Reklama

Kary za stary piec węglowy zapłacą najemcy, a nie właściciele mieszkania

Grzegorz Żądło
Od 1 stycznia 2022 roku na terenie całego województwa śląskiego użytkowanie najstarszych pieców węglowych będzie zabronione. Tyle teoria i przepisy. Za kilka tygodni niewiele się bowiem zmieni. Chociaż gminy będą mogły karać osoby zatruwające środowisko, nie należy się spodziewać masowych kontroli. Ciekawa jest też interpretacja przepisu pod kątem tego kto ewentualnie będzie mógł zostać ukarany.

Śląski Związek Gmin i Powiatów przygotował rekomendacje dla gmin w zakresie stosowania i egzekwowania przepisów uchwały antysmogowej, przyjętej przez sejmik województwa śląskiego w 2017 roku. Najważniejsze paragrafy uchwały wyznaczają konkretne daty, od których używanie określonej jakości pieców będzie zabronione. Pierwsza taka data do 1 stycznia 2022. Wówczas nie powinno się już palić w piecach, które w momencie wejścia w życie uchwały były eksploatowane 10 lat lub dłużej oraz takich, które nie mają tabliczki znamionowej.

Za nieco ponad 2 miesiące powinny więc rozpocząć się masowe kontrole. Wiele jednak wskazuje na to, że się nie rozpoczną. Z kilku powodów.

Żadne miasto nie dysponuje wystraczającą liczbą strażników miejskich, którzy z marszu mogliby przeprowadzać liczne kontrole. Co więcej, niektóre gminy w ogóle nie mają straży miejskiej.

Kontrole mogą wprawdzie przeprowadzać upoważnieni przez prezydenta, burmistrza lub wójta urzędnicy, ale nie mają oni uprawnień do nakładania kar administracyjnych, ani kierowania spraw do sądu. Urzędnik może więc skontrolować czy ktoś używa jeszcze starego pieca, ale chcąc ukarać taką osobę, musi przekazać sprawę np. policji albo straży miejskiej. To wydłuża cały proces.

Z kolei sama policja może przeprowadzić kontrolę tylko w trybie interwencyjnym.

Innym problemem jest to kogo można ukarać. Chodzi tu przede wszystkim o mieszkania wynajmowane. To szczególnie istotne w przypadku lokali komunalnych. W samych Katowicach jest około 6000 mieszkań, w których piece powinny już być wymienione na inne źródło ciepła. Jednak jeszcze długo nie będą. Rekomendacja zespołu przy Śląskim Związku Gmin i Powiatów mówi jasno: za to czym w i czym pali najemca odpowiada on sam, a nie właściciel nieruchomości. „W art. 3 pkt 42a p.o.ś. określono, że przez pojęcie użytkownika urządzenia rozumie się podmiot uprawniony na podstawie określonego tytułu prawnego do władania urządzeniem w celu jego eksploatacji zgodnie z wymaganiami ochrony środowiska. Mając więc na uwadze powyższe regulacje stwierdzić należy, że eksploatującym instalację jest każdy podmiot uprawniony na podstawie określonego tytułu prawnego do władania urządzeniem w celu jego eksploatacji, zgodnie z wymaganiami ochrony środowiska. Definicja nie odnosi się więc do statusu prawnego podmiotu (tj. osoba fizyczna, osoba prawna, jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej), lecz dotyczy ona kwestii użytkowania konkretnych urządzeń wskazanych w par. 2 uchwały antysmogowej.” – czytamy we wspomnianej rekomendacji ŚZGiP.

– To rzeczywiście bardzo trudna kwestia, ale była szeroko konsultowana z prawnikami, którzy wypowiedzieli się jednoznacznie – mówi nam Rafał Kołodziej z UM w Rybniku, który stał na czele zespołu przygotowującego rekomendacje dla gmin.

To o tyle zaskakujące, że w Ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego jasno napisano, że to do obowiązków wynajmującego należy w szczególności: dokonywanie napraw lokalu, napraw lub wymiany instalacji i elementów
wyposażenia technicznego w zakresie nieobciążającym najemcy, a zwłaszcza:
a) napraw i wymiany wewnętrznych instalacji: wodociągowej, gazowej i ciepłej wody – bez armatury i wyposażenia, a także napraw i wymiany wewnętrznej instalacji kanalizacyjnej, centralnego ogrzewania wraz z grzejnikami, instalacji elektrycznej, anteny zbiorczej – z wyjątkiem osprzętu,
b) wymiany pieców grzewczych, stolarki okiennej i drzwiowej oraz podłóg, posadzek i wykładzin podłogowych, a także tynków.

Jak widać, jest tu pewna sprzeczność. Skoro to właściciel (gmina) jest zobowiązany do naprawy i wymiany instalacji centralnego ogrzewania i wymiany pieców grzewczych, to dlaczego karę za używanie pieca, który nie spełnia norm miałby płacić najemca? Z pewnością, jeśli już do tego dojdzie i najemcy będą karani, prędzej czy później któryś z nich odda sprawę do sądu, Zresztą, sami autorzy rekomendacji zalecają, żeby strażnicy kontrolujący instalacje właśnie do sądu zwracali się z wnioskiem o ukaranie właścicieli instalacji niespełniających norm. Dotyczy to w szczególności sytuacji, kiedy osoba zasługująca zgodnie z prawem na karę jest uboga. „Taka okoliczność stawia w niewygodnej sytuacji kontrolujących i stanowi poważne wyzwanie wizerunkowe: karanie osób dotkniętych ubóstwem może zostać uznane za bezduszność, natomiast brak reakcji będzie skutkował zarzutem o nieskuteczność podejmowanych kontroli. Dodatkowa trudność związana jest z trafną i niebudzącą wątpliwości oceną sytuacji majątkowej osoby popełniającej wykroczenie: czy taka osoba rzeczywiście boryka się z problemem ubóstwa czy też powoływanie się na brak pieniędzy stanowi wygodną wymówkę i próbę ucieczki przed karą.” – piszą autorzy rekomendacji i sugerują zbadanie sprawy przez sąd.

Jeszcze inną sytuacją jest ta, w której po 1 stycznia 2022 dana osoba wprawdzie użytkuje zabroniony już rodzaj pieca, ale wcześniej podjęła już pewne kroki w celu zmiany tej sytuacji. Np. zawarła umowę przyłączeniową, ale gestor sieci nie zdążył jeszcze zrealizować inwestycji albo rozpoczęła inwestycję w wymianę źródła ciepła, ale nie zdążyła jej zakończyć. Do okoliczności łagodzących można też zaliczyć oczekiwanie na dofinansowanie do wymiany pieca, które z powodów niezależnych od użytkownika starej instalacji się opóźnia. W takich przypadkach rekomendacje ŚZGiP sugerują nienakładanie kar. Właściciele urządzeń grzewczych będą mieli czas na zakończenie inwestycji, dopiero potem nastąpić powinna ponowna kontrola.

Za użytkowanie zabronionych źródeł ciepła można dostać mandat w wysokości do 500 zł. Jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu, grzywna może wynieść 5000 zł.

Co ważne, ukaranemu co najmniej dwukrotnie za podobne wykroczenia umyślne, który w ciągu dwóch lat od ostatniego ukarania popełnia ponownie podobne wykroczenie umyślne, można wymierzyć karę aresztu, choćby było
zagrożone karą łagodniejszą.

Rekomendacje ŚZGiP nie mają charakteru obligatoryjnego i nakazowego. Gminy mogą się do nich zastosować, ale mogą też prowadzić kontrole według własnej interpretacji przepisów.

Przepisy w tej sprawie są tak nieostre i nieprecyzyjne, że może się okazać, że rzeczywiście będzie je w stanie ocenić tylko sąd.


Tagi:

Dodaj komentarz

*
*