Kilka godzin mieszkańcy dyskutowali z projektantami odcinka linii kolejowej E65 w Katowicach. Zgodnie z przewidywaniami, największe kontrowersje budzą wywłaszczenia. Jednak wiele osób nie zgadza się także z planowaną lokalizacją przystanku i wiaduktem, który ma zastąpić przejazd.
Kolejowa inwestycja na linii E65 w Katowicach trwa od roku i choć do jej zakończenia zostały, zgodnie z planem, jeszcze trzy lata, to już widać wielkie zmiany. Nie chodzi tylko o budowane nowe wiadukty, pod którymi będą poruszać się mieszkańcy. Widać już postępy w pracach nad nowymi przystankami i obiektami, które stają się elementami krajobrazu miasta.
Dopiero wtedy, gdy na nowe tory wyjadą pociągi i cały kolejowy węzeł zostanie przebudowany, pasażerowie pociągów będą mogli ocenić te zmiany. Jednak już teraz wiadomo, że to transportowy krok w przód dla miasta i regionu. Sama kwota kontraktu robi wrażenie, bo przebudowa i rozbudowa na odcinku Katowice Szopienice Południowe - Katowice Piotrowice kosztuje ponad 4 mld zł brutto. To jedna z kilku trwających na linii E65 inwestycji, które sięgają od Będzina aż do Zebrzydowic, czyli granic Polski.
Brakującym odcinkiem tej linii, na którym nie są prowadzone prace, jest ten Katowice Piotrowice - Tychy. Na razie pasażerowie nie odczuwają różnicy, ale ta będzie bardzo widoczna po zakończeniu prac na pozostałych fragmentach. Z szerokiego układu torowego i nowej infrastruktury pociągi będą wjeżdżać na stare tory, na których przepustowość jest bardzo ograniczona. To tak jakby jechać niedokończoną autostradą, pośrodku której znajduje się wąski fragment drogi o dwóch pasach ruchu. Dlatego przebudowa pomiędzy Katowicami a Tychami jest koniecznością.
PKP Polskie Linie Kolejowe w czerwcu tego roku podpisały umowę na zaprojektowanie tych prac. Opracowywanie dokumentacji jest w toku, przygotowuje ją firma TPF Sp. z o. o. z Warszawy. Wartość umowy to 28,2 mln złotych brutto. Projektowanie ma potrwać do końca 2027 roku. Jednym z elementów prac projektantów są spotkanie z mieszkańcami. We wtorek jedno z takich spotkań odbyło się w Piotrowicach.
Pracownicy TPF przedstawili w jego trakcie podstawowe założenia dla całego odcinka Piotrowice - Tychy. Dwunastokilometrowa linia kolejowa jest dzisiaj dwutorowa. Jednak ma zostać rozbudowana o kolejne dwa tory, co pozwoli na rozdzielenie ruchu aglomeracyjnego od dalekobieżnego. Pociągi lokalnie wożące pasażerów będą poruszały się zewnętrznymi torami, a te szybsze i jeżdżące na dalszych dystansach będą miały do dyspozycji dwa tory wewnętrzne. Przebudowa obejmie także dwu- i trzykilometrowe fragmenty linii 140, 142, 169 i 179. Poza tym układ torowy ma być przygotowany do przyjęcia dodatkowych torów planowanej Kolei Dużych Prędkości, które mają zostać wybudowane od strony Mikołowa w ramach CPK. W zakresie infrastruktury pasażerskiej powstaną 3 przystanki - w Katowicach przy ul. Tunelowej i Niezapominajek oraz w Tychach Mąkołowcu. Istniejące przystanki i stacje zostaną przebudowane.
Ważną zmianą będzie likwidacja przejazdów kolejowych na ul. Jankego, ul. Słonecznikowej i Pomorskiego. W zamian mają powstać bezkolizyjne skrzyżowania dwupoziomowe. Wybudowane zostaną wiadukty nad torami. Jeden w Piotrowicach wraz z łącznikiem ul. Barcelońską z ul. Wspólną, a kolejne w Podlesiu na ul. Kaskady i ul. Niezapominajek. Przejazd pod torami w ciągu ul. Tunelowej będzie służył tylko pieszym i rowerzystom, ma zostać zamknięty dla samochodów.
Wtorkowe spotkanie dotyczyło dokładnie odcinka pomiędzy ulicami Armii Krajowej i Tunelowej (do numeru 98). Zakres trwającej budowy od Szopienic do Piotrowic kończy się tak naprawdę za Ligotą, ale przed przystankiem Katowice Piotrowice.

To oznacza, że wiadukt kolejowy nad ul. Armii Krajowej ma być przebudowany dopiero podczas inwestycji obejmującej odcinek do Tychów. Ma być wyburzony i zbudowany na nowo. Wiadukt będzie szerszy, żeby mógł pomieścić więcej torów. Pod obiektem znajdzie się miejsce na obustronne chodniki oraz drogę rowerową. Nie zmieni się układ drogowy, co oznacza, że nie uda się zintegrować przystanku kolejowego z autobusowym, który mógłby powstać pod wiaduktem. Jak wyjaśniają projektanci, wymagałoby to jeszcze większej ingerencji w sąsiednie nieruchomości. Zakres i tak został zawężony tak bardzo, jak się dało, ponieważ wcześniej zakładano budowę czerech peronów.
Obok przebudowany zostanie przystanek kolejowy Katowice Piotrowice. Dzisiaj to niskie perony i dużo schodów. Podczas inwestycji powstaną dwa perony dwukrawędziowe. Dojście do nich będzie umożliwiał tunel pomiędzy ulicami Małachowskiego i Asnyka. Z tunelu na perony podróżni dostaną się schodami i windami. Powstanie też miejsce kiss&ride oraz zadaszone parkingi dla rowerów. Budynek stacyjny, w którym działał Teatr Żelazny, ma zostać wyburzony.
Przesuwając się dalej, w kierunku południa, wiadukt drogowy w ciągu DK81 także będzie wyburzony i wybudowany na nowo. Nowy ma być szerszy, żeby w przyszłości można było rozbudować w tym miejscu ul. Kościuszki do dwóch dwupasmowych jezdni z pasem rozdzielającym pośrodku. W rejonie tego wiaduktu znajduje się kładka prowadząca w kierunku ul. Asnyka, do ogródków działkowych. Ona ma zostać zlikwidowana. Zamiast niej powstanie wiadukt drogowy, który ma być przeznaczony dla pieszych i rowerzystów, a także dojazdu służb.

Duża zmiana, która budzi bardzo duże wątpliwości wśród mieszkańców, to likwidacja przejazdu kolejowo-drogowego na ul. Jankego. Samochodem tędy nie będzie się dało przejechać, na końcu ulicy po dwóch stronach powstaną placyki do zawracania i przejście podziemne, żeby umożliwić przedostanie się przez tory. Jak mówił jeden z mieszkańców, codziennie przejeżdża nim około 400 samochodów zmierzających do Szkoły Policji. W zamian projektanci przewidzieli nowy wiadukt nieco dalej. Ma on być częścią łącznika pomiędzy ulicami Barcelońską i Wspólną. - To rozwiązanie będzie tworzyło ogromne korki, żeby poruszać się tym zaprojektowanym układem - uważa jeden z mieszkańców Piotrowic.

Kolejny mieszkaniec odniósł się do odcinka w Podlesiu, argumentując, że kolejowa inwestycja „zabierze” dwa bardzo mocno wykorzystywane przez kierowców przejazdy - na Jankego i Słonecznikowej, a alternatywa jest kiepska. - Jeśli na ul. Jankego miałby zostać utrzymany przejazd przez tory, to budowa dwupoziomowego skrzyżowania powodowałaby dużo większą ingerencję w tereny otaczające, czyli rozbiórki - wyjaśniał Wojciech Kijek, dyrektor działu projektowania infrastrukturalnego w TPF Sp. z o. o.

Dlatego powstał pomysł budowy wiaduktu nad torami i połączenia Barcelońskiej ze Wspólną. Jednak jak mówią mieszkańcy, to nie rozwiąże problemu, tylko zakorkuje drogi w tym rejonie. Przekierowując ruch w ten sposób na wąskie ulice, kierowcy będą mieli problem z przedostaniem się w kierunku ulic Wilczewskiego i Bukszpanowej. - Projektujecie super rozwiązania kolejowe, ale tym samym powodujecie utrudnienia dla mieszkańców - mówił jeden z uczestników spotkania. Jak wyjaśniał projektant, to inwestycja kolejowa, więc na tym zakresie skupiają się prace projektowe. Sugerował, że w sprawie niewydolnego układu drogowego mieszkańcy powinni kierować swoje pytania do miasta.
Mieszkańcy uważają, że projektując łącznik, powinno powstać małe centrum przesiadkowe, które byłoby zlokalizowane pomiędzy torami a ul. Barcelońską. Wszystko wskazuje na to, że ten teren należy do miasta i tam mogłaby zostać przeniesiona pętla autobusowa z ul. Barcelońskiej. Można by także utworzyć miejsca postojowe. Ten argument przemawia do wielu osób, ale nie wiadomo, czy realizacja jest technicznie możliwa.
Projektanci mają także sprawdzić, czy da się przenieść jeden z peronów przystanku kolejowego przy Tunelowej. Powstanie on po dwóch stronach wiaduktu kolejowego, który ma zostać zachowany i przeznaczony wyłącznie dla pieszych oraz rowerzystów. Perony będą miały po 200 metrów długości i dojście do nich będzie możliwe schodami oraz pochylniami. Jedna z mieszkanek nie jest zadowolona z ich lokalizacji. - Z nowego peronu będą mi zaglądać do okien. Czy nie dałoby się go przesunąć, żeby peron nie wychodził na okna? Wtedy nikomu nic nie zabieracie - pytała i wskazała na niezabudowane jeszcze działki położone na południe od ul. Berberysów.
- Na tym terenie ma powstać 100 domków jednorodzinnych i to będzie z korzyścią dla nich, bo będą mieli bliżej do przystanku - mówiła. Projektant Wojciech Kijek wyjaśniał, że im bliżej zabudowań są przystanki, tym lepiej. - Istotą każdego przystanku jest to, żeby lokalizować infrastrukturę pasażerską tak, żeby ona była w jak największym stopniu wykorzystywana - mówił. Niektórzy uważają, że przystanek powinien być całkowicie przesunięty w kierunku ul. Wspólnej i skomunikowany z ewentualnym wspomnianym wyżej centrum przesiadkowym.
W rejonie ulic Grottgera, Barcelońskiej i Tunelowej inwestycja będzie wymagała wywłaszczeń. Dlatego część osób posiadających nieruchomości przy torach przyszła, żeby sprzeciwić się tym planom. Jeden z mieszkańców przedstawiał dowody na to, że w 2022 roku ustalenia pomiędzy kolejarzami a miastem były inne. - Przystanek kolejowy miał być zupełnie w innym miejscu. Zabieracie nam kawał działek, żeby wybudować ten przystanek - mówił jeden z nich.

Była też grupa osób, które nie chcą budowy nowego fragmentu drogi, która ma powstać na prywatnych działkach i w dużym stopniu naruszyć nieruchomości. Jak mówili, dzisiaj z odcinka ulicy, który biegnie wzdłuż torów, mają dojazd do głównej drogi i nie jest im potrzebna nowa. Jednak projektant wyjaśniał, że nawet jeśli teraz mieszkańcy jakoś dojeżdżają, to nie można przy takiej inwestycji nie uwzględnić budowy. - Jeśli macie państwo działki i one nie mają dostępu do drogi publicznej, to jeśli my tą inwestycją naruszymy taką działkę, to musimy każdej takiej działce zapewnić ten dostęp. Nawet jeśli tego dostępu aktualnie nie ma - mówił Kijek.

Sprawa ronda, które ma powstać na skrzyżowaniu ul. Barcelońskiej z nowym łącznikiem prowadzącym nad torami do ul. Wspólnej też jest sporna. - Rondo niszczy działkę osoby starszej i sięga prawie pod samo okno. Dlaczego niszczyć tej osobie całą działkę, na którą pracowały dwa pokolenia? - pytał mieszkaniec. Celem ronda było uspokojenie ruchu, który jest w tym rejonie coraz większy, a byłby jeszcze większy w przypadku realizacji łącznika. Projektanci zapisali ten postulat mieszkańca, ale po chwili ktoś inny poprosił, żeby rondo jednak powstało, bo dzięki temu zwiększy się bezpieczeństwo na drodze.
Jak wyjaśniał Wojciech Kijek, wcześniejsze szkice dużo bardziej kolidowały z prywatnymi działkami przy torach. Jednak wykonano już prace projektowe, po to „żeby maksymalnie zawęzić i ograniczyć ingerencję w tereny przylegające”. Mimo to, wywłaszczenia to temat, który dotyczyć będzie wielu osób. Budynki planowane do wyburzenia lub działki, z którymi koliduje inwestycja zaznaczono na mapie na czerwono. Na przykład dom przy wiadukcie na ul. Tunelowej. Tu zaplanowano wylot spod wiaduktu w taki sposób, że chodnik i droga rowerowa wchodzą na teren prywatny.
W zasadzie wszystkie działki po stronie ul. Berberysów od skrzyżowania z ul. Tunelową mają zostać częściowo wykorzystane przy przebudowie. Powodem jest nie tylko dobudowa torów, które zajmą więcej miejsca niż do tej pory. Przy torach trzeba jeszcze wybudować ekrany akustyczne. Choć, jak zapewniają projektanci, tego gruntu potrzeba by było znacznie więcej, gdyby nie fakt, że zaplanowano sporo murów oporowych. Przy samej stacji Katowice Piotrowice także są planowane częściowe wykupy nieruchomości znajdujących się od strony ul. Asnyka. Wywłaszczenia dotkną także ogródki znajdujące się w widełkach pomiędzy liniami kolejowymi nr 139 i 140.

Zasady dla wszystkich są takie same. Decyzje o wywłaszczeniu, przejęciu gruntu lub ograniczeniu korzystania z niego są podejmowane w trakcie procedury o lokalizacji linii kolejowej. Organem wydającym taką decyzję jest wojewoda. Najpierw informuje on o tym, że dana działka będzie wykorzystana podczas przebudowy i powołuje rzeczoznawcę majątkowego, który wycenia nieruchomość. Następnie właściciel podejmuje decyzję, czy zgadza się z wysokością odszkodowania. Jeśli nie, to może się od niej odwołać. Jeśli jednak zgodzi się w ciągu miesiąca wydać nieruchomość Skarbowi Państwa, to otrzyma dodatkowe 5% odszkodowania. Za każdy budynek na zajmowanej działce otrzymuje się dodatkowe 10 tys. złotych. Ta procedura powinna zakończyć się w ciągu 90 dni, ale zwykle trwa dużo dłużej.
Zanim jednak to nastąpi, minie jeszcze sporo czasu. Szacuje się, że około 1,5 roku od momentu złożenia przez inwestora wniosku o lokalizację do wojewody aż do otrzymania od niego informacji o tym, że na działce będzie prowadzona inwestycja. Sama przebudowa linii E65 na odcinku Katowice Piotrowice - Tychy ma potrwać trzy lata - od 2028 do 2031. Jej szacowany koszt to od 2,5 do 3 miliardów złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pobudowali domy przy samych torach i teraz mają pretensje...
Niestety to prawda. Budując się w takim miejscu trzeba się z tym liczyć. Inna sprawa (i to dotyczy całego południa Katowic), że przez lata wydawano na lewo i prawo pozwolenia na budowę, a drogami czy torami nikt się nie przejmował (ot, typowe planowanie) i teraz mamy problem- każda rozbudowa torów, nowa droga czy mityczny tramwaj będą skutkować wywłaszczeniami.
Widzę tutaj ogólny problem z infrastrukturą ciągłą. Jeżeli nie ma gęsto dostępnych przejść i przejazdów, to taka linia kolejowa to dla okolicznych mieszkańców jest odpowiednikiem głębokiej na 200m rozpadliny. Podobny problem jest np na Giszowcu - gdzie węzeł-za-300-baniek jest w praktyce murem dla przejścia na drugą stronę, lub w Ligocie - gdzie przejścia przez tory są rozłożone co 2km. W skrócie - mało tych przejść i przejazdów.
Dwa przejścia podziemne są na Giszowcu!!!! Co piepszysz farmazon????
czy pojawi się ciąg dalszy po konsultacjach środowych w sprawie dalszego odcinka modernizacji (Podlesie)?
Prawda jest ze Katowice od przyjęcia kolejnych dzielnic nie uporządkowały dróg. Właściwie nie zrobiły Alei, szerokich ciągów komunikacyjnych z możliwością dołożenia tramwaju. Przykład 1 Maja idzie do Zawodzia, ale Korfantego kończy sie juz na pętli tramwajowej - nie wchodzi do Welnowca, itp. Inne miasta w Polsce buduja aleje. Tutaj tylko pamiętam budowe DTŚ, która jest droga pozamiejską, obwodnicą- brak ścieżek pieszych, rowerowych, brak rezerwacji pod tramwaj lub buspas. Niestety w tym miescie jest planowanie "malomiasteczkowe" ze szkodą dla wszystkich.
Przeniesienie peronów w kierunku ul. Wspólnej jest jak najbardziej logiczne. Przemawia zacnym bliskość szkoły policyjnej, do której mogłyby dojeżdżać tłumy kursantów, odległość pomiędzy przystankiem poprzednim i następnym byłaby wyśrodkowana, mieszkańcy nie będą mieć peronów przed oknami, pętla autobusowa byłaby przy nowej stacji.
Pobudowali domy przy samych torach i teraz mają pretensje...
Niestety to prawda. Budując się w takim miejscu trzeba się z tym liczyć. Inna sprawa (i to dotyczy całego południa Katowic), że przez lata wydawano na lewo i prawo pozwolenia na budowę, a drogami czy torami nikt się nie przejmował (ot, typowe planowanie) i teraz mamy problem- każda rozbudowa torów, nowa droga czy mityczny tramwaj będą skutkować wywłaszczeniami.
Widzę tutaj ogólny problem z infrastrukturą ciągłą. Jeżeli nie ma gęsto dostępnych przejść i przejazdów, to taka linia kolejowa to dla okolicznych mieszkańców jest odpowiednikiem głębokiej na 200m rozpadliny. Podobny problem jest np na Giszowcu - gdzie węzeł-za-300-baniek jest w praktyce murem dla przejścia na drugą stronę, lub w Ligocie - gdzie przejścia przez tory są rozłożone co 2km. W skrócie - mało tych przejść i przejazdów.