Jak wynika z zestawienia przygotowanego przez urzędników, w minionym roku w katowickich szkołach i placówkach oświatowych było łącznie około 4138 etatów. Najwięcej z nich przypadało na nauczycieli dyplomowanych (2805 etatów). Z kolei początkujących i mianowanych było mniej więcej tyle samo (653 i 660).
Pensje nauczycieli zależą w dużej mierze właśnie od stopnia awansu zawodowego, ale składowych wynagrodzenia jest znacznie więcej. Zgodnie z Kartą nauczyciela na wypłatę nauczyciela składają się: wynagrodzenie zasadnicze, dodatki: za wysługę lat, motywacyjny, funkcyjny, w tym z tytułu sprawowania funkcji wychowawcy klasy, oraz za warunki pracy, wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i godziny doraźnych zastępstw, a także nagrody i inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy.
W zależności od stopnia awansu zawodowego, średnie wynagrodzenie nauczycieli ustalane jest w odniesieniu do kwoty bazowej, ogłaszanej co roku przez ministra właściwego ds. oświaty i wychowania. W 2024 roku kwota bazowa wynosiła 5 176,02 zł, a średnie wynagrodzenie nauczycieli stanowiło dla:
- nauczyciela początkującego - 120 %, - nauczyciela mianowanego - 144 %, - nauczyciela dyplomowanego - 184 % właśnie tej kwoty bazowej.
W Katowicach nauczyciel początkujący zarabiał w ubiegłym roku średnio 6 354,58 zł, mianowany - 7 454,47 zł, a dyplomowany - 9 523,88 zł.
Biorąc pod uwagę liczbę nauczycieli, którzy pracują w katowickich szkołach i placówkach oświatowych, w 2024 roku Katowice wydały na wynagrodzenia nauczycieli 475 876 318,33 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To, że ludzie (potencjalnie) nie rozróżniają brutto od netto, to naprawdę nie moją wina. To raczej wina nauczycieli i systemu edukacji, który tego nie uczy.
To było wyjaśnione w linku, który podałem wyżej: https://www.infor.pl/prawo/zarobki/6422525,komunikat-znp-co-to-jest-srednie-wynagrodzenie-952388-zl-brutto-podwyzka-219780-zl-i-dlaczego-nie-jest-to-nauczyciela-dyplomowanego.html Przeciętny obywatel, kiedy słyszy o wynagrodzeniu brutto myśli o kwocie brutto na pasku przy comiesięcznej wypłacie. Z powyższego artykułu większość czytelników wnioskuje, że nauczyciel co miesiąc zarabia 10 tys. brutto minus podatek. Wypadałoby więc poinformować, że nie o takie tu brutto chodzi, tylko o pewien teoretyczny twór, który nie ma nic wspólnego z miesięcznym wynagrodzeniem brutto nauczyciela. Może Pan długo udawać, że artykuł był czysto informacyjny, że nie wprowadzał w błąd, ale to nieprawda. Sam kiedyś myślałem, że nauczyciele zarabiają tyle ile wynosi ta "średnia". Wiele osób myśli podobnie, co wiem z rozmów. Nie zakładam, oczywiście, złych intencji, celowego wprowadzania w błąd. Warto jednak czasem przyjąć krytykę na klatę i uderzyć się w pierś. Zachęcam do kontaktu z nauczycielami celem weryfikacji ich realnych zarobków brutto względem przytoczonych w artykule kwot.
ojej
"Parkingowy jest jak obwarzanek"?
Nie bardzo rozumiem. Czym się różnic zwykłe brutto od realnego brutto?
Wystarczy uczciwie wyjaśnić jak powstają te cytowane kwoty - że nie jest to zwykłe brutto, tak jak je większość czytelników rozumie i są one o kilka tysięcy mniejsze od realnego brutto na paskach nauczycieli. Tylko tyle i aż tyle.
Pewnie, następnym razem sfałszuję te dane i znacząco zaniżę zarobki. Będzie ok?
Dla Pana Redaktora do poczytania na przyszłość: https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,31701877,rzucaja-prace-w-szkole-bo-maja-dosc-dziadowania-matematyczka.html#do_w=484&do_v=1316&do_st=RS&do_sid=1794&do_a=1794&do_upid=1316_ti&do_utid=31701877&do_uvid=1740029642640&s=BoxOpImg8 ..by dwa razy zastanowił się zanim opublikuje kolejne urzędowe dane o zarobkach nauczycieli.
UM publikuje dane na temat średnich zarobków akurat nauczycieli, bo jest do tego zobligowany przepisami prawa.
Popieram przejrzystość w wydawaniu publicznych pieniędzy, w tym na wynagrodzenia. Tutaj zgoda, ale to chyba powinno dotyczyć wszystkich profesji? Czy Urząd Miasta publikuje w podobny sposób (korzystając z tej samej metodologii zawyżania średniej) dane o zarobkach innych grup zawodowych opłacanych z kasy miasta? Jeśli tak, to czy były na ten temat artykuły w serwisie katowice24.info? Jeśli nie, to dlaczego ta grupa jest wyróżniona? Gdzie pracownicy muzeów, bibliotek, domów kultury, ośrodków sportowych, urzędu miasta? Nie mówię o sytuacji z teatrami, gdzie jest protest i jest powód do pisania. Wracając do nauczycieli, w brzydki sposób podaje się ich wynagrodzenia brutto i powiela dalej. W świat idzie informacja, że te darmozjady zarabiają po 10 tys. "Plus drugie tyle zarabiają na korepetycjach, kasa do ręki bez podatku. Do tego 2 miesiące w roku wakacji, ferie, długie weekendy" jak nie omieszkał zauważyć Henio. Jakby artykuł prezentował rzeczywisty obraz, konfrontując te nie wiadomo po co ogłaszane przez urząd zarobki dla tej grupy zawodowej, to może widząc realne pensje nie byłoby standardowego wieszania psów na nauczycielach, tylko może trochę zrozumienia dla ich często niewdzięcznej pracy za niewielkie tak naprawdę pieniądze. Można, oczywiście, napisać, że jak im się nie podoba, to mogą iść do innej pracy, ale nie trzeba już tego pisać, bo to od dawna się dzieje. Niektórzy żyją teraz całkiem godnie z samych korepetycji, zupełnie bez szkolnego stresu. Jeśli nasze podejście do tego zawodu się nie zmieni, i nie chodzi mi tu tylko o wynagrodzenie, to w pełni zasłużenie zafundujemy sobie model rodem z Ameryki, gdzie kogo stać ten będzie posyłał swoje dzieci do prywatnych szkół, a reszta będzie mieć szkołę z takimi nauczycielami jakich sobie "wypsioczyli".
Nie wiesz, dlaczego pisze się o zarobkach nauczycieli, motorniczych, strażników miejskich, górników, policjantów, sędziów, urzędników, czy ostatnio aktorów teatralnych (którzy sami wywołali ten temat)? To proste: na ich wypłaty idą pieniądze z podatków. Chodzi po prostu o przejrzystość finansów publicznych. Dla kontrastu, nikogo nie musi obchodzić, ile zarabia sprzedawczyni w przysłowiowej Żabce, dostawca pizzy czy dziennikarz w prywatnym medium (o ile nie przyjmuje nic od spółek skarbu państwa w zamian za milczenie) - bo ich utrzymują tylko ci, co chcą.
Jakie jest przysłowie z żabką?
Przeciętny czytelnik rozumie brutto jako podaną na pasku kwotę, od której odejmuje się podatek i powstaje netto. W artykule tym i wielu innych na innych portalach epatuje się kwotami brutto, które są zupełnie inaczej liczone (w linku wyjaśnione) i nie są tymi kwotami jakie mają nauczyciele na paskach, czyli realnymi kwotami brutto. Autor tego tutaj artykułu postanowił przekazać nam wszystkim jak świetnie zarabiają nauczyciele i bezkrytycznie przepisał kwotę brutto 9500zł zaokrąglając ją jeszcze do równych 10 000 (z dodatkiem "blisko"). Zrównał powszechnie rozumiane brutto z tym zupełnie teoretycznym tworem jaki jest wykorzystywany w publikatorach urzędowych. Skoro realne brutto (na pasku) nauczycieli jest o kilka tysięcy mniejsze, to czy jest uczciwe takie prezentowanie dochodów nauczycieli? Ja nie jęczę. Ja nie jestem nauczycielem i nie mam już dzieci w wieku szkolnym. Obserwuję jednak co się dzieje. Ten zawód jest systemowo niszczony. Jęczą za to rodzice, którzy wydają już teraz krocie na korepetycje, a coraz częściej na prywatne szkoły. Będzie tylko gorzej. Ukształtowany stereotyp nauczyciela darmozjada, co nic nie robi, ma dużo wolnego i ciągle narzeka skutecznie odrzuca od tego zawodu zdolną młodzież z predyspozycjami. Idą do tej pracy coraz słabsi intelektualnie oraz nieliczni ideowcy, którzy w końcu wylądują w szkołach prywatnych, gdzie ich umiejętności zostaną odpowiednio wynagrodzone. Ja mam za to dość jęczenia o KN, ZNP i o tym jacy to fatalni są ci nauczyciele. Od tego ciągłego narzekania na nauczycieli więdną moje uszy. Po co w ogóle pisać bez powodu o zarobkach tej czy innej grupy? Czekam na teksty o pielęgniarkach, kucharkach, inspektorach, motorniczych itp. Chętnie popastwię się w komentarzach nad ich zbyt wysoką pensją (koniecznie zawyżoną w ten czy inny sposób), napiszę jakie miałem złe doświadczenia i sobie ulżę... (sarkazm). Ale skoro już ktoś chce o tym pisać, to niech pisze uczciwie, niech zapyta samych zainteresowanych ile zarabiają i to zestawi z tym co podają urzędnicy. Niech wyjaśni skąd tak duże rozbieżności się biorą. Wówczas ten artykuł będzie o czymś, będzie służył czemuś - dobremu, a nie będzie tylko i wyłącznie miejscem do komentowania zarobków tej czy innej grupy zawodowej.
Ależ nikt nie dostaje całej pensji brutto (ani tym bardziej przychodu w przypadku przedsiębiorców) do ręki. Już uszy zwiędły od tego jęczenia, jaka to uciśniona grupa. To po co było robić z siebie nadzwyczajną kastę z KN i ZNP?
Tutaj wyjaśnienie co to jest średnie wynagrodzenie nauczyciela dla niezorientowanych: https://www.infor.pl/prawo/zarobki/6422525,komunikat-znp-co-to-jest-srednie-wynagrodzenie-952388-zl-brutto-podwyzka-219780-zl-i-dlaczego-nie-jest-to-nauczyciela-dyplomowanego.html
Poniżej dałem link do realnych zarobków (paski). Właśnie ta narracja o świetnych zarobkach, powtarzana co jakiś czas, jest pożywką do tworzenia fałszywego obrazu rzeczywistości. Szkoda gadać. To co Pan pisze potwierdza to co wyżej napisałem. Ma Pan ten sam ogląd. Proszę zweryfikować te "fakty" i zapytać nauczycieli ile naprawdę zarabiają.
Jakie przekłamanie? To Twoje zarzuty do dziennikarza są absurdalne. Artykuł przytacza same fakty, bez ocen, bez emocji - o tym, jak to wygląda tu i teraz. Boisz się, że kiedy czytelnicy sami wyrabiają sobie zdanie, to narracja o lichych/urągających godności zarobkach nauczycieli przestaje się kleić?
Typowe uproszczenie - nauczycielom zawsze źle, zawsze narzekają, a przecież mają się tak cudownie... Do tego mamy tu jeszcze przekłamanie - "A jak zarabiają dużo" - przecież właśnie nie zarabiają dużo. Nadal zarabiają mało, ale pisze się, że dużo. Mają cieszyć się, że pisze się, że zarabiają dużo, choć zarabiają mało??
Pisałem o dziennikarzach w ogóle, nie napisałem, że tutaj czytałem takie artykuły. Państwo się po prostu wpisaliście tym tekstem w nurt ogólnopolski. Od wielu lat temat zarobków nauczycieli jest pożywką dla wiedzących wszystko, mniej lub bardziej rozgoryczonych rodziców, ale nie tylko. Nauczycieli dyplomowanych jest najwięcej, bo i średnia wieku to już ponad 50 lat. Młodych prawie nie ma, zostają starzy, którzy wszystkie stopnie awansu już przeszli. Dziennikarze nie opluwają, oni mniej lub bardziej świadomie tworzą pożywkę do opluwania w komentarzach. Ile tam się jadu wylewa, ile złych wspomnień ze szkoły. A ile zarabiają realnie nauczyciele proszę poczytać choćby tutaj: https://strefaedukacji.pl/nauczyciele-pokazuja-paski-dziekuje-ze-po-rekordowej-podwyzce-zarabiam-tyle-ile-poczatkujacy-student/ar/c5-18874949 Jak były rok temu podwyżki, to było to tak naprawdę wyrównanie braku podwyżki przez kilka wcześniejszych lat, gdy szalała inflacja, a rząd brał odwet na nauczycielach za strajk sprzed kilku lat. A jak to było opisywane w mediach - jako wielka podwyżka dla nauczycieli, jakby im manna spadła z nieba.
Super, czyli jak nauczyciele zarabiają mało (minimalną krajową czy nawet poniżej), to to jest upodlenie i skandal - "i oto mi płacą, jakby ktoś dał mi w mordę". A jak zarabiają dużo - to to jest atak, wykańczanie reszty nauczycieli, uczepienie się, nienawiść i zbiorowe opluwanie.
Po pierwsze, jak wynika z danych przygotowanych przez UM, nauczycieli dyplomowanych (a więc tych zarabiających najwięcej) jest 2,5 razy więcej niż pozostałych dwóch grup razem wziętych. Dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego tekst miałby się zaczynać od kwot, które zarabia garstka nauczycieli. Po drugie, proszę nam pokazać te teksty, w których tak plujemy na nauczycieli. Bo szczerze mówiąc, nie przypominam sobie, żebyśmy pisali o zarobkach nauczycieli w ciągu ostatnich prawie 9 lat, a tyle istnieje portal.
Ta zawiść względem nauczycieli jest taka sama od lat. Ten sam schemat ataków: niezasłużenie duże wynagrodzenie, dużo wakacji, mało godzin, słabe przygotowanie itp. Skoro tam jest tak dobrze, to dlaczego tam nikt już nie chce pracować?? Paradoks jakiś.. Dziennikarze też się do podgrzewania tego stereotypu przyczyniają. Wiedzą jak uderzyć w czułe struny. Oto mamy już na początku pierwszego akapitu odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie: "Prawie 10 000 zł brutto". Kwota wybrana celowo, by podbić jeszcze bardziej negatywne emocje. Można było zacząć od zwykłego nauczyciela, ale nie, trzeba od dyplomowanego, a że średnia, jak niby wszyscy wiemy wypacza, to już dziennikarza nie interesuje. Jest news - nauczyciele zarabiają krocie, bo taki jest wydźwięk. Zaraz będzie obrona - odwracanie kota ogonem, ale jest tak jak napisałem, czego najlepszym dowodem są komentarze pod tekstem. Piszcie tak dalej, to wasze wnuki będą się uczyć z chatbotem, bo nie tylko niż wykończy resztę nauczycieli, ale takie właśnie "modelowe" artykuły. Dlaczego nie piszecie co chwilę ile zarabiają średnio urzędnicy i inne zawody. Dlaczego tak bardzo uczepiliście się tych nauczycieli?? Za co ich tak nienawidzicie, że ciągle ich zbiorowo opluwacie? Sami nie chcecie uczyć, ale pouczacie ile nauczyciel powinien pracować (8h dziennie, codziennie, najlepiej po odliczeniu przerw gdy przecież odpoczywa), ile powinien zarabiać (grosze, bo tuman przecież co nic nie umie), ile powinien odpoczywać po pracy (nie powinien, ma się doskonalić, bo przecież tuman).
Przewiń sobie statystyki to się czegoś dowiesz boczek buraczany. Chleb był po 5zł a masło po 6zł. Dwie godziny pracował ochroniarz żeby rodzinie śniadanie zrobić. Ale wiem parkingowi zawsze gardzili ochroniarzami. Co za ludzie. Piłsudski o tobie opowiadał.
za to jest coraz więcej ukraińskich.
No wygląda to nawet nieźle. Tylko te cholerne bachory... Na szczęście jest ich coraz mniej.
Ochroniarz w rodzinie? Aż taka przemoc wtedy panowała? Może to wtedy, kiedy chleb kosztował 1,50 zł, boczek <10 zł/kg, jajko 40gr a jakby ktoś zobaczył kartofle, buraki czy marchew powyżej 1 zł/kg to by się popukał w głowę.
Aha no Heniu wiadomo..zamienisz się z nauczycielami jak Ci źle?
pamiętam jak nauczyciel dostawał 2 tysiące na rękę i to nie tak dawno pare lat temu. Ochroniarz w rodzinie miał 4 zł za godzinę stróżowania i jeszcze coroczne badania lekarskie sam opłacał. Ludziom trzeba przypominać bo mają krótką pamięć.
Plus drugie tyle zarabiają na korepetycjach, kasa do ręki bez podatku. Do tego 2 miesiące w roku wakacji, ferie, długie weekendy.
To, że ludzie (potencjalnie) nie rozróżniają brutto od netto, to naprawdę nie moją wina. To raczej wina nauczycieli i systemu edukacji, który tego nie uczy.
To było wyjaśnione w linku, który podałem wyżej: https://www.infor.pl/prawo/zarobki/6422525,komunikat-znp-co-to-jest-srednie-wynagrodzenie-952388-zl-brutto-podwyzka-219780-zl-i-dlaczego-nie-jest-to-nauczyciela-dyplomowanego.html Przeciętny obywatel, kiedy słyszy o wynagrodzeniu brutto myśli o kwocie brutto na pasku przy comiesięcznej wypłacie. Z powyższego artykułu większość czytelników wnioskuje, że nauczyciel co miesiąc zarabia 10 tys. brutto minus podatek. Wypadałoby więc poinformować, że nie o takie tu brutto chodzi, tylko o pewien teoretyczny twór, który nie ma nic wspólnego z miesięcznym wynagrodzeniem brutto nauczyciela. Może Pan długo udawać, że artykuł był czysto informacyjny, że nie wprowadzał w błąd, ale to nieprawda. Sam kiedyś myślałem, że nauczyciele zarabiają tyle ile wynosi ta "średnia". Wiele osób myśli podobnie, co wiem z rozmów. Nie zakładam, oczywiście, złych intencji, celowego wprowadzania w błąd. Warto jednak czasem przyjąć krytykę na klatę i uderzyć się w pierś. Zachęcam do kontaktu z nauczycielami celem weryfikacji ich realnych zarobków brutto względem przytoczonych w artykule kwot.
ojej