Reklama

Jak zniechęcić do podróżowania pociągiem? Zapraszają Koleje Śląskie

Niedzielny poranek. Zapada spontaniczna decyzja o wyjeździe do Krakowa. Pierwszy wybór to samochód. Po pierwsze, taniej. Po drugie, sprzed domu. Po trzecie, o dowolnej porze. W Krakowie nie są jeszcze pobierane opłaty za parkowanie w niedzielę, więc tym bardziej wyjazd autem wydaje się najlepszą opcją. Jednak z drugiej strony, jazda pociągiem to dla dzieci frajda, a czas dojazdu jest porównywalny, a nawet krótszy. Jedziemy więc pociągiem.

Sprawdzam połączenia. Wybieramy pociąg Kolei Śląskich o 10:39. Z racji tego, że mamy już niewiele czasu do odjazdu, nie kupuję biletów przez internet. Nigdy nie wiadomo czy mail przyjdzie po 3, 10 czy 30 minutach. Lepiej kupić w kasie. Na stronie KŚ zdążyłem jednak sprawdzić, że za przejazd rodzinny (2+2) zapłacę 52,77 zł. To znacznie taniej niż w zwykłej "taryfie krakowskiej" (63,56 zł). Wyposażony w taką wiedzę, po 20 minutach podchodzę do kasy na dworcu PKP. Najpierw do tej Intercity. Pani w okienku mówi, że nic nie wie o taryfie rodzinnej i że ona może mi sprzedać bilety tylko w taryfie krakowskiej. Radzi jednak, żeby zapytać w kasie Kolei Śląskich. Tak też robię, ale i tu pani informuje mnie, że może mi sprzedać tylko droższe bilety. Dlaczego? Nie bardzo wiadomo. Wspomina tylko, że w kasie jest drożej niż przez internet. No tak, zapomniałem, że KŚ wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pasażerów (bo tylko temu, według marszałkowskiej spółki, służą wszelkie podwyżki cen biletów i opłat) podniosły niedawno opłaty za zakup  biletów w kasach. Do tego wątku jeszcze wrócę.

Bilety kupione. Wsiadamy do pociągu. Pozostaje kilka minut do odjazdu. W tym momencie podchodzi do nas konduktorka i informuje, że będziemy mieć 25-30 minut opóźnienia. Na trasie, na której pociąg jedzie 1 h 03 min, i który rozpoczyna bieg w Katowicach. Dlaczego? - Nie ma maszynisty - słyszymy. Jak to nie ma maszynisty - pytam. - Był jakiś problem na trasie z Krakowa i jeszcze nie dojechał - odpowiada pani konduktor.

Reklama

W sumie w komunikacji publicznej nic nowego. ZTM odwołuje codziennie nawet kilkadziesiąt kursów autobusów, bo nie ma kierowców.

No nic, zdarza się. Chociaż tak sobie naiwnie myślę, że tuż obok Koleje Śląskie mają swoją bazę i że może powinien w niej dyżurować jakiś maszynista, na wypadek, gdyby innemu coś się stało. Czy tak jest - nie mam zielonego pojęcia.

Nasz pociąg do Krakowa odjeżdża z 31-minutowym opóźnieniem.

W drodze powrotnej nie korzystamy już z pociągu. W czasie, kiedy postanowiliśmy wrócić, jest akurat dziura w rozkładzie do Katowic. Na szczęście, są autobusy, które kursują co 20 minut. Koszt jest podobny, bo za całą rodzinę płacimy 58 zł.

Reklama

Żeby było jasne, nie chodzi o 10 czy 20 zł. Chodzi o pewne zasady. Po pierwsze, pobieranie wyższej opłaty za kupno biletów  w kasie nie jest w porządku. Co innego ewentualnie tańsze bilety przez internet czy w aplikacjach mobilnych. Ale Koleje Śląskie, obniżając w grudniu ceny w tych kanałach (po poprzedniej dużej podwyżce w maju), jednocześnie podniosły ceny w kasach. Przecież to naraża na wyższe koszty podróżowania zwłaszcza starszych pasażerów, który przyzwyczajeni są do tego, że bilety kupuje się w kasie, a po drugie, nie potrafią obsługiwać różnego rodzaju aplikacji czy nawet biletomatów. Nie w porządku jest także to, że najkorzystniejsza dla pasażera opcja taryfowa nie jest dostępna w kasie. Pewnie zaraz zlinczujecie mnie w komentarzach pisząc, że przecież to normalne. Że chodzi o oszczędność papieru, preferowanie nowoczesnych rozwiązań, wygodę i oszczędność czasu itd. Wszystko to prawda, ale przydałaby się chociaż czytelna informacja na stronie, że konkretna cena jest dostępna tylko online. To chyba nic trudnego, skoro można napisać, że zwrot biletów z tej oferty jest możliwy tylko w Biurze Obsługi Klienta.

Teraz już wiem, że kasy na dworcu najlepiej omijać szerokim łukiem. Wprawdzie za bilet sprzedany np. poprzez aplikację Skycash (akurat takiej używam, ale wczoraj nie zorientowałem się, że są w niej też bilety KŚ) Koleje Śląskie zarobią mniej, a muszą jeszcze jej właścicielowi zapłacić prowizję, ale to już nie mój problem.

Reklama

Wiem, że nie jestem dla Kolei Śląskich istotnym pasażerem, bo jeżdżę okazjonalnie. Mimo wszystko, weekendowych klientów rodzinnych jest całkiem dużo. Jeśli oni z kolei odpłyną, to wraz z nimi odpłyną też całkiem duże pieniądze. A wtedy KŚ, w trosce  i na liczne prośby pasażerów, znów pewnie podniosą ceny biletów.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    P Śl - niezalogowany 2023-01-17 00:14:13

    Prawie 40 km w jedną stronę , co zajmuje ci ok. 2 godzin? To jest lux połączenie. (Choć cena za ten miesięczny pewnie jak za zboże). Ja bym ci pokazał taką co żeby dojechać z mojego osiedla do Katowic ZTM na 7:30 (12 km w linii prostej) musi wyjść o 6:00 po ostatnich zawieszeniach kursów. Na rowerze jest połowę szybciej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Henryk - niezalogowany 2023-01-16 15:03:36

    Warto się zainteresować szerzej tematem i najszybciej przenieść tam gdzie DeBe już jest.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kukura - niezalogowany 2023-01-16 13:19:43

    oby jak najszybciej. może razem z DeBe przyjdzie jakość.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości