Przypomnijmy, we wtorek 22 października 2024 roku rząd przyjął projekt zmiany ustawy, na podstawie której m.in. Katowice będą musiały wprowadzić strefę czystego transportu. To wydzielona część miasta, do której, poza pewnymi wyjątkami, nie mogą wjeżdżać najstarsze i najbardziej zatruwające środowisko samochody.
Warszawa już ma SCT
W Polsce funkcjonuje obecnie tylko jedna strefa czystego transportu. Uchwałą z grudnia 2023 roku wprowadziła ją Warszawa. Przepisy weszły w życie 1 lipca 2024 roku. Tamtejsza SCT obejmuje śródmieście i część przyległych dzielnic. Łącznie to około 7% powierzchni miasta.
Wprowadzanie konkretnych rozwiązań podzielono w Warszawie na kilka etapów. Pierwszy, obowiązujący od 1 lipca 2024 roku, zakłada, że do SCT nie mogą wjeżdżać pojazdy z silnikiem benzynowym (w tym LPG), które nie spełniają przynajmniej normy Euro 2 lub zostały wyprodukowane wcześniej niż w 1997 r. (czyli mają powyżej 27 lat - na dzień wejścia w życie uchwały). W przypadku pojazdów z silnikiem Diesla (w tym LPG) minimalna norma upoważniającego do wjazdu to Euro 4 i rok produkcji nie wcześniejszy niż 2005 (maksymalny wiek pojazdu to 19 lat).
Etap 2 wejdzie w życie od 2026 roku. Od tego momentu, żeby wjechać do SCT, pojazd z silnikiem benzynowym (w tym LPG) będzie musiał spełniać normę Euro 3 lub być wyprodukowany nie wcześniej niż w 2000 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 26 lat). Z kolei pojazd z silnikiem Diesla (w tym LPG) będzie musiał spełniać normę przynajmniej Euro 5 lub być wyprodukowany nie wcześniej niż w 2009 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 17 lat).
Od roku 2028 (etap 3) pojazd z silnikiem benzynowym (w tym LPG) będzie musiał spełniać normę Euro 4 lub być wyprodukowany nie wcześniej niż w 2005 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 23 lat), a pojazd z silnikiem Diesla (w tym LPG) będzie musiał spełniać normę przynajmniej Euro 6 lub być wyprodukowany nie wcześniej niż w 2014 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 14 lat).
Od 2030 roku obostrzenia obejmą pojazdy z silnikiem benzynowym (w tym LPG), które nie będą spełniać normy Euro 5 lub zostały wyprodukowane wcześniej niż w 2009 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 21 lat) oraz pojazdy z silnikiem Diesla (w tym LPG) niespełniające normy przynajmniej Euro 6d lub wyprodukowane wcześniej niż w 2017 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 13 lat).
W ostatnim etapie, od 2032 roku, zakaz wjazdu do SCT obejmie samochody z silnikiem benzynowym (w tym LPG), które nie spełniają normy Euro 6 lub zostały wyprodukowane wcześniej niż w 2014 roku (wiek pojazdu maksymalnie 18 lat), a także pojazdy z silnikiem Diesla (w tym LPG) niespełniające normy przynajmniej Euro 6d lub wyprodukowane wcześniej niż w 2020 r. (maksymalny wiek pojazdu w roku wdrożenia – 12 lat).
Uchwała wprowadza ulgę dla mieszkańców Warszawy płacących w niej podatki. Mają trzy i pół roku na dostosowanie się do jej wymogów. Wprowadzony został również dodatkowy wyjątek dla osób, które do końca 2023 r. ukończyły 70 lat. Obydwa wyjątki mają zastosowanie dla warszawiaków oraz seniorów, tylko jeśli przed 1 stycznia 2024 r. byli właścicielami pojazdów.
Katowice mocno zanieczyszczone
Przyjmując projekt uchwały, rząd przekonuje, że zaproponowane rozwiązania mają doprowadzić do zmniejszenia ilości szkodliwych substancji pochodzących z transportu drogowego.
„Ze względu na potrzebę poprawy jakości powietrza w największych polskich miastach, konieczne są także działania związane z rozwojem zeroemisyjnego transportu zbiorowego oraz wprowadzenie obowiązku tworzenia stref czystego transportu.”- czytamy na stronie KPRM.
Rząd powołuje się na badania naukowców Śląskiego Centrum Chorób Serca oraz Uniwersytetu Śląskiego. Wynika z nich, że powstawanie smogu ma wpływ na liczbę hospitalizacji i zgonów.
„Podwyższony poziom najbardziej toksycznej składowej spalin, czyli tlenków azotu, powoduje częstsze występowanie zawałów serca (o 12%), udarów mózgu (o 16%), zatorowości płucnej (o 18%) oraz migotania przedsionków serca (o 24%)” – pisze KPRM.
Z projektu zmiany ustawy wynikało, że w miastach z liczbą mieszkańców powyżej 100 tys. wprowadzony zostanie obowiązek ustanowienia stref czystego transportu, w przypadku przekroczenia dopuszczalnego średniorocznego poziomu dwutlenku azotu (NO2) w powietrzu. Według ostatnich badań, obecnie takie przekroczenie zanotowano w czterech miastach: Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Katowicach.
Projekt nowelizacji ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych przeszedł przez Sejm i Senat, a 12 grudnia 2024 roku podpisał go prezydent Andrzej Duda. Teoretycznie więc, w Katowicach powinny już trwać prace nad wprowadzeniem strefy czystego transportu.
- Z tym mamy trochę problem - mówi jednak w Radiu Katowice prezydent Katowic Marcin Krupa. - Zwróćmy uwagę, że pewne kroki podjęliśmy znacznie wcześniej. Ograniczenie prędkości w centrum miasta, słynne tempo 30. Kolejnym elementem jest strefa płatnego parkowania i śródmiejska strefa płatnego parkowania, która wypycha trochę samochody właśnie z przestrzeni centrum.
Główne argumenty prezydenta przeciwko wprowadzeniu SCT w Katowicach są dwa. Pierwszy to umiejscowienie czujnika, badającego szkodliwe związki zawarte w spalinach. Mieści się on przy autostradzie A4, co zdaniem władz Katowic, może znacząco wpływać na trafność wyników badań, w odniesieniu do centrum miasta. - Procedujemy zmianę umiejscowienia tego czujnika - mówi Krupa i dodaje, że w całej Polsce takich czujników włączonych do systemu, jest tylko 18. - Już sami rozumiemy chyba wszyscy, że farsą jest to co zrobiło ministerstwo, to nie pierwsze takie działanie ministerstwa klimatu. To jest fikcja, to jest farsa, bo to nie są badania miarodajne. Stąd też nasz dialog - przekonywał w Radiu Katowice prezydent Katowic.
Wskazał jeszcze na drugi argument, z powodu którego Katowice nie chcą wprowadzić SCT.
- Toczy się przebudowa linii E65, myślę tutaj o kolei oczywiście, a więc kolej ogranicza nam wprowadzenie innych obostrzeń dla starych samochodów w centrum miasta. Bo nie wyobrażam sobie, że my przy tych problemach komunikacyjnych, które dzisiaj mamy, wprowadzamy jeszcze strefę czystego transportu w śródmieściu. Mieszkańcy już w ogóle nie będą mieli jak poruszać się po mieście i którędy poruszać.
Gdyby czekać z wprowadzeniem SCT do czasu zakończenia przebudowy linii kolejowej, wówczas w grę wchodzi najwcześniej rok 2028,.
Grzegorz Żądło
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest relacja przechodnia. Jeśli czujnik jest przy autostradzie a autostrada jest w środku miasta to znaczy, że w środku miasta jest złe powietrze.
Czujnik proponuję zakopać w lesie na Ggiszowcu, problem rozwiąże się sam. Krupa nie mógłby spać gdyby do centrum wjeżdżało mniej samochodów, bo wtedy dzikie parkingi straciłyby sen i o czym pisałyby media w kontekście Katowic?
Wyszorować rowerian i będzie strefa czystego transportu
Rzadko się zgadzam z obecnym prezydentem Katowic, ale tym razem muszę przyznać mu rację. Czujnik zanieczyszczenia przy autostradzie to jest porażka, zresztą sama autostrada przez środek miasta jest porażką, ale akurat to nie wina p. Krupy. No i drugi punkt- wprowadzanie SCT kiedy miasto jest rozkopane i trwa wielka inwestycja kolejowa jest rzeczywiście nierozsądne i wprowadzi w mieście jeszcze większy chaos. Powiem więcej- w czasie rozbudowy linii kolejowej w mieście powinno się zminimalizować inne prace i ograniczyć tylko do tych niezbędnych, tak samo zmiany organizacji ruchu też powinno się ograniczyć (mówię o zmianach niezwiązanych z inwestycją). Oczywiście jakieś wyjątki związane np. z bezpieczeństwem powinny być, ale inne rzeczy mogą poczekać.
No brawo. Znalazł się diagnosta organoleptyczny...
Krupniok będzie walczył jak lew, żeby 20-letnie dieselki mogły sobie dalej jeździć po centrum. Bohater naszych czasów
Trzeba więcej drzew wycinać w centrum i zalewać wszystko betonem to na pewno będzie więcej powietrza !
Dużo aut jeździ z wyciętymi katalizatorami, dpfami. czuć że śmierdzi. te normy to sa tylko na papierze
To jest relacja przechodnia. Jeśli czujnik jest przy autostradzie a autostrada jest w środku miasta to znaczy, że w środku miasta jest złe powietrze.
Czujnik proponuję zakopać w lesie na Ggiszowcu, problem rozwiąże się sam. Krupa nie mógłby spać gdyby do centrum wjeżdżało mniej samochodów, bo wtedy dzikie parkingi straciłyby sen i o czym pisałyby media w kontekście Katowic?
Wyszorować rowerian i będzie strefa czystego transportu