Budżet Obywatelski w Katowicach regularnie jest sposobem na remonty szkół i zakupy dla bibliotek. W tegorocznej edycji takie projekty stanowią już jedną trzecią wszystkich wniosków.
Miasto opublikowało listę wniosków do Budżetu Obywatelskiego, które przeszły weryfikację formalną. Po sprawdzeniu spełnienia wymogów pozostało 247 projektów.
- Spośród wszystkich 268 wniosków, pozytywną ocenę na tym etapie uzyskało blisko 94% projektów - informuje katowicki urząd. Spośród nich 215 to wnioski lokalne, a 32 - ogólnomiejskie. Wnioskodawcy odrzuconych wniosków do 11 maja mogą złożyć odwołanie. Lista wszystkich wniosków jest dostępna TUTAJ.
My jednak zwróciliśmy uwagę na inną liczbę. Chodzi o wnioski, które dotyczą należących do miasta jednostek. 52 projekty złożyli rodzice lub osoby związane z placówkami edukacyjnymi. Jest tylko jedna dzielnica, gdzie nie złożono takiego projektu - Zarzecze. W pozostałych dzielnicach można znaleźć przynajmniej po jednym. W Katowicach są 34 filie Miejskiej Biblioteki Publicznej. Choć nie wszystkie biorą udział w BO, zgłoszono aż 31 projektów dotyczących bibliotek.
Wnioski obejmujące szkoły i przedszkola są bardzo różne, ale niektóre przykuwają uwagę. Na przykład projekt „Toalety uczniowskie na miarę XXI wieku w ZSP 24”, którego pomysłodawczyni chce, żeby w szkole w centrum Katowic przeprowadzono kompleksową modernizację trzech szkolnych sanitariatów - Realizacja zadania pozwoli stworzyć nowoczesną, estetyczną i trwałą przestrzeń, która będzie sprzyjać dbaniu o higienę i poczuciu bezpieczeństwa - pisze wnioskodawczyni.
O pieniądze z Budżetu Obywatelskiego powalczy także projekt wymiany nawierzchni sali gimnastycznej w VI Liceum Ogólnokształcącego w Szopienicach. Jak można przeczytać w opisie, obecna posadzka jest twarda, niebezpieczna i mocno zużyta.
Radni także składają wnioski. Rekordzistą jest Adam Skowron z Forum Samorządowego i Marcin Krupa, bo jego nazwisko pojawia się pod projektami w kilku dzielnicach. Złożył m.in. wniosek o remont wejścia do przedszkola nr 2 przy ul. Kubiny 4. Pomijając już ogólnodostępność, która w przypadku Budżetu Obywatelskiego powinna być obligatoryjna, niektóre ze zgłaszanych zadań należą do obowiązków gminy. Teoretycznie miasto w miarę możliwości finansowych powinno na bieżąco rozwiązywać te problemy swoich placówek. Jednak jak widać po wnioskach, tak się nie dzieje. Biorąc pod uwagę liczbę projektów składanych przez radnych, wygląda na to, że taki stan rzeczy zaakceptowali.
W tegorocznej edycji uczniowie klas 1, 2 i 3 w Szkole Podstawowej nr 36 na Koszutce mają też szansę na szafki. O to z kolei stara się żona radnego Skowrona.
„Uczniowie starszych klas już mogą pozostawiać w szatni szkolnej swoje telefony oraz rzeczy, tj. przybory szkole, pomoce edukacyjne, książki, zeszyty, przybory osobiste, akcesoria. Dzięki czemu nie muszą nosić ich przez cały dzień w swoich plecakach. Projekt zakupu szafek (...) przyczyni się do dbania o lżejszy plecak dla naszych dzieci i uczniów oraz umożliwi pozostawianie telefonu komórkowego” - czytamy w projekcie.
Łącznie projektów, które polegają na doposażeniu i remontach oraz urozmaiceniu zajęć i organizacji wydarzeń w szkołach i bibliotekach naliczyliśmy 83. To oznacza, że co trzeci projekt zgłoszony do BO dotyczy dziś podstawowych potrzeb szkół i bibliotek.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
to nie może być prawda, Pan Prezydent nie dopuściłby do tak skandalicznej sytuacji... :) Nie mając na remonty szkonych kibelków nie kupowaliby przecież niezmiernie ważnych dla każdego mieszkańca miasta akcji lotniska oddalonego o 40km.
Oczywiście że prezydent naszego miasta nie dopuściłby do tego. Gdyby to była prawda nasz król już dawno wystawiłby na sprzedaż pewne Audi A8 by wspomóc naszych milusińskich.
rozumiem że te wyremontowane kibelki będą działały jako szalety dla mieszkańców, gdzie zawsze można wpaść i skorzystać, jak kogoś przyciśnie… w końcu za nasze pieniądze i ogólnodostępne!
to nie może być prawda, Pan Prezydent nie dopuściłby do tak skandalicznej sytuacji... :) Nie mając na remonty szkonych kibelków nie kupowaliby przecież niezmiernie ważnych dla każdego mieszkańca miasta akcji lotniska oddalonego o 40km.
Oczywiście że prezydent naszego miasta nie dopuściłby do tego. Gdyby to była prawda nasz król już dawno wystawiłby na sprzedaż pewne Audi A8 by wspomóc naszych milusińskich.
rozumiem że te wyremontowane kibelki będą działały jako szalety dla mieszkańców, gdzie zawsze można wpaść i skorzystać, jak kogoś przyciśnie… w końcu za nasze pieniądze i ogólnodostępne!