Reklama

Roszczeniowcy kontra Afgańczycy, czyli słów kilka o tolerancji i gościnności mieszkańców Katowic [KOMENTARZ]

W ciemno można było założyć, że informacja o przyjęciu przez Katowice afgańskiej rodziny wywoła skrajne emocje i wiele komentarzy. Jak zwykle, najgłośniej krzyczą ci, którym decyzja władz miasta się nie podoba. Powtarzają się zarzuty, że "dla swoich nie mają, ale mają dla obcych". Co charakterystyczne, najwięcej pretensji mają te osoby, które uważają, że coś im się należy, np. komunalne mieszkanie.

Przypomnijmy, do Katowic przeprowadzi się (na razie) jedna afgańska rodzina. Obecnie mieszka w hostelu, ale miasto już przygotowało dla niej mieszkanie na Koszutce. Procedura jest taka, że najpierw Afgańczycy muszą dostać zasiłki z MOPS, za które będą mogli kupić wyposażenie mieszkania. Przez rok za ich pobyt w komunalnym mieszkaniu oraz naukę języka będzie płacił Śląski Urząd Wojewódzki. Urzędnicy z Katowic deklarują, że pomogą w znalezieniu pracy i przystosowaniu się do życia w Polsce.

Wkrótce do Katowic ma przyjechać kolejna rodzina Afgańczyków - trzech braci. Docelowo, takich rodzin może być 5.

Reklama

Wszystkie dostaną komunalne mieszkanie i wszystkie przez rok będą "utrzymywane" z publicznych pieniędzy. Właśnie to tak bardzo nie podoba się dużej części komentujących. Jak to możliwe, że dla nas (czytaj: swoich, Polaków, miejscowych) nie mają, a dają innym (czytaj: nierobom, muzułmanom, obcym).

Szanowni komentujący, wielce gościnni i tolerancyjni mieszkańcy Katowic. Może nie wiecie, ale afgańskie rodziny, które przeprowadzą się do Katowic, to nie są ludzie z łapanki. Kiedy władzę w Afganistanie przejmowali talibowie, państwa zachodnie, w tym Polska, ewakuowały tysiące osób, które przez lata pomagały im tam na miejscu. Byli to najczęściej ludzie wykształceni, znający języki obce. Znaleźli się w trudnym położeniu, bo talibowie są jeszcze mniej tolerancyjni niż niektórzy mieszkańcy Katowic i mogliby współpracownikom zachodnich sojuszników zrobić krzywdę. Trzeba więc było tych ludzi ratować. Trafili do specjalnych ośrodków, w których warunki nie są najlepsze. Dlatego polskie samorządy zadeklarowały, że przyjmą ich do siebie. W skali jednego dużego miasta kilkanaście czy kilkadziesiąt osób to tyle co nic. Rząd ma specjalny fundusz na pomoc takim osobom i przez rok to z budżetu wojewody będą szły pieniądze na utrzymanie tych ludzi.

Reklama

Jakkolwiek by to nie brzmiało, to miasto wybiera sobie rodziny, które chce przyjąć (oczywiście one same też muszą wyrazić chęć przeprowadzki do nas, a nie np. do Gdańska, Warszawy czy Krakowa). Przy pomocy jednej z fundacji trwa weryfikacja potencjalnych nowych mieszkańców. Nie jest to więc sytuacja jak z granicy z Białorusią, gdzie tysiące imigrantów chcą dostać się do Polski, a część po drodze "gubi" swoje dokumenty. W tym przypadku wiadomo kto jest kim. Nie są to przypadkowi ludzie.

Wróćmy do kwestii mieszkań. Owszem, mieszkanie to dzisiaj w Polsce dobro deficytowe. Nie dlatego, że jest ich za mało, ale dlatego, że zdrożały tak bardzo, że na zakup własnego stać coraz mniej ludzi. Rosną też stopy procentowe, a co za tym idzie, zmniejsza się dostępność kredytu. Jednak to nie osoby, które chcą kupić mieszkanie najbardziej gardłują w sprawie Afgańczyków. Robią to ci, którym NALEŻY się mieszkanie komunalne. Nie wiem, ale chyba wyobrażają sobie, że skoro udostępnimy Afgańczykom mieszkanie, to zabraknie dla nich, mimo że się kwalifikują. To tak nie działa. Owszem, Katowice mają problem z polityką mieszkaniową. Zbyt mało pieniędzy przeznaczanych jest na remonty mieszkań i całych kamienic. Zbyt wolno zapadają decyzje o wyburzeniu budynków, które nie nadają się do remontu, a budownictwo komunalne i socjalne właściwie nie istnieje. Na dodatek wojewoda zablokował program "Mieszkanie za remont", więc rzeczywiście problemów jest dużo. Nie jest nim jednak kila rodzin, które zajmą gminne mieszkania. Można na to spojrzeć z zupełnie innej strony. Skoro co roku liczba mieszkańców Katowic się zmniejsza, to powinniśmy się cieszyć z każdego nowego, również obcokrajowca.

Reklama

Inny podnoszony w komentarzach wątek to religia, którą wyznają nowi mieszkańcy Katowic. Skoro sprowadzamy muzułmanów, to pewnie zaraz trzeba im będzie budować meczet. Tak tylko zapytam - a kebaby na każdym rogu to u kogo najczęściej kupujecie, u chrześcijan? Nie wydaje mi się. Muzułmanin prowadzący restaurację wam nie przeszkadza, ale taki, który musiał się ratować ucieczką ze swojego kraju już tak?

Kolejna rzecz do praca. Nawet jeśli urzędnicy pomogą im znaleźć zatrudnienie, co byłoby bardzo dobrym rozwiązaniem, to przecież nie waszym kosztem. Stopa bezrobocia w Katowicach wynosi 1,8-1,9%. Pracy jest w bród, tylko nie ma komu pracować. Niektórym się nie chce. Może nawet są wśród nich ci, którym należy się mieszkanie komunalne...

Reklama

Za chwilę sprowadzeni do Katowic Afgańczycy zostaną waszymi sąsiadami. Ich dzieci będą, być może, bawić się  z waszymi na placach zabaw. Będziecie spotykać się w osiedlowym sklepie albo na targowisku. Dobrze by było, żeby nie odczuli tego co mogliby poczuć czytając komentarze pod tekstami o ich przeprowadzce do Katowic.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Janusz - niezalogowany 2022-03-02 08:16:23

    Fascynujące jest stanowisko włodarzy miasta - brak pieniędzy na szeroko pojęte budownictwo komunalne. A nikt nie usiłuje rozliczyć władz miasta za wyrzucenie w błoto 260 mln złotych - budowę źle zlokalizowanych, a więc nikomu nie potrzebnych parkingów tzw. centrów przesiadkowych. Ciekawe czy ktoś odpowie za niegospodarność? Janusz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Grzegorz Żądło - niezalogowany 2022-02-27 22:23:45

    To do mnie te pytania?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    patryk - niezalogowany 2022-02-27 18:08:04

    Jak to możliwe, że ten wredny PiS wpuścił z otwartym sercem 200 tyś uchodźców w 3 doby. Przyjmiemy 3 miliony uchodźców wojennych z sąsiedniego państwa do własnych domów, nakarminy, umyjemi i zaopiekujemy bo tak trzeba sięzachować. Nie przyjmiemy ani jednego nielegalnego emigranta wysyłanego przez Łukaszenke przez Białoruś. Dobre słowo to PRZEPRASZAM skierowane do Polskiej Straży Granicznej, która była nazywana mordercami w mundurach gdy broniła polskiej granicy przed atakiem. To do Eli. Pod spodem tydzień temu napisałem "Za chwile bedzie wojna i niech się pan nie martwi, przyjmiemy uchodźców ze wschodu z kraju ogarniętego wojną by ich ratować". Czy PiS jest rzeczywiście taki wredny jeśli tak działa? Czy może trzebaby PiS też przeprosić?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości