Zamknięty od poniedziałku wiadukt w ciągu ulicy Wiosny Ludów wzbudza wiele obaw i emocji wśród mieszkańców. Na osiedlu Uthyman w Szopienicach nie ma żadnego sklepu, lekarza i niemal nie działa komunikacja miejska. Wątpliwości wzbudza też ewentualny dojazd służb do potrzebujących pomocy.
Teraz jest tu niemal zupełnie cicho, a poza pojedynczymi osobami, nie ma praktycznie nikogo. Tak wygląda i jeszcze długo będzie wyglądać codzienność mieszkańców Uthymana. To jedno z najbardziej wysuniętych na wschód miejsc w Katowicach. Rzut beretem jest stąd zarówno do Sosnowca, jak i Mysłowic.
Już i tak mieszkańcy Uthymana czuli się jak na końcu świata. Teraz, po zamknięciu przejazdu pod wiaduktem na ul. Wiosny Ludów, to uczucie jeszcze się nasiliło.
- Tutaj nie ma żadnego sklepu, najbliższy jest za tym wiaduktem, do którego trzeba iść spory kawałek. Wcześniej można było podjechać sobie te dwa przystanki tramwajem, a teraz? Co ze starszymi osobami, które nie mogą bądź nie potrafią przejść takiej drogi? Dlaczego nikt o tym nie pomyślał? – mówi Joanna, mieszkanka dzielnicy Uthyman.
Jeszcze do niedawna był tu sklep, ale - jak wspominają mieszkańcy - w styczniu został zamknięty z powodu zbyt wysokiego czynszu. Uthyman to część dzielnicy Szopienice – Burowiec, ale przez zamknięty przejazd, można śmiało powiedzieć, że jest odcięty od reszty świata. Teraz dojazd tu jest możliwy tylko objazdem przez ul. Lwowską.
- Jak ktoś ma samochód, to też ma problem, ale jest łatwiej, niż tym, którzy jeżdżą tylko komunikacją miejską. Teraz tramwaj dojeżdża tylko do wiaduktu, a później trzeba iść pieszo albo przesiąść się na busik T14, który zatrzymuje się spory kawałek dalej. Wczoraj widziałam starszą panią, która bardzo starała się zdążyć na przesiadkę, a w tym czasie minęły ją dwa busy i żaden się nie zatrzymał, nie wsiadła. Poza tym busik też jedzie tylko do Mysłowice Towarowa, a dalej nie – mówi Wioletta, mieszkanka Szopienic.
Mimo zakazu, znajdują się odważni, którzy jeszcze przejeżdżają w tym miejscu, tylko że grozi za to mandat i to spory. Ponadto obawy wzbudza dojazd nie tylko komunikacji miejskiej i samochodów, ale też policji, straży pożarnej czy pogotowia.
- W okolicy mieszka bardzo dużo starszych osób, w tym moja mama. Codziennie się boję, że coś się stanie. Tutaj dużo się swego czasu działo, wybuchy gazu na przykład. Nie wiem co będzie, jeżeli będzie potrzebna pomoc. Tutaj po prostu nie ma jak szybko dojechać. Nie ma też żadnego lekarza ani przychodni – dodaje Wioletta.
W dzielnicy mieszkają też dzieci, które dojeżdżają do szkoły i przedszkola. Zarówno dla nich, jak i dla rodziców to spory problem. Przejście przez wiadukt dla pieszych też pozostawia wiele do życzenia.
- Tam jest brudno, błoto. Katorga. Nie wyobrażam sobie też co będzie, jak będzie ciemno i zimno. Strach tam chodzić, tym bardziej, że teraz nie będzie tam nic jeździć. Dobrze, że chcą poprawić ten przejazd, ale uważam, że wzięli się za to zupełnie bez zastanowienia. Czy ktokolwiek pomyślał o mieszkańcach? Pojawiło się wiele negatywnych komentarzy, ale nikt nie zwraca na to uwagi – mówi Anita, mieszkanka Szopienic.
Prace przy rozbiórce i budowie nowego wiaduktu nad ul. Wiosny Ludów mają potrwać dwa lata. Od zamknięcia wiaduktu minęło dopiero kilka dni. Mieszkańcom bardzo trudno jest sobie wyobrazić jak będzie wyglądało ich życie przez kolejne miesiące. Zwłaszcza, kiedy przyjdzie zima i przejście pod wiaduktem, jeśli w ogóle będzie możliwe, może być drogą trudną do pokonania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Boshe jak oni sobie tam radzili. Takie wąskie przejście było. Tragedia zamkli ich. Od drugiej strony jakby koniec cywilzacji. Jakies inne miasto czy co to jest. Tragedia, pewnie jeszcze wodę zakrecą bo to jedyna droga ale to już w osobny artykuł
Poczytaj trochę i zapoznaj się z historią tego miejsca. Polecam zwłaszcza opowieść Kazimierza Kutza bo on właśnie pięknie opisał ten "koniec świata".
Łatwo się wypowiadać, kiedy nas to nie dotyczy. Zapraszam na spacer pod mostem w tym kurzu, lub w błocie. Poczekajmy na zaspy śniegu. Nie każdy ma zdrowie i jest w pełni sił żeby codziennie robić sobie spacer w różnych warunkach atmosferycznych.
Tam są 2 wiadukty - tramwajowy i samochodowy. Nie można było zamknąć jednego a drugi zostawić otwarty? A później zorganizować przejazd na odwrót? Skoro tramwaj i tak nie pojedzie przez 2 lata.
Przecież będzie przejście dla pieszych. Samochodem mozna pojechać na około. Nie którzy robią z tego śmiech piszac jak ciezko będzie. ... ten tekst w kurzu i błocie to chyba sarkazm albo nie poradnosc
Jestem mieszkanką tej dzielnicy która została prawie odcięta od codzienności,ale my młodzi damy sobie radę tylko co ze starszymi osobami które nie mają nikogo poza sobą,ludzie na wózku inwalidzkim bądź o kulach a gdzie zakupy lekarz wogole pomoc od miasta bo to sytuacja bez wyjścia. Tym ludziom pozostaje się prosić obcych o pomoc lub transport w zakupach żywności itp. Dramat
Dlaczego kursujący BUS ma tak krótka trasę? Nie mógłby kursować na trasie UthymanWiadukt - Szopienice Bednorza(mógłby tam zawracać i jechać z powrotem)...przynajmniej ludność moglaby normalnie wszędzie dotrzeć. Po co komu bus na trasie wiadukt - towarowa?
Boshe jak oni sobie tam radzili. Takie wąskie przejście było. Tragedia zamkli ich. Od drugiej strony jakby koniec cywilzacji. Jakies inne miasto czy co to jest. Tragedia, pewnie jeszcze wodę zakrecą bo to jedyna droga ale to już w osobny artykuł
Poczytaj trochę i zapoznaj się z historią tego miejsca. Polecam zwłaszcza opowieść Kazimierza Kutza bo on właśnie pięknie opisał ten "koniec świata".
Łatwo się wypowiadać, kiedy nas to nie dotyczy. Zapraszam na spacer pod mostem w tym kurzu, lub w błocie. Poczekajmy na zaspy śniegu. Nie każdy ma zdrowie i jest w pełni sił żeby codziennie robić sobie spacer w różnych warunkach atmosferycznych.