Swój punkt z kebabem Filip Chajzer otworzył w Katowicach 1 lutego 2025 roku. Jego food truck stanął na pl. Szewczyka przed Galerią Katowicką i dworcem PKP. Po niespełna czterech miesiącach były dziennikarz zwija biznes, ale jak mówi, nie dlatego, że zbankrutował. Powodem są bezdomni i wszechogarniający smród.
Katowice były trzecim miastem, po Warszawie i Łodzi, w którym Filip Chajzer otworzył swój Kreuzberg Kraft Kebab. Budka stanęła na placu przy Galerii Katowickiej i dworcu PKP. Otwarcie przyciągnęło dziesiątki mieszkańców. W związku z tym, że doszło do awarii prądu i otwarcie się opóźniło, Chajzer rozdawał kebab za darmo.
- Stwierdziłem, że jeśli mieszkańcy Katowic są tak sympatyczni w stosunku do mnie, to nie oni powinni przyjeżdżać do mnie, ale ja do nich. I tak o to Kreuzberg Kraft Kebap otworzył się w Katowicach i chcemy tu zostać - deklarował 1 lutego 2025 roku.
Został jednak bardzo krótko, bo 21 maja budka zniknęła. Jak tłumaczy były prezenter w swoich mediach społecznościowych, powodem nie są względy finansowe, a bezdomni.
Na filmiku wrzuconym przez Chajzera na Facebooka widać mężczyznę sikającego obok food trucka. - Oprócz tego, że to jest wszystko kibel, to jeszcze tu się sra. Jeśli ktoś nas pyta dlaczego zwijamy się z Katowic, to dlatego, że tu tak śmierdzi, ale tak, że dalej biznesu, niestety, prowadzić się nie dało - mówi w opublikowanym nagraniu.
We wpisie dodał: Drogie lokalne portale ze Śląska - problem jest poważny i wymaga rozwiązań systemowych. Mimo tytanicznej pracy ochrony galerii i PKP kryzys bezdomności paraliżuje to miasto.
Poprosiliśmy zarówno Filipa Chajzera, jak i jego managera o szerszy komentarz do sprawy. Czekamy na odpowiedź.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Poproście o komentarz UM Katowice...
Ma rację, codziennie muszę przechodzić tamtędy. Smród i bród nie do zniesienia.
gdzie są patrole, albo ochrona bo chyba ten teren należy do dworca? Ten rejon to jest małpi gaj.
Heh ale to stary dworzec śmierdział i należało go wyburzyć. Co za przypadek
Prościej wyburzyć niż rozwiązać realne problemy.
Miasto jedyne co potrafi zrobić to wysłać tam kogoś z MOPS,gdzie cala5 bezdomnością zajmuje się 6 pracowników socjalnych, którzy mają pod sobą wszystkie szpitale, noclegownie, objazdy po lasach, studzienkach i śmietnikach. W tym mieście z każdym problemem robi się tak samo, czyli "jakoś to będzie".
Dziwny ten Chajzer. Nie docenil wielkosci miasta nauki ogrodow i genseka z Piotrowic. To nie smrod a unikatowy zapach jakby to okreslila Sandra Hajduk ,Malwina Kaczor ,Bojarun albo Stachura( zrobiom z takom gospodarskom troskom a oku)
Oj niestety smutna prawda napisana
Ma racje , najbrzydsze miasto wojewodzkie jakie znam,wytarczy zerknac na te budne,obskurne kamienice i pstrokate reklamy ,coz w dwie dekady zniknelo 50 tys mieszkancow za to urzednikow ......tak,tak przybylo - brawo !!!
Ale ten facet to nie jest bezdomny raczej. Problemem jest to, że na dworcu kibel płatny, a przed galerią raczej nie uświadczysz jakiegoś znaku, którędy do toalety. Masa ludzi pewnie nawet nie wie, że można się spokojnie wysrać na rynku czy na placu Wolności.
mógł sobie wynająć plac w innym miejscu a nie biadolić, a swoją drogą to czas zrobić porządek
Najpierw dostał za darmo miejscówka na przyczepę ze śmietnika, a teraz ciska negatywny komentarz na Polskę. Co za burak
Wszyscy mieszkańcy o tym wiedzą smród i jeszcze raz smród, ale Krupa i UM o tym nic nie wie.hahaha
Niestety jest w tym dużo prawdy. 6:30 wchodzę na dworzec od strony Słowackiego (przy wjeździe do tunelu). Czterech nie pachnących panów się sprzecza popijając piwo. Główne wyjście, smrod dziesiątek palaczy wymieszany z ze smrodem starego oleju (może to ten kaban).
Jakby miasto i fundacje, zakony, kościoły nie dokarmiały codziennie bezdomnych to by ich w Katowicach nie było, a tak zjeżdżają się ze wszystkich miast ościennych bo gdzie tak dobrze pojedzą jak w Katowicach? Nigdzie. Bo nigdzie czegoś takiego nie ma, że codziennie są im wydawane posiłki począwszy od ul. Warszawskiej, ul. Krasińskiego, Plac Przyjaciół z Miszkolca, ul. Teatralna, ul. Słowackiego. Wszędzie tam darmowa wyżerka. Do tego jedyna izba wytrzeźwień w okolicy. To czego innego można się spodziewać? Jak miasto wysyła bezdomnym zaproszenia do koczowania na naszych ulicach.
a to racja
Drogi redaktorze proszę o sprostowanie, gdzie w Katowicach jest plac Szewczyka, nie ma już takiego placu przecież. Chyba że już zdążyło się coś zmienić w tej kwestii.
W pierwszych tygodniach wojny na Ukrainie, pomagałem jako wolontariusz na dworcu w Katowicach i jego okolicach. Pracujący tam strażacy z wielu miast (!!) naszego województwa, widząc co bezkarnie (!!!!!!!0 robią menela tuz przy dworcu, mówili: widzieliśmy wiele skondensowanych grup meneli, ale to co się dzieje tak bezkarnie przy dworcu w Katowicach to prawdziwe: ANIMAL PLANET.... To był cytat strażaków którzy już niejedno widzieli !!!!!!!!!!!!!!
Pretensje musi mieć tylko do osoby która mu tę lokalizację doradziła. Najgorsze miejsce w Katowicach, jeden wielki syf i menelstwo. Mógł na Koszutce, Paderewie, Tysiącleciu, przy parku albo na Muchowcu. Nie, wybrał najgłupszą lokalizację. Supersam, GK i Stawowa to jeden wielki syf
Pełna racja
Tak naprawdę to cała polska śmierdzi menelstwem.
Katowice to lider menelstwa i patoli w Polsce.
To prawda że w w tym miejscu gdzie była buda Filipa jest na codzień sporo lumpów, śmierdzieli bezdomnych i pijanych żuli. Mieszkam na codzień w Katowicach i również dostrzegam ten problem który nie ogranicza się tylko do tego miejsca ale grupy bezdomnych zalegają na przystankach tramwajowych tymi pod wiatami w centrum miasta i przesiadują tam całymi dniami. To bardzo duży problem całe ścisłe centrum to wysyp lumpów którzy robią sobie co chcą bo wiedzą że nic im nikt nie zrobi, aha zapomniałem jeszcze wspomnieć o ulicy Stawowej w centrum, niestety Katowice to lump na lumpie i się dosłownie nie idzie od nich odgonić.
Na rynku pod palmami na tych wspaniałych leżaczkach bezdomni mają sypialnię. Zawsze rano jak tam idę wszystkie leżaki zajęte przez meneli śmierdzących na kilometr. A na ławkach wzdłuż placu zabaw obok siedzą jeden przy drugim jak kury na grzędzie. No i oczywiście standard: kąpiel meneli w sztucznej Rawie, do której potem mamusie wpuszczają dzieci, żeby się popluskały ;)
Pamiętam jeszcze jak było sushido i w ogródku można było zjeść sushi. Niestety pobliska żabka przyciąga śmierdzieli meneli okolicznych. Akurat trafiliśmy na menelską wendetę jakaś stara baba i dwóch zapijaczonych flejtuchów pochwiciło trzeciego co o krykach chodził i się tam napatoczył, chyba jakiś konflikt mieli czy cóś, na środku chodnika go wywrócili, babiszon go trzymał a chłopy na niego naszczali, pod płotkiem ogródka restauracyjnego. Oczywiście personel knajpki wezwał policję czy tam straż miejską, chwilę był spokój ale apetyt i tak straciliśmy.
Ktoś robi Katowicą złą reklamę. Bywam w Kato i nie widzę bezdomnych, nie czuje żeby śmierdziało, ba uważam, że miasto jest czyste i bezpieczne. Turyści z zagranicy chwalą je za transformacje.
To prawda.
Poproście o komentarz UM Katowice...
Ma rację, codziennie muszę przechodzić tamtędy. Smród i bród nie do zniesienia.
gdzie są patrole, albo ochrona bo chyba ten teren należy do dworca? Ten rejon to jest małpi gaj.