Samorządowe Kolegium Odwoławcze po raz kolejny uchyliło decyzję Urzędu Miasta Katowice, który regularnie odmawia nam dostępu do informacji publicznej. Tym razem wiceprezydent Katowic nie chciał ujawnić ile i którym mediom miasto płaci za reklamę i promocję.
9 lutego 2026 roku poprosiliśmy Urząd Miasta Katowice o przygotowanie informacji na temat wydatków ponoszonych z budżetu miasta na reklamę i promocję w różnych mediach. Chcieliśmy poznać wydatki za ostatnie 5 lat. W odpowiedzi na pismo redaktora naczelnego Katowice24.info, urząd wezwał nas do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego. Zdaniem urzędu, wnioskowane przez nas informacje mają charakter informacji przetworzonej, a w takiej sytuacji można domagać się od wnioskodawcy wykazania wspomnianego szczególnie istotnego interesu publicznego.
Co ciekawe, urząd dał nam 7 dni na odpowiedź, ale nie poczekał, aż ten czas minie i odmówił udostępnienia informacji, o które prosiliśmy. Tym samym, miasto nie dotrzymało terminu, który samo wyznaczyło. Biorąc pod uwagę, że decyzja wiceprezydenta Macieja Stachury została podpisana już 24 lutego (a więc 6 dnia od wezwania nas do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego), oczywiste jest, że urząd nie miał zamiaru przekazywać nam informacji o wydatkach na reklamę w mediach, a jedynie wykonał pozorowane działania zagrał czas.
Od odmownej decyzji wiceprezydenta odwołaliśmy się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które przyznało nam rację. W uzasadnieniu SKO czytamy: "Decyzja organu pierwszej instancji na tyle jest ogólnikowa, że z jej treści (ale także z przedłożonych akt sprawy) nie da się wywieść informacji jak szeroki (obszerny) jest materiał dokumentacji, który musiałby podlegać przeglądowi) aby wydobyć informację objętą wnioskiem strony i sporządzić ewentualne zestawienia takiej informacji. Tym samym, gdy obecnie nawet nie wiadomym jest jaki rzeczywiście zakres szczegółowych prac jakie wymagane byłyby do ewentualnego udostępnienia informacji publicznej, to tym bardziej nie może podlegać ocenie czy ewentualne sprostanie wnioskowi strony mogłoby prowadzić do paraliżu pracy Urzędu Miasta Katowice lub stanowić jego istotne obciążenie. Także brak informacji o prowadzonych przez organ pierwszej instancji rejestrach lub sposobie archiwizacji dokumentacji dotyczącej współpracy Miasta Katowice z mediami nie pozwala na jednoznaczne ustalenie czy ww. informacja mogłaby zostać potraktowana za przetworzoną. W obecnej sytuacji, gdy Kolegium Odwoławcze nie ma prawnych możliwości zastąpienia organu pierwszej instancji w udostępnieniu informacji publicznej, koniecznym jest uchylenie jego decyzji i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez ten organ."
Decyzja SKO oznacza, że UM Katowice po raz kolejny musi rozpatrzyć nasz wniosek. Z doświadczenia możemy zaryzykować stwierdzenie, że po raz kolejny nam odmówi. Tak jak było w przypadku umów miasta z miejską spółką ds. propagandy, czyli Katowicką Agencją Wydawniczą. SKO 8 lub 9 razy uchylało odmowne decyzje miasta, ale władze Katowic ignorowały orzeczenia SKO i w kolejnych pismach metodą kopiuj/wklej pisały to samo uzasadnienie, zupełnie nie odnosząc się do tego, na co wskazywało SKO.
W napisaniu odwołania pomogła nam Sieć Obywatelska Watchdog Polska.
Do sprawy będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
przykład idzie z góry.. skoro jeden wybiera sobie sędziów do zaprzysiężenia do trybunału, to inny ma w d.. publikowanie informacji publicznej mimo decyzji. Nie oczekujmy więc, że zwykli ludzie będą przestrzegać prawa, dbać o dobro wspólne, nie oszukiwać itd...
Jeden wybiera sędziów, drugi siłowo zajmuje sobie media, sądy, prokuraturę, nie uznaje i nie publikuje orzeczeń TK, SN, KRS,.... to rzeczywiście z tymi przykładami troszkę nie wyszło
Dzięki - nie odpuszczajcie! Nękajcie tych złodziei publicznych pieniędzy! Przyciśnijcie ich do muru aż w końcu na jaw wyjdą fakty.
jak lubią siebie sami nazywać - "kasta" trzyma się stołków mocno
Trzyma za Was kciuki - nie odpuszczajcie. Jak widać prawo prawem a sprawiedliwość musi być po stronie UM. Czy WSA lub wojewoda nie są drogą alternatywną na niezgodne z prawem działanie UM.
proponuję zgłoszenie do Czarnej księgi wydatków publicznych WEI
przykład idzie z góry.. skoro jeden wybiera sobie sędziów do zaprzysiężenia do trybunału, to inny ma w d.. publikowanie informacji publicznej mimo decyzji. Nie oczekujmy więc, że zwykli ludzie będą przestrzegać prawa, dbać o dobro wspólne, nie oszukiwać itd...
Jeden wybiera sędziów, drugi siłowo zajmuje sobie media, sądy, prokuraturę, nie uznaje i nie publikuje orzeczeń TK, SN, KRS,.... to rzeczywiście z tymi przykładami troszkę nie wyszło
Dzięki - nie odpuszczajcie! Nękajcie tych złodziei publicznych pieniędzy! Przyciśnijcie ich do muru aż w końcu na jaw wyjdą fakty.