W piątek napisaliśmy tekst o skargach mieszkańców na hałas, który generują letnie imprezy. W czwartek w Parku Śląskim zaczął się festiwal ING Silesia Beats, w piątek w strefie kultury ruszył Tauron Nowa Muzyka, na lotnisku Muchowiec American Cars Mania. Mieszkańcy donosili też o odgłosach driftowania, które w czwartek dochodziły z Muchowca. W odpowiedzi na nasz tekst, do autora napisał pan Marek z Koszutki. Publikujemy jego list w całości.
Dobry wieczór,
piszę do Pana chociaż powinienem się uczyć, bo jestem w trakcie sesji egzaminacyjnej, ale przez dudniący hałas i tak nie mogę.
Napisał Pan artykuł "Zaczął się sezon na letnie imprezy i mieszkańcy znów skarżą się na hałas". Odczuwam tak z kontekstu, że Pan pisząc taki artykuł ma przed oczami emeryta, który z nudów się skarży na wszystko. Dlatego chcę napisać, że mam 22 lata, w tygodniu pracuję, bo muszę się sam utrzymywać, a w weekendy mam studia zaoczne i czuję się torturowany tymi imprezami.
Ktoś powie, "no dobra, ale co mnie obchodzi, że jakiś koleś najwyżej obleje egzaminy, bo ja się muszę zabawić". Tylko, że ja nie jestem sam jeden, w tej samej sytuacji są wszyscy studenci zaoczni w Kato. Jednak to nie jest sedno. Mnie ciekawi, dlaczego Pan jako dziennikarz, nie zadaje pytania miastu, władzom, organizatorom, dlaczego to musi być aż tak głośne? To jest najważniejsze i kluczowe pytanie.
Dlaczego jest niemożliwy kompromis? Żeby te imprezy były, niech ich nie odwołują, nie mam takiej intencji, ale to jest tak banalnie proste, aby się jedni bawili, a pozostali nie skarżyli. Zazdroszczę Rzeszowowi, czytałem, że tam się ludzie zrzeszyli o imprezy w centrum miasta i prezydent najpierw obiecał, że to przeanalizują akustycznie, a jak przeanalizowali to wyszło, że jest taka masakra, taki hałas, że je wycofali z centrum miasta całkowicie. Zazdroszczę też Wrocławowi, gdzie ludzie ostro protestują o hałas.
Myślę, że to już jest czas, aby o hałasie w mieście zacząć rozmawiać racjonalnie, bez tej stałej polaryzacji "my i oni". W artykułach, że "ludzie się skarżą" zawsze jest taka nuta szydercza, w komentarzach później to widać, jak wiadra pomyj lecą na tych, którzy "się skarżą". Ja wiem, trzeba grzać algorytmy i słupki oglądalności najważniejsze, ale mimo wszystko mam wrażenie, że to nie jest zbrodnia spróbować innej perspektywy, zastanowić się, że te głosy sprzeciwu są sensowne po prostu. Skręcenie basów, żeby bloki nie chodziły, nie rozwali imprezy. Dekadę temu nie było sprzętu, żeby aż tak dudnić i co? Nie bawili się ludzie? Nie da się bez wykręcania aparatury na maksa. Myślę, że się da, tylko trzeba o tym normalnie rozmawiać w przestrzeni publicznej bez złości.
Pozdrawiam
Marek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sednem problemu jest to, że jednocześnie z kilku źródeł jest emisja dźwięku, który sumaryczne zmienia się w jednostajny hałas. Wystarczy spojrzeć na wykres przebiegu natężenia i już widać ze to co dociera to jednolita linia ok 75-80dB. Skala dB jest logarytmiczna, czyli każde zwiększenie natężenia o 2dB to DZIESIĘCIOKROTNIE wieksze natężenie drgan. Dopuszczalny poziom dźwięku/hałasu w nocy to 30dB. W porze dziennej 40dB. Przy 80dB natężenia hałasu przepisy wymagają obowiązkowego stosowania ochrony osobistej (nauszniki tłumiące). Dokuczliwość wynika też z faktu ze od 9.00 trwają próby i już jest głośno.
O mój Boże, jak ja się cieszę, że w końcu ktoś pomyślał i napisał to ,co ja i wielu moich znajomych i sąsiadów też od wielu lat myślę. TNM to nie moja bajka,ale nawet jakby tam grali Chopina tak głośno i przez całą noc,to uważam, że normalnym,zdrowym ludziom przeszkadzałby ten nieziemski hałas. Nie śpią dzieci, ich rodzice ,zwierzęta i nikt z włodarzy nic sobie z tego nie robi. Takie imprezy nie powinny odbywać się w centrum miasta i osiedla!
Katowice Zarzecze......najbardziej niedoceniona dzielnica w KATO :) Zero imprez ! Zero hałasu ! Czyste powietrze ! Natura 100% :) Polecam zamieszkać U NOS NA WSI :)))
A kiedy bana do was?
Kultura hałasu... Śródmieście w weekendy też dudni od muzyki puszczanych w lokalu lub - o zgrozo - przed lokalami. I standardowa odpowiedź - ludzie muszą się bawić. Spać nie muszą, uczyć się nie muszą, mieć chwilę ciszy nie muszą, można się rozejść.
Polecam regulamin parku śląskiego..... baju baju my są w raju.
Prawda jest taka, że tym razem organizator koncertów w Parku Śląskim przesadził z nagłośnieniem. Jeśli mieszkając w odległej dzielnicy słychać tekst piosenki to nie chciałabym mieszkać na os Tysiąclecia. To powinno podlegać pod kodeks karny jako znęcanie się psychiczne i emocjonalne.
Bardzo dziękuję Redakcji, że kontynuuje temat. Co roku to samo i nie tylko nic się nie poprawiło, bo jest wręcz gorzej. Trudno nie zgodzić się z autorem listu a redakcję proszę o rozważenie używanego języka - czy mieszkańcy się skarżą czy po prostu chcą normalności? Prosiłbym zapytać co na to wszystko bank ING, czyli jak rozumiem sponsor tytularny skoro to ING Silesia Beats? Mają swoją siedzibę główna w Katowicach, więc zapewne jakiś dział PR. Jak tam ich relacje z otoczeniem i jak się czują robiąc taki "hałas wokół siebie"? Moim zdaniem ZERO szacunku do ich najbliższego otoczenia.
To nie jest hałas. To są nieoczywiste dźwięki, jak przeczytałem w lokalnej gazecie.
Jako mieszkaniec centrum miasta w bliskiej odległości od terenów dawnej kopalni "Katowice" przekształconej w "strefę kultury" Powiem tak , mój pies dostał depresji , kot ucieka pod łóżko a jak wyjdzie lata że strachu brzuchem po podłodze. O sobie nawet nie pisze. Gdzie są ekolodzy , gdzie Ci co tak bronią zwierząt , przez te huczne imprezy i przyjezdnych balangowiczow , wracających po występach na osiedlowe parkingi po swoje rumaki ... a ja musiałem zaparkować na "Zawodziu" , tam dopiero znalazłem darmowe (wykupiony abonament B) miejsce.
chcesz to Ci odpowiem gdzie są różnego rodzaju NGOsy. Otóż znakomita wiekszość z nich fukcjonuje dzieki dotacjom z UM. Nie tylko ludzie zajmujący sie zwierzakami, także Ci od kultury (róznego rodzaju mniejsze imprezy w dzielnicach) a czasem i informacji są nierzadko w 100% zależni od jegomości z Młyńskiej. Polecam szukanie zacząć od wyników konkursów na stronach UM, potem szukać różnego rodzaju zestawień fundacji (tez nie wszystkie znajdziemy bo te które nie prowadzą działalności nie sa wpisane jako NGO mimo, ze hajs z naszych podatków przytulają) i na koniec KRS. Kwerenda otwiera oczy...
Sednem problemu jest to, że jednocześnie z kilku źródeł jest emisja dźwięku, który sumaryczne zmienia się w jednostajny hałas. Wystarczy spojrzeć na wykres przebiegu natężenia i już widać ze to co dociera to jednolita linia ok 75-80dB. Skala dB jest logarytmiczna, czyli każde zwiększenie natężenia o 2dB to DZIESIĘCIOKROTNIE wieksze natężenie drgan. Dopuszczalny poziom dźwięku/hałasu w nocy to 30dB. W porze dziennej 40dB. Przy 80dB natężenia hałasu przepisy wymagają obowiązkowego stosowania ochrony osobistej (nauszniki tłumiące). Dokuczliwość wynika też z faktu ze od 9.00 trwają próby i już jest głośno.
O mój Boże, jak ja się cieszę, że w końcu ktoś pomyślał i napisał to ,co ja i wielu moich znajomych i sąsiadów też od wielu lat myślę. TNM to nie moja bajka,ale nawet jakby tam grali Chopina tak głośno i przez całą noc,to uważam, że normalnym,zdrowym ludziom przeszkadzałby ten nieziemski hałas. Nie śpią dzieci, ich rodzice ,zwierzęta i nikt z włodarzy nic sobie z tego nie robi. Takie imprezy nie powinny odbywać się w centrum miasta i osiedla!
Katowice Zarzecze......najbardziej niedoceniona dzielnica w KATO :) Zero imprez ! Zero hałasu ! Czyste powietrze ! Natura 100% :) Polecam zamieszkać U NOS NA WSI :)))