Reklama

„Smród nie jest nasz” - twierdzi MPGK Katowice. Spółka wydała ok 300 tys. złotych na badania, żeby uciąć oskarżenia mieszkańców

29/01/2026 12:19

Gdyby „ustawa odorowa” istniała, to Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Katowicach działałoby zgodnie z przepisami. Takich przepisów nie ma, ale MPGK i tak wydało ok. 300 tys. złotych na badania. Można odnieść wrażenie, że nie chodziło o uspokojenie mieszkańców, tylko o twarde argumenty, które przydadzą się na przykład w sądzie.

Tutaj nie chcę nikogo stygmatyzować, ale jak wyglądają te inne zakłady? Nie chcę wskazywać konkretnych miejsc, natomiast te pryzmy, które widzicie, to właśnie odpady pod tzw. chmurką” - mówił do zebranych na sali dziennikarzy Damian Stępień.

Przewodniczący klubu radnych Forum Samorządowe i Marcin Krupa, a także od 2022 roku dyrektor ds. organizacyjnych w MPGK Katowice (które to stanowisko zostało stworzone specjalnie na niego) zaprosił wraz z miejską spółką Katowicką Agencją Wydawniczą media na spotkanie dotyczące odoru w mieście, o którym mieszkańcy mówią od lat. Temat społecznie istotny i szeroko opisywany w mediach przyciągnął spore zainteresowanie. Dziesięć redakcji przyszło w połowie grudnia ub. roku na konferencję, podczas której zaprezentowano, jak zapowiedziało miasto, „wyniki badań emisji i imisji realizowanych w 2025 roku na terenie Zakładu Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów przy ul. Milowickiej oraz w jego otoczeniu”. O tych wynikach nieco dalej. Na razie wróćmy do genezy problemu. 

Reklama

„Mamy dość smrodu z Miasta Ogrodów”

Kilka lat temu protesty w sprawie smrodu w Katowicach były bardzo głośne. Mieszkańcy pisali petycje i protestowali przed zakładem MPGK na granicy Katowic i Sosnowca. Na odór wyczuwalny w Katowicach, w Dąbrówce Małej i w Burowcu, a także w Milowicach w Sosnowcu (ale nie tylko tam) skarżyło się wiele osób, bo duszący zapach był bardzo uciążliwy. Mieszkańcy zaczęli łączyć się oddolnie w grupy. Powstało hasło „Mamy dość smrodu z Miasta Ogrodów” i cały ruch, który zaczął walkę z Katowicami i miejską spółką. Domagano się nawet likwidacji zakładu MPGK.

Prezydenci, radni i urzędnicy spotkali się na wyjazdowej komisji katowickiej Rady Miasta. To był 2018 rok. Wtedy mieszkańcy szczegółowo opisywali swoje odczucia i skutki wywoływane kontaktem z odorem. Mówili o zawrotach głowy, problemach gastrycznych i pogorszonym samopoczuciu. Później pojawili się na sesji rady miasta. - To jest smród z kompostowni ewidentny. I co? I mówimy tak: mamy was w nosie, niech wam śmierdzi. To jest oddalone, jest na granicy Katowic. Dalej już nie ma Katowic, tylko są Siemianowice, Czeladź, Sosnowiec. Wąchajcie swoje smrody - mówił Grzegorz Dziurowicz, mieszkaniec sosnowieckiej dzielnicy Milowice. 

Reklama

Dla miasta sprawa nie była tak oczywista, a protesty się nasilały. Były prowadzone również podczas szczytu klimatycznego. Dochodziło do blokowania wjazdu do Zakład Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów przy ul. Milowickiej 7A. Powstało nawet Stowarzyszenie Miasto bez Smrodu, które brało czynny udział w postępowaniach przeciwko Miejskiemu Przedsiębiorstwou Gospodarki Komunalnej. Odpowiedzią na presję ze strony mieszkańców było w pierwszym momencie postawienie armatek, które opryskiwały plac, gdzie dojrzewały odpady przed dalszym przetwarzaniem. Później MPGK wybudowało za ok. 17 mln złotych halę do hermetyzacji. Zamknięcie odpadów w tej hali miało rozwiązać problem. Choć przez cały czas MPGK utrzymywało, że nawet jeśli emituje nieprzyjemne zapachy, to nie jest jedynym zakładem, z którego one pochodzą.

Reklama

MPGK pochwaliło się halą podczas konferencji prasowej w listopadzie 2022 roku. Po jej wybudowaniu końcowy etap przetwarzania odpadów zmieszanych zaczął przebiegać pod dachem w 10 bioreaktorach wyposażonych w wentylatory oraz płuczki wodne i chemiczne odpady. Nieprzyjemne zapachy zostały zneutralizowane. - Są ujmowane i przekazywane do systemu oczyszczania powietrza - twierdził wtedy przedstawiciel firmy, która zaprojektowała i wybudowała halę, a ówczesny wiceprezes (dzisiaj już prezes) MPGK Robert Potucha mówił: - My nie czujemy się winni i nie czujemy się tym głównym sprawcą uciążliwości. Naturalnie, nawet jeśli w minimalny sposób możemy wpłynąć na poprawę środowiska i naszego na nie wpływu, to będziemy to czynić

Reklama

MPGK nie przyjmuje mandatu

Nawet jeśli budowa hali przyniosła efekt, w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska nadal odbierano zgłoszenia dotyczące smrodu.

Pomimo realizacji inwestycji polegającej na hermetyzacji hali kompostowni, do Inspektoratu nadal wpływają zgłoszenia mieszkańców dotyczące uciążliwości zapachowych. Każde takie zgłoszenie jest analizowane indywidualnie i stanowi podstawę do podejmowania działań sprawdzających oraz w razie potrzeby, kontroli interwencyjnych - informuje WIOŚ.

W ciągu dwóch lat Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził na terenie MPGK Sp. z o.o. (Zakład Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów przy ul. Milowickiej 7A oraz instalacje przy ul. Żwirowej), trzy kontrole interwencyjne. Były one prowadzone w dwumiesięcznych okresach: wrzesień – listopad 2024 r., grudzień 2024 r. – styczeń 2025 r. i sierpień – listopad 2025 r. Kontrole przeprowadzone przez inspektorów to reakcja na zgłoszenia mieszkańców. Miały zweryfikować, czy smród, na który się skarżą, pochodzi z terenu MPGK. - Podczas każdej kontroli inspektorzy zwracają szczególną uwagę na te elementy prowadzonej działalności, które mogą wpływać na powstawanie uciążliwości zapachowych - mówi Małgorzata Zielonka, rzeczniczka katowickiego WIOŚ.

Reklama

Po ostatnich dwóch kontrolach wniosek był podobny. „Uzyskane wyniki wykazały, że poziomy emisji mieściły się w granicach określonych w obowiązującym pozwoleniu zintegrowanym”, „pomiary emisji do powietrza nie wykazały przekroczeń dopuszczalnych wartości” - informuje WIOŚ. Jednak kontrola z października 2024 roku wykazała nieprawidłowości. 

- W trakcie kontroli potwierdzono występowanie uciążliwości zapachowych poza terenem Zakładu, związanych z prowadzoną działalnością, co stało się podstawą do podjęcia działań administracyjnych i w związku z odmową przyjęcia mandatu przez osobę odpowiedzialną, skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego - informuje Małgorzata Zielonka.

Reklama

Jak stwierdzili inspektorzy po analizie nagrań monitoringu, dochodziło do sytuacji w hali kompostowni, „które mogły sprzyjać powstawaniu lokalnych uciążliwości zapachowych”. Dlatego WIOŚ wydał zarządzenie pokontrolne, w którym zalecił działania zapewniające właściwą hermetyczność instalacji. O wynikach został też poinformowany marszałek, któremu Inspektorat rekomendował wprowadzenie w pozwoleniu zintegrowanym zapisu zobowiązującego do otwierania hali kompostowni wyłącznie na czas prac związanych z opróżnianiem bioreaktorów oraz transportem odpadów do miejsc ich magazynowania.

Z wynikami nie zgodziła się miejska spółka. - Pozostawały one w sprzeczności ze stanem faktycznym i z wynikami innych badań i kontroli prowadzonych w tym samym okresie - uważa MPGK. Według spółki, WIOŚ popełnił błąd uznając, że zakład prowadzi działalność w sposób powodujący uciążliwości odorowe. 

Reklama

- Przy czym takie nieprawdziwe ustalenie zapadło na podstawie jednorazowego (w ciągu jednego dnia, w czasie około 1 godziny) stwierdzania  występowania uciążliwości odorowych poza zakładem MPGK, bez wykazania obiektywnego związku tych uciążliwości z działaniem MPGK - podkreśla spółka.

Zdaniem inspektorów, MPGK Katowice „było lub teoretycznie mogło być" źródłem występowania nieprzyjemnego zapachu poza terenem zakładu. Jak podkreśla spółka, poza kontrolami interwencyjnymi, prowadzone są regularne, obowiązkowe kontrole emisji, realizowane co pół roku. - Dotychczas żadna z nich nie wykazała przekroczenia obowiązujących norm - informuje MPGK. Wracając do postępowania sądowego, to zakończyło się wyrokiem z dnia 20 czerwca 2025 roku, w którym Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach uznał pracownika MPGK za winnego naruszenia przepisów ustawy o odpadach. Miejska spółka sprawę przegrała. Zarządzenie pokontrolne WIOŚ również zostało zakwestionowane przez MPGK przed sądem administracyjnym.

Reklama

Badania za 300 tys. zł, które „mogą być bardzo łatwo podważone"

- My pokażemy, co zrobiliśmy, i stawiamy pytanie, czy pozostałe przedsiębiorstwa oraz pozostałe gminy podeszły do tego tematu w podobny sposób - mówił radny Stępień, dyrektor w MPGK Katowice podczas wspomnianej konferencji w połowie grudnia i kontynuował: - Gdybyśmy nie inwestowali, moglibyśmy funkcjonować dalej bez najmniejszego problemu, spełniając wszystkie obowiązujące przepisy. Trwająca kilkanaście minut prezentacja w ogólny sposób opisywała przeprowadzone samodzielnie przez MPGK działania kontrolne w 2025 roku. Po prezentacji można było zadawać pytania, a media otrzymały później na swoje skrzynki mailowe informację prasową pod tytułem „Badania powietrza mówią jasno: MPGK nie jest źródłem problemu odoru w rejonie”.  W ten sposób, za pomocą mediów, spółka postanowiła oczyścić się z zarzutów, które przez lata kierowali pod jej adresem mieszkańcy.

Zarząd spółki podjął decyzję o przeprowadzeniu specjalnych badań i powołał w tym celu zespół nazywany w spółce „wewnętrzną policją”. Zaangażowano do niego osoby niezwiązane bezpośrednio z eksploatacją instalacji zakładu w Milowicach, co miało wpływać na jego niezależność. Przewodniczącym zespołu został Damian Stępień. -  Już na początku napotkaliśmy istotny problem, o którym trzeba mówić wprost: w Polsce nie istnieją kompleksowe regulacje prawne definiujące odorowość ani jednoznaczne metody jej badania - mówi Stępień. - Ktoś może zapytać, dlaczego akurat przyjęliście takie wskaźniki, a nie inne?

Reklama

Dlatego podjęto decyzję o przyjęciu norm zawartych w projekcie rozporządzenia z 2012 roku, opracowanym na zlecenie rządu przez Pracownię Zapachowej Jakości Powietrza Politechniki Szczecińskiej. - Stawiamy tezę, że gdyby dziś istniała tzw. ustawa odorowa, rozwiązania zaproponowane przez tę pracownię znalazłyby się w jej treści - mówi dyrektor dyrektor ds. organizacyjnych w MPGK Katowice. W tym projekcie określono 19 substancji, które mogą powodować uciążliwości zapachowe, wśród nich są m.in. siarkowodór, merkaptany oraz amoniak.

Reklama

MPGK podpisało umowy z trzema firmami, które zajmują się bardzo specjalistyczną działką badań powietrza pod kątem zapachowym. - Liczba firm jest ograniczona, część z nich posiada odpowiednie certyfikaty, ale koszty takich badań są bardzo wysokie i trudno je uzasadnić ekonomicznie. My jednak ponieśliśmy je nie dlatego, że wymaga tego prawo – bo żadna regulacja tego nie wymusza – lecz dlatego, że chcieliśmy wiedzieć, w jakim miejscu jesteśmy - wyjaśnia Stępień. Umowy opiewały łącznie na ok. 300 tys. złotych. 

Jak przeprowadzono badania? Trzykrotnie w 2025 roku  - 28 stycznia, 15 kwietnia oraz 31 lipca - prowadzono pomiary w pięciu punktach zlokalizowanych z różnych stron instalacji i odległości od 50 do 400 metrów. Zostały zaplanowane i przeprowadzone w otoczeniu zakładu. Badana była nie tylko emisja, czyli to, co instalacja wprowadza do powietrza. Zajęto się także imisją - substancjami „wędrującymi” z powietrzem nad i wokół zakładu.

- Celem badań było potwierdzenie albo wykluczenie rzeczywistego wpływu instalacji MPGK na występowanie uciążliwości zapachowych poza terenem, do którego Spółka posiada prawo własności, a nie wskazywanie dokładnie innych potencjalnych źródeł. Uzyskane wyniki nie potwierdziły, aby działalność MPGK była przyczyną odczuwalnych zapachów - informuje w imieniu MPGK Wojciech Grabarczyk z Katowickiej Agencji Wydawniczej.

Na nasze pytanie, dlaczego nie zlokalizowano punktów pomiarowych w miejscach, gdzie mieszkańcy skarżą się na uciążliwości zapachowe, odpowiada: 

- Należy podkreślić, że przeprowadzenie badań emisji i imisji wyłącznie w lokalizacjach wskazywanych przez mieszkańców nie miałoby znaczenia dowodowego w zakresie oczyszczenia MPGK z formułowanych zarzutów, gdyż nie pozwalałoby na jednoznaczne powiązanie źródła uciążliwości z działalnością Spółki. 

Z drugiej strony MPGK badało jednak śmierdzące substancje, które mogą na przykład przez wiatr czy inne warunki atmosferyczne przenosić się na teren z innych firm działających w okolicy. W styczniu odnotowano zwiększone stężenie siarkowodoru w powietrzu. - Nie mogliśmy być my źródłem tego zapachu. Raz, że go nie produkujemy (siarkowodoru - przyp. red.), a dwa, że wiatr tak się rozprzestrzeniał - wyjaśnia Stępień.

Śmierdzi, a mieszkańców przybywa

Tu wracamy do pierwszego zdania w tym tekście. Choć dyrektor ds. operacyjnych nie wskazał konkretnie żadnej firmy, która może „smrodzić”, to pokazał mapę i porównywał zdjęcia lotnicze MPGK oraz innych zakładów zajmujących się przetwarzaniem odpadów w okolicy. Co ciekawe, pokazano na poglądowej grafice również oczyszczalnię ścieków należącą do Katowickich Wodociągów. Na styku trzech gmin funkcjonuje kilka zakładów o podobnej charakterystyce, ale są one mniejsze i nie należą do samorządów. Zdaniem Stępnia, działa tu efekt skali, ale krytyka skupia się na MPGK. - Mieszkańcy Katowic i miast ościennych podczas komisji we wrześniu ubiegłego roku powiedzieli wprost: „Zwracamy uwagę na was, bo jesteście najwięksi, jesteście bezpieczni, nie boimy się z wami rozmawiać i przeciwko wam protestować” - mówi pracownik miejskiej spółki. Dodaje, że MPGK działa na terenie przemysłowym. - Jeżeli popatrzymy historycznie na otoczenie tego terenu, to mieszkańcy zbliżali się coraz bardziej do tych zakładów niż te zakłady do nich.

Jak przyznaje WIOŚ, instalacje MPGK funkcjonują od wielu lat na terenach przeznaczonych w dokumentach planistycznych pod działalność przemysłową i komunalną, w tym gospodarkę odpadami. - W ostatnich latach w ich bezpośrednim sąsiedztwie rozwija się również zabudowa mieszkaniowa, co – przy zróżnicowanym charakterze działalności przemysłowej tego obszaru – sprawia, że potencjalne uciążliwości dotyczą coraz większej liczby osób - mówi Małgorzata Zielonka. Dlatego można spodziewać się, że zgłoszeń nie będzie coraz mniej, a wręcz przeciwnie. 

Radny z Sosnowca walczy, a mieszkańcy zostali zastraszeni

Okazuje się, że wykazanie braku odoru z MPGK to jeden z celów badań. Drugi to argument w sądzie. - Będziemy chcieli ten materiał wykorzystać w postępowaniach sądowych i  administracyjnych, które się toczą - zapowiada Stępień. Choć od razu podkreśla, że wyniki badań „są do podważenia, bo nie ma standardów”. Niewykluczone, że tymi badaniami miejska spółka podeprze się w sprawie dotyczącej naruszenia dobrego imienia MPGK. Chodzi o wypowiedzi radnego z Milowic, który pisał na swoim profilu w mediach społecznościowych, że smród pochodzi z zakładu przy granicy Katowic i Sosnowca. - Najpierw otrzymałem oficjalne pismo z prośbą o zaprzestanie tych działań i oczekiwanie przeprosin. Uważałem, że miałem rację i to, co mówiłem, było prawdą, spółka wytoczyła proces - mówi radny Wojciech Nitwinko. Pismo o pozwie otrzymał rok temu i od tamtej pory trwała wymiana pism. Teraz czeka na wyznaczenie terminu rozprawy.

Pod koniec 2024 roku MPGK zintensyfikowało działania „wizerunkowe”. Spółka wysłała do kilku osób przedsądowe wezwania do zaniechania naruszania dóbr spółki. Chodzi o publiczne mówienie, że to właśnie zakład przy ul. Milowickiej jest źródłem smrodu na styku Katowic, Sosnowca, Czeladzi i Siemianowic Śląskich.

Jak mówi Nitwinko, mieszkańcy zaangażowani w protesty przeciwko MPGK byli straszeni, więc przestali komentować i publikować zarzuty pod adresem katowickiej spółki. - Tego typu działania traktuję wyłącznie jako próbę zastraszenia mieszkańców oraz przedstawicieli władz samorządowych, co jest sytuacją skandaliczną. Władze spółki w ogóle nie wykazywały postawy do dyskusji, odmawiały nawet udziału w komisjach branżowych rady miejskiej - mówi Nitwinko

Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Katowicach nadal stoi na stanowisku, że będzie chronić swój wizerunek:

Sądowa ochrona dobrego imienia jest naszym prawem i obowiązkiem, ale realizujemy ją wyłącznie w rzeczywiście nagannych przypadkach. Działania te realizujemy w minimalnym zakresie i pobocznie w stosunku do naszej głównej działalności - pisze MPGK.

Spółka podkreśla, że „odnosi straty nie tylko wizerunkowe, lecz także ponosi koszty materialne związane z reagowaniem na nieprawdziwe lub krzywdzące informacje w opinii publicznej”. W te koszty MPGK wlicza także ok. 300 tys. złotych wydane na badania odoru. 

Miasta szykują kolejne badania

Radny z Sosnowca uważa, że wyników badań przeprowadzonych na zlecenie MPGK Katowice nie można traktować poważnie. - Mają wątpliwą wagę merytoryczną. Jeżeli ktoś zamawia i płaci za własne badania, to zazwyczaj są one po jego myśli - mówi Nitwinko. Może się okazać, że badania na terenie Zakładu Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów przy ul. Milowickiej będą ciekawsze po kolejnych badaniach, które chce przeprowadzić kilka miast. Dzisiaj zapadła w tej sprawie decyzja podczas sesji katowickiej Rady Miasta. 

Radni przegłosowali uchwałę w sprawie zawarcia porozumienia międzygminnego o współdziałaniu w zakresie ustalenia źródeł problemów odorowych oraz wspólnego przygotowania i zrealizowania postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na: Przeprowadzenie badań olfaktometrycznych związanych z problemami odorowymi na terenie Gminy Sosnowiec, Siemianowice Śląskie, Czeladź oraz Katowice.

Te badania miałyby być współfinansowane przez wymienione gminy. Miasta będą więc współpracować przy rozwiązaniu problemu smrodu.

Jego potencjalne źródła zlokalizowane są na obszarze więcej niż jednej gminy, w szczególności w rejonach działalności zakładów prowadzących instalacje związane z przetwarzaniem odpadów oraz inną działalnością mogącą generować emisje odorowe” - czytamy w uzasadnieniu uchwały. 

Mimo braku norm, które określałyby przepisy te badania mogą „stanowić istotne narzędzie wspierające identyfikację źródeł uciążliwości zapachowych oraz ocenę skali i charakteru zjawiska”. Na razie nie wiadomo, kiedy miałby zostać ogłoszony przetarg na wykonanie badań.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/01/2026 10:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek albo Wandzia - niezalogowany 2026-01-30 09:24:02

    Nitwinko to akurat dość podejrzana postać, nie cytowałbym go ogólnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    grzes - niezalogowany 2026-01-30 10:54:49

    To jest od ruskich smrod, tam szukalbym zrodla

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2026-01-30 21:08:00

    A to ma pachnieć? Niestety miasto kończy sie tam (granica), a reszta porywa sie z motyką. To jest właśnie podzial na osobne miasta. A nie jedno wielkie. No ale każdy mądry jak mu pasuje i udaje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości