Reklama

Deweloper wyciął drzewa tuż przy stawie Morawa. Twierdzi, że wszystko robi zgodnie z prawem

Wycinka drzew przy stawie Morawa. Deweloper likwiduje zieleń i twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem, a urzędnicy wszczynają postępowanie. Jeszcze niedawno miasto, budując ścieżkę, starało się zachować tu jak najwięcej drzew.

Wszystko zaczęło się w środę w godzinach porannych. Jeden z mieszkańców zauważył, że w rejonie ścieżki biegnącej wzdłuż południowego brzegu stawu Morawa pojawili się ludzie z piłami. Widząc, że pracownicy w odblaskowych ubraniach wycinają drzewa, postanowił zgłosić sprawę do Urzędu Miasta.

Właściciel: to były samosiejki

Na miejsce przyjechał Zakład Zieleni Miejskiej. Pracownicy powiedzieli na czyje zlecenie prowadzą wycinkę i ustalono, że prace odbywają się na prywatnej działce, a nie na miejskiej. Wtedy wydawało się, że wszystko jest wykonywane zgodnie z przepisami. Następnie na ul. Morawa pojawili się jeszcze policjanci i strażnicy miejscy.

Reklama

Jak informuje Straż Miejska, pracownicy pokazali jakieś dokumenty. - Twierdzili, że jest zgoda Wydziału Kształtowania Środowiska na prowadzenie tych prac. Teraz czekamy na dostarczenie dodatkowych dokumentów i potwierdzenie, że faktycznie tak było - mówi Jacek Pytel, rzecznik prasowy katowickiej Straży Miejskiej. Jednak już wiadomo, że strażnicy się nie doczekają.

Podczas rozmowy telefonicznej właściciel terenu przekonywał nas, że nie usunął drzew, które wymagałyby zezwolenia.
- Czyścimy działkę, która była zarośnięta samosiejkami. Wycinamy krzewy i mniejsze drzewa o obwodzie do 80 cm, na co nie potrzeba pozwolenia. Duże drzewa, jak brzozy, zostawiamy do czasu uzyskania pozwolenia na budowę - zapewnił nas Remigiusz Lis, prezes firmy Remi-Dom. Nie wspomniał jednak, że podpisał protokół pokontrolny, w którym wskazano, że podczas prowadzonych na jego działce prac doszło do nieprawidłowości.

Reklama

Dzisiaj potwierdzili to urzędnicy. - To standardowa procedura. Gdy docierają do nas sygnały, że jakaś wycinka budzi obawy mieszkańców, od razu sprawdza to na miejscu Wydział Kształtowania Środowiska - mówi Sandra Hajduk, rzecznik prasowa katowickiego Urzędu Miasta. Tak było również w tym przypadku. W tracie wizji przy stawie Morawa potwierdzono, że deweloper likwidował zieleń na obu swoich działkach. Jednak dla żadnej z nich nie było wydanego zezwolenia na wycinkę. Wbrew temu, co mówił prezes Remi-Dom, aż 31 drzew wymagało takiego zezwolenia, ponieważ obwody pni przekraczały wymiary podane w przepisach. Dlatego Wydział Kształtowania Środowiska wszczął postępowanie w tej sprawie. Jeśli ustalenia urzędników się potwierdzą, właściciel musi liczyć się z karą za każde wycięte drzewo.

Miasto drzewa zachowuje, inwestor wycina

Według mieszkańca, który zgłosił wycinkę, to kuriozalna sytuacja. - Jeszcze nie tak dawno toczyła się tu zażarta dyskusja o wycince każdego nawet najmniejszego drzewka, a miasto zmieniło koncepcję budowy trasy rowerowej na chodnik z dopuszczonym ruchem rowerowym - mówi mieszkaniec osiedla.

Reklama

Chodzi o inwestycję, która była realizowana dokładnie dwa lata temu. Wtedy krawężnikami obudowywano pnie drzew kolidujących z przebiegiem ścieżki w taki sposób, żeby nie uszkodzić roślin. Z powodu tych drzew nie powstała wydzielona droga rowerowa. To spotkało się z głosami krytyki i dla niektórych było nieracjonalne, bo ciąg pieszo-rowerowy jest miejscami bardzo wąski i trudno się na nim wyminąć. Teraz, tuż przy nazwanej szumnie promenadą ścieżce, deweloper zlikwidował znacznie więcej zieleni. 

Reklama

Spółdzielnia idzie do sądu

Jak się okazuje, na działce tuż przy stawie Morawa deweloper nie zamierza budować. Planuje postawić 7-piętrowy budynek tuż za blokami pod adresem ul. Morawa 91D i 91C. W środku miałoby się znaleźć ponad 50 lokali. Dwie kondygnacje podziemne stanowiłyby dwupoziomowy garaż, a na trójkątnej działce bliżej ścieżki i zbiornika miałby się znaleźć parking. To jednak wszystko pozostaje nadal w sferze dalekich planów. 

Co prawda właściciel terenu postarał się już o warunki zabudowy, ale w dalszym ciągu o interes mieszkańców osiedla walczy Katowicka Spółdzielnia Mieszkaniowa, której bloki sąsiadują z planowaną inwestycją. 

Reklama

Do tej planowanej, ale będącej jeszcze na etapie warunków zabudowy inwestycji, nie ma właściwego dojazdu, ponieważ jest on planowany przez prywatną drogę należącą do Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej - mówi Anna Duch, rzecznik prasowy KSM.

Spółdzielnia złożyła pierwsze odwołanie w październiku 2025 roku, ale Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało w mocy decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez miasto. KSM próbuje jeszcze swoich sił na drodze sądowej. Równo miesiąc temu złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Teraz spółdzielnia czeka na rozstrzygnięcie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2026 15:52
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bud-budynek - niezalogowany 2026-02-20 00:51:32

    Patodeweloperka z piłami już do Szopienic dotarła. Są jak szarańcza, wszystko zniszczą!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2026-02-20 09:44:52

    Katowice same wycinają, co się da, więc o czym tu mówić?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Onserwator - niezalogowany 2026-02-20 12:22:20

    Nareszcie sie ktos do budowy mieszkan zabral wszedzie zielen i skwerki....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości