Około 3000 ton niebezpiecznych płynnych odpadów zostało usuniętych z budynku i sąsiedniego placu przy ul. Wożniaka 52 w Katowicach - Szopienicach. Zostawiła je tam firma Eko-Szop, która składowała je nielegalnie. Wywiezienie i utylizacja odpadów kosztowały 10 774 565,40 zł. Pieniądze pochodziły z budżetu państwa.
To sprawa, która swój początek ma w 2008 roku. Wtedy spółka Eko Harpoon-Rewital (później Eko-Szop) dostała zgodę Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego na utylizację kwasów akumulatorowych, odpadów chromowych i płynów zawierających cyjanki. To odpady toksyczne, rakotwórcze i bardzo niebezpieczne. Na miejscu miała powstać instalacja do ich utylizacji.
- Ten teren został zalany odpadami niezgodnymi z kodami odpadów, na które były wydane pozwolenie. Po badaniach Urząd Marszałkowski pozbawił przedsiębiorcę możliwości działalności na tym terenie - mówi Joanna Bojczuk, członek zarządu województwa śląskiego.
Stało się to decyzją z 4 września 2014 roku.
Zanim to jednak nastąpiło, pracownicy Eko-Szopu wylewali toksyczne odpady m.in. do kanalizacji, którą te dostały się do potoku Bolina. Inne po prostu wsiąkały w glebę.
Marszałek zobowiązał spółkę do usunięcia do dnia 1 grudnia 2014 roku negatywnych skutków w środowisku, które powstały w wyniku prowadzonej przez nią nielegalnej działalności, w tym do usunięcia zmagazynowanych odpadów. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Marszalek przystąpił więc do tzw. wykonania zastępczego.
Zapadła decyzja, że odpady zostaną usunięte na koszt państwa. Wybrane w przetargu konsorcjum z firmą Mobruk na czele rozpoczęło wywożenie odpadów z Szopienic we wrześniu 2024 roku. Prace zakończyły się w listopadzie 2025 roku. - Okazało się, że to w większości były to odpady płynne, zlokalizowane w mauzerach, ale też częściowo porozlewane na terenie. W trakcie prac okazało się też, że to nie jest około 1800 ton odpadów, bo odkryto kondygnację budynku, która była całkowicie zalana odpadami. Podjęliśmy wspólnie z marszałkiem decyzję, że to zadanie będzie kontynuowane i zwiększymy pulę środków. Ostatecznie usunięto więc 3000 ton odpadów - wylicza Marek Wójcik, wojewoda śląski.
Mimo zagwarantowanego finansowania i wybranego wykonawcy, usunięcie odpadów po firmie Eko-Szop wcale nie było takie łatwe.
- Dopiero teraz, mimo że mamy dość dużą wiedzę na temat struktury prokuratury, uświadomiliśmy sobie, jak wielu może być prokuratorów rejonowych, okręgowych czy generalnych. Wszyscy nagle stali się bardzo aktywni i do każdego musieliśmy kierować pytania, czy w danej jednostce toczy się jeszcze postępowanie przeciwko Eko-Szopowi, czy już nie. Zwrócono nam nawet uwagę, że jeśli zaczniemy usuwać te niebezpieczne odpady, możemy nieświadomie niszczyć dowody w postępowaniu. W efekcie dochodziło do dość dziwnych sytuacji, musieliśmy uzyskiwać od poszczególnych prokuratorów jasne deklaracje, że ich sprawy są już zamknięte i że nie będą mieli do nas żadnych zastrzeżeń, ani że nie spotkają nas żadne konsekwencje. Z drugiej strony ta sama prokuratura wyznaczyła nam prokuratora nadzorującego całe wykonanie zastępcze. To jemu cyklicznie przekazujemy informacje o postępie prac. Tak więc komunikacja z tym aparatem wygląda dość specyficznie: z jednej strony ma nam pomagać, a z drugiej prowadzi wobec nas postępowania - tłumaczył w kwietniu 2025 roku katowickim radnym komisji klimatu Grzegorz Januszek, z-ca dyrektora departamentu ochrony środowiska, ekologii i opłat środowiskowych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego.
Szanse, że uda się odzyskać pieniądze wydane na utylizację odpadów od firm i osób, które składowały je przy ul. Woźniaka nielegalnie, są niemal zerowe.- Urząd Marszałkowski musi wszcząć postępowanie, ale podmiot (Eko-Szop - przyp. red.) na pewno w takim składzie już nie funkcjonuje. Natomiast pewnie osoby odpowiedzialne za prowadzenie takiego procederu są nadal obecne na rynku. Czeka nas kolejna sprawa, która pomoże w odzyskaniu jakichkolwiek środków od tego truciciela - mówi Joanna Bojczuk.
Jak poinformował dziś wojewoda śląski w całym województwie w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zlikwidowanych zostało 9 nielegalnych składowisk odpadów. Trwają prace przy trzech kolejnych, w Sosnowcu, Siemianowicach i Mykanowie. Nadal do likwidacji pozostaje jeszcze 31.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze