- Wczoraj wróciłem do Polski i od pana dowiaduje się, że moja działka jest ogrodzona. Owszem, nawet jest mi to na rękę, bo od dłuższego czasu nie mogłem się doprosić, żeby odpowiednie służby zajęły się nielegalnie parkującymi tam samochodami - mówi Seifert i sugeruje, że barierki postawiła być może straż miejska. Jej rzecznik Piotr Piętak rozwiewa jednak te wątpliwości. - To nie my.
Okazuje się, że za poranną akcją stoi Miejski Zarząd Ulic i Mostów. - Mieszkańcy skarżyli się, że samochody wjeżdżające na tę pustą działkę niszczą nowy chodnik. Dlatego postanowiliśmy postawić tam słupki. Nie wchodzimy nikomu na działkę, bo zamontowaliśmy je w chodniku - informuje Piotr Handwerker, dyrektor MZUiM. - Te barierki, które stały tam z samego rana, służyły tylko na czas wykonania prac, żeby nikt nie mógł wjechać. Dwa samochody, które były w środku, już wyjechały.

Jerzy Seifert: Wprawdzie nic o tym nie wiedziałem, ale cieszę się. W końcu ktoś pomyślał. Ja nie potrafiłem wpłynąć na nikogo, żeby pomógł mi zlikwidować ten nielegalny parking.
Właściciel nadal nie ma pomysłu na zagospodarowanie działki na skrzyżowaniu ulic Matejki i Słowackiego. Ostatnio wspominał o przeniesieniu tu targowiska z ul. Mickiewicza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze