Od lipca w Katowicach obowiązują nowe przepisy, zgodnie z którymi przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność w lokalach mieszczących się w budynkach mieszkalnych, muszą płacić opłatę śmieciową. Dla większości z nich oznacza to znaczącą podwyżkę, nawet o kilkadziesiąt procent. Na razie panuje w tej sprawie duży chaos.
Do końca czerwca 2025 roku opłatą śmieciową w Katowicach objęci byli tylko mieszkańcy lokali mieszkalnych. Jednak 1 lipca weszła w życie uchwała rady miasta, która opłatą obejmuje także lokale niezamieszkałe mieszczące się w budynkach mieszkalnych. To przede wszystkim lokale użytkowe, jak sklepy, zakłady usługowe czy restauracje. Do tej pory było tak, że każdy przedsiębiorca, który prowadził działalność w takim lokalu, na własną rękę podpisywał umowę z firmą śmieciową. Często było to MPGK, ale nie musiało być, bo akurat na tym rynku istniała konkurencja. Teraz jednak wszyscy zostali zmuszeni do rozwiązania dotychczasowych umów, bo od lipca opłatę śmieciową muszą płacić miastu.
Cztery razy więcej
Dla wielu firm oznacza to znaczący wzrost kosztów, bo stawki i sposób ich obliczania zostały sztywno określone w uchwale rady miasta.
- Miasto zmusiło nas do podpisania aneksu, zobowiązując się, że będą odbierać śmieci w cenie ponad cztery razy większej. Poprzez remont mostów, od października 2024 roku, już odczuwamy spadek klientów i to spory. Czynsze oczywiście miasto podniosło z nowym rokiem, tłumacząc, że to nie jest ich inwestycja. Teraz jeszcze doszła taka podwyżka za wywóz śmieci. Moja firma jest 1-osobowa, mam płacić więcej niż 4-osobowa rodzina, gdzie moje jedyne odpady to papier, maksymalnie 120 litrów miesięcznie plus kilka opakowań plastikowych po napojach. Dotychczas 240l-litrowy pojemnik od MPGK wystarczał aż nadto. Jesteśmy studiem fotograficznym istniejącym od 130 lat. W mojej rodzinie studio jest ponad 70 lat. Jak tak dalej pójdzie, to niestety trzeba będzie zamknąć firmę z taką tradycją - żali się pan Adam. Na potwierdzenie swoich słów przysłał nam ostatnią fakturę z MPGK oraz aneks, który dostał z KZGM.
Dotychczas za wywóz pojemnika o pojemności 240 l 13 razy w roku (czyli średnio raz w miesiącu) płacił 61,56 zł. Po wprowadzeniu przymusowej opłaty śmieciowej musi płacić 225,26 zł miesięcznie. Wszystko dlatego, że płaci też za śmieci, których nawet nie produkuje, jak szkło czy odpady biodegradowalne.
"Udowodnię, że nie wytwarzam śmieci"
W jeszcze gorszej sytuacji jest pan Łukasz, który wynajmuje niewielki lokal w centrum Katowic i nie wytwarza w nim żadnych opadów. - Mam tam magazyn mebli, które sprzedaję przez internet. Po prostu sobie tam stoją i czekają, aż znajdzie się na nie klient. W lokalu przebywam bardzo rzadko. Co kilka dni wpadam na chwilę, żeby wstawić albo zabrać jakiś mebel. Nie wytwarzam żadnych śmieci, a dowiedziałem się, że będą teraz musiał płacić ponad 180 zł miesięcznie, bo to najniższa stawka. Nie będę płacił, bo to wykorzystywanie przez miasto pozycji monopolisty i narzucanie opłat, które w moim przypadku w najmniejszym stopniu nie są adekwatne do rzeczywistości. Jeśli będzie trzeba, zamontuję kamerę i udowodnię, że w wynajmowanym przeze mnie lokalu nie powstają żadne śmieci - denerwuje się pan Łukasz. Złożył już oświadczenie do właściciela nieruchomości, w którym opisał całą sytuację.
Takich przykładów jest więcej. Zwłaszcza jeśli ktoś traktuje wynajmowany lokal jak magazyn. Są też inne sytuacje. Przedsiębiorca płaci za najem lokalu, ale go nie użytkuje. Zdawać go nie chce, bo kiedyś może mu się jeszcze przydać, więc płaci czynsz, ale z powierzchni nie korzysta. Jednocześnie nie produkuje też śmieci. W myśl uchwały taki przedsiębiorca też musi płacić co miesiąc co najmniej ponad 180 zł opłaty śmieciowej, jeśli wynajmowane przez niego pomieszczenie znajduje się w budynku mieszkalnym.
Przedsiębiorcy reagują
Są duże podmioty, jak spółdzielnie mieszkaniowe czy KZGM, które takich lokali mają po kilkaset. W krótkim czasie musiały przygotować pisma i aneksy do umów ze swoimi najemcami. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, niemal każdego dnia dostają teraz maile i pisma zwrotne, w których ci najemcy domagają się wyjaśnień i nienaliczania tak wysokiej opłaty śmieciowej.
- Wszystkich będziemy odsyłać do urzędu miasta. My nie wiemy dokładnie jak mamy interpretować uchwałę. Rzeczywiście, są różne sytuacje i wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe. Podobnie jak przyjęcie założenia, że każdy, kto prowadzi jakąkolwiek działalność, wytwarza śmieci - mówi nam przedstawicielka jednej z firm, która ma w Katowicach kilkaset nieruchomości.
Miasto przerzuca obowiązki na właścicieli lokali
Jest jeszcze jeden ważny aspekt całej sprawy. Teraz to na właścicielach lub administracji lokali użytkowych, znajdujących się w budynkach mieszkalnych, spadło pobieranie opłaty śmieciowej i przekazywanie jej miastu. - A co stanie się w sytuacji, kiedy najemca przestanie płacić za śmieci? Przecież miasto nie będzie windykować jego, tylko mnie - zauważa pan Wojciech, którego nikt nie poinformował, że zmieniają się przepisy. - Chyba komuś zabrakło czasu. Szkoda, bo to bardzo duża zmiana w podejściu do odbioru odpadów. Skoro przerzuca się obowiązki na właścicieli i zarządców nieruchomości, to dobrze by było wszystko im wyjaśnić. A tak to mamy chaos i nikt nic nie wie.
Pan Wojciech dodaje, że najbardziej absurdalna jest konieczność ponoszenia opłat za frakcje, których konkretny przedsiębiorca nie produkuje. - Przecież takie biura rachunkowe czy szewc nie mają odpadów bio, a często też szkła. Dlaczego mają za to płacić? To tylko może dobić, zwłaszcza te niewielkie, jednoosobowe działalności.
Z naszych nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami miasta wynika, że w urzędzie jest świadomość, że sytuacja nie jest zerojedynkowa. - Podobno mamy do tego podchodzić elastycznie, bo rzeczywiście, nie każdy przedsiębiorca produkuje odpady komunalne - słyszymy.
W uchwale Rady Miasta Katowice z dnia 28.04.2025 roku "zmieniającej uchwałę w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz stawki opłaty" określona została wysokość opłat za odbiór poszczególnych pojemników lub worków. W przypadku zbiórki selektywnej to: 13,05 zł za worek o pojemności 60 l, 17,40 zł za 80 l, 26,10 zł za 120 l oraz 26,10 zł za pojemnik o pojemności 120 l, 52,50 zł za 240 l, 78,30 zł za 360 l, 119,63 zł za 550 l, 143,55 zł za 660 l, 167,48 zł za 70 l, 239,25 zł za 1100 l, 543,75 zł za 2000 l, 662,50 zł za 3000 l, 1087,50 zł za 5000 l oraz 1522,50 zł za 7000 l.
Ile ostatecznie musi zapłacić przedsiębiorca, zależy od pojemności pojemnika i częstotliwości wywozu. Jednak jest jeszcze dodatkowy element, który wpływa na cenę - to minimalna pojemność i częstotliwość wywozu dla konkretnej branży (np. handel czy gastronomia).
Nieoficjalnie słyszymy od przedstawicieli miasta, że wprowadzenie nowych przepisów ma wyeliminować praktyki nieuczciwych przedsiębiorców, polegające na podpisywaniu umów z firmami śmieciowymi na niewielką liczbę pojemników i podrzucanie śmieci do kontenerów mieszkańców. Jednak ten tok myślenia może doprowadzić do finansowego "ukarania" wielu uczciwych osób, które śmieci nie produkują, a będą musiały za nie płacić.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
czyżby pętla finansowa sie zaciskała ? Trza spłacać stadion (wiadomo w końcu jakie jest oprocentowanie ?) trza kupić nowych zawodników, utrzymywać sporadycznie używany Spodek (którym zarządzają Ci mieli nim zarządzać) czy KAW omijąjącą ustawę kominową co by kolesie i znajomi królika dobrze zarobili. Rada Nadzorcza MPGK tez sporo kosztuje - Boguś Sobula czy Szymik-Kozaczko nie będą kontrolować wsadzonego na stołek przez prezydenta miasta prezesa za darmo :) No to potem brakuje na szkoły, remonty bieżące i trzeba szukac panicznie hajsu wśród mieszkańców...
1. Moja opłata za śmieci z 43,20zł z MPGK do ponad 220zł od KZGM Podwyżka 500% to złodziejstwo ! Akceptowana podwyżka o inflację, kiedy zaczną funkcjonować jakieś prawdziwe urzędowe ceny, regulacje? Czy ktoś kto ma swój biznes pozwoliłby sobie na podwyżkę swojego produktu nawet o 100% nie sądzę :/// 2. Do tego wystawiając FV swojemu Najemcy (wynajem lokalu użytkowego) muszę płacić od tego podatek dochodowy, VAT (jestem VATowcem) i składkę zdrowotną (jednoosobowa działalność gospodarcza), ktoś zupełnie nie przemyślał tematu. Organizacyjnie ani podatkowo. Wprowadzone na bez żadnych konsultacji i SZYBKO! 3. Co mnie obchodzą śmieci Najemców i dlaczego mam płacić za coś czego osobiście nie używam i jeszcze kolejne ogniwa osób które mają tym zajmować. Nie jestem dostawcą śmieci dla moich Najemców. Mam odpowiadać za prawidłowe zgłoszenia (czas), naliczenia (weryfikować poprawność) oraz płatności. 4. W zeszłym roku nie byłam w stanie nazbierać nawet jednego 120l pojemnika a zapłaciłam za 13 wywozów. Wtedy była to kwota 561,60 zł a teraz ponad 2600 zł (pipi) bez przesady !
Bezradni znów wciągają miasto w spór przed sądem administracyjnym. Ciekawe, czy równie ochoczo zagłosują za obniżeniem swoich diet do symbolicznej złotówki – w końcu to działalność społeczna prowadzona niemal w trybie zaocznym.
Pod płaszczykiem ekologii śmieci to teraz złoty biznes, można rządać opłat wziętych z sufitu i okradać ludzi bezkarnie w biały dzień. Tak jest w całej Polsce niestety, mamy ,,śmieciowe szaleństwo "
Należy zaskarżyć samą uchwałę a nie decyzje wydane w oparciu o nią. W państwie bezprawia, w którym żyjemy gdzie tzw. TK zajmuje się sobą a ochroną naszych praw nie ma nadziei...
Niezadowolenie najemców małych lokali zostanie odnotowane przy kolejnych wyborach. Nieczynny lokal 15m2 na zadupiu traktowany jako magazynek a dodatkowa opłata za śmieci ok 230 zł gdzie czynsz 400zł.
Absolutny skandal. Prowadzę niewielkie studio, w którym bywam kilka dni w tygodniu. "Produkuję" miesięcznie 60l plastików i 60l odpadów zmieszanych. Muszę płacić za papier, szkło i (co jest najbardziej absurdalne) odpady BIO. Jest to haracz, bo haraczem nazywamy zmuszanie do płacenia za coś, czego nie potrzebujemy.
Mechanizm złodziejstwa jest prosty. Miasto ściąga haracze od ludzi i przekazuje do mpgk. Mpgk wystawia fvat na dywidendy dla miasta i biznes się kręci. Pytajcie w drodze do informacji publicznej ile miasto otrzymało wplat od mpgk z podziałem na miesiac3 czy lata.
Lokal 18m2 , jeden pracownik który nie wytwarza odpadów BIO , Szklanych itp. Jednak trzeba płacić . W odpowiedzi dlaczego Pani w UM Katowice odpowiedziała że może zjeść jabłko i wtedy skórki to będą odpady BIO lub wypić coś z butelki szklanej więc trzeba płacić za szkło . To jakiś kosmiczny przekręt . 13,05 za zjedzenie jabłka to najmniejsza opłata do tego 17,40 za butelkę . A jak pracownik będzie jadł Jabłka ze skórką i pił tylko z butelek pet które są z kaucją to co wtedy ? Opłatę trzeba wnosić . Takiego pomysłu na zarabianie kasy to nawet najwięksi oszuści nie wymyślili . Wszystkie Afery ostatnich 20 lat to nic. W majestacie Prawa nas okradają . Taka Ekologia.
czyżby pętla finansowa sie zaciskała ? Trza spłacać stadion (wiadomo w końcu jakie jest oprocentowanie ?) trza kupić nowych zawodników, utrzymywać sporadycznie używany Spodek (którym zarządzają Ci mieli nim zarządzać) czy KAW omijąjącą ustawę kominową co by kolesie i znajomi królika dobrze zarobili. Rada Nadzorcza MPGK tez sporo kosztuje - Boguś Sobula czy Szymik-Kozaczko nie będą kontrolować wsadzonego na stołek przez prezydenta miasta prezesa za darmo :) No to potem brakuje na szkoły, remonty bieżące i trzeba szukac panicznie hajsu wśród mieszkańców...
1. Moja opłata za śmieci z 43,20zł z MPGK do ponad 220zł od KZGM Podwyżka 500% to złodziejstwo ! Akceptowana podwyżka o inflację, kiedy zaczną funkcjonować jakieś prawdziwe urzędowe ceny, regulacje? Czy ktoś kto ma swój biznes pozwoliłby sobie na podwyżkę swojego produktu nawet o 100% nie sądzę :/// 2. Do tego wystawiając FV swojemu Najemcy (wynajem lokalu użytkowego) muszę płacić od tego podatek dochodowy, VAT (jestem VATowcem) i składkę zdrowotną (jednoosobowa działalność gospodarcza), ktoś zupełnie nie przemyślał tematu. Organizacyjnie ani podatkowo. Wprowadzone na bez żadnych konsultacji i SZYBKO! 3. Co mnie obchodzą śmieci Najemców i dlaczego mam płacić za coś czego osobiście nie używam i jeszcze kolejne ogniwa osób które mają tym zajmować. Nie jestem dostawcą śmieci dla moich Najemców. Mam odpowiadać za prawidłowe zgłoszenia (czas), naliczenia (weryfikować poprawność) oraz płatności. 4. W zeszłym roku nie byłam w stanie nazbierać nawet jednego 120l pojemnika a zapłaciłam za 13 wywozów. Wtedy była to kwota 561,60 zł a teraz ponad 2600 zł (pipi) bez przesady !
Bezradni znów wciągają miasto w spór przed sądem administracyjnym. Ciekawe, czy równie ochoczo zagłosują za obniżeniem swoich diet do symbolicznej złotówki – w końcu to działalność społeczna prowadzona niemal w trybie zaocznym.