Reklama

Ile musi wydać student, żeby utrzymać się w Katowicach

Jak wygląda codzienność studenta w Katowicach? To nie tylko nauka i imprezy. Zapytaliśmy studentów, jak funkcjonują i z czym wiąże się studiowanie w Katowicach. Jaki budżet musi mieć student, żeby utrzymać się w stolicy woj. śląskiego.

Myśląc o studiowaniu, zakładając oczywiście, że się na te studia dostało, trzeba pomyśleć o kilku podstawowych rzeczach. Mieszkanie w Katowicach czy codzienne dojazdy? Praca, czasem kosztem nauki, czy pomoc rodziców? Co z jedzeniem i ewentualnymi obowiązkami, jeśli jednak będzie się mieszkać samodzielnie? Każdy z tych elementów na różnym etapie studiowania wygląda zupełnie inaczej. Zapytani studenci jednoznacznie stwierdzają, że początki były najtrudniejsze.

Mieszkanie, akademik czy codzienne dojazdy?

Reklama

Czasy kiedy zdecydowana większość studentów mieszkała w akademikach, już dawno minęły. Z różnych powodów. Akademików ubywa, ale to raczej właśnie efekt zmian w podejściu studentów do kwestii zamieszkania w obcym mieście, niż polityki uczelni.

Niektóre uczelnie, tak jak Uniwersytet Śląski, swoje akademiki mają bardzo oddalone od centrum, bo w Sosnowcu i na Ligocie. W praktyce oznacza to, że na dojazd na kampus trzeba przeznaczyć od 35 – 40 min komunikacją miejską. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku Politechniki Śląskiej (w Katowicach mieści się m.in. wydział transportu i inżynierii lotniczej), od której Akademik Babilon na ul. Krasińskiego oddalony jest o kilkaset metrów, a spacer na kampus zajmuje tylko kilka minut.

Reklama

Poza dojazdem z i do akademika, trzeba wziąć też pod uwagę jego koszt. W przypadku pokojów w domach studenckich UŚ ceny na miesiąc zaczynają się od 540 zł, a sięgają 750 zł w zależności od liczby osób w pokoju. Wszędzie wygląda to podobnie. W Babilonie Politechniki Śląskiej ceny oscylują w okolicach 500 – 600 złotych w zależności od pokoju oraz miejsca studiowania - w akademikach mogą mieszkać nie tylko studenci danej uczelni, ale też innych.

Pośrednim rozwiązaniem pomiędzy mieszkaniem w domu studenckim a wynajmowaniem mieszkania są prywatne akademiki, które są jednak znacznie droższe niż te należące do uczelni. Mają też jednak odpowiednio wyższy standard. Przykładem może być BaseCamp na os. Paderewskiego. Ceny za pokój zaczynają się od 1250 zł za osobę w pokoju dwuosobowym, a kończą nawet na 3080 zł.  Ale w tym przypadku płaci się za różne „udogodnienia”.

Reklama

Coraz więcej studentów wybiera jednak wynajem mieszkania, najczęściej ze współlokatorami. Ceny najmu zależą przede wszystkim od lokalizacji i metrażu mieszkania. Najtańsze oferty dotyczą dzielnic oddalonych od centrum, m.in. Ochojca i Ligoty. Ceny zaczynają się od 600 zł, ale za tę kwotę w ogłoszeniach dostępne są naprawdę nieliczne pokoje. Przy czym trzeba wziąć pod uwagę odległość od centrum Katowic, w którym (poza SUM) znajduje się większość uczelni. Im bliżej centrum Katowic, tym drożej.. Kwoty są też zależne od liczby pokoi w mieszkaniu. Im więcej, tym tańsze. Bywają lokale, w których do wynajęcia jest nawet 10 pokoi. Analizując portale z ogłoszeniami, za pokój w centrum trzeba zwykle zapłacić do 800 do 1200 zł.

Ta sama zależność cenowa występuje w przypadku mieszkań. Im bliżej centrum oraz wyższy standard, tym cena jest wyższa. Potrzebna kwota na miesiąc zaczyna się od 1300 złotych, ale są mieszkania, za które trzeba zapłacić 3500-4000 zł.

Reklama

Większość zapytanych przez nas studentów przyznaje, że wynajmują mieszkania ze swoimi partnerami/partnerkami lub znajomymi. Ceny nie przekraczają 1500 złotych na osobę, a najmniej za pokój płacą 750 złotych.

Co jedzą studenci?

Kiedyś istniały stołówki studenckie, w których można było kupić abonament na obiady na cały miesiąc. Jakieś dwadzieścia lat temu dwudaniowy obiad w stołówce przy UŚ kosztował 3,90 zł! To już jednak przeszłość. Teraz na uczelniach są bufety, w których można kupić coś do jedzenia. Ceny są porównywalne do barów mlecznych. Za żurek z jajkiem i kiełbasą trzeba zapłacić ok. 15 złotych, za makaron ze szpinakiem 20 złotych, a kotlet schabowy 25 złotych. Ci, którzy korzystają z bufetów studenckich, oceniają je raczej pozytywnie i chwalą duże porcje. Mimo to, większość zapytanych przez nas studentów z nich nie korzysta.

Reklama

Co zatem jedzą? Robią zakupy i gotują sobie sami albo jedzą „na mieście”. Mimo trendu na zdrową żywność, wśród wielu studentów wciąż królują kebaby. Szczególnie, że w okolicach centrum jest ich wiele. Padły również pytania o bary mleczne, ale te nie cieszą się popularnością.

- Chcieliśmy zjeść z kolegą w jednym barze mlecznym, ale jedzenie wyglądało na mrożone i odgrzane i w sumie było drożej niż na uczelni – mówi Alek, student UŚ.

Dlatego najczęściej studenci gotują sobie sami.

- Staram się gotować w domu, jeśli tylko mam czas. W dni, w które jestem cały dzień na uczelni, robię sobie kanapki. Czasem ratuje mnie jakiś słoik od mamy. Ale przeważnie gotuję sam. – dodaje student.

Reklama

„Słoiki” z domu nie są rzadkością. Ponieważ wielu  studentów - oprócz nauki – pracuje, przyznają, że ratują się jak mogą w przypadku braku czasu. Nie jest też tajemnicą, że całkiem nieźle na liście najczęściej wybieranego przez nich jedzenia jest oferta McDonald’s.

Kwoty, które studenci miesięcznie przeznaczają na jedzenie, zależą od tego, czy mieszkają sami, czy z rodzicami. W przypadku mieszkania w domu rodzinnym, kwoty przeznaczane na jedzenie nie przekraczają 300 złotych. Z kolei wśród studentów mieszkających samodzielnie wydatki zaczynają się od 400 złotych, a sięgają nawet 2 tysięcy.

Reklama

Na co jeszcze studenci wyda pieniądze?

Nie samą nauką żyje człowiek. Są jeszcze np. imprezy i spotkania ze znajomymi, które najczęściej odbywają się na ul. Mariackiej. Odwiedzają przede wszystkim bary i puby. W niektórych z nich można znaleźć tzw. zniżki studenckie np. „studenckie piwo” za 8 złotych. Z tym, że promocje obowiązują raczej w tygodniu, a nie weekendy, kiedy bawi się najwięcej osób. Choć nie jest to regułą i wiele zależy po prostu od konkretnego lokalu. W barach przeważnie obowiązują regularne ceny, tzn. piwo w cenie od 12 złotych wzwyż. Poza barami, wśród najczęściej padających odpowiedzi na pytanie o spędzanie czasu wolnego i koszty z tym związane, znalazły się kino i restauracje. Z obiegu niemal całkowicie wypadły kluby, które też kiedyś były standardem wśród studentów. Ponadto bardzo często padała odpowiedź „kultura” rozumiana nie tylko jako kino, ale także teatr i wystawy. Pojawiała się też odpowiedź „sport”, co najczęściej oznacza siłownię. Bywają jednak studenci, którzy na pytanie „Co robisz w wolnym czasie?”, odpowiadają „nic”. Trudno jest więc mówić o uśrednionej kwocie wydawanej przez studentów na rozrywkę. Widełki w tej kategorii zaczynają się od 50 złotych, a sięgają ponad tysiąca złotych miesięcznie.

Reklama

A co z wydatkami na pomoce naukowe albo chociaż książki i zeszyty? Okazuje się, że to już przeżytek. Na ławkach królują przede wszystkim laptopy i tablety, a coraz częściej po postu telefon. Nic dziwnego, zdecydowana większość książek czy artykułów naukowych jest dostępna w Internecie. Chociaż zdarzają się wyjątki.

- Raczej jestem w tym osamotniona. Nawet jak wymieniamy się ze znajomymi notatkami, to przeważają te robione na laptopie czy telefonie, a raczej tylko ja robię notatki odręcznie – mówi nam Oliwia, jedna ze studentek UŚ. – Wynika to pewnie z tego, że te na tablecie czy laptopie robi się łatwiej i są bardziej czytelne i estetyczne.

Reklama

- Po co mam wydawać pieniądze, skoro w dzisiejszych czasach mogę wszystko zanotować i sprawdzić na małym i poręcznym telefonie albo na trochę większym laptopie – dopowiada Michał, student UŚ.

Mówiąc o kosztach, trzeba wspomnieć również o cenach biletów komunikacji miejskiej i pociągów. Wśród zapytanych studentów zdecydowana większość korzysta z tramwajów, autobusów czy pociągów, nawet jeśli mieszkają w Katowicach. Nie wszyscy jednak kupują bilety miesięczne.

- Dojeżdżam tylko na uczelnię. Policzyłem, że skoro jeżdżę codziennie, to jednorazowy bilet tam i z powrotem wychodzi taniej niż bilet miesięczny, który kosztuje ponad 80 złotych – mówi Bartek, student UŚ.

Reklama

Są jednak przypadki, gdzie to bilet miesięczny się bardziej opłaca, szczególnie w przypadku tramwajów i autobusów. Jeśli chodzi o pociągi, ceny są nieco wyższe, bo wg. studentów nawet 160 złotych. Średnia kwota przeznaczona na dojazdy wśród zapytanych oscyluje w okolicach 125 złotych.

Ile zatem musi zarabiać student?

Pomijając ewentualną pomoc finansową rodziców, wielu studentów studentów pracuje. Wśród ogłoszeń nie brakuje ofert pracy w gastronomii czy handlu. Najczęściej stawka za godzinę w takich miejscach jest równa najniższej krajowej, która aktualnie wynosi 30,50 zł brutto. Studenci jednak bronią się tym, że na umowie zleceniu nie trzeba za studentów odprowadzać składek na ZUS. Poza tym osoby do 26. roku życia są zwolnione z podatku dochodowego od osób fizycznych. Dlatego zwykle stawka brutto równa się stawce netto. Inną często padającą odpowiedzią odnośnie pracy są korepetycje.

- Przy niewielkim nakładzie czasu i pracy, przekazuję widzę innym, którzy mają z tym problem. Poza tym jest to łatwy zarobek, bo rzadko się zdarza, żeby w tym wieku, bez kwalifikacji można było zarabiać 50-60 złotych na godzinę – mówi Mateusz z Politechniki Śląskiej.

Równie często wybieraną opcją jest praca na recepcji, która kojarzy się z łatwym zarobkiem przy niewielkim nakładzie pracy.

- Wydaje mi się to lepszą opcją niż gastronomia, w której też już pracowałam – mówi Marta, studentka UŚ.

Praca w zawodzie albo chociaż w związku z zainteresowaniami, bo to nie zawsze idzie w parze, nie jest zatem popularna.

- Uważam, że ciężko znaleźć jest dobrą pracę w zawodzie, tym bardziej przy studiowaniu dziennym. Większość ofert na które się natknęłam, dotyczących mojego zawodu, odnosiło się do pracy na pełen etat. Poza tym nie ukrywajmy, że pracodawcy zazwyczaj preferują pracowników z doświadczeniem niż studentów w trakcie studiów. – dodaje Marta.

W związku z tym oferty pracy, wymagające „przynajmniej dwuletniego doświadczenia” są niemal zawsze poza zasięgiem studenta. Jeśli wziąć pod uwagę również wymiar godzinowy pracy, te oferty od razu odpadają. Studiując dziennie, można najczęściej mówić jedynie o pracy dorywczej.

Biorąc to wszystko pod uwagę, średni miesięczny budżet studenta uczącego się dziennie, powinien  wynosić ok 2 500 złotych. W tej kwocie potencjalnie powinny zmieścić się: cena wynajmu, koszty jedzenia, dojazdów i ewentualne wydatki na różne formy spędzania wolnego czasu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/02/2025 09:47
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wojtek - niezalogowany 2025-02-28 15:26:38

    Tylko miesięczny GZM jest naprawdę okazyjny dla studenta. Dlaczego o tym nie wspomina artykuł? Metro bilet jedno miasto wraz z koleją 59,50 zł + plus można korzystać godzinę z rowerów. Sieć 90 - to jazda po całej aglomeracji przez 6 miesięcy GZM za 230 zł

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Angelika - niezalogowany 2025-03-01 17:05:54

    Do cen mieszkań i pokojów trzeba doliczyć też media (czesto zryczautowane przez właścicieli, 200-300 zł) plus fakt, że większość właścicieli chce na start kaucję, największą z jaką się spotkałam to 3x czynszu. Plus gdzie obecnie da się kupić takie tanie piwo? Najtańsze na jakim byłam kosztowało 12 zł, a średnia to ok. 20 za browara.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Student - niezalogowany 2025-03-01 21:50:03

    Studenckie piwo za 8 zł w Ministerstwie Śledzia i Wódki od pon do czwartku ;)

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości