Pani Konstancja przyszła 5 maja na maturę z języka polskiego, ale nie mogła jej napisać. Okazało się, że szkoła zapodziała gdzieś jej deklarację i nie przesłała jej w terminie do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie. OKE nie chce dopuścić maturzystki do drugiego terminu, bo nie jest przekonana, że deklaracja rzeczywiście została złożona w odpowiednim czasie. Sytuacja wydaje się patowa.
Każdy absolwent szkoły średniej, który chce przystąpić do matury, musi złożyć deklarację przystąpienia do egzaminu. Może to zrobić samodzielnie przez internet albo zanieść do szkoły, która ma obowiązek przekazać ją do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. W przypadku Katowic, właściwa jest OKE w Jaworznie.
5 maja, w pierwszym dniu matur, odbywał się egzamin z języka polskiego. Pani Konstancja jest absolwentką Niepublicznego Liceum dla Dorosłych "Żak", które mieści się przy ul. Opolskiej w Katowicach. Była około pół godziny przed czasem. - Chciałam sprawdzić w której sali będę pisać maturę. Szukała,m swojego nazwiska na liście, ale go nie znalazłam - mówi pani Konstancja.
Zrobiło się zamieszanie. Szybko okazało się, że zdawać nie może, bo jej deklaracja przystąpienia do egzaminu gdzieś się w szkole zapodziała i odnalazła się dopiero w dniu egzaminu z języka polskiego. Wtedy było już jednak za późno. - Zrobiłam wszystko jak należało. Złożyłam deklarację 29 września 2024 roku, czyli na początku roku szkolnego. Przygotowałam się do matury. Miałam plan na studia, a przez błąd szkoły prawdopodobnie stracę rok, bo nie będę mogła przystąpić do egzaminu w drugim, czerwcowym terminie - ubolewa pani Konstancja.
Jak to w ogóle możliwe, że nikt w szkole 'Żak" nie zauważył, że jednej z absolwentek nie ma na liście osób zgłoszonych do egzaminu maturalnego? - Sytuacja, w której znalazła się Pani Konstancja jest niedopuszczalna, a jako szkoła wyrażamy głębokie ubolewanie z tego powodu. Z moich ustaleń wynika, że słuchaczka prawidłowo złożyła deklarację przystąpienia do egzaminu maturalnego w 2025 roku. Obecnie wyjaśniamy, dlaczego za poprzedniej dyrekcji dokument ten nie został wprowadzony do systemu SIOEO - mówi nam Michał Knapik, dyrektor Niepublicznego Liceum dla Dorosłych "Żak". Dodaje, że dyrektorem został dopiero 5 maja 2025 roku, czyli w dniu rozpoczęcia matur.
Jak poinformował nas dyrektor, tego samego dnia (5 maja) szkoła wysłała odnalezioną deklarację, która została złożona przez panią Konstancję 29 września 2025 roku. Nie było jednak na niej podpisu i pieczątki. Potem te braki zostały uzupełnione, ale dla OKE w Jaworznie to żaden dowód.
Jak wyjaśnia OKE, deklaracje absolwentów należało zgłosić do północy 7 lutego 2025 roku. Po drugie, na odnalezionej deklaracji data znajduje się jedynie przy nazwisku pani Konstancji. Przy podpisie sekretarza szkoły już jej nie ma. - Nie mamy więc żadnego dowodu i potwierdzenia, że ta pani złożyła deklarację w odpowiednim terminie. Gdybyśmy dostali dokument potwierdzony przez szkołę z datą np. grudniową czy styczniową, to sytuacja wyglądałaby inaczej. Gdybyśmy przyjmowali na wiarę to, co napiszą na deklaracjach absolwenci, to musielibyśmy dopuszczać do matury każdego, kto w dniu egzaminu stanie przez drzwiami konkretnej szkoły. Po to są procedury i sztywne daty, żeby ich przestrzegać - mówi Krzysztof Słomczyński, wicedyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie.
Szkoła Żak wysłała do OKE wniosek o dopuszczenie pani Konstancji do egzaminu maturalnego, bo to nie ona jest winna zaistniałej sytuacji, ale zarówno OKE, jak i Centralna Komisja Egzaminacyjna w Warszawie nie zdecydowały się na dopuszczenie jej do egzaminu w czerwcowym terminie dodatkowym. - Ten termin przeznaczony jest dla osób, które z przyczyn losowych lub zdrowotnych nie mogły zdawać matury w pierwszym terminie. Takie przypadki to np. ciężka choroba lub wypadek. Co ważne, drugi termin przeznaczony jest dla osób, które zostały dopuszczone do pierwszego, czyli ich deklaracje zostały złożone w terminie. W tej sytuacji tak nie było - tłumaczy Krzysztof Słomczyński.
W piśmie do maturzystki, dyrektor OKE w Jaworznie napisał: Jeśli jednak posiada Pani potwierdzenie, że deklaracja została złożona w terminie, proszę o niezwłoczne dostarczenie tego dokumentu do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie. Wniosek zostanie wówczas ponownie rozpatrzony.
Sytuacja wydaje się patowa. Pani Konstancja złożyła w szkole deklarację w terminie. Szkoła potwierdza, że ją dostała, ale przez swój błąd nie wprowadziła do systemu. "Żak" bierze całą odpowiedzialność na siebie, ale dla OKE to nie jest argument.
"Niezwłocznie po wykryciu nieprawidłowości podjęliśmy starania, aby umożliwić Pani zdawanie egzaminu w terminie dodatkowym, niestety Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Jaworznie nie wyraziła na to zgody. Doceniamy Pani zaangażowanie w dążeniu do zdobywania wiedzy oraz rzetelne przygotowanie do egzaminu maturalnego. Rozumiemy powagę zaistniałej sytuacji i jej wpływ na Pani plany edukacyjne. Zależy nam na utrzymaniu wzajemnego zrozumienia i znalezienia najlepszego możliwego wyjścia z tej trudnej sytuacji." - napisała szkoła "Żak" do pani Konstancji.
Miłe słowa, które jednak w żaden sposób nie zmieniają sytuacji maturzystki. - Czas ucieka, nie mogłam przystąpić do żadnego egzaminu i nie chcę czekać przez cały kolejny rok. To dla mnie strata czasu, miałam plany dotyczące studiów. Zupełnie nie wiem co mam teraz robić. Nie rozumiem dlaczego takie instytucje jak OKE nie wspierają ucznia, nie stoją po jego stronie. Błąd leży ewidentnie po stronie szkoły. Dlaczego to ja mam ponosić tego konsekwencje? - pyta pani Konstancja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oczywiste jest, że szkoła ponosi tu odpowiedzialność, ale to też jest nauczka dla owej Konstancji i WSZYSTKICH, że składając gdziekolwiek, jakikolwiek dokument - ZAWSZE należy żądać potwierdzenia odbioru takowego. ZAWSZE.
Dla mnie to zwykłe spychactwo, winna jest tylko i wyłącznie szkoła i pani Konstancja powinna dostać dopuszczona do matury w trybie natychmiastowym a winna osoba z sekretariatu szkoły powinna dostać albo naganę dyscyplinarną albo zwolniona, powinna ponieść pełne konsekwencje swojego zaniedbania i nierzetelności. Ale wiemy jak się to skończy ręka, rękę myje i ucierpi Bogu winna uczennica
A co powiecie na sytuację, kiedy nauczyciel powiedział,że postawi pozytywną ocenę z przedmiotu jeśli nie przystąpią do matury? A później widząc tych uczniów na egzaminie przy wszystkich ubliża,że nie mają honoru? Że przystąpili do matury? Ktoś się spotkał z taką sytuacją?
Rozwiązanie jest bardzo proste. Dyrektorka wypłaca milion złotych uczennicy za zniszczone życie, dodatkowo dyrektorka trafia do więzienia na 15 lat. Proste.
Powinna iść do sądu lub starać się o wysoką rekompensatę za stracony rok,a osoba która przyjmowała deklaracje powinna dostać naganę i wylecieć z roboty.
Tylko, że strona której składasz jakiekolwiek pismo nie ma prawnego obowiązku potwierdzania przyjęcia dokumentu.Więc możesz peosić, a nie żądać.
Chciałbym tylko zaznaczyć, że osoby przyjmujące deklaracje w tamtym czasie już tam nie pracują...
Spoko obecna minister edukacji" komunistka" zlikwiduje maturę :)
Komunista to ty jesteś. Doucz sie bo widac ze słabo z wiedzą
Nie pierwszy raz. W ŻAKU już takie "przygody" były. Nie tylko w Katowicach. To taki standard
Po co takie bzdury piszesz? Ja robiłam dwa kierunki w Żaku i super wspominam. Po co ten hejt, takie rzeczy się zdarzają, ludzie są tylko ludźmi. Idź lepiej film jakiś obejrzyj bo widać że ci się nudzi.
Żak to najgorsza szkoła, liceum i policealna to dno i fuszerka, opinie dobre w necie wystawia dział PR
Pani też była "bardzo zainteresowana" skoro od września nie interesowała się maturą. We wrześniu można złożyć wstępną deklaracje (nie ma już obowiązku jak w latach poprzednich), a do 7 lutego właściwą. Od momentu złożenia deklarcji nie zdziwiło ją brak jakiejkolwiek informacji, brak na liście. Nie pytała w sekretariacie o szczegóły, kiedy, gdzie...Mnie by zainteresowało.
Dokładnie, przecież powinna dostać info o terminie ustnych egzaminów , nie pytała? Szkola ma obowiązek poinformować o tych egzaminach i wywiesić listy na wszystkie pisemne, gdybym była maturzystką to chyba jednak szukałabym siebie na tych listach.Szkoła powinna dać maturzystom tzw potwierdzenie danych, zresztą e dobie e- deklaracji maturalnych , kto wypełnia druki?
To nie strata roku, tylko okazja na rozwój. Po pierwsze - do sądu i po gigantyczne odszkodowanie Po drugie - rok podróży po świecie, dorywcze prace za granicą, łapanie języka, poznawanie kultury, itd.
To jakaś BZDURA. Pieczątka, podpis, terminy... Jakie to ma znaczenie przy podchodzeniu do matury? Deklaracja pełni funkcję INFORMACYJNĄ, statystyczną. Nic poza tym...Ważniejsze przepisy od człowieka? Od kiedy?
Jak zawsze najważniejsza jest biurokracja! Czy ma to jakiekolwiek znaczenie czy złożyła czy nie? Jak jest drugi termin to czemu jej nie dopuścić?!
Kormoranie, aleś odleciał. Złożona przez dyrektora szkoły deklaracja potwierdza przede wszystkim uzyskanie przez daną osobę wykształcenia średniego. Potwierdza, że była w szkole klasyfikowana w ostatniej klasie czyli ukończyła szkołę.
A dlaczego rozliczenie podatku muszę zrobić do końca kwietnia? Co to zmieni, że złożę PIT-a kilka dni później i kilka dni później zapłacę podatek? Po co jakieś kary? Po co czynne żale? Skoro nie trzeba dotrzymywać terminów złożenia czegokolwiek to jak spóźnisz się na pociąg i ci odjedzie to domagaj się zwrotu za bilet!!!
I niema winnych i dlatego mówią że polska to dziwny kraj beż rządu który tylko udaje że rządzi i niby jest i w dodatku to jest biedny i zacofany kraj kiedy naród przejzy w końcu na oczy chyba nigdy a szczególnie młodzi którzy wierzą w bajki które opowiada tuk I klaun holownia
Oczywiste jest, że szkoła ponosi tu odpowiedzialność, ale to też jest nauczka dla owej Konstancji i WSZYSTKICH, że składając gdziekolwiek, jakikolwiek dokument - ZAWSZE należy żądać potwierdzenia odbioru takowego. ZAWSZE.
Dla mnie to zwykłe spychactwo, winna jest tylko i wyłącznie szkoła i pani Konstancja powinna dostać dopuszczona do matury w trybie natychmiastowym a winna osoba z sekretariatu szkoły powinna dostać albo naganę dyscyplinarną albo zwolniona, powinna ponieść pełne konsekwencje swojego zaniedbania i nierzetelności. Ale wiemy jak się to skończy ręka, rękę myje i ucierpi Bogu winna uczennica
A co powiecie na sytuację, kiedy nauczyciel powiedział,że postawi pozytywną ocenę z przedmiotu jeśli nie przystąpią do matury? A później widząc tych uczniów na egzaminie przy wszystkich ubliża,że nie mają honoru? Że przystąpili do matury? Ktoś się spotkał z taką sytuacją?