojrzeć na skład za stołem ustawionym na sali gimnastycznej.
Oprócz przedstawicieli inwestora - PKP Polskich Linii Kolejowych i wykonawcy, czyli TPF TPF Sp. z o. o., pojawili się także wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula i naczelnik wydziału transportu w UM Katowice Bogusław Lowak. W poprzednich spotkaniach także brali udział urzędnicy, ale schowali się w tłumie mieszkańców. Widocznie takie mieli polecenie, żeby nie stawać w jednym szeregu z tymi, którzy mówią o wywłaszczeniach i likwidacji przejazdów. Tym razem było inaczej. Wiceprezydent i naczelnik nie tylko siedzieli za stołem, ale także zabierali głos i nawet włączali się w dyskusję. Katowicki urząd od początku aktywnie brał udział w pracach projektowych i uzgadniał rozwiązania komunikacyjne, zanim poznali je mieszkańcy. Jednak warto odnotować ten fakt, bo nie było pewności, jak zachowają się urzędnicy.
Dobre zmiany dla mieszkańców
Faktycznie prezentujący projekt mogli przekazywać niemal same pozytywne zmiany z perspektywy mieszkańców. Prawie wszystkie uwagi udało się uwzględnić. Jednak i tym razem nie obyło się bez kontrowersji. Przy tak potężnej inwestycji, która zakłada rozbudowę infrastruktury kolejowej na odcinku około 9 km pomiędzy Katowicami i Tychami, trudno byłoby zadowolić każdego. Najpierw napiszemy o tym, co udało się zmienić w projekcie po postulatach mieszkańców. W załączniku pod tekstem można znaleźć przeprojektowane rozwiązania.
Łącznik Barcelońska-Wspólna
Idąc od północy, jednym z pomysłów budzących największy sprzeciw była likwidacja przejazdów na ul. Jankego przy Szkole Policji i na ul. Słonecznikowej. Alternatywą miał być nowy wiadukt, który skomunikuje ulice Barcelońską i Wspólną. Tu były duże wątpliwości dotyczące budowy ronda na skrzyżowaniu projektowanej drogi i Barcelońskiej. Po zmianach rondo zostało zmniejszone i przesunięte nieco bliżej linii kolejowej, nie znajdzie się już bezpośrednio w ciągu ul. Barcelońskiej. Zostanie połączone z ul. Sępią. - Rondo zostało zmniejszone, aby ograniczyć ingerencję. Jest mniej agresywne i nie wchodzi w teren zabudowany. Przebieg drogi został skorygowany, ale prowadzony jest podobnie jak w wariancie pierwszym, z koniecznymi korektami. Rozwiązanie nie jest idealne, ale uwzględnia wszystkie uwarunkowania i wydaje się najbardziej racjonalne - przekonywał Bogusław Lowak.

Jednak niektórzy mieszkańcy uważają, że wyprowadzenie na Barcelońską ruchu, który normalnie rozchodził się na inne drogi, nie jest dobrym pomysłem. - Ona jest zapchana. Można sobie wyobrazić, co będzie jeżeli tyle osób pojedzie. Nawet sama szkoła policyjna to jest 300 osób. Barcelońska ma za małą przepustowość - mówi jeden z mieszkańców. Jednak projektant wyjaśniał, że argumentem za zmianami było uniknięcie kolizji z planowaną budową 39 domów jednorodzinnych. Inny mieszkaniec stwierdził, że projektanci bardziej martwią się o zabudowę, która jeszcze nie powstała niż tą istniejącą. Jak zapewnił projektant, priorytetem jest ochrona istniejącego domu. - Uważamy, że nowe rozwiązania, które dziś przedstawiliśmy, znacząco poprawiają całość projektu i realizują zgłaszane postulaty. Zdajemy sobie jednak sprawę, że w niektórych przypadkach ingerencje w nieruchomości są nieuniknione - mówi Wojciech Kijek, dyrektor działu projektowania infrastrukturalnego w TPF Sp. z o. o.
Przystanek przy Tunelowej
Sporo osób uważało, że planowana lokalizacja nowego przystanku przy ul. Tunelowej jest mocno nietrafiona. Przede wszystkim z powodu istniejącej zabudowy. Mieszkańcy nie chcieli mieć z okien widoku na perony. Po zmianach przesunięto perony na teren niezabudowany. - Jeden peron jest po jednej stronie rzeki Leśnej, drugi po drugiej. Oba są połączone dojściami pieszymi, także od ulicy Orlej. Wykorzystaliśmy istniejący most kolejowy jako miejsce dodatkowego przejścia pieszego na wprost - mówi Wojciech Kijek. Dojście od ulic Wspólnej i Barcelońskiej będzie również zapewnione schodami, a dodatkowo obok ma powstać pochylnia.
Nowy przejazd zamiast Słonecznikowej
Duży sprzeciw wywołał plan likwidacji przejazdu na ul. Słonecznikowej. W połączeniu z usunięciem przejazdu przez tory przy Szkole Policji mogłoby to spowodować, zdaniem wielu osób, paraliż na drogach. Jak wyjaśniał Wojciech Kijek, nie da się uniknąć usunięcia przejazdu na tej ulicy. Jednak postanowiono ten problem rozwiązać inaczej. - W terenie niezabudowanym kształtujemy połączenie bezkolizyjne drogowe. W tym miejscu powstaje rondo i wprowadzamy ruch w rejon ul. Uniczowskiej i sklepu Lidl. Oprócz tego dołożyliśmy dodatkowe przejście podziemne ze schodami i pochylnią - mówi projektant.

Nowy wiadukt nad torami połączy ul. Słonecznikową z ul. Uniczowską. Zostanie wybudowany niedaleko ul. Storczyków. Kierowcy, którzy będą chcieli tędy przekroczyć linię kolejową, będą musieli jechać nowym układem drogowym wzdłuż torów, który będzie zaczynał się w miejscu obecnego przejazdu na Słonecznikowej.
Hortensji z ograniczonym ruchem
Spotkanie uspokoiło także mieszkańców ul. Hortensji. Pierwotnie planowano, że droga zostanie tam poszerzona. Wiele osób nie chciało wprowadzania większego ruchu na tej ulicy. - Zostało to ograniczone. Ulica Hortensji będzie kończyć się w miejscu umożliwiającym wykonanie komfortowego dojścia. Powstanie tam wyłącznie ciąg pieszy i rowerowy, tak aby piesi mogli przemieszczać się w kierunku ulicy Słonecznikowej albo w kierunku zachodnim - mówi Lowak. Ograniczenie ruchu sprawi, że Hortensji nie będzie ulicą przelotową. Drodze nadana zostanie klasa D, czyli dojazdowa. Dzięki decyzji o nieposzerzaniu nie będzie konieczna inferencja w tereny prywatne. Za to utrzymany zostanie dojazd do przyległych nieruchomości.
Im dalej na południe, tym większe wątpliwości dotyczące inwestycji. Gorącym tematem okazała się ul. Niezapominajek. Po poprzednim spotkaniu przeprojektowano drogowe skomunikowanie ulic Niezapominajek i Zaopusta.
- W nowym rozwiązaniu zaproponowaliśmy połączenie zbliżone do Niezapominajek, prowadzone po działkach niezabudowanych, aby uniknąć przebiegu przez teren z wydanymi pozwoleniami na budowę - mówi Kijek.
W tym miejscu kierowcy przejadą pod torami. Droga będzie schodziła w dół, chowała się pod linią kolejową, a następnie po drugiej stronie wracała do poziomu terenu. W rejonie tego wiaduktu kolejowego powstanie przystanek przy ul. Niezapominajek. To nadal nie do końca odpowiada mieszkańcom.

Jedna z mieszkanek ul. Niezapominajek uważa, że nowy układ drogowy, który będzie komunikował obie strony torów i prowadził do ul. Rolniczej, dałoby się wybudować w większej odległości od zabudowań - Dlaczego nie można jej przesunąć, skoro cała działka jest własnością miasta? - pytała. Jak odpowiada przedstawiciel firmy, wykorzystano działkę miejską.
- Chcemy zajmować teren publiczny, a nie prywatny, bo to jest korzystniejsze. Miasto, jak mówił pan prezydent, chce zachować równowagę między wygodą mieszkańców a efektywnym gospodarowaniem przestrzenią - wyjaśnia Kijek.
Z tym wiąże się kolejny problem mieszkańców ul. Pomorskiego. Ich zdaniem usunięcie przejazdu, który ma się zmienić w pieszo-rowerowe przejście pod torami, spowoduje, że będą mieli duży problem z dojazdem do ul. Uniczowskiej. - Będziemy tam mieli stania po 15 minut - mówi mieszkanka tej ulicy.

Już teraz mieszkańcy na co dzień czekają na przejeździe. Podobnie jak w przypadku Słonecznikowej, obawiają się, że po likwidacji przejazdu i skumulowaniu ruchu na ul. Rolniczej oraz ul. Niezapominajek, korki będą jeszcze większe. Jedynym rozwiązaniem mogłoby być, zdaniem niektórych, stworzenie ronda na skrzyżowaniu Uniczowska - Zaopusta - Armii Krajowej. Ten postulat przekazali projektantom. Budowa nowego układu drogowego z przejazdem pod torami w tym rejonie będzie wiązała się z wyburzeniem dwóch budynków - jednego przy ul. Rolniczej i jednego przy ul. Niezapominajek.
Miasto obiecuje parkingi
Jedną z często poruszanych kwestii jest brak planowanych parkingów przy dwóch nowych przystankach. Jak zapewnił podczas spotkania wiceprezydent, zajmie się tym miasto. - Deklarujemy, że gdy uzgodnimy te główne rozwiązania związane z dojazdami i sposobami dojścia, to wtedy my jako miasto będziemy szukać, gdzie można zlokalizować jak najwięcej miejsc parkingowych. Naszym celem jest to, żeby przy tych peronach z których będzie można w kilkanaście minut dojechać do śródmieścia Katowic urządzić maksymalnie jak najwięcej miejsc postojowych - mówi Sobula. To samo dotyczy przystanków, które pozwalałyby na przesiadki autobus - pociąg. Miasto zapowiada, że do tych spraw wróci mniej więcej za pół roku.
Projekt przebudowy linii kolejowej nr 139 PKP Polskie Linie Kolejowe zamówiły w czerwcu br. Opracowywanie dokumentacji kosztuje 28,2 mln złotych brutto i ma potrwać do końca 2027 roku. To kluczowy projekt kolejowy, ponieważ odcinek Katowice Piotrowice - Tychy to brakujący fragment na mapie kolejowych inwestycji PKP PLK w województwie śląskim. Gdy skończą się prace pomiędzy Katowicami Szopienicami Południowymi a Katowicami Piotrowicami oraz Tychami i Goczałkowicami na tym odcinku zostanie stara infrastruktura, która będzie wymuszała ograniczenia w prowadzeniu ruchu kolejowego. Ponadto przystanki kolejowe w Piotrowicach i Podlesiu będą znacznie mniej wygodne niż pozostałe na tych odcinkach. Rozbudowa układu torowego z dwóch do czterech torów pozwoli na rozdzielenie ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego. To oznacza, że regionalne pociągi nie będą musiały przepuszczać Intercity. Dostaną swoje, zewnętrzne tory.
Przebudowa linii E65 na odcinku Katowice Piotrowice - Tychy ma potrwać 3 lata - od 2028 do 2031. Jej szacowany koszt to od 2,5 do 3 miliardów złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda, że nie pomyśleli o Armii Krajowej, gdzie już teraz ruch jest ogromny, domy stoją 2-3 metry od drogi, po której mało kto jedzie poniżej 70 z ciężarówkami włącznie.
Szkoda, że nie pomyśleli o tym ci, którzy zbudowali tam te domy 2-3 metry od drogi.
Te domy tam często stoją od ponad 80 lat, kiedy tam przejeżdżało 5 samochodów na dzień, rozumiem że szanownym "gościom" się to może nie mieścić w głowie, że tu mieszkali ludzie przed ich przybyciem. Ale jednak mieszkali i mieszkają nadal.
Jeszcze parę lat i przebudowa torów byłaby niemożliwa, bo tak by zabudowali kolejnymi domami, że musieliby wiercić tunel
Niestety uważam, że nie są prawidłowo rozważane i konsultowane uwagi mieszkańców. Przykładem jest skrzyżowanie ulic Słonecznikowej i Tunelowej. My proponowaliśmy takie rozwiązania które nie spowodują ingerencji w nasze nieruchomości ale zostaliśmy zignorowani a temat ten został pominięty tak jakby zaakceptowany. Stanowczo się temu sprzeciwiamy. Do momentu kiedy nie zaakceptujemy odpowiedniego rozwiązania wjazdu z ulicy Słonecznej na Tunelową będziemy przeciw.
Szkoda, że nie pomyśleli o Armii Krajowej, gdzie już teraz ruch jest ogromny, domy stoją 2-3 metry od drogi, po której mało kto jedzie poniżej 70 z ciężarówkami włącznie.
Szkoda, że nie pomyśleli o tym ci, którzy zbudowali tam te domy 2-3 metry od drogi.
Te domy tam często stoją od ponad 80 lat, kiedy tam przejeżdżało 5 samochodów na dzień, rozumiem że szanownym "gościom" się to może nie mieścić w głowie, że tu mieszkali ludzie przed ich przybyciem. Ale jednak mieszkali i mieszkają nadal.