Reklama

Prezydent Katowic po raz kolejny postawił na złego konia

Nikomu to nie było potrzebne, niczego to w wyborach zmienić nie mogło, ale Marcin Krupa postanowił wesprzeć w kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego. Po raz kolejny postawił na złego konia. O ile jednak można go usprawiedliwić za rok 2015, kiedy decydował za niego Piotr Uszok, o tyle teraz była to już samodzielna decyzja prezydenta Katowic.

Zadziwiająca jest wiara samorządowców w to, że ich zdanie w sprawie poparcia kogoś w wyborach ma jakiekolwiek znaczenie. Nie ma żadnego. Mimo to, jak Polska długa i szeroka, kiedy tylko nadarza się okazja, prezydenci (bo to głównie o duże miasta chodzi) gremialnie deklarują poparcie, najczęściej dla kandydatów Platformy Obywatelskiej. To akurat zrozumiałe, bo zdecydowana większość dużych miast rządzona jest przez ludzi związanych właśnie z PO. 

Jeśli któryś prezydent naprawdę myśli, że w kwestii decyzji wyborczych jest dla mieszkańców swojego miasta jakimkolwiek autorytetem, to niestety, jest bardzo naiwny. Może za to zaszkodzić sobie. Oczywiście, też tylko odrobinę, ale jednak.

Reklama

Marcin Krupa po raz kolejny zaangażował się w kampanię w wyborach prezydenta RP. Poparł Rafała Trzaskowskiego, i to już na etapie prawyborów w samej PO. Spotkał się tylko z prezydentem Warszawy, a z jego konkurentem, czyli Radosławem Sikorskim, już nie.

- Za nami świetne spotkanie z prezydentem Rafałem Trzaskowskim w Katowicach! Rozmawialiśmy o bieżących wyzwaniach i potrzebach samorządów, a także o największych wyzwaniach czekających nasz kraj w nadchodzących miesiącach i latach. Rafał doskonale rozumie potrzeby mieszkanek i mieszkańców naszych „małych ojczyzn”. Nasz kraj potrzebuje właśnie takiego lidera. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy prezydent Trzaskowski będzie odwiedzać nasze miasto już w innej roli. Dziękuję Rafał za otwartość i zaangażowanie, a mieszkankom i mieszkańcom za tak liczny udział w spotkaniu - tak Krupa podsumował spotkanie z Rafałem Trzaskowskim w listopadzie 2024 roku.

Reklama

Osoby śledzące lokalną politykę mogły przypomnieć sobie wtedy wydarzenia z lutego 2015 roku. Wówczas Krupa był jednym z 29 prezydentów polskich miast, którzy podpisali w siedzibie NOSRP deklarację poparcia dla Bronisława Komorowskiego. Ten wydawał się pewniakiem do wygrania wyborów. Ostatecznie, przegrał jednak z Andrzejem Dudą.

Za całą inicjatywą stał były prezydent Katowic Piotr Uszok. W tamtym czasie Krupa nie był jeszcze samodzielnym politykiem i po prostu zrobił to, o co poprosił go jego mentor. Teraz sytuacja była jednak inna.

Reklama

Trzaskowski wprawdzie prezydentem nie został, ale za to Marcin Krupa został z poparciem dla niego jak Himilsbach z angielskim. Nie dość, że niczego nie zyskał, to stracił wiele w oczach tych mieszkańców, którym nie po drodze było z kandydatem PO. Zresztą, lektura komentarzy pod wpisami prezydenta Katowic dotyczącymi poparcia dla Trzaskowskiego, nie pozostawia wątpliwości. Negatywnego odbioru deklaracji Krupy nie przykryły pozytywne komentarze kilkunastu klakierów - wiceprezydentów czy radnych Forum Samorządowego.

Tzw. zwykli mieszkańcy jednoznacznie dali znać, że nie oczekują od prezydenta swojego miasta angażowania się w dużą politykę.

Reklama

Oczywiście, Marcin Krupa, jako osoba prywatna, ma prawo popierać kogo chce. Jednak sprawując urząd prezydenta miasta, deklarując wielokrotnie, że "jego partią są Katowice", powinien patrzeć trochę szerzej. 

To też nie jest tak, że teraz Karol Nawrocki będzie się na Katowicach mścił i całkowicie ignorował nasze miasto. Musiałby ignorować większość dużych miast, bo w nich zdecydowanie przegrał z Rafałem Trzaskowskim. Zresztą, prezydent RP ma bardzo ograniczony wpływ na samorządy. Owszem, może nie podpisać jakiejś ustawy, która bezpośrednio dotykałaby spraw miast i gmin, ale co do zasady, to zawsze ważniejsze są dobre relacje z rządem niż z prezydentem.

Reklama

No chyba, że w tym całym poparciu chodziło o jedno. Nie jest tajemnicą, że prezydenci większych miast bardzo chcieliby rządzić nawet dożywotnio, a PO snuła (bo chyba już nie snuje) plany likwidacji dwukadencyjności w samorządach. Rafał Trzaskowski byłby gwarantem podpisania takiej ustawy. Karol Nawrocki prawie na pewno by ją zawetował, bo przecież ograniczenia wprowadziło PiS.

Swoją drogą, ciekawe czy Katowice będą nadal finansować organizowany przez Rafała Trzaskowskiego Campus Polska Przyszłości. Z budżetu miasta poszło w ubiegłym roku  na wydarzenie w Olsztynie 15 000 zł. Chociaż kto wie, czy w tych okolicznościach Campus Przyszłości nie będzie już tylko przeszłością.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2025 16:42
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stały czytelnik - niezalogowany 2025-06-03 10:11:49

    Pan Redaktor ze swadą potrafi wbić szpilę, że aż miło się to czyta :-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wandzia - niezalogowany 2025-06-03 11:08:23

    Bo to takie Wolskie. Każdy Wolak jak nie kłóci sie to jest chory

    • Zgłoś wpis
  • stefek - niezalogowany 2025-06-04 12:15:39

    gdzie tutaj widzisz kłótnie?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości