Miał bilet na rower, ale nie został wpuszczony do autobusu podstawionego za pociąg. Pasażer z Katowic zablokował wyjazd autobusu, a na miejsce wezwano policję. Koleje Śląskie przekonują jednak, że całej sytuacji można było uniknąć i to podróżny popełnił błąd.
Wycieczka Mateusza Ulczoka, który wybrał się pociągiem z rowerem, skończyła się awanturą. Jak relacjonuje rowerzysta, w jedną stronę podróż Kolejami Śląskimi z Katowic do Bielska-Białej przebiegła bez przeszkód. Gorzej było z powrotem, bo od Tychów czekała go zastępcza komunikacja autobusowa. Jadący do Piotrowic mieszkaniec Katowic miał przesiąść się do autobusu z rowerem. Tak się nie stało. Jak się jednak okazuje, według Kolei Śląskich podróżny wsiadł do innego pociągu niż ten wskazany na bilecie na przewóz roweru.

- Jeszcze w pociągu, konduktorka sprawdzając mój bilet oświadczyła mi jakby nigdy nic, że wysiadam w Tychach i dalej nie pojadę z tym rowerem - mówi 35-latek. Jak twierdzi pasażer, powodem odmowy wejścia z rowerem do autobusu zastępczego była jadąca pociągiem wycieczka z walizkami. - Pytam, co mam zrobić i słyszę, że mam sobie radzić sam - opowiada rowerzysta. Mimo biletu dla siebie i roweru, Mateusz nie może kontynuować podróży, a od konduktorki dowiaduje się tylko, że może złożyć reklamację. - Zamurował mnie poziom obsługi klienta - mówi mieszkaniec Katowic.
Pociąg dojeżdża do Tychów chwilę po godz. 22.00. Pasażerowie się przesiadają, a rowerzysta nie odpuszcza. Pyta tym razem kierowcy autobusu, czy może go zabrać do Katowic. Jednak konduktorka po raz kolejny powtarza, że nie ma takiej możliwości. - Oświadczyłem, że ten autobus beze mnie nie odjedzie. Mam bilety, zapłaciłem jak każdy inny pasażer, potrzebuję się pilnie dostać do domu, a że mamy zaraz środek nocy, to nawet alternatywne opcje są raczej mocno ograniczone - opisuje 35-latek i przyznaje, że nie należy do spokojnych osób. Dlatego postanawia zablokować wyjazd kierowcy autobusu. Staje z rowerem przed przednią szybą, a kierowca zaczyna manewrować, żeby go ominąć. Trzy razy próbuje przejechać obok, ale rowerzysta za każdym razem mu to uniemożliwia. Ostatecznie na miejsce zostaje wezwana policja.
Funkcjonariusze uznają, że mieszkaniec Katowic przesadził i chcą nałożyć na niego mandat w wysokości 250 złotych za zakłócanie porządku publicznego. Mateusz Ulczok tego mandatu nie przyjmuje. Jak informuje asp. Paulina Kęsek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach, została sporządzona dokumentacja do wniosku o ukaranie do sądu. Niewykluczone, że wniosek obejmie także kolejny artykuł, dotyczący tamowania lub utrudniania ruchu.
Całą sytuację przeanalizowały Koleje Śląskie, które otrzymały już od mieszkańca Katowic zgłoszenie reklamacyjne. Rowerzysta jechał 26 maja pociągiem 94784 o godz. 21.23. Jednak okazuje się, że bilet miał na inny, wcześniejszy pociąg. Jeśli podróżowałby bez roweru, nie byłoby problemu.
Bilet na przejazd jest ważny przez 3 godziny od momentu odjazdu pociągu. Podróż musi się odbyć w tym czasie. Jednak w przypadku podróży z rowerem nie ma takiej możliwości. Bilet na przewóz roweru jest sprzedawany do biletu na konkretny pociąg.
Jak przyznaje Mateusz Ulczok, po drodze wysiadł w Piasku i następnie wsiadł do kolejnego pociągu. Jednak zdaniem mieszkańca Katowic sam fakt, ze mógł kupić taki bilet wprowadza podróżnego w błąd. Poza tym w trakcie podróży obsługa go o tym nie poinformowała, choć bilet miał sprawdzany kilka razy.
Podróżny powinien wsiąść do wcześniejszego (nr 94786), a ten dowiózłby go do Katowic-Piotrowic bez przesiadki, ponieważ zastępcza komunikacja autobusowa była wprowadzona na dalszym odcinku Katowice - Katowice Ligota.
- Podróżny wsiadł do tego pociągu z rowerem, nie mając biletu na jego przewóz - odpowiada Bartłomiej Wnuk, rzecznik prasowy Kolei Śląskich i przypomina, że o ile bilet na przewóz osób jest biletem na przejazd w konkretnej relacji, o tyle bilet na przewóz roweru dotyczy wyłączenie konkretnego połączenia.
Zgodnie z regulaminem przewoźnika, w pojazdach zastępczej komunikacji autobusowej (ZKA) dopuszcza się możliwość przewozu rowerów pod warunkiem udostępnienia miejsca na jego przewóz w danym pojeździe. System sprzedaży oferuje miejsca na przewóz roweru w autobusach. Informację o tym, czy w danym pojeździe jest możliwość przewozu roweru można także znaleźć na stronie Kolei Śląskich, na przykład w zakładce Utrudnienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I macie przykład tej całej komunikacji zbiorczej.
no tak... Koleje Śląskie. Współczuję koledze, bo formalnie to może i racja jest po stronie KŚ, ale to nie zmienia faktu, że podejście do klienta bywa tragiczne. Moja żona jechała ostatnio z dziećmi i okazało się, że kupując bilet w automacie zamiast ulgi 37% (dla dzieci) wybrała ulgę 33% (nauczycielską), więc zapłaciła za bilety więcej. Konduktorka zamiast się ucieszyć, że jadą na biletach droższych, to stanowczo stwierdziła że te bilety są nieważne, zmusiła do zakupu dwóch kolejnych na dzieci i na każde z nich jeszcze wlepiła mandat. Żona nie chciała robić awantury przy dzieciach, więc pokornie zapłaciła, ale gdybym był na miejscu, to nie ręczę za siebie, czy obyłoby się bez policji...
Niby prawda ale z drugiej strony też oczekujemy od innych aby żyli zgodnie z panującymi zasadami. Nie wiem jak to wygląda w tej firmie ale może osoba sprawdzająca też może mieć kłopoty jeżeli przymknie oko na takie coś. Formalnie, czy dzieci miały ważne bilety? nie, nie posiadały więc mandat dostały zgodnie z regulaminem. Zawsze można pisać pismo do KŚ, może jest możliwość odwołania. A co do zdania "to nie ręczę za siebie, czy obyłoby się bez policji..." to straszne to, że z powodu biletu jakieś dziwne straszenie i to w sytuacji kiedy Twoja Żona popełniła błąd. Problem dzisiejszego społeczeństwa to problem przyznania się do błędu - każdy roszczeniowy a jak ktoś jeszcze zwróci uwagę to od razu "wyskakiwać z łapami" - a tak w innej formie pisząc to proponuje czasami kija z dupy wyciągnąć.. pozdrawiam:)
@Jimi: No dobra, ostatnie zdanie miało jakoś nawiązać do artykułu, ale może nie wyszło zabawnie. Wracając... Bilet na dziecko na trasie Katowice-Gliwice kosztuje ok 8 zł. W dwie strony dwójka dzieci ok 32 zł. Nasze dzieci w jedną stronę miały bilety droższe o 40 gr i za to spotkała nas kara w wysokości dodatkowych 136 zł! Chodzi o podejście do człowieka. Kontrolerka była bardzo nieprzyjemna - potraktowała ich jak gapowiczów, a dzieci później bały się jechać pociągiem. Nie jestem agresywnym typem, ale jeśli ktoś mnie traktuje jak śmiecia z powodu nadpłaty 40 gr, to coś na tym świecie poszło nie tak. Pozdrawiam!
Ale bez znaczenia jest czy zapłaciła więcej. Kupiła bilet z ulgą, do której uprawnień nie ma, więc ma nieważne bilety. Jest to ulga ustawowa, Państwo dopłaca spółkom kolejowym za te bilety i wymaga od nas żeby podróżni mieli bilety z ulgami, które im przysługują(nie z innymi), zgodnie z kodem ulgi, aby później wewnątrz się poprawnie rozliczyć. To, że twoja żona nie umie przyznać się do błędu, albo powiedzieć konduktorowi przed kontrolą, że coś namieszała to tylko świadczy o niej. A twoje "nie ręczę za siebie" to już byłaby podstawa żebyś zakończył swoją podróż z pomocą policji. Ktoś kto nie umie trzymać nerwów na wodzy nie powinien podróżować transportem publicznym.
I wskaż co konduktorka zrobiła wbrew przepisom. Twoja żona nie miała prawidłowego biletu, Twoje dzieci raczej nie są nauczycielami, korzystasz z oferty przejazdu i Twoim obowiązkiem jest dopełnienie formalności, które są związane z zakupem biletu. Nikogo nie obchodzi, że zapłaciłeś więcej. Masz mieć bilet zgodny z Twoim stanem i dokumentacją, którą posiadasz.
Mam nadzieję, że Szanowny Pan Rowerzysta zostanie ukarany jeszcze w sądzie. Zgodnie z regulaminem KS bilet na rower jest ważny tylko na dany pociąg, więc powinien jeszcze podziękować, że konduktorka przymknęła oko na to że jedzie w innym pociagu... No ale lepiej zrobić awanture i jeszcze winą za swoją pomyłkę osadzić przewoźnika...
Na rowerze się JEŹDZI a jak się kupuje rower to na własne ryzyko.
A na nogach się chodzi! Po co pociąg?
Na agitacje wyborcza Trzaskowskiego KS wysłali pociąg dla POwcow za darmo i to z Gliwic do Warszawy nikt nie musiał muec biletu
Mnie z kolei w głowie tylko gołe baby.
Ile tu zakamuflowanych pracowników kolei???? strofują człowieka, bo się uniósł, że żona z dziećmi za nadpłatę musiała ponad stówę dopłacić kary. Debile na tej kolei pracują i tyle w temacie. I w jednym i w drugim przypadku wystarczyło trochę empatii. Z biletami ze złą zniżką na pewno, a z rowerem jasnego przekazu przy zakupie biletu. Jakie to szczęście, że nie muszę od ponad 20 lat korzystać z żadnej komunikacji od pociągów począwszy na tramwajach skończywszy. PRL od dekad nie istnieje, ale mental z prl-u pozostał u praciwników kolei ????
Javorsky Idioto a wiesz, że konduktorzy są sprawdzani? Wiesz, że za przymknięcie oka na złą zniżkę dostają po premii kilkaset złotych? Oddasz im za to? Tych co ich sprawdzają nie interesują czy ktoś miał mieć bilet za 10 złotych a kupił za 1000 złotych ale, że zła zniżka i konduktor dostaje 100 procent po premii. Oczywiście najlepiej jest się rzucać. Co za przygłup... Ciekawe czy w swoich pracach ludzie też mają wywalone na wewnętrzne kontrole.
I przez takiego jakbym sie spóźnił to by ten rower składał jak lego wieczorem.
Mózgowce z politycznych nominacji w takich spółkach, aby udowodnić własną potrzebę istnienia i efekty swojej pracy, potrafią skomplikować najprostszą sprawę. A na końcu jest konsument, który musi przeczytać tony regulaminów, warunków świadczenia usług i aktualności, których lektura trwa dłużej niż korzystanie z samej usługi. Mózgowce od tworzenia regulaminowych dupochronów są mistrzami. To właśnie buduje takie cudowne zaufanie do państwa.
I macie przykład tej całej komunikacji zbiorczej.
no tak... Koleje Śląskie. Współczuję koledze, bo formalnie to może i racja jest po stronie KŚ, ale to nie zmienia faktu, że podejście do klienta bywa tragiczne. Moja żona jechała ostatnio z dziećmi i okazało się, że kupując bilet w automacie zamiast ulgi 37% (dla dzieci) wybrała ulgę 33% (nauczycielską), więc zapłaciła za bilety więcej. Konduktorka zamiast się ucieszyć, że jadą na biletach droższych, to stanowczo stwierdziła że te bilety są nieważne, zmusiła do zakupu dwóch kolejnych na dzieci i na każde z nich jeszcze wlepiła mandat. Żona nie chciała robić awantury przy dzieciach, więc pokornie zapłaciła, ale gdybym był na miejscu, to nie ręczę za siebie, czy obyłoby się bez policji...
Niby prawda ale z drugiej strony też oczekujemy od innych aby żyli zgodnie z panującymi zasadami. Nie wiem jak to wygląda w tej firmie ale może osoba sprawdzająca też może mieć kłopoty jeżeli przymknie oko na takie coś. Formalnie, czy dzieci miały ważne bilety? nie, nie posiadały więc mandat dostały zgodnie z regulaminem. Zawsze można pisać pismo do KŚ, może jest możliwość odwołania. A co do zdania "to nie ręczę za siebie, czy obyłoby się bez policji..." to straszne to, że z powodu biletu jakieś dziwne straszenie i to w sytuacji kiedy Twoja Żona popełniła błąd. Problem dzisiejszego społeczeństwa to problem przyznania się do błędu - każdy roszczeniowy a jak ktoś jeszcze zwróci uwagę to od razu "wyskakiwać z łapami" - a tak w innej formie pisząc to proponuje czasami kija z dupy wyciągnąć.. pozdrawiam:)