Najpierw Straż Miejska, a potem załoga karetki pogotowia udzielili pomocy mężczyźnie, który leżał zakrwawiony na ul. Sokolskiej w centrum Katowic. Twierdził, że został pobity. Kiedy jednak na miejsce przyjechali policjanci, zmienił wersję wydarzeń. Do dzisiaj nie zgłosił pobicia.
Jak relacjonuje Straż Miejska w Katowicach, 27 maja około godz. 16, podczas rutynowego patrolowania ulic, na ul. Sokolskiej funkcjonariusze zauważyli leżącego na chodniku mężczyznę. Był cały we krwi. Wyglądał jak ofiara pobicia. Zresztą sam przekazał strażnikom, że został pobity w bramie na ul. Mickiewicza.
Strażnicy udzielili mężczyźnie pierwszej pomocy. Przez cały czas utrzymywali z nim kontakt słowny, monitorowali parametry życiowe i zapewniali wsparcie psychiczne. Wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Karetka pogotowia zebrała poszkodowanego do szpitala.
Zanim to nastąpiło, na miejsce przyjechała policja z psem tropiącym. Zgłoszenie dotyczyło bowiem pobicia. - Policjanci stwierdzili, że 45-letni mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. Zmieniał wersję wydarzeń. Miał ogólne potłuczenia. Dostał wezwanie do stawiennictwa na Komisariacie VI i przekazania ostatecznej wersji tego, co się wydarzyło. Do chwili obecnej się nie pojawił i nie zgłosił zawiadomienia o pobiciu - informuje mł. asp. Sebastian Chojnacki z KMP w Katowicach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze