Kiedyś były kanapki ze śledziami, a teraz są focaccie z pastą bezjajeczną czy roślinnym mięsem. Znani z tatuowania Mateusz i Monika serwują wegańskie jedzenie przed dworcem w Katowicach i idzie im to bardzo dobrze.
- Daj mi szybko kanapkę i spadam, bo tu już kobieta mnie liczy za parkowanie - mówi zdyszany klient. Płaci i szybko ucieka. To jeden ze znajomych Mateusza i Moniki, a zna ich w Katowicach wiele osób. Niekoniecznie z robienia jedzenia, tylko tatuaży. Oboje zajmują się tatuowaniem, a Monika pod pseudonimem Bazgram Sobie tworzy także ceramikę. Po latach spędzonych w studiu z maszynką w ręce Mateusz chciał coś zmienić. Jak mówi, od długiego czasu zbierał pieniądze na swój lokal. - Miałem taki plan, że pojadę na Bali i otworzę tam knajpę.
Plany pokrzyżowała mu pandemia, w trakcie której oszczędności przepadły. Jednak planów nie zmienił, tylko „trochę” zmodyfikował. Gdy zobaczył, że jeden z kontenerów przed dworcem jest na sprzedaż, postanowił go kupić. Kilka dni temu na pl. Oddziału Młodzieży Powstańczej w jednej z budek przed dworcem otworzył lokal pod nazwą Heat. - No i mam to, co sobie kiedyś wymarzyłem. Latem tu będzie przecież jak na Bali - żartuje Mateusz.
Kiedyś w tym miejscu można było kupić kanapki cieszyńskie. Niektórzy nadal o nie pytają. - Zamiast kanapek ze śledziem serwujemy focaccię z boczniakami - mówią Monika i Mateusz. Wpadają ludzie, którzy znają ich z artystycznej pracy, ale Heat jest na tyle kolorowy, że zaglądają tu przechodnie i pasażerowie czekający na pociąg.
Zdaniem Mateusza moda na lokale z wegańskim czy wegetariańskim jedzeniem już trochę przeszła, ale im nie chodziło o celowanie w modę. Po prostu robią to, co im smakuje, ale jeśli ktoś przy okazji dla odmiany zje coś bez mięsa, to są zadowoleni. - Dzięki temu, że otworzyliśmy tę knajpę, prawdopodobnie już teraz wiele osób odpuściło posiłek mięsny na rzecz roślinnego - mówi Mateusz. Zresztą odnajdą się tu także mięsożercy. Niektórzy mogą nawet nie zorientować się, że jedzą bezjajeczną pastę jajeczną, sojowy kotlet schabowy czy boczniaki a la gyros.
Na razie hitem w Heat jest kanapka z tym udawanym mięsem, czyli focaccia z kotletem sojowym w panierce, majonezem gochugaru, sałatką colesław, pomidorem i kolendrą. Na tę kanapkę trzeba polować. Podobnie jest z kluskami z Azji. Oprócz klusek, nie ma tu nic z tradycyjnego śląskiego dania. Zamiast rolady imodrej kapusty są roślinne mięso mielone, mleko kokosowe, limonka, grzyby shitake, orzechy, dymka i kolendra.
Lokal jest otwarty od 7.00 i wtedy można tu kupić kanapkę. - Staramy się ich mieć jak najwięcej rano. One wtedy są najlepsze, bo najbardziej świeże - mówi Mateusz. Później, w ciągu dnia dochodzą owsianki i pozycje lunchowe - kluski i makaron z serem bez sera. Do tego zawsze jest coś na słodko, brownie lub inny deser, kawa i herbata. Heat jest otwarty od poniedziałku do piątku, do godz. 16.00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"bezjajeczną pastę jajeczną, sojowy kotlet schabowy" XD Wegańskie zaklinanie rzeczywistości. Pozdrawiam bez pozdrowień
To tylko nazwa bardziej trafiona lub nie. Ważne że zdrowo i smacznie
A piwo musi mieć procenta, żeby tak się zować mogło?
Fantastyczne jedzenie, gorąco polecam
"bezjajeczną pastę jajeczną, sojowy kotlet schabowy" XD Wegańskie zaklinanie rzeczywistości. Pozdrawiam bez pozdrowień
To tylko nazwa bardziej trafiona lub nie. Ważne że zdrowo i smacznie
A piwo musi mieć procenta, żeby tak się zować mogło?