Po raz kolejny Urząd Miasta Katowice pokazuje jak bardzo jest nietransparentny. Wiceprezydent Maciej Stachura odmówił nam dostępu do informacji o wydatkach na reklamę i promocję Katowic w mediach. Sprawa trafi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
UM Katowice znany jest z tego, że regularnie odmawia ujawniania informacji publicznych. Najbardziej kuriozalnym przykładem jest utajnienia umów miasta z miejską spółką. Urząd nie chce ujawnić umów zawartych z Katowicką Agencją Wydawniczą. Osiem lub dziewięć razy (już straciliśmy rachubę) SKO uchylało decyzję odmowną, ale za każdym razem urzędnicy odmawiali nam dostępu do umów. Co najgorsze, całkowite lekceważenie prawa przejawiało się w kopiowaniu tej samej treści w kolejnych pismach, na co zwróciło uwagę SKO.
Tym razem wiceprezydent Maciej Stachura (to on jest podpisany pod większością odmownych decyzji) nie chce ujawnić ile Katowice wydają na reklamę i promocję w mediach.
Poprosiliśmy o dane za okres 2021-2025. Chcieliśmy się dowiedzieć które media mogą liczyć na pieniądze z budżetu miasta i o jakie kwoty chodzi. Poprosiliśmy także o wskazanie na co konkretnie wydawane są pieniądze. Czy to standardowa reklama, czy też artykuły sponsorowane albo wynagrodzenie za akcje typu Miasta Idei.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, do których mediów płyną miejskie pieniądze. Regularnie można bowiem przeczytać teksty sponsorowane, w których władze Katowic chwalą się np. tym, jak wspaniale jeździ się po mieście na rowerze.
Co ciekawe, wiceprezydent Stachura tak bardzo nie chce dać nam dostępu do informacji publicznej, że nie dotrzymuje terminów, które sam wyznacza.
Kiedy wysłaliśmy naszą prośbę, 18 lutego odebraliśmy pismo, w którym UM wzywał do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego. To hasło wytrych, którego urzędy używają, kiedy nie chcą udostępnić informacji publicznej. Urząd tłumaczył, że nie ma gotowych danych i musi zweryfikować dokumentację źródłową i przeprowadzić jej analizę. "Przygotowanie takiej informacji wymaga czasu oraz zaangażowania po stronie urzędu zasobów ludzkich i technicznych - wykraczających poza bieżącą realizację zwykłych zadań. Z powyższych powodów wnioskowane dane mają charakter informacji przetworzonej" - napisał UM i dał na wykazanie wspomnianego szczególnie istotnego interesu publicznego 7 dni. Termin ten mijał 25 lutego o 23:59. Tymczasem wcześniej dotarła do nas decyzja o odmowie udostępnienia informacji. Co jeszcze ciekawsze, na decyzji widnieje data 24 lutego. Urząd nie dotrzymał więc narzuconego przez siebie terminu. Co więcej, chronologia zdarzeń jednoznacznie wskazuje, że wezwanie do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego było tylko wybiegiem i grą na czas, bo od początku wiceprezydent Stachura nie miał zamiaru ujawniać publicznych informacji o wydatkach ponoszonych przez miasto na reklamę i promocję w mediach. Gdyby było inaczej, poczekałby z decyzją odmowną chociaż do 25 lutego albo 26., bo wtedy mogła najwcześniej zostać podjęta taka decyzja.
Sprawa trafi oczywiście do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten case to tylko przejaw, jeden z wielu. Włodarze Katowic są tak butni i tak pewni siebie, że rośnie prawdopodobieństwo grubego błędu. Koincydencja: zmiana uwarunkowań politycznych plus gruby błąd, to ich może kiedyś zachwiać lub wywrócić. W przeciwnym razie będą odstawiać teatr "samorządowy", a de facto funkcjonować w stanie arogancji i z poczuciem bezkarności - do końca świata i być może nawet jeden dzień dłużej.
Oni wiedzą, że sytuacja jest niepewna- stąd paniczna reakcja choćby na Strefę Czystego Transportu. Ich największą siłą jest słabość (rozproszenie) elektoratu opozycji- ci, co niezadowoleni, nie mają jednej osoby ani hasła, które mogłoby łączyć. Tymczasem pracownicy UM, ich rodziny i rodziny rodzin powiązane różnymi interesami z miastem mają co do stracenia, więc do wyborów stawiają się zawsze karnie.
I tak to leciało i leci dalej...
Nie podamy i co nam zrobita?
Klasyka. Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi
Zróbcie referendum jak w Chorzowie. Moze sie uda odwołać kupe ze stanowiska !
Władza nie chce udostępnić choć musi. Łamie prawo regularnie i nikt za to nie ponosi konsekwencji. Nie mam pana płaszcza i co mi zrobisz ? To tylko świadczy o tym jak kartonowe jest to państwo.
jeszcze kilka spółek powołać, bo na pewno są kolejne osoby do uhonorowania stanowiskiem i ładną pensją.... a postępowanie pana wiceprezydenta warto przypomnieć jak ruszy nowa machina wyborcza i objawi się jako kandydat na prezydenta
Ten case to tylko przejaw, jeden z wielu. Włodarze Katowic są tak butni i tak pewni siebie, że rośnie prawdopodobieństwo grubego błędu. Koincydencja: zmiana uwarunkowań politycznych plus gruby błąd, to ich może kiedyś zachwiać lub wywrócić. W przeciwnym razie będą odstawiać teatr "samorządowy", a de facto funkcjonować w stanie arogancji i z poczuciem bezkarności - do końca świata i być może nawet jeden dzień dłużej.
Oni wiedzą, że sytuacja jest niepewna- stąd paniczna reakcja choćby na Strefę Czystego Transportu. Ich największą siłą jest słabość (rozproszenie) elektoratu opozycji- ci, co niezadowoleni, nie mają jednej osoby ani hasła, które mogłoby łączyć. Tymczasem pracownicy UM, ich rodziny i rodziny rodzin powiązane różnymi interesami z miastem mają co do stracenia, więc do wyborów stawiają się zawsze karnie.
I tak to leciało i leci dalej...