Z Sebastianem Mikoszem, prezesem Poczty Polskiej S.A. rozmawiamy m.in. o kierunku, w którym idzie Poczta, o automatach z kawą, usługach finansowych, konsolidacji na rynku kurierskim, zwolnieniach pracowników i próbie zamknięcia głównej placówki w Katowicach.
Grzegorz Żądło: Kupił pan coś ostatnio na poczcie?
Sebastian Mikosz, prezes zarządu Poczty Polskiej S.A.: Cukierki kupiłem podczas ostatniej wizyty na ul. Świętokrzyskiej w Warszawie, i kawę.
Kawę gotową do picia, jak w Żabce?
Tak, jak w Żabce. Mamy projekt automatów kawowych dla naszych klientów, które testujemy w wybranych placówkach.
Co będzie następne, hot-dogi? To ma być kierunek rozwoju placówek pocztowych?
Aż tak to nie. Kawę testujemy, dlatego że badania wykazały takie zapotrzebowanie wśród klientów. Podobnie jak testowaliśmy i testujemy inne produkty. Ale jest to detal, a nie istotny element strategii.
Sebastian Mikosz. Fot. Poczta Polska S.A.
Pytałem o to, co pan ostatnio kupił na poczcie, bo sam pan przyznawał, że był zaskoczony tym, jak wyglądają obecnie placówki pocztowe i czym się tam handluje
Podchodzimy bardzo poważnie do sprzedaży detalicznej. Ona została wprowadzona trochę spontanicznie, natomiast dzisiaj nabrała dla nas bardzo dużego znaczenia biznesowego. Muszę otwarcie przyznać, że nie rozumiałem tych „bazarków", i sam się dziwiłem, że można sprzedawać ręczniki, znicze i galanterię. Natomiast kiedy przyszedłem do pracy w Poczcie Polskiej i zobaczyłem liczby, ale też rolę Poczty poza dużymi miastami, to już wiem na pewno, że jest to poważny biznes, którego nie zatrzymamy. Zaczęliśmy go przebudowywać, tak żeby się dostosować do profesjonalizmu i estetyki, do których Polacy są przyzwyczajeni.
Polacy są też przyzwyczajeni, że na pocztę idzie się wysłać lub odebrać list. Tyle, że nikt, poza urzędami, listów już nie wysyła
Prywatna korespondencja już niemal zniknęła, natomiast wieści o śmierci tej urzędowej są przedwczesne. Ona maleje, ale będzie jeszcze przez dłuższą chwilę istniała. Oczywiście, nie budujemy żadnej strategii na liście papierowym, ale dzisiaj korespondencja urzędowa stanowi praktycznie 99% całości. To nie tylko listy sądowe, ale wiele innych instytucji też wysyła korespondencję papierową. Rekomendowałbym tu dużą ostrożność. Digitalizacja i cyfryzacja jest bardzo korzystna, ale kreuje też dużą grupę wykluczonych cyfrowo. I wcale nie jest to grupa ludzi, którzy wiekowo są z innego pokolenia i nienaturalne jest dla nich używanie telefonu komórkowego. Obserwujemy bardzo duży trend osób w średnim wieku, które nie mają na co dzień w swojej pracy zawodowej styczności z komputerem i telefonem komórkowym, i które mają ogromną nieufność do cyfryzacji. Stąd w ustawie jest np. Powszechna Usługa Hybrydowa (PUH), bo nie jest wcale pewne, że wszyscy obywatele skorzystają z elektronicznego adresu doręczeń. Polega to na tym że np. urząd wysyła elektroniczny polecony, a my go drukujemy i dostarczamy tradycyjnie do osoby, która nie posiada skrzynki w systemie e-Doręczeń. Jest duże zapotrzebowanie na taką usługę, kontakt bezpośredni, bo nie ma pełnego zaufania do wszystkich elementów cyfrowych. Tak czy inaczej, musimy znaleźć nowy powód, dla którego idzie się na pocztę.
No właśnie. Tak szczerze mówiąc, na pocztę chodzę tylko odebrać awizo i ewentualnie wysłać paczkę. Czy to właśnie nie jest ten kierunek, w którym powinna pójść Poczta Polska. Często jest tak, że akurat przesyłka Pocztexem jest dla klienta najtańsza, mimo że istnieje na tym rynku bardzo duża konkurencja?
Poczta nie będzie się nigdy opierać o jeden filar strategiczny. Musimy mieć ich kilka. Na rynku kurierskim jesteśmy piątym, szóstym graczem, jeśli chodzi o liczbę przesyłek. To oczywiście jest niesatysfakcjonujące, ale z drugiej strony w ostatnich trzech latach Poczta Polska wykonała gigantyczną pracę, czego efektem jest wzrost usług kurierskich. Skoczyliśmy z 60 na 90 milionów paczek. Oczywiście, urośliśmy wolniej niż należało, żeby nadrobić udziały w rynku. Jako Poczta jesteśmy w takiej sytuacji, że ten rynkowy pociąg zaczął jechać szybko i trochę nam odjechał, a my zostaliśmy na peronie. Należało masowo inwestować wtedy i zmieniać to DNA z listowego na kurierskie. Dzisiaj jest to rynek 5-6 dużych graczy, z których każdy ma problem z wystarczającą liczbą wolumenu paczek. Jest za dużo operatorów, duży nacisk na marżę, a rynek rośnie. Milowym krokiem na tej drodze jest podpisane porozumienie z Orlenem o współpracy na rynku kurierskim. W praktyce oznacza to większą skalę, lepszą dostępność i realne korzyści zarówno dla klientów, jak i dla polskiej gospodarki
Czyli co, zostanie czterech dużych graczy?
Myślę, że trzech i na pewno, jako Poczta, będziemy szukali możliwości wpisania się w trend konsolidacji. Porozumienie z Orlenem to właśnie krok w tym kierunku.
No dobrze, nadanie lub odbiór paczki to będzie powód przychodzenia na pocztę. Coś jeszcze?
Powodów będzie więcej. Inspirujemy się tym, co zrobili nasi koledzy z Europy. W bardzo wielu krajach, jak Austria, Francja, Włochy poczta jest jednym z głównych dostawców usług finansowych i my jesteśmy obecnie w trakcie przyjmowania strategii sprzedawania produktów finansowych.
Jesteście głównym udziałowcem Banku Pocztowego
Tak, mamy tu bardzo silnego partnera, jakim jest PKO BP. Wiem, że można było w tej dziedzinie zrobić więcej i lepiej, bo bank istnieje 35 lat, a nie osiągnął znaczącej pozycji rynkowej.
Zmierza pan do tego, że powodem przyjścia na pocztę będzie np. chęć wzięcia kredytu?
Taka potrzeba już jest. Bank Pocztowy ma prawie 900 tysięcy klientów. Oczywiście, to jest mało w porównaniu z liderami rynku, ale jako zarząd na pewno tego segmentu nie zostawimy. Chodzi nie tylko o udzielanie prostych kredytów gotówkowych, ale też np. obsługę kart kredytowych, co już w ofercie jest, tylko nie na poziomie, który byłby wystarczająco agresywny, żebyśmy na tym rynku mieli jakieś duże znaczenie. To jest powiązane z trzecim powodem przychodzenia na pocztę. To może być zaskakujące, ale w Polsce cały czas rośnie zapotrzebowanie na gotówkę. Trendy ostatnich lat są takie, że gotówki przybywa, a nie ubywa. O 1/4 w ciągu ostatnich 5 lat zwiększyło się wykorzystanie nominałów.
Przecież jesteśmy jednym z najbardziej rozwiniętych bezgotówkowo krajów w Europie, co często podkreślają goszczący u nas obcokrajowcy. Nawet za warzywa na targu można u nas zapłacić kartą, nie mówiąc o wszelakich sklepach czy punktach usługowych
To prawda, ale jednocześnie - jak wspomniałem - zwiększa się zapotrzebowanie na gotówkę. Przyczyniły się do tego covid i wojna w Ukrainie. Wszędzie tam, gdzie banki i instytucje finansowe chcą się wycofywać z obrotu i zarządzania fizycznym pieniądzem, tam my chcemy wchodzić.
Ale z jakimi usługami?
Mogę to streścić do trzech słów: bankomat, opłatomat, wpłatomat. My tę gotówkę dzisiaj obsługujemy. Wszędzie tam, gdzie sklepy i placówki handlowe przyjmują gotówkę, to my ją odbieramy. Mamy ponad 40 własnych sortowni gotówki, ponad 300 bankowozów i jesteśmy operatorem, który chce się rozwijać w tym kierunku.
Czyli chcecie być takim kurierem pieniędzy?
Tak, co więcej, uważam, że mamy tutaj bardzo duże pole do popisu. To jest rynek, z którego wychodzą inni, a my, z racji naszej infrastruktury, na nim będziemy.
Znów powołam się na przykład operatorów zagranicznych. Tak, można przyjść na pocztę kupić kawę, ale równie dobrze będzie można kupić abonament na prąd czy na telefon. Włosi nazywają to "dom i rodzina". Wszystkie sprawy pożyteczne, które trzeba załatwić osobiście, dzisiaj we Włoszech załatwia się na poczcie. Oczywiście, tu mamy problem trochę regulacyjny, trochę informatyczny, ale jesteśmy w tracie przygotowywania pierwszych wdrożeń. Nad ułatwieniami dla obywateli pracujemy z samorządami i administracją publiczną.
Po co miałbym iść na pocztę, żeby opłacić cokolwiek, kiedy mogę to bez prowizji zrobić nie wychodząc z domu? Jestem akurat z takiego pokolenia, które szybko przekonało się do płatności internetowych
To nie ma nic wspólnego z pokoleniem, a z poziomem wykształcenia. Wśród seniorów rośnie używanie sprzętu elektronicznego, a wśród 40-latków spada. Także nie patrzmy na to przez pryzmat pokolenia.
No dobrze. Tak czy inaczej, do świadczenia tych wszystkich usług będzie pan potrzebował ludzi, a na razie pan głównie zwalnia albo zachęca do dobrowolnych odejść. W ciągu pana krótkich rządów z Poczty Polskiej odeszło lub zostało zwolnionych około 9000 osób. To ilu ludzi pan potrzebuje w firmie?
Nie umiem panu na to pytanie dzisiaj odpowiedzieć. Na tę chwilę nie mamy planów redukowania załogi.
Czytałem, że jesienią będzie kolejna fala odejść z firmy
Proszę nie wierzyć we wszystko, co pojawia się w mediach. Bywa, że mają tendencję do sprzedawania, a nie podawania informacji.
A co z programem dobrowolnych odejść?
Już dawno się zakończył.
I nie będzie kolejnego?
Na razie nie ma. Poczta jest instytucją, która jest w trakcie transformacji, w związku z tym nie można powiedzieć, że dzisiaj coś jest, a jutro czegoś nie będzie, bo to by oznaczało wróżenie z magicznej kuli. Naszym największym wyzwaniem nie jest liczba ludzi, tylko jakość naszej firmy jako pracodawcy. Jesteśmy firmą, która za mało płaci, nie oferuje karier. Koncentruję się na tym, żebyśmy podnieśli wydajność pracy, bo bez tego nie będziemy mieli przestrzeni do podnoszenia wynagrodzeń i bycia atrakcyjniejszym pracodawcą. Mamy olbrzymi dług technologiczny. Zamiast robić pewne czynności manualnie, znacznie lepiej przerzucić je na automat. Zostawić mniej ludzi, ale lepiej opłacanych, o wyższych kwalifikacjach i to jest tak naprawdę wyzwanie transformacji. Weźmy taką sortownię, dzisiaj nasi najwięksi konkurenci wszystko robotyzują, a my nadal jesteśmy w bardzo bazowej, podstawowej pracy manualnej. Ja mam do niej ogromny szacunek, ale to nie jest pespektywa kariery, żeby komuś oferować przerzucanie paczek z sortera do takiej siatki między godziną pierwszą i szóstą za minimalną krajową. To nie jest pespektywa, jaką chciałbym budować.
Często pan powtarza, że dużym atutem Poczty Polskiej jest sieć około 7,5 tysiąca placówek. Jesteście jednym z największych posiadaczy nieruchomości w Polsce. Jaki jest plan na wykorzystanie tych budynków, które już nie pełnią funkcji pocztowych albo pełnią ją tylko w części? Sprzedaż, wynajem?
Na pewno nie będziemy się pozbywać nieruchomości. Uważam, że majątek Poczty w postaci nieruchomości jest jednym z naszych większych atutów. Nasza główna linia polityki nieruchomościowej to wykorzystanie ich w najbardziej komercyjny sposób. Innymi słowy, te nieruchomości, które są operacyjne, są nam potrzebne, ale trzeba obniżać koszty korzystania z nich. A te nieruchomości, które nie służą do codziennej aktywności operacyjnej, po prostu trzeba komercjalizować. Nie znaczy to jednak, że sprzedawać, tylko zamieniać w nieruchomości dochodowe. Idealnie byłoby, żeby Poczta miała taką liczbę nieruchomości komercyjnych, żeby z ich przychodów pokrywać koszty operacyjne. To książkowy model, ale to się nigdy nie stanie. Dzisiaj ten współczynnik jest zdecydowanie za niski. Nie patrzę na nieruchomości jako koszt, tylko jak na aktywo, które powinno dla nas pracować.
Na koniec wątek lokalny. Kiedy Poczta ogłosiła zamknięcie placówki głównej przy ul. Pocztowej w Katowicach, wywołało to duży opór społeczny. Wtedy ta decyzja została zmieniona. Jednocześnie padła zapowiedź, że część budynku zostanie wynajęta komercyjnie. Czy to się udało?
Zacznijmy od tego, że na moją decyzję (o niezamykaniu placówki - przyp. red.) nie miały wpływu jakiekolwiek protesty. Po prostu nie ma zamykania placówek poczty.
Czyli ktoś chciał ją zamknąć za pana plecami?
(dłuższe milczenie)... no, nie była to moja decyzja. Jak się dowiedziałem, zwłaszcza że chodziło o Katowice, które są mi bardzo bliskie i osobiście, i rodzinnie, to powiedziałem, że nie ma czegoś takiego, jak zamknięcie poczty z taką tradycją. Zamykanie placówek w takich miejscach byłoby głupotą. Bardzo bym chciał znaleźć rozwiązanie na to, żeby ten i jemu podobne budynki „pracowały” i przynosiły nam dochody. Dopóki ja będę prezesem Poczty, to w tej kwestii nic się nie zmieni. W ciągu kilku tygodni będziemy mieli duże spotkanie z rynkiem nieruchomości, gdzie ogłosimy szczegółową politykę nieruchomościową.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
On nie musi zatrudniać ludzi, wystarczy ich skumulować, bo dzisiaj jest absurdalnie dużo placówek z absurdalnie niską ilością godzin. Jakby tego było mało to siedzą w podobnych godzinach. I weź tu coś odbierz albo nadaj, wyślij, przelej. W Piekarach jest dramat. W podobnym Będzinie dużo lepiej. W Bobrownikach to już katastrofa. Cała, wielka gmina i jedna placówka i to w Bobrownikach. Niektórzy mają nawet 10 km do niej, autobusem trzeba jechać nawet z przesiadką, bo nikt nie pomyślał zrobić jej w Dobieszowicach koło UG gdzieś, gdzie są też markety i krzyżują się wsiowozy, a to też rzutuje na ilość klientów.
Uważam, że to nieracjonalne takie zajmowanie się wszystkim i niczym przez Pocztę Polską. Jeśli Poczta musi się zajmować handlem i usługami barowymi, to… Trzeba te Pocztę zaorać a sprawę wykonywania usług pocztowych powierzyć komuś bardziej kompetentnemu w tej materii. O! A czemu by nie gołębiom pocztowym? Chyba nie ma takiego, coby zarzucił temu ptactwu nierzetelność i brak kompetencji do sprawowania tak ważnej funkcji społecznej? Założę się, że przesyłki będą docierać do celu bez zbędnej zwłoki a koszt tylko garść ziarna codziennie. Wiat GOŁEBIE POCZTOWE!
To by wymagało zmiany przepisów, bo wiele ustaw wymaga, aby przesyłka była doręczona za pomocą poczty polskiej, czyli podmiotu państwowego. Poza tym likwidacja poczty państwowej to likwidacja suwerenności, gdyż podmiot komercyjny może na przykład odmówić przeprowadzenia niejawnej mobilizacji do wojska, tj. ogłaszanej drogą pocztową.
Wcale nie, sprawa została dogłębnie przemyślana. W Polsce gołębiami pocztowymi zarządza Polski Związek Hodowców Gołębi Pocztowych, a więc poważna instytucja i mająca w swej nazwie kraj pochodzenia.
Zatrudniają prezesów po Humanum Tumanum i popisowa co moga zrobic. Na rynku funkcjonują normalnie firmy kurierskie. A z poczty to by wielobranżowy zrobili albo dlaczego w nocy nie sprzedaje alkoholu. Podobnie z dworcami kolejowym (głównymi) zrobili z nich targowiska, a teraz galerie handlowe, zabijają targowiska miejskie a teraz konkurencja dla innych galerii w mieście. Po kończyli "prezesi" te śmieszne szkoły i nic nie potrafią.
Brawo to prawda
Prezes szybko zmienia zdanie, wystarczy poczytać z nim poprzednie wywiady. Najlepszy jest w promowaniu siebie....oprócz wielkiej dotacji od Państwa nic sie nie zmieniło. Tylko ludzi mniej i obsługa gorsza. Kto wynajmie te nieruchomości poczty ? Są w dużej mierze do remontu. Usługi finansowe to ogromną przestrzeń do nauki, kto ma to robić? Proponuję sie zastanowic raz jeszcze
Kiedy związki zwolnią w końcu tego człowieka. Robił porządki w locie to tamte związki go wywaliły. Robi na poczcie czystki i jeszcze pierniczy ze ludziom wszystko pozabiera a będą zarabiać więcej. Chcę oddać w prywatne ręce pocztę i związki nic z tym nie robią.
Poczta w obecnej formie to olbrzymi piec, w którym pali się pieniędzmi obywateli. Martwy kolos na glinianych nogach, którego zwłoki obsiadły różnej maści pasożyty, takie jak administracja czy związkowcy. Zmiany, o których opowiada prezes są pozorne, nieprawdziwe, i mają na celu tylko wyciągnięcie większej ilości naszych pieniędzy. Ile jeszcze będziemy ich utrzymać?
Pracownik musi zakupić produkty za 300 złotych miesięcznie żeby premia była.
Przecież to jest idiota ???? nie ma pojęcia o pracy na poczcie i takich ludzi zatrudniają. I jak ma być dobrze... A jaka kasę dostaje za wymyślanie tych bzdur to głowa mała. Gdzie jest nadzór nad takimi pustakami ja się pytam którzy robią co chca za nasze pieniądze i tak nie daje to żadnych efektów tylko jeszcze większe straty
może nie każdy ma świadomość że pracownicy poczty polskiej zarabiają najniższą krajową . podwyżka po awansie to serio 1 zł mam to w umowie. a odpowiedzialność ogromna tak jak prezes mowi finansowa i tak dalej to jest bardzo przykre ale premia tu wynosi 57 zł :/
Ten facet powinien już zaprzestać swoich eksperymentów na poczcie bo ja doprowadza do ruiny..czy kiedykolwiek ktoś w rządzie to zauważy ?
Co on pieprzu ten facet jestem osobą prywatną wysłałem w tym roku już ponad 150 listów, odebrałem ponad 200 nie licząc pism służbowych , jakie on ma pojęcie o poczcie?
Ja nie wiem gdzie Poczta robi badania rynku, że im wychodzi że klienci oczekują kawy... No chyba że chodzi o to, że for czeka godzinami w kolejce z awizo w placówce, bo ktoś poduszek kupić gazeta, ktoś nowe przepisy siostry Anastazji, albo wybrać koszule na potańcówkę. 99% ludzi oczekuje no mniej, no więcej doręczenia przesyłki bo domu w normalnym czasie, czyli krócej niż tydzień. Poczta Polska ma zaplecze tysięcy placówek własnych, całą logistykę, jak nie jedna firma kurierska a jakość usług jak średniowieczu. Gdyby poczta skupiała się na jakości usług a nie ilości pierdół sprzedawanych na poczcie to wszyscy byliby zadowoleni. Mamy XXI wiek a na poczcie nadal odbiór listu to co najmniej kilka minut przy okienku, bo pracownik musi wypełnić kilka druczków.
Placówka pocztowa w biurowcu w Katowicach . Przez trzy miesiące całą dobę świeciło się światło bo był zepsuty wyłącznik . Fachowiec dotarł po trzech miesiącach a licznik się kręcił . Czarno widzę przyszłość tej instytucji .
Handel na poczcie robią pracownicy, gdyż są do tego zmuszani. Np. listonosz ma plan sprzedażowy i musi kupować a to słodycze a to napoje albo jakiś inny towar który mu wcisną i oczywiście nie sprzedaje tego klientom w rejonie tylko płaci i bierze dla siebie bo po pierwsze, nie ma na to czasu a po drugie ceny są wyższe niż w marketach a asortyment ubogi. Nikt nie jest głupi i nie będzie przepłacał. Także Poczta mimo że płaci najniższą krajową to jeszcze zmusza pracowników do przepłacania za ich towar.
On nie musi zatrudniać ludzi, wystarczy ich skumulować, bo dzisiaj jest absurdalnie dużo placówek z absurdalnie niską ilością godzin. Jakby tego było mało to siedzą w podobnych godzinach. I weź tu coś odbierz albo nadaj, wyślij, przelej. W Piekarach jest dramat. W podobnym Będzinie dużo lepiej. W Bobrownikach to już katastrofa. Cała, wielka gmina i jedna placówka i to w Bobrownikach. Niektórzy mają nawet 10 km do niej, autobusem trzeba jechać nawet z przesiadką, bo nikt nie pomyślał zrobić jej w Dobieszowicach koło UG gdzieś, gdzie są też markety i krzyżują się wsiowozy, a to też rzutuje na ilość klientów.
Uważam, że to nieracjonalne takie zajmowanie się wszystkim i niczym przez Pocztę Polską. Jeśli Poczta musi się zajmować handlem i usługami barowymi, to… Trzeba te Pocztę zaorać a sprawę wykonywania usług pocztowych powierzyć komuś bardziej kompetentnemu w tej materii. O! A czemu by nie gołębiom pocztowym? Chyba nie ma takiego, coby zarzucił temu ptactwu nierzetelność i brak kompetencji do sprawowania tak ważnej funkcji społecznej? Założę się, że przesyłki będą docierać do celu bez zbędnej zwłoki a koszt tylko garść ziarna codziennie. Wiat GOŁEBIE POCZTOWE!
To by wymagało zmiany przepisów, bo wiele ustaw wymaga, aby przesyłka była doręczona za pomocą poczty polskiej, czyli podmiotu państwowego. Poza tym likwidacja poczty państwowej to likwidacja suwerenności, gdyż podmiot komercyjny może na przykład odmówić przeprowadzenia niejawnej mobilizacji do wojska, tj. ogłaszanej drogą pocztową.